![]() |
|
Alicja w krainie czarów - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Tima Burtona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Tima-Burtona--73) +---- Wątek: Alicja w krainie czarów (/Thread-Alicja-w-krainie-czar%C3%B3w--1707) |
Alicja w krainie czarów - Snappik - 05-03-2010 Najpierw mała dygresja - jedyne przeze mnie akceptowane interpretacje Alicji to gra komputerowa American Mcgee's Alice oraz dowolna książeczka dla dzieci na dobranoc z ładnymi obrazkami. Jednak na pierwszym miejscu stawiam to: Tak więc na film Burtona szedłem z przeświadczeniem, że zobaczę kolorowy świat, fantazję, przyjemną historię zwieńczoną filmową magią i wyniosę jakiś morał życiowy. Magii nie zaznałem, kolorki owszem, fantazyjność...tu sam każdy oceni, dla mnie mocne standardziki, a morały... no cóż. Film przy opowieści Carrolla wysiada w przedbiegach. Brakuje niedopowiedzeń, niepewności, jakiejś podróży, drogi, rozwoju postaci. No po prostu nic. Burton zamiast nakręcić książkową Alicję wyjeżdża z własną wizją zalatującą "sequelem". Bohaterka wraca do pokrętnej krainy po 13 latach i... nic nie pamięta. Postaci, których spotyka, zagadek, które podsuwane są pod jej nogi w ten sam sposób. Totalne connection-breakdown w jej umyśle. Burton oczywiście stara się prostować swój błąd i w końcówce doznaje artystycznej porażki. Ogólnie wyszła taka masakra scenariuszowa, że szkoda gadać. Ponadto film jakoś mnie nie poruszył wizją. Scenografie mimo, że ładnie wykonane są zaskakująco mało...zaskakujące. Oczekiwałem jakiejś konkretnej dawki baśniowości, a dostałem może 4 dekoracje na krzyż zrobione metodą "Burton lubi duże kwiaty, to damy duże kwiaty". Leży i kwiczy też prezencja tego przepychu. Tu biegają, tam biegają i najwidoczniej nie mogą przestać, a ciężko w bieganinie poznać na nowo świat. Królicza nora nie fascynuje, ogród z mnóstwem dziwnych roślin nie urzeka, a zamek królowej został skopiowany z drugiej części Shreka. Szkoda, że Burton nie pokusił się o nieco większą makabrę na ekranie. Ledwie w 1 fragmencie poczułem starego, dobrego Tima (gdy Alicja dostaje się do zamku po ściętych głowach). Najgorsze, że film oparty o tak znamienitą powieść, pełną odniesień z drugim dnem jest zwyczajnie w świecie nudny i męczący! W końcówce coś się zaczyna dziać konkretnego, ale wcześniej jest tylko gorzej - gadające żaby, kolorki, CGI irytujące grubasy-bliźniaki, nijaki Crispin Glover, czyli poziom dla 8-letnich dzieci. Tylko że... Największy problem dotyczy języka filmu. Absolutnie nie polecam zabierać na seans dzieci, chyba, że lubicie co 15 sekund tłumaczyć co powiedział dany bohater. Dialogi nasycone są dziwacznym słowotwórstwem, które ponadto w wersji polskiej brzmią niewyraźnie przy szybkich wymianach zdań (przykład - Jabberwocky/Żaber-zwłok). Konia z rzędem temu kto zrozumie teksty zwichrowanego zająca. Dubbing oceniam natomiast średnio. Dobrze wypadła Figura w roli Czerwonej Królowej. Ma ona coś z typowej jędzy i tu sprawiła się doskonale. Pazura jako Mad Hatter daje radę na wielu poziomach, od typowych komediowych zagrywek po nieco szerszą gamę emocji. Alicja totalnie bezpłciowa, a reszta przewija się przez film bez ikry. Burton zrobił film dla nikogo. Dla dorosłych zbyt infantylny i płaski, a przede wszystkim nudny, dla dzieci niezrozumiały i dziwny. 3D nie robi żadnego wrażenia, co więcej w kilku momentach Burton krzyczy "patrzcie jaki czad jest CzyDe!" i serwuje scenki jak ktoś coś rzuca, a rzucają tu kamieniami i czym popadnie nader często. Cameron miał rację - albo kręci się od razu w 3D (wtedy ma się kontrolę nad wszystkim), albo w ogóle. A Timowi życzę udanych przygód w poszukiwaniu swojej formy z lat 80. i 90. 3,5/10 - koronex1989 - 05-03-2010 W zasadzie mogę podpisać się nie tylko pod twoją opinią ale także pod recenzją umieszczoną na stronie KMF autorstwa Fidela. Burton od czasu nieudanej wersji Planety Małp bodajże z 2001r. aż do teraz nawet w połowie nie może zbliżyć się do poziomu chociażby świetnego Jeźdźca bez głowy. Alicja w jego wykonaniu z lat 90 mogłaby być małym arcydziełem. - Predator895 - 05-03-2010 Aj tam nie jest aż tak źle, całość jest ogólnie mroczna i tajemnicza . Świat wygenerowany przez Burtona kupiłem już w pierwszym momencie ataku złośliwego Pieska i tali złowrogich czerwonych kart. Jedno co może wkurzyć najbardziej to: Ogólnie cała wyżej wymieniona sekwencja psuje ogólny mroczny wydźwięk filmu , a mogło być tak dobrze. 6+/10 - jurecq - 05-03-2010 --------- - Mierzwiak - 05-03-2010 Mój ukochany Powrót Batmana, Sok z Żuka, Edward czy Jeźdźca bez głowy - te filmy mógł nakręcić tylko Burton. Alicję w krainie Czarów z kolei mógł zrobić ktokolwiek. Taka oto smutna myśl kołatała mi się w głowie przez cały seans. Alicja jest filmem potwornie bezdusznym, nijakim i pozbawionym charakterystycznego burtonowskiego stylu. Jego najlepsze filmy zawsze odznaczały się a) świetnym scenariuszem b) zapadającymi w pamięć postaciami (i kreacjami aktorskimi) c) cudowną stroną wizualno-plastyczną. W Alicji wszystkie te elementy kuleją i to mocno. Scenariusz jakiś tam jest, ale jest tak pretekstowy, że głowa boli. Na domiar złego film NIE OPOWIADA HISTORII, ale jest ciągiem luźno powiązanych scen. Po niesamowicie beznadziejnym, przeciągniętym do granic możliwości wstępie Burton szybciutko odhacza kolejne odniesienia do oryginału a gdzieś między tym zarysowuje się "fabuła" - Alicja ma pokonać smoka! Koniec. Serio. Przecież Alicja powraca do dawno odwiedzonej Krainy, dlaczego nic z tego nie wynika? Dlaczego jest to tak naprawdę mało znaczący detal sprowadzający się w zasadzie wyłącznie do domniemywania czy to ona, a może nie ona? Postacie? Na plus zdecydowanie Helena Bonham Carter która od pierwszego do ostatniego pojawienia się na ekranie grała konsekwentnie i z pomysłem. Nic powalającego, ale wyszła obronną ręką. Drugim bohaterem na plus jest... animek (!). Kocur był znakomity i basta. Nieźle wypadła też Wasikowska, tym bardziej, że nie miała tu w zasadzie nic do zagrania. Rozczarował mocno Depp który może i jest kapelusznikiem, ale na pewno nie szalonym. To już chyba najwyższa pora by następnym razem powiedzieć Timowi "Nie, dziękuję". Niestety na to się nie zanosi. Trudno odmówić twórcom strony plastycznej Alicji braku wyobraźni, bo nawet to wszystko, powiedzmy, ładne jeśli rozpatrywać na poziomie pojedynczych kadrów, ale dlaczego tak potwornie sztuczne, plastikowe i do tego w całości CGI?! Gdzie się podziała zajebista, klimatyczna scenografia z których słyną filmy Burtona? Jakby tego było mało, nawet konie i psy zostały zastąpione przez zerojedynkowe atrapy. Zmutowanego, żałośnie animowanego ciała Crispina Glovera (miernego swoją drogą) litościwie nie skomentuję. Nawet największy crap nie jest w stanie przysłonić mi dorobku Burtona, ale smutno się człowiekowi robi gdy reżyser który zawsze zachwycał pomysłami, wyobraźnią i klimatem stał się jeszcze jednym wyrobnikiem, produkującym infantylne, bezduszne kino. Na koniec słówko o 3D - jest to pierwsza i ostatnia konwersja jaką obejrzałem. O ile sceny z bardzo dużą ilością obiektów CGI powiedzmy że wypadają jako tako, tak te w 100% naturalne to w większości 2D gdzie nie ma za grosz głębi ani perspektywy, a wyróżnienie obiektów czy też postaci - jeśli już występuje - kończy się na efekcie tektury: niby jest trójwymiarowo, coś jest bliżej a coś dalej, ale i tak wszystko jest płaskie a przestrzeń jest wyłącznie żenująco zasymulowana. Kiła i mogiła, więcej czegoś takiego nie chcę widzieć na oczy. - jarod - 05-03-2010 Dzięki za wszystkie opinie. Już wiem, że tego w kinie nie obejrzę. - vera - 05-03-2010 chłopaki przestańcie jojczyć, bo się robi załosny rapsod nad burtonem - impotentem. "burton zrobil film dla nikogo" - jak to dla nikogo? dla disneya. to po pierwsze ta baja nie udaje czegos, czym nie jest - kompromis widac i trzeba go w tym wypadku przyjac. ladne mi co - opiniowac film za dzieciaki a te - wydaje mi sie - freuda w "alicji" nie beda poszukiwac. tu zbyt plasko, tam zbyt cukierkowo a depp sie skonczyl, bo juz nie lata z brzytwa tylko wymachuje kapeluszem?!.bywalo juz ze sie taplal w czekoladzie ps. bylo inaczej niz zazwyczaj, czulam sie jak stara kobyla, ale dziekujemy za cheshire
- Snuffer - 05-03-2010 Narzekaliśmy już jak latał z brzytwą ; ) - vera - 05-03-2010 niedobrze. to znak, ze od dawna obniza wam sie poziom meskiego hormonu i lamentujecie jak te baby
- Snuffer - 06-03-2010 Prawda. Dobrze że Depp chociaż na chwilę wrócił do sensacji i mogliśmy się trochę pospuszczać nad jego grą : ) - Craven - 06-03-2010 Generalnie takich opinii się spodziewałem, do kina jeśli się wybiorę to na pewno nie na wersję z dubbingiem, ale po tym jak potwierdziliście moje obawy to raczej w ogóle się nie wybiorę. Deppa miałem już serdecznie dość po trailerze, naprawdę ileż można... Spytałbym jak Rickman jako gąsiennica, ale pewnie trudno coś powiedzieć bo robala mało i komputerowy a głos polski... Konwersja do 3D pewnie będzie ciosem dla prawdziwego 3D bo ludzie się zniechęcą po kiepawej konwersji. Wraca zgryz - jak obejrzeć Zmierzch Tytanów (zakładając, że będzie do wyboru wariant 2D)... - Mierzwiak - 06-03-2010 vera napisał(a):ta baja nie udaje czegos, czym nie jestNajgorszy argument wszech czasów tuż obok "ale to tylko rozrywka". Problemem Alicji jest to że nie jest tym czym być powinna. A że czegoś nie udaje? Powiedziałbym ci gdzie to mam, ale obiecałem mojemu terapeucie że będę się kontrolować. Craven napisał(a):Spytałbym jak Rickman jako gąsiennica, ale pewnie trudno coś powiedzieć bo robala mało i komputerowy a głos polski...Ja byłem na wersji z napisami więc ci powiem Rickman jak to Rickman, broni się samym głosem, ale był w ilu, trzech scenach? Chyba w trzech i na krótko więc trudno powiedzieć coś konkretnego.vera napisał(a):to znak, ze od dawna obniza wam sie poziom meskiego hormonuPoziom lamentowania jest wprost proporcjonalny do zaniku jaj/mózgu/talentu u reżysera więc jeśli ktoś tu ma problem z hormonami, to na pewno nie my. - vera - 06-03-2010 Mierzwiak napisał(a):A że czegoś nie udaje? Powiedziałbym ci gdzie to mam, ale... mierzwiak, piejesz jak kogucik na niedziele. tu jest istotne raczej to, gdzie tego nie masz. przyjecie do wiadomosci prostego faktu ze to baja pod disneya pozwoliloby ci pozbyc sie przesadzonych ambicji i patetycznego tonu rozczarowania...
- BezcelowyAlbatros - 06-03-2010 Lekko off-topując: nie wiem, czy na fali nadchodzącej "popularności" "Alicji..." Burtona, czy też z jakichś innych pobudek, rok temu powstał dwuczęściowy film telewizyny, o finezyjnym tytule "Alice". Produkcja skierowana raczej do dorosłego odbiorcy, chociaż scenariuszowo raczej słabuje w wielu miejscach. Warto się nią zainteresować, choćby dlatego, że pojawia się kilka kultowych w niektórych kręgach gwiazd, takich jak Tim Curry, Kathy Bates, czy Matt Frewer. Jeśli przymknie się oko na efekty specjalne na poziomie tych zaserwowanych w adaptacjach prozy Pratchetta, oraz fakt, że dwudziestolatkę gra kobita grubo po trzydziestce i na dodatek to widać to dostajemy całkiem przyzwoitą, intertekstualną wariację na temat "Alicji w Krainie Czarów" i z tego, co tutaj przeczytałem, spodobało by się w tej produkcji telewizyjnej to i owo ludziom, którzy na pewne aspekty burtonowskiej "Alicji..." ględzą.P.S. Gwiazdą tej "Alicji" z TV jest niezaprzeczalnie Szalony Kapelusznik. Z początku facet mi nie pasował, ale kiedy się rozkręcił... cóż, podejrzewam, że wyszło mu to lepiej, niż Deppowi. - Snappik - 06-03-2010 vera napisał(a):Mierzwiak napisał(a):A że czegoś nie udaje? Powiedziałbym ci gdzie to mam, ale... Ale to nie chodzi o to, że to baja (bo ja sam szedłem z przeświadczeniem, że to jest Disney). Bo ja mogę dać przykład bajek zrobionych dobrze, mądrze, na których sam się dobrze bawiłem. Alicja Burtona nie ma przede wszystkim scenariusza, jest dziwną siekaniną i zlepkiem pojedynczych scen. Nie ma morału, nie ma humoru, ma niezrozumiały język (dzieciaki na moim seansie co chwilę pytały się rodziców co gadał sepleniący Kapelusznik). Poza tym film jest okrutnie nudny, nie przedstawia nawet typowej, szablonowej historii "od zera do bohatera", tylko ciągle słuchamy dialogów: - ej to ty jesteś Tą Alicją? - nie, chyba się pomyliliście (mija 5 minut) - ej to ty jesteś Tą Alicją? - nie, to nie ja (mija 5 minut) - to ty musisz być Alicją! - no chyba nią jestem. Przecież to jest żenada i potwarz dla oryginału Carrolla. - Mental - 06-03-2010 o, widzę, że lud jest zaskoczony faktem, iż Alicja to CGI syf "fantazja nie ma granic". nie wlewając sobie zbytnio, lecz jednocześnie będąc świadomym własnej ponadprzeciętnej inteligencji i proroczych zmysłów, muszę wyznać z niejaką satysfakcją, że wiedziałem o tym, jak tylko zobaczyłem ryj Deppa, który marginesem nie nauczył się chyba niczego po występie w Public Enemies i ciągle zamierza odgrywać ekscentrycznych durniów z piórami w dupie. generalnie Burton to dla mnie przykład reżysera, który wraz z końcem ery analogowej i wejściem w erę postępującego skretynienia zatracił swe wszystkie umiejętności i teraz po prostu odwala chałturę adresowaną do ameb z zespołem downa. powyższą opinie możecie śmiało zarekomendować redaktorowi magazynu Kino, by ją umieścił na łamach
- Dexter - 06-03-2010 Mental napisał(a):o, widzę, że lud jest zaskoczony faktem, iż Alicja to CGI syf "fantazja nie ma granic". nie wlewając sobie zbytnio, lecz jednocześnie będąc świadomym własnej ponadprzeciętnej inteligencji i proroczych zmysłów Tak, tak Mental. Twoje prorocze zmysły szczególnie objawiły się podczas premiery Avatara, którego określałeś mniej więcej jako efekciarskiego gniota z eko przesłaniem, po czym po wizycie w kinie wystawiłeś mu 10/10... <ok> - Jakuzzi - 06-03-2010 Mental napisał(a):muszę wyznać z niejaką satysfakcją, że wiedziałem o tym, jak tylko zobaczyłem ryj Deppa Nie wiem jak ryj Deppa, ale ze zwiastuna w zasadzie ewidentnie wynikalo to, o czym ludzie pisza teraz w swoich krytycznych opiniach. Dziwie sie zatem skad te wszystkie glosy rozczarowania. - Craven - 06-03-2010 Może jest jeszcze gorzej niż na trailerze?
- Mierzwiak - 06-03-2010 vera napisał(a):przyjecie do wiadomosci prostego faktu ze to baja pod disneya pozwoliloby ci pozbyc sie przesadzonych ambicji i patetycznego tonu rozczarowania...Tylko że ja nie jestem rozczarowany, bo po Alicji dobrego filmu się nie spodziewałem i tyle. Jeśli już mówić o rozczarowaniu, to w kontekście tego że reżyser który kiedyś tworzył arcydzieła, teraz - jak to świetnie ujął Mental - zatracił swe wszystkie umiejętności i teraz po prostu odwala chałturę adresowaną do ameb z zespołem downa. Baja pod Disneya? A co to znaczy? Inne baje pod Disneya, nawet jeśli adresowane do małych dzieci, niekoniecznie są bezdusznymi chałturami. Można? Można. BezcelowyAlbatros napisał(a):Lekko off-topując: nie wiem, czy na fali nadchodzącej "popularności" "Alicji..." Burtona, czy też z jakichś innych pobudek, rok temu powstał dwuczęściowy film telewizyny, o finezyjnym tytule "Alice".Trafiłem ostatnio na recenzję Blu-ray tejże produkcji i wygląda ciekawie: http://www.dvdbeaver.com/film2/DVDReviews49/alice_blu-ray.htm Jakuzzi napisał(a):Dziwie sie zatem skad te wszystkie glosy rozczarowania.Wiesz Jakuzzi, kwestie wizualno-estetyczne na etapie trailera, co ewidentnie pokazał Avatar, nie mają wielkiego znaczenia. Elfy, pedalskie smerfy, itd, a po premierze co? Ryj Deppa to akurat najmniejszy problem tego filmu.Skoro w temacie Alicji jesteśmy, kiedyś na kanale Hallmark leciała Alicja w Krainie Czarów. Nigdy nie udało mi się obejrzeć w całości, ale z fragmentów - chociaż film był adresowany raczej dla młodszych widzów - całkiem fajne to było, zwłaszcza Martin Short w roli Kapelusznika: |