Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Tinker, Tailor, Soldier, spy - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Tinker, Tailor, Soldier, spy (/Thread-Tinker-Tailor-Soldier-spy--2345)

Strony: 1 2 3


Tinker, Tailor, Soldier, spy - Tyler Durden - 18-09-2011

Jarałem się tym filmem od ponad miesiąca, czyli od momentu jak się obudziłem i w końcu obejrzałem kapitalny trailer, który wrzucę na koniec. Rozczarowania nie było. Majstersztyk pod względem klimatu, gry aktorskiej, kompozycji obrazu, montażu, no i fabuły rzecz jasna. Film szpiegowski zrobiony w starym stylu, prowadzony niespiesznie, bez efekciarstwa(o ile za takie nie potraktujemy fantastycznych kadrów, oj mieli z czego wybierać przy montażu trailerów), z odpowiednią dawką brutalności(stonowanej, ale mającej swoje mocne momenty). Co tu dużo mówić, już w pierwszych minutach filmu mamy ujęcie na niemowlaka ssącego pokarm z piersi matki zabitej przypadkowym strzałem w głowę. I jedynie muzyka lekko rozczarowywała, bo nie było niczego dorównującemu kapitalnemu utworowi ze zwiastuna. Jak na razie, chyba mój film roku.




RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Capt. Nascimento - 18-09-2011

Też nie mogę się doczekać. Gary Oldman w głównej roli i w poważnym filmie, w tle Tom Hardy i Mark Strong, ciekawe jak wypadną John Hurt i Colin Firth (który by mi tu trochę nie pasował, gdyby nie brać pod uwagę jak dobrym jest aktorem).

Na rottentomatoes film ma 97%, co daje spore nadzieje.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - paj - 18-09-2011

Na podstawie prozy Johna Le Carre. To daje nadzieję na super fabułę. Aktorsko też może być bardzo mocny.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Paszczak - 18-09-2011

Niestety książka super fabuły raczej nie ma, zwłaszcza w porównaniu z chociażby Uciec Z Zimna. Intryga obywa się bez większych zaskoczeń, kreta wytypować bardzo łatwo, a akcja sprowadza się do dwóch rodzajów scen:
a) Smiley czyta dokumenty,
b) Smiley wysłuchuje opowieści swoich znajomych.
Tak naprawdę powieść działa przede wszystkim stylem, a ten jest na taśmę nieprzekładalny. Ale, jak widzę i słyszę, Alfredson trochę podrasował akcję: wspomniany niemowlak, jakieś zabójstwo w Turcji (tego motywu w książce w ogóle nie było). Zabawne, bo w swej poprzedniej ekranizacji poszedł w dokładnie odwrotną stronę, kastrując tekst.
Co do Firtha - idealnie nadaje się do roli Haydona, jak dla mnie nikt inny by tak nie pasował.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Lawrence - 18-09-2011

I właśnie dlatego sam autor podczas festiwalu w Wenecji mówił, że był dość sceptyczny wobec adaptacji jego książki, gdyż to co w książce może być ciekawe i interesujące w filmie może nużyć. Ale dodał, że jak przeczytał scenariusz to wtedy w pełni uwierzył w ten projekt.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Galadh - 18-09-2011

Również nie mogę się doczekać. Cieszy to, że chociaż ten film trafi do nas już w tym roku. Ba, mamy nawet pierwszeństwo przed USA, o większości zachodu nie wspominając.

Co do kontaktu z książką, to przebrnąłem przez jakieś 10%. Już na tym etapie byłem niemal stuprocentowo pewien, kto jest "kretem". Nie mogłem sobie podarować potwierdzenia moich podejrzeń. I cóż, nie pomyliłem się. Co ciekawe, wiele osób będących na wczesnym etapie czytania także zdaje się być przeświadczonych, że zna rozwiązanie zagadki. Nie wydaje mi się więc, aby był to jakikolwiek wyczyn; tu nie o twist się rozchodzi, a o klimat który można serwować sobie w obfitych porcjach łyżeczką do lodów. Chyba nawet w oryginalnej wersji z BBC w jednej z pierwszych scen wyeksponowali "kreta". Nie wydaje mi się jednak, by miało to jakiś wpływ na odbiór filmu w moim przypadku. Książkę niestety porzucam. Not my cup of tea. Niemniej szanuję dokonania le Carré.

Mark Strong wspominał na konferencji weneckiej o
której jakoby nie było w książce. Czy autor wątku mógłby napisać o tym parę zdań? Nie zmiękczyło to przypadkiem tego chłodnego klimatu opowieści?


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Tyler Durden - 18-09-2011

(18-09-2011, 11:55)klaus_kinski napisał(a): w tle Tom Hardy i Mark Strong, ciekawe jak wypadną John Hurt i Colin Firth (który by mi tu trochę nie pasował, gdyby nie brać pod uwagę jak dobrym jest aktorem).
Powiedziałbym właśnie, że to Hardy i Strong mają więcej do zagrania od dwóch pozostałych. Zwłaszcza Hardy, którego nie ma za wiele w filmie, ale jego postać niewątpliwie się pamięta po wyjściu z kina. Firth, podobnie jak pozostała trójka podejrzanych z kierownictwa Cyrku, przemyka niejako w tle. Wydało mi się to celowe, żeby nie dawać widzowi za wiele okazji do samodzielnego wykombinowania kto jest szpiegiem. Sądząc po opiniach tych, którzy mieli styczność z książką i szybko tego dokonali, nie jest to chyba zły pomysł. Chociaż w moim wypadku i tak się nie udało, tyle, że tak jak zostało to już powiedziane, nie sama tożsamość szpiega jest w tym filmie tak naprawdę najważniejsza, ale to, jak zostało pokazane śledztwo w tej sprawie.

(18-09-2011, 18:38)Galadh napisał(a): Mark Strong wspominał na konferencji weneckiej o
której jakoby nie było w książce. Czy autor wątku mógłby napisać o tym parę zdań? Nie zmiękczyło to przypadkiem tego chłodnego klimatu opowieści?
Niczego nie zmiękczyło, nieco uzupełniło to naszą wiedzę o głównym bohaterze, który jest postacią dość tragiczną, z jednej strony fachowiec w 100%, z drugiej nieco przegrana postać, tak na polu zawodowym(jest na przymusowej emeryturze) jak i prywatnym(co zostaje poruszone nieco podczas sceny bankietu). A sama wyżej wymieniona scena, jest przedstawiana w chłodnej stylistyce całego filmu, pada tam niewiele słów, natomiast świetnie kreśli obraz zimnowojennej Anglii, w której podczas popijawy tajnych agentów, śpiewa się hymn radziecki. Spokojnie, to żaden spoiler.

I jeszcze jedno pytanie ode mnie. Tak przymierzam się do jakiejś porządnej, klimatycznej, najlepiej zimnowojennej, ale niekoniecznie, powieści szpiegowskiej. Jest tutaj ktoś oczytany w temacie, kto mógłby coś ciekawego polecić? Myślałem o czymś le Carre, na którego temat naczytałem się zachwytów w Empire, ale to nie musi być koniecznie on.




RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - desjudi - 19-09-2011

Tyler,
"Agent Zigzag" McIntyre'a, "Szkoła wdzięku" Nelsona DeMille, "Igła", "Trzeci bliźniak" Kena Folletta, "Akta Odessy", "Negocjator" Forsytha. Kiedyś czytałem kilka historii Toma Clancy'ego o Jacku Ryanie - świetne są (choć tu więcej akcji niż klasycznego szpiegostwa).

A na film czekam. Z tego co widzę, to Alfredson znów zachwyca formą, dopieszczonymi kadrami, odpowiednim tempem.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Phlogiston2 - 19-09-2011

(18-09-2011, 23:06)Tyler Durden napisał(a): I jeszcze jedno pytanie ode mnie. Tak przymierzam się do jakiejś porządnej, klimatycznej, najlepiej zimnowojennej, ale niekoniecznie, powieści szpiegowskiej. Jest tutaj ktoś oczytany w temacie, kto mógłby coś ciekawego polecić? Myślałem o czymś le Carre, na którego temat naczytałem się zachwytów w Empire, ale to nie musi być koniecznie on.

Osobiście poleciłbym "Czwarty Protokół" "Diabelską Alternatywę" oraz "Fałszerza"* wspomnianego już Forsytha

A na sam film również bardzo czekam.

*To akurat specyficzny tytuł, bo składa się z czterech szpiegowskich nowel po sto stron każda.



RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Mefisto - 19-09-2011

(19-09-2011, 09:10)desjudi napisał(a): "Igła" "Akta Odessy",

a to przypadkiem nie II WŚ? ;)


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Paszczak - 19-09-2011

Tyler, z le Carre'go koniecznie wspomniane przez mnie Uciec Z Zimna (znane też jako Ze Śmiertelnego Zimna, Szpieg, Który Wyszedł Z Zimna i Bóg wie jak jeszcze, zależnie od wydania). Książka krótka, a tnie z precyzją skalpela. Bezwzględna, precyzyjna, błyskotliwa - it puts the "cold" in Cold War.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Tyler Durden - 20-09-2011

Ok, dzięki Paszczak, kupiłeś mnie. Zachęcający opis, niedługa książka, więc nawet jak do mnie nie trafi, to powinienem przebrnąć do końca, a przynajmniej zobaczę jak pióro le Carre zdaje próbę czasu. Jeżeli będę miał po tym niedosyt, na co liczę, przyjrzę się bliżej propozycjom Desa. Albo innym "przygodom" Smiley'a... :)


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Rodia - 26-11-2011

Zacny film. Alfredson jest tak dobrym reżyserem i potrafi tyle szczegółów przemycić w tak krótkim czasie, że nie sposób jest wszystkiego zauważyć i rozgryźć całej fabuły za pierwszym razem - a przynajmniej mi się nie udało. Nie chodzi mi o główną oś fabularną, ale o wszelkiego rodzaju smaczki, szczegóły i szczególiki, które łatwo przeoczyć, zwłaszcza w drugiej połowie filmu. Ja w dodatku jestem zupełnie nieobeznany z tym tematem/klimatem i podczas seansu właściwie od zera musiałem sobie zbudować obraz tego świata w głowie, co również nie pomaga. Drugi seans obowiązkowy.
Film jest oczywiście wolno prowadzony, chłodny, utrzymany w szaro-brązowych barwach zgniłych ścian brytyjskich biur wywiadu. Historia jest świetna i trzyma w napięciu do samego końca - już ograniczając się tylko do niej "Szpieg" byłby świetnym filmem, ale Alfredsonowi dodatkowo udaje się skomponować obraz świata szpiegów, agentów, chorobliwej podejrzliwości i zewsząd szerzącej się chciwości, a co za tym idzie lekkomyślności. Mamy więc tu postawioną pewnego rodzaju diagnozę tamtych czasów. I za to idzie dodatkowy plus. Tempo również zupełnie nie przeszkadza w odbiorze, bo nie ma tu ani chwili nudy, powiedziałbym wręcz, że w drugiej połowie film ma tendencję do zbytniego gnania do przodu :) Pod tym względem Alfredson wykonuje absolutnie świetną robotę, podobnie jak to zrobił przy "Pozwól mi wejść".
Aktorsko jest bardzo dobrze i wszyscy trzymają tu poziom, ale nie ma z drugiej strony jakichś zapadających w pamięć kreacji. O Oldmanie niby się mówi, że ma szansę na oscarową nominację, ale jego postać jest tu tak wyzuta z jakichkolwiek emocji i ekspresji, że jakoś tego nie widzę.
Generalnie tego typu kino to trochę nie mój świat, co nie zmienia faktu, że film pod czysto technicznym i formalnym względem wymiata. Nie sposób go nie docenić. I mimo, że miłością do niego nie zapałałem to w tym momencie razem z "Melancholią" i "O północy w Paryżu" wyrósł mi na trzeci najlepszy film jaki widziałem tego roku.
8.5/10.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Maciejas - 29-11-2011

Widziałem i Ja.

Niewątpliwie kapitalna rzecz, w ogóle nie przystająca do standardów dzisiejszego szpiegowskiego kina. Jest wolno, nieśpieszne, umyślnie nudno i nieefekciarsko, czyli mamy kawałek dojrzałego kina dla świadomego odbiorcy. Do tego Alfredson ze swoim operatorem dają takiego czadu że hej! Żeby zliczyć liczbę cudnych kadrów jakimi faszeruje nas "Tinker..." trzeba niemałego liczydła.

NIkt się tu z widzem nie cacka. Jak ma być przemoc to jest, jak ma być ostro to jest. Nie za często oczywiście bo to rzecz mimo wszystko stonowana i twórcy niektóre co grubsze akcje rozgrywają jakby poza kadrem. Ale tak czy siak za w pełni dorosłe podejście należy się szacun. Generalnie miód, malina i orzeszki. Jedyne czego żal to tego, że spokojnie jeszcze mógłby potrwać kilkanaście minut dłużej oraz tego że jednak już dość szybko zacząłem się domyślać kto może być szpiclem. Chociaż z tym drugim mogło być tak, że był to celowy zabieg, ale rozpiszę się na ten temat jak już więcej osób obejrzy ten film. Mam jeszcze problem z zakończeniem:

I tak w sumie wychodzi jeden z najlepszych filmów roku. Nic tylko oglądać.

OCENA 9/10


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Strummer - 30-11-2011

Mi w tym filmie czegoś brakowało. "Tinker, Tailor, Soldier, Spy" nie ma żadnej wgniatającej w ziemię sceny. Kreacje aktorskie też są tylko dobre. Liczyłem na Oldmana i Hardy'ego i się zawiodłem. Nie mówiąc już o Colinie o którym zapomniałem, że w ogóle tu występował. No i jak na thriller szpiegowski zero tu napięcia. Ogólnie rzecz biorąc ten film jest do bólu poprawny i przez to nijaki. Kompletnie nie mogłem się wczuć w opowiadaną historię,a losy bohaterów w ogóle mnie nie obchodziły.

Chyba jestem odosobniony w moich poglądach.:)



RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Artemis - 30-11-2011

No ale gdzie on jest poprawny w tej bolesnej jak sobotni kac, przemieszanej z londyńską mglą skandynawskiej depresji...? :)


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Ciuniek - 01-12-2011

Kapitalny i klimatyczny plakat filmu okazał się jeszcze bardziej kapitalny i klimatyczny, kiedy zauważyłem, że jego tło to nie losowy ciąg cyfr mający udawać zaszyfrowaną wiadomość, tylko prawdziwa "zaszyfrowana" wiadomość.

Mam nadzieję że nie wyrywam się przed szereg i za chwilę nie okaże się, że znów zadziałała moja ponadprzeciętnie niepewna spostrzegawczość i tylko ja nie widziałem wcześniej tych napisów ;).

[Obrazek: plakat2b.jpg]


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Anielski_Pyl - 02-12-2011

Byłem, widziałem. Recka Ciunka - nic dodać, nic ująć. Zgadzam się co do Oldmana - świetna rola, ale o Oskarze nie ma mowy. Co robi ogromne wrażenie - w filmie padają bodaj trzy pojedyncze strzały, Oldman podnosi głos tylko raz, a mimo to non-toper czuć ogromne napięcie i zagrożenie. Ode mnie nawet 8,5.


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - Rodia - 03-12-2011

(29-11-2011, 21:21)Maciejas napisał(a): Mam jeszcze problem z zakończeniem:

Miałem identyczne wrażenie, też mi się to strasznie kłóciło z całością, odebrałem również tak jak Ty - innej możliwości nie widzę :)

(30-11-2011, 00:36)Strummer napisał(a): Mi w tym filmie czegoś brakowało. "Tinker, Tailor, Soldier, Spy" nie ma żadnej wgniatającej w ziemię sceny.

To prawda. Ma masę bardzo dobrych scen, ale żadnej wgniatającej. Chociaż na mnie scena jak

(30-11-2011, 00:36)Strummer napisał(a): Kreacje aktorskie też są tylko dobre. Liczyłem na Oldmana i Hardy'ego i się zawiodłem.

Oldman i Hardy są tacy jak tego wymaga od nich scenariusz i historia - Hardy jest emocjonalnym centrum tego filmu, jedyną postacią, z którą potrafiłem się utożsamić i która została chyba pomyślana jako taka, jedyna okazująca prawdziwe emocje. Oldman jest świetny jako stary, zmęczony agent, który widział już wszystko i przeżył wszystko i who knows all the angles. Jego emocjonalne wycofanie sprawia, że momenty, gdy jakieś emocje okazuje (np. opowiadając historię jak spotkał Karlę) tym bardziej przyciągają uwagę do ekranu. Przypominał mi trochę szeryfa Bella z "No Country For Old Men". Z tym czy postawienie tak szarej, nijakiej i nieaktywnej postaci w centrum filmu jako protagonisty jest trafną decyzją można już dyskutować, ale do samego Oldmana nie mogę mieć żadnych pretensji.
Zresztą cała obsada doskonale wplotła swoje role i sposób grania do klimatu tego filmu.

(30-11-2011, 00:36)Strummer napisał(a): No i jak na thriller szpiegowski zero tu napięcia. Ogólnie rzecz biorąc ten film jest do bólu poprawny i przez to nijaki.

No bez jaj. Zero napięcia? Napięcie tu jest cały czas, nie ma żadnego momentu nudy, tylko, że jest dawkowane stopniowo, powoli, właśnie dawkowane, a nie podane od razu na tacy. Ja za to miałem problem z czym innym, a mianowicie ze zrozumieniem niektórych myków fabularnych, które w Szpiegu są podawane tak subtelnie i tak płynnie, że aż chwilami za subtelnie i można się pogubić co się dzieje, a przynajmniej ja się pogubiłem. No ale zawsze miałem problemy z rozumieniem filmowych fabuł :P


RE: Tinker, Tailor, Soldier, spy - hanys - 03-12-2011

Zainteresowałem się tym filmem zaraz po pierwszy recenzjach i jak zobaczyłem, że premiera w Polsce jest w miarę rozsądnym terminie to obiecałem sobie, że na pewno pójdę ten film sprawdzić do kina - dzisiaj się udało w końcu wybrać i ani trochę się nie rozczarowałem no, ale zacznijmy od początku. Usiadłem sobie wygodnie w fotelu w Multikinie, zaczynają się reklamy i trailery(to kręci te polskie gnioty?), m.in nowy Holmes, pomyślałem wtedy, że jedynka była niezła, ale kurcze wolałbym tysiąc razy Sherlocka z prawdziwym, ciężkim angielskim klimatem, z szarym Londynem spowitym gęstą mgłą - długo nie musiałem czekać, co prawda głównym bohaterem nie był Holmes, ale to nie grało już żadnej roli.

Nowy film Alfredsona jest na prawdę wyborny, świetnie zagrany(Oldman, Hardy, Firth), piękne kadry, muzyka itd. itd. - od strony technicznej ten film jest genialny. Fabularnie też jest bardzo dobrze, cała intryga choć prowadzona w nieśpiesznym tempie bardzo wciąga, pozbawiona tanich sztuczek absorbuje całą uwagę. Film trwa ponad 2h i mimo ślamazarnego tempa, ani trochę tego nie czuć. Tak jak już wyżej zostało powiedziane ścisła czołówka tego roku, nic tylko oglądać ;).