![]() |
|
Ostatni władca wiatru (reż. M. Night Shyamalan) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Ostatni władca wiatru (reż. M. Night Shyamalan) (/Thread-Ostatni-w%C5%82adca-wiatru-re%C5%BC-M-Night-Shyamalan--1925) |
Ostatni władca wiatru (reż. M. Night Shyamalan) - Crash - 23-09-2010 No dobra, widziałem. Najgorszy film Nighta? Z całą pewnością. Poprzednio zarzucano Shyamalanowi głupotę, idiotyczne zachowanie jego bohaterów oraz przerost formy nad treścią. Można było się z tymi zarzutami zgodzić lub nie. Ale w przypadku "Ostatniego władcy wiatru" mamy do czynienia z całkiem nowym objawem - nieumiejętnością opowiadania historii. Jest to pierwszy ŹLE wyreżyserowany film przez Shyamalana. Sceny się nie kleją, wątki są pozostawiane samopas, więcej dowiaduję się z dialogów niż z samej akcji. Kreskówka na postawie której powstał film była 20 odcinkowym serialem drogi, można by rzec. Bohaterowie musieli się dostać z Północnej Krainy Wody do Południowej, czyli musieli zjechać (a raczej oblecieć) cały świat. W filmie nie widzimy jak lecą - oni już są w pewnych miejscach, a potem są w innych, a potem w jeszcze innych, ale prawie nigdy nie lecą. Frustrujące jest to, że Shyamalan tym samym wykastrował żywą relację między trójką głównych bohaterów. Nie chodzi o to, że nic się o nich nie dowiadujemy, ale zdaje się, że oni o sobie nic nie wiedzą, a przynajmniej za mało. Inny zarzut - film jest kompletnie wyprany z humoru. A przecież w bajce jest go pełno, bo główny bohater lubi żarty i zabawę. Nie u Shyamalana. Mały Aang to Mesjasz, który strapiony swą misją nie ma czasu na żarty. I to ma być film kierowany do młodej publiczności? Nawet muzyka Howarda nie robi żadnego wrażenia - pierwszy raz u Shyamalana! Film trwa około 100 minut - nic by się nie stało, gdyby dokręcić dodatkowe pół godziny rozmów między bohaterami, wpakować parę zabawnych scen i może przedstawić na mapie, jak wygląda cała kraina po której podróżują bohaterowie, gdyż niewtajemniczeni mogliby przypuszczać, że akcja rozgrywa się w jednym mieście, ew. w jednym województwie (tak powierzchniowo). Co jest dobrego - efekty specjalne są bez zarzutu, finał całkiem nieźle się ogląda, a i aktorzy nie rażą. Film widziałem w Kinotece, w boskim 2D, więc nie pytajcie się, jak film wygląda w trzech wymiarach. Ocena: 4/10 (mam słabość do Shyamalana). PS. Będąc w kinie wydarzyła mi się historia dużo ciekawsza niż sam film. Poszedłem na seans przedpołudniowy, bo ostatnich kilka wieczorów miałem zajętych. Na sali siedziałem sam jeden, film miał się zacząć za 5 minut. Czekam 5, potem 10, po 15 minutach wstałem, zszedłem na dół i pytam się biletera, czy seans się odbędzie. Ten patrzy na mnie zdziwiony i mówi, że tak. Prosi, żebym wrócił na miejsce i zaraz film się zacznie. No to wracam, siadam, a po minucie słyszę dzwonek telefonu z kabiny kinooperatora. Dzwonił głośno i długo, tak z minutę, po czym przestał. Dwie minuty później do sali wbiega gwałtowanie chłopak z obsługi kina. Widzi mnie, przestaje biec, powoli wchodzi na górę. Otwiera drzwi kabiny i krzyczy "Obudź się!". Po chwili wychodzi z kabiny chłopak, który wbiegł, światła gasną, zaczyna się film. Kwadrans później z kabiny wychodzi jakaś laska i w ciemności opuszcza salę. Od czasu, gdy kinooperator w Helu pomylił rolki "Blair Witch Project" i puścił film 'od środka', nie przeżyłem większej przygody w kinie ;) - patyczak - 23-09-2010 Nie wiem jak w filmie, ale na płycie muzyka Howarda sprawuje się świetnie:) Niech sobie Shyamalan kręci gnioty, byleby zatrudniał Howarda:) - Rodia - 23-09-2010 No nie wiem, ja tam bym wolał, żeby zamiast gniotów wrócił do swojej początkowej formy :P Szkoda, że na razie się na to nie zanosi. I Howard nie Howard tego nie zmieni, co z tego, że robi fajną muzykę, jak film jest do dupy. A Last Airbender podobno wygląda okropnie w 3D więc już z dwojga złego chyba lepiej iść na normalną wersję. - Don Vito - 16-10-2010 Oryginału wytrzymałem pięć odcinków, bo niemiłosiernie mnie wkurzał Aang lekkoduch i wiecznie narzekający Sokka, który był jednym z głównych źródeł żartów. Na szczęście twórcy filmowej wersji pozbyli się głupawego humoru z udziałem tego bohatera ograniczając się do jakiś dwóch scen. Aang jako zagubiony chłopiec próbujący się zmierzyć ze swoim przeznaczeniem również przemawia do mnie bardziej niż jajcarz z kreskówki, który postawił na szali całą wyprawę, żeby poserfować na jakiś rybach. Oczywiście film jest potwornie schematyczny, wtórny i przewidywalny. Nie trzeba długo się zastanawiać nad rozwiązaniem kolejnych wątków. Standardowa opowiastka osadzona w świecie fantasy. Aktorzy grają, jakby mieli kije w dupach. Jedynie chłoptaś ze Slumdoga sili się na coś więcej niż tylko beznamiętne wypowiadanie swoich kwestii jak w polskim filmie. Szkoda, bo przynajmniej ten chłoptaś od Aanga mógł się postarać. Na plus zdecydowanie strona wizualna. Oglądałem wersję 2D ze "sklepu na T", ale z tego co wiem, to w kinowej wersji nie było wiele 3D. W każdym razie zdjęcia, scenografia, kostiumy i CGI wyglądają naprawdę ładnie. Szkoda tylko, że tak mało jest tu walki wręcz, a jeśli już jest to ogranicza się do krótkich sekwencji 1:1 lub zbiorowych, gdzie nic konkretnego nie widać. Finałowa bitwa nosi pewne znamiona epickości, ale tutaj znowu mamy niewykorzystany potencjał, bo zamiast pokazać jakąś większą sekwencję, to reżyser serwuje nam Mogło być dużo lepiej 4/10 Re: Ostatni władca wiatru (reż. M. Night Shyamalan) - shamar - 16-10-2010 Crash napisał(a):Film trwa około 100 minut O ile sie nie myle to film jest skrócony. - Don Vito - 17-10-2010 Co masz na myśli mówiąc skrócony? Gdzieś na świecie jest dłuższa wersja, czy ta była w jakiś sposób cenzurowana? - shamar - 17-10-2010 Nie jestem 100% pewny ale gdzieś dawniej czytałem, że wersja, która trafi do kin to jest wersja krótsza. Raczej chodziło o skrócenie filmu a nie ocenzurowanie. - Mefisto - 17-10-2010 Pierwotnie wyszło zdaje się coś koło 3 godzin, ale ręki nie dam - phonik - 25-10-2010 Gdyby film był ocenzurowany, z pewnością wyleciała by z niego ta scena: pozdr - Mierzwiak - 16-11-2010 Nie można powiedzieć by Shyamalan wrócił do formy, ale jest to bez wątpienia postęp w stosunku do koszmaru pt. The Happening. Nieudany, ale przynajmniej oglądalny. Kreskówki/komiksu/whatever nie znam i choć sama historia wydała mi się strasznie banalna i poskładana z klisz, mogło wyjść z tego coś całkiem fajnego i są w Ostatnim władcy wiatru momenty, gdy ten potencjał jest widoczny. Niestety Shyamalan kompletnie nie potrafi opowiadać historii o epickiej skali; gra toczy się o wielką stawkę, a Avatar nie jest byle kim. Tylko dlaczego w ogóle tego nie czuć? W zasadzie to samo można powiedzieć o każdym innym wątku i o każdej postaci; niedopracowane, pobieżne, nieprzemyślane. Wątpię w plotkę o 3 godzinnej wersji, ale w każdej plotce jest ziarno prawdy i naprawdę czasami można odnieść wrażenie, że dokonano jakichś bolesnych cięć. Na dodatkowy minus cała obsada, z pominięciem głównej dziewczyny i wuja Slumdoga. Swoją drogą Slumdog we własnej osobie jest tu tragiczny. Na plus przede wszystkim strona wizualna, szczególnie efekty specjalne; póki co to właśnie Airbender może się pochwalić najlepszą cyfrową wodą. Co jeszcze? Jak już wspominałem jest to film oglądalny, ale niekoniecznie obejrzenia wart. Szkoda, bo potencjał był, może nie duży, ale na pewno go zmarnowano. 4/10 |