Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Black Death (2010) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Black Death (2010) (/Thread-Black-Death-2010--1872)

Strony: 1 2 3


Black Death (2010) - Paszczak - 16-08-2010

[Obrazek: Black_death_poster.jpg]

Rzecz dzieje się w XIV-wiecznej Anglii, kraju pustoszonym przez straszliwą epidemię. Podczas gdy Kościół twierdzi, że choroba jest boską karą za grzechy, pospólstwo widzi w niej dzieło Szatana i wyładowuje swój gniew na rzekomych czarownicach. Do władz kościelnych docierają wieści o odosobnionej osadzie na bagnach, gdzie Czarna Śmierć nie ma dostępu, a to dzięki bluźnierczym rytuałom odprawianym przez władającego tam nekromantę. Sprawę zbadać ma specjalny wysłannik biskupi, Ulric (Sean Bean) i jego ekipa megatwardzieli. Ich przewodnikiem zostaje młody mnich, który złamał śluby zakonne...
Zajebiście mocny film. Reżysera Christophera Smitha kojarzyłem dotąd z bardzo średnim Creepem. Tym razem jednak zaserwował nam widowisko, po którym widz czuje się, jakby właśnie sprano go buzdyganem. Black Death jest niczym Święty Graal dla wszystkich, których srodze rozczarował bezpłciowy, rozwodniony Robin Hood Scotta. Od tego filmu bije epą w surowym, prawdziwie średniowiecznym stylu. Za każdym razem gdy wydaje się, że klimat nie może być już cięższy, Smith jeszcze bardziej zaciska dłoń, którą od początku seansu pewnie trzyma nas za gardło.
Aktorsko najsłabiej wypada główny bohater (wspomniany mniszek), ale sama postać jest nieszczególnie wdzięczna do grania. Z nawiązką nadrabiają to Bean i Van Houten, grająca wiedźmę Langivę. Ulric jest zarazem idealistą i cynikiem, człowiekiem, u którego żarliwa wiara miesza się z psychopatycznym fanatyzmem. Bean nie grał tak dobrze od czasu... cóż, w zasadzie nigdy wcześniej. Zaś co do Carice, to udaje jej się być na zmianę uwodzicielską i odpychającą, a niekiedy jedno i drugie naraz.
Główna wada: sceny akcji. Oczywiście odpowiednio krwawe i realistyczne, ale jak każe nowa świecka tradycja, opakowane w nazbyt szybki montaż i dodatkowo irytujące trzęsącą się kamerą. Choć widziałem już gorsze przypadki tego schorzenia, a samej akcji nie jest znowu tak dużo.
Najlepsze sceny (bez zagłębiania się w szczegóły):
- uwolnienie niedoszłej ofiary linczu,
- Wolfstan opowiadający o bitwie pod Crecy,
- Ulric "przywracający Boga".
Lekką ręką 9+/10.


- Snappik - 16-08-2010

Po tym filmie dużo sobie obiecywałem. Filmografię Smitha obserwuję od dawna, Creep mi się nawet podobał, Triangle też (niektórzy go zbesztali:)). Po twojej recce zachęciłeś mnie do rzucenia na to okiem kosztem Splice.


- Gieferg - 16-08-2010

Zwiastun:

Już się nie moge doczekać kiedy to zobaczę.


- Mental - 16-08-2010

paszczak, ziomek, dzięki ci za cynk! pojęcia nie miałem, że coś takiego nakręcili. już się zaopatruje.


- Craven - 16-08-2010

Mrok, naturalizm, klimat. Istotnie, kamera miejscami zbyt roztrzęsiona, ale całość jest tak wyśmienita, że to nie przeszkadza. Świetne stroje i rekwizyty, bez lipy.

No i świetna muzyka, choć smyczki w kilku scenach przypominają mi jakiś inny OST i teraz męczy mnie bo nie mogę go skojarzyć jaki...
Ktoś poratuje i powie co mi się tu majaczy?
http://w1.wrzuta.pl/audio/5V1AgiIH0c4/motyw1


EDIT: Aha - jak w liczby pójść to silne 8/10

EDIT2: mam pewne podejrzenia, ale nie chcę nikogo sugerować przed przesłuchaniem, w każdym razie wydaje mi się, że ten motyw jest mocno inspirowany



- jarod - 17-08-2010

Mieszane uczucia z mojej strony. Smith zwykle ma dobre pomysły, ale nie potrafi ich w sensowny sposób przedstawić. Film pomimo niedostatków budżetowych jest rewelacyjny - aż do momentu dotarcia do wioski, gdzie reżyser próbuje bawić się w studium wiary i warunków koniecznych dla jej zaistnienia, a przy okazji jeszcze zahacza o antyklerykalizm i kilka innych motywów. I niestety wchodzi w tym momencie łopata, najbardziej w scenie rozmowy "wiedźmy" z mnichem na bagnach oraz "inkwizytorskiej" końcówce. Te dwa motywy zostały moim zdaniem poprowadzone dość niezgrabnie: w pierwszym przypadku reżyser nie ufa inteligencji widza, w drugim - był to chyba materiał na nowy film, z konieczności skrócony do 5 minut i mocno uproszczony. I jeszcze kręcenie kamerą z łapy - kompletnie wybijało mnie to z klimatu w wielu momentach, chociaż przyznać muszę, ze kilka razy operator zdołał uchwycić świetne kadry.
Ale 8/10 i tak dam. Film nawet w słabszych momentach trzyma za jaja i bardzo dobrze wykorzystuje środki budżetowe - to w gruncie rzeczy taki pół-off jak np. Valhalla Rising, ale research twórcy odbębnili bezbłędnie i sensownie wydali kasę. Tu nawet Sean Bean ma zepsute zęby, a kostiumy są brudne i połatane. Poza tym zgadzam się z opiniami Cravena i Paszczaka. Tak... średniowiecznego filmu nie widziałem od czasu ekranizacji Imienia Róży.


- Gieferg - 17-08-2010

Dobry film który trochę mi się kojarzył z jakąś sesją RPG (to plus, lubię takie rzeczy) i choć oczekiwałem czegoś trochę innego to jednak nie jestem rozczarowany. Średniowieczne klimaty w takim surowym, realistycznym ujęciu to z pewnością coś, czego chciałbym widzieć na ekranie jak najwięcej. W sumie mamy tu też całkiem niezłe zakończenie
co było pozytywnym zaskoczeniem, jednak tak naprawdę bardziej podobała mi się częśc filmu zanim
. Na minus z pewnością kamerzysta z Parkinsonem, chwilami bardzo irytujący. Skojarzenia z Imieniem Róży również miałem.


8/10

Cytat:No i świetna muzyka

Szczerze mówiąc jednym uchem mi wpadała a drugim chyba wypadała bo zupełnie nie pamiętam.


- und3r - 17-08-2010

Craven napisał(a):EDIT2: mam pewne podejrzenia, ale nie chcę nikogo sugerować przed przesłuchaniem, w każdym razie wydaje mi się, że ten motyw jest mocno inspirowany
Miałem identyczne pierwsze skojarzenie (oczywiście przed otworzeniem spoilera), ale różnice są jednak znaczne.


- Paszczak - 17-08-2010

jarod napisał(a):w drugim - był to chyba materiał na nowy film, z konieczności skrócony do 5 minut i mocno uproszczony.
Dla mnie ten motyw był takim pożegnalnym kopnięciem leżącego, mającym odrzeć widza z jakichkolwiek resztek nadziei i optymizmu. Szczególnie świetne są ostatnie słowa narratora, w zestawieniu z obrazem nabierające gorzkiej ironii. Ty mówisz "uproszczenie", ja - niedopowiedzenie.
Porównanie z Valhalla Rising jest bardzo trafione. Oba filmy opowiadają o chrześcijańskich wojownikach zstępujących do (metaforycznego) piekła. Tyle tylko, że Valhalla była do dupy, a Black Death jest świetne.


- jarod - 17-08-2010

Wiesz, może masz rację. Ale z przyjemnością zobaczyłbym tą końcówkę rozwiniętą w formie osobnego filmu. Potencjał jest wręcz olbrzymi. A, po ułożeniu sobie filmu w głowie cofam zarzuty o łopatologii. Wychodzi na to, że największą wadą jest ta nieszczęsna kamera z łapy. Wyobrażacie sobie moc tego filmu, gdyby skręcił go reżyser o większej wyobraźni plastycznej? Z vizualem takim jak w - no nie wiem - Alienie 3?


- Gieferg - 17-08-2010

Cytat:największą wadą jest ta nieszczęsna kamera z łapy

Ano jest. Te chwilami wręcz padaczkowe zdjęcia przypominały mi filmiki które kręciłem ostatnio w górach aparatem podczas wędrówki skalistym szlakiem :lol:

A tak w ogóle to Sean Bean pasowałby na Robin Hooda bardziej niż Crowe.


- Craven - 17-08-2010

A tak w ogóle to kolejny film w którym
:P


- Mental - 17-08-2010

cholernie dobry film. z całą masą przekłamań i anachronizmów, ale i tak cholernie dobry. dawno nie widziałem czegoś równie sugestywnego dziejącego się w średniowieczu. pierwsze 60 minut to lovecraftowski rozpierdalacz mózgu, siedziałem jak na szpilkach, emocje sięgały zenitu, epa - stratosfery, a Bean aka Ulric (more dangerous than pestilence) rozgrzewał się chyba przed "Grą o tron", żeby pozamiatać na amen.

akcja filmu osadzona została w Roku Pańskim 1384. w tym miejscu pojawia się pierwsze przekłamanie - w średniowieczu nie palono czarownic. baby jagi zaczęto palić masowo dopiero w wieku XVII i XVIII i - z tym wiąże się drugie kłamstewko - paleniem czarownic KK zasadniczo się nie zajmował. stosy układali i podpalali przede wszystkim innowiercy (prym w tej dziedzinie wiódł kościół anglikański oraz zbory kalwińskie). polecam poczytać trochę literatury naukowej dotyczącej Inkwizycji - zapomnijcie o "Imieniu róży" i innych bzdetach adresowanych do czytelniczek Twojego Stylu.

wracając do filmu: mega dobry w trzy dupy, ale to już chyba podkreśliłem na wstępie. super motywem jest to, że reżyser zadbał, by karna kompania Ulrika była zapamiętywalna, a nie jakaś anonimowo-sztampowa. zwłaszcza ekspert od tortur i rzeźnik, łażący z dwoma mieczami i sapiący przez nos jak wymęczony knur, zrobił na mnie silne i pozytywne wrażenie. kolo, któremu Frankowie odcięli język, też zajebisty - bardzo podobny do głównego bohatera genialnego filmu Herzoga Aguirre, gniew boży. wcale nie mniej podobała mi się postać mnicha oraz jego rozterki moralne - wiarygodnie zagrane, bez liryzmu i innej gejozy. zwróćcie uwagę, że gościu dostał mieczem w bok i przez resztę drogi krwawił, a nawet nie poprosił o opatrunek czy coś. <ok>

idziemy dalej: Carice Van Houten. ta kobita zgarnia dla siebie całą drugą część filmu. sam bym jej chętnie przyjebał, ale rozumiem motywy. fanatyzm zderza się tu z fanatyzmem. po jednej stronie rycerze Chrystusa, mordujący w imię Boga, po drugiej - pogańscy kłamcy, którzy mordując zmuszają tych pierwszych do wyrzeczenia się wiary. fajnie, że reżyser to wszystko w miarę uczciwie zbalansował. generalnie stwierdzam, że laska zagrała skurwiela tak, jakby to był dobry bohater. Van Houten w tym filmie jest bardzo miła, ma charakter dobrej mamy: poda rękę, mrugnie, przytuli, a po wszystkim ukrzyżuje.

reasumując:

najlepsza postać: wiadomo - kultowiec Ulric.
najlepszy dialog: Ulric coś tam się wygraża, a Langiva do niego: Skończyłeś?
najlepsza scena: nie mogę powiedzieć, żeby nie spojlerować:)

9+/10


- Mental - 17-08-2010

jarod napisał(a):Wyobrażacie sobie moc tego filmu, gdyby skręcił go reżyser o większej wyobraźni plastycznej? Z vizualem takim jak w - no nie wiem - Alienie 3?

ależ plastycznie temu filmowi nic nie brakuje! realia zdziesiątkowanej przez epidemię Europy oraz szerzącej się wśród szarokumatego ludu paranoi oddane zostały po mistrzowsku. nawet trendy filmowanie z ręki mi nie przeszkadzało, spodziewałem się nie-wiadomo-jakiej-padaki, a wyszło super, tj. wszystko, co powinien widzieć, zobaczyłem. co do skojarzeń z A3 - miałem to samo.


- Bogdan - 17-08-2010

Podpisuję się pod wszystkimi chwalącymi opiniami. Dobry, bardzo dobry film.
Raz - świetnie zagrany (Bean jest rewelacyjny, generalnie to do twarzy mu w zbroi i z mieczem w łapie).
Dwa - z kapitalnym klimatem! Surowość, realizm i pesymizm jaki biją z filmu Smitha są... przytłaczające są, no.
Trzy - galeria naprawdę dobrych i różnorodnych postaci, z których każda jest w jakiś sposób oryginalna i między którymi jest naprawdę dobra chemia na ekranie.

I generalnie, świetnie mi się to oglądało (poza trzęsącą się czasem irytująco kamerą). Zajmujący, angażujący, podnoszący napięcie, no więcej takich filmów osadzonych w klimacie średniowiecza, proszę! A i paszczak - wielkie dzięki za cynk o tym filmie.

Dwa moje ulubione kadry z filmu:

Mental napisał(a):najlepsza scena: nie mogę powiedzieć, żeby nie spojlerować:)

To napisz w tagu albo mi na pw, bo aż ciekawy jestem : )[/b]


- Glut - 17-08-2010

Mental napisał(a):bardzo podobny do głównego bohatera genialnego filmu Herzoga Aguirre, gniew boży.

Pomyślałem dokładnie to samo przy pierwszej scence z niemym. : ) Normalnie Kinski.

Generalnie super film, lubię takie niespodzianki. Dzisiaj o nim przeczytałem, ściągnąłem, obejrzałem i się podjarałem. Dokonałbym jedynie zmiany w
Ktoś zna/poleca film/książkę w takich klimatach?


- Snappik - 18-08-2010

Polece gastronomią: film jest surowy, w pewnych miejscach perfekcyjnie przyprawiony, a pod koniec widz się wręcz gotuje. Świetnie się go ogląda, Smith stworzył swój najlepszy do tej pory obraz, szkoda że akurat ten najlepszy wydaje się być najbardziej odsunięty od wielkiego ekranu.

Świetna ekipa Ulrica, bez kobiety w zespole, bez ciemnoskórego bohatera, bez poprawności :) Najfajniejszy tekst:

Wieśniaczka do łysego na zakrapianym podwieczorku: Jesteś nieśmiały?
Łysy: Jestem brzydki, do tego jestem chrześcijaninem. Kiepskie połączenie. Spierdalaj.

:D

Klimat absolutnie topowy, tematyka wręcz pomogła reżyserowi w umiejętnym wykorzystaniu malutkiego budżetu. No i zdjęcia - kapitalne, kręcenie z ręki nie irytowało. Walka przy jaskiniach rewelacyjna.

8,5/10


- Paszczak - 18-08-2010

Mental napisał(a):Van Houten w tym filmie jest bardzo miła, ma charakter dobrej mamy: poda rękę, mrugnie, przytuli, a po wszystkim ukrzyżuje.
"Czemu mi to robisz?" - "Bo cię lubię." Mina Carice w tym momencie jest rozbrajająca.
Co do zgodności z historią, to o ile się nie mylę, Inkwizycja otrzymała upoważnienia dotyczące procesów czarownic już około 1320, ale faktycznie w XIV w. prawie z nich nie korzystała. Co do sceny z wieśniakami oskarżającymi czarownicę o zatrucie studni - takie rzeczy zdarzały się podczas epidemii Czarnej Śmierci, ale ofiarami padali Żydzi.
Dla mnie najlepszy z ekipy Ulrica (poza samym dowódcą) był Wolfstan (John Lynch, czyli niegdysiejszy Shades z Hardware). Jego najlepsze teksty: "Zamknąć kurwa mordy!" (gdy wszyscy milczą) i oczywiście "To jest prawdziwe."
Ogólnie cieszy mnie pozytywny odbiór filmu na forum (poza tym osobnikiem z innego tematu, który biadolił, że to nie kino akcji). Dzięki za miłe słowa.


- Mental - 18-08-2010

drugi raz obejrzałem to cudo. 10/10. już dawno żaden film nie wywarł na mnie takiego piorunującego wrażenia. paszczak - należą ci się podziękowania.

wiocha, do której przybywają rycerze, bez kitu przeraża - niemal jak salon odnowy biologicznej Irena Eris albo inny L'Oreal, wszyscy schludni, zdrowi, czyści i syci, prawie żadnych mężczyzn (a raczej: prawie wszędzie kobiety na pierwszym planie), ludnością dowodzi psychopatyczna manipulatora, umocnienia okalające wieś do sforsowania przez grupę bachorów, a pomimo to osada pozostaje nietknięta. ekipa Ulrika wygląda, jakby przybyli z innego wymiaru albo - innej epoki geologicznej.

ten film to mistrzostwo świata. scena na szlaku, kiedy dowiadujemy sie o chorobie jednego z wojaków - kapitalna sprawa od pierwszego do ostatniego ujęcia.

EDIT




- Snappik - 18-08-2010

Dla mnie i tak rządzą sceny:

Kurde i weź tu teraz zestaw taki SyFy science fiction Triangle (mi się podobał :)) z Black Death - superklimatycznym filmem o średniowiecznej zarazie. Ten sam reżyser, ten sam wyczuwalny styl, a klasa jednak inna.