![]() |
|
Undisputed (reż. Walter Hill, 2001) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Undisputed (reż. Walter Hill, 2001) (/Thread-Undisputed-re%C5%BC-Walter-Hill-2001--1778) |
Undisputed (reż. Walter Hill, 2001) - Hitch - 05-05-2010 Walter Hill nigdy nie mógł pochwalić się żadnym arcydziełem (no, może poza pilotem "Deadwood"). W tym wypadku nie jest inaczej. Ot taka średnio-dobra historyjka o mistrzu świata wagi ciężkiej, który trafia do więzienia za gwałt. Jak się okazuje, w tej jak i kilku innych placówkach jest wprowadzony program resocjalizacyjny polegający na... profesjonalnych walkach bokserskich między reprezentantami więzień. Wszystko odbywa się legalnie, co pół roku, a do zgarnięcia dużo kasy dla prywatnych obserwatorów, którzy oczywiście prowadzą zakłady. Filmik przyjemnie się ogląda jak "48 Godzin", "Czerwoną Gorączkę", czy "Ostatniego Sprawiedliwego", ale pomimo całkiem niezłej obsady z walk trudno wyciągnąć jakąkolwiek dramaturgię, a całość momentami sprawia wrażenie serialowej bidoty. Za to na plus idzie z pewnością pewna zwodniczość przy kreowaniu głównego bohatera. Na początku myślałem, że miszcz świata będzie niewłaściwie skazanym good guyem, a więzienny champion łajdakiem, jednak w trakcie seansu, role sprytnie się odwracają. W każdym razie, do obejrzenia i zapomnienia, choć bitki całkiem fajnie nakręcone, i z powerem, ale jednak brakuje im emocji. Za udział wzięli: Wesley Snipes Ving Rhymes Peter Falk John Seda Dayton Callie (Charlie Utter!) Fisher Stevens (Minkowski!) Michael Rooker A napisał to nie kto inny, jak David Giler! 5/10 PS. Powstał sequel. Chyba gówno. - Kadaver - 05-05-2010 W sequelu Vinga Rhamesa zastąpił Michael Jai White. Undisputed widziałem kiedyś, ale już za bardzo nie pamiętam, więc chyba faktycznie nie wyrastał ponad przeciętność. - vast - 06-05-2010 oglądałem jakiś czas temu, średnie kino, najbardziej chyba wkurzała mnie przeciągnięta końcówka czyli ostateczna naparzanina. koniec - standardowy do bólu, pojednanie więziennej wiary i tego typu bzdety. W dodatku rola Snipesa jest totalnie nijaka - małomówny, spokojny gościu z postawą i don't give a fuck, ograne do bólu. ah i lubi budować zamki z zapałek. 6/10 - Hitch - 06-05-2010 Akurat rola Snipesa, o dziwo fajna, bo ani on dobry, ani zły. Ponoć studio nalegało by nakręcić scenę, która go jednoznacznie nakreśli jako pozytywnego bohatera, ale odmówił, twierdząc że to uczyni jego postać bardziej złożoną. I rację miał, bo na dobrą sprawę nie ma konkretnego bohatera, ani typowego podziału na dobrego i złego. Jeden to gwałciciel, a drugi morderca. Czad. - Hannibal - 06-05-2010 Taki był z niego gwałciciel jak z Tysona i Polańskiego. A Snipes to powinien żonie wpierdolić, a nie jej amantowi:) A film niezły, tylko trochę za luźny miał klimat jak na kino więzienne, zaraz po nim oglądałem Głód, więc Undisputed blado pod tym względem wypadł. W obsadzie nie wymieniłeś Wesa Studi. Wkurzał mnie w tym filmie Peter Falk próbujący zgrywać gangstera i na siłę rzucający fuckami, bardzo nieprzekonująco wypadł. Ogółem: fajny film ale bez fajerwerków. - Mefisto - 06-05-2010 Taki sobie filmik - z jednej strony sympatyczny klimacik, dobrze zagrany, ale z drugiej totalnie spływa po widzu. Ot, na raz. |