![]() |
|
Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Sergio Leone (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Sergio-Leone--83) +---- Wątek: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) (/Thread-Once-Upon-A-Time-In-America-re%C5%BC-Sergio-Leone--2632) |
Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Rodia - 03-04-2012 Brak nadchodzących zza Oceanu ciekawych pozycji repertuarowych rodzi - jako jedyny sposób przywrócenia epy dyskusjom na tym forum - konieczność powrotu do zakurzonych klasyków, które się nie postarzały ani o jotę i nie postarzeją się nigdy. Zakładanie takich wątków nie jest bezpieczne, bo o wielu z tych pozycji mam wrażenie, że powiedziano już wszystko co było do powiedzenia. A jednak coś mnie ostatnio wzięło na ten właśnie tytuł i sądzę, że kryje on w sobie na tyle dużo, że jeszcze dziś można o nim napisać coś ciekawego. Ten kto nie widział "Dawno temu w Ameryce" nie może się nazywać prawdziwym kinomanem, ani scenarzystą for that matter. Po paru seansach coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to mój ulubiony film Leone, a decyzję powziętą przez producenta (byłego izraelskiego handlarza bronią) Arnona Milchana, aby skrócić wersję do amerykańskich kin o parędziesiąt minut i całość pokazać w kolejności chronologicznej uważam za jeden z największych skandali w historii kina w ogóle. "Dawno temu w Ameryce" jest dla mnie filmowym ewenementem, ponieważ zalicza się do tej tak bardzo wąskiej grupy filmów, które prócz wizualnego przepychu, wybornej muzyki, scenografii za grube miliony i ogólnie pojętej, no, epickości czy rozmachu z jakim opowiadana jest historia oferują też - uwaga, artystowski fap - głęboki artystycznie i merytorycznie przekaz, unikalną na skalę światową grę z widzem, jednym słowem - IDEĘ. Stopień w jakim Sergio Leone łączy eksplorację mrocznego umysłu Kluchy z rozmachem i monumentalnym pietyzmem z jakim kręci rozciągnięty na 50 lat fresk z życia Ameryki jest do dziś niespotykany. Leone momentami wchodzi w umysł swojego bohatera tak bardzo, że to jest aż niepokojące (na pewno robi to w większym stopniu niż jakikolwiek inny reżyser jaki mi teraz przychodzi do głowy), a wykorzystuje ku temu środki tak skuteczne, a zarazem tak oryginalne i świeże, że pozostaje mi się jedynie przed nim pokłonić (rozciągnięty w czasie dzwonek telefonu na początku filmu!). Tylko wielcy reżyserzy potrafią tak bardzo zespolić swój styl narracyjno-wizualny z ideą, którą chcą przekazać i efektem, który pragną uzyskać (Malick, Kubrick, NOLAN... ), a Leone należy z tej grupy do moich ulubionych. Wszystko w Dawno Temu ma swój powód. Nawet powolne tempo, wiele ciągnących się i zatoczonych (czasem dosłowną, czasem metaforyczną) mgłą kadrów włącznie z enigmatycznym zakończeniem mają swe uzasadnienie. Dejna w swojej recce napisała coś pod czym pozostaje mi się jedynie podpisać - niezdrowy, opium-induced uśmiech Roberta De Niro w kadrze zamykającym film to magic, magia kina w czystej postaci i sztuczka jaką niewielu ze znanych mi reżyserów udało się przebić. Jedna sprawa: Leone ma styl taki, a nie inny i tak jak w innych jego filmach tak i w tym pojawia się problem tego, że włoski reżyser nakręcił podczas zdjęć wiele godzin materiału (w tym wypadku: 10), a na potrzeby dystrybucji musiał oczywiście wiele wyrzucić i skrócić. Rodzi to momentami dziwne przeskoki w narracji i pominięcia, których moim zdaniem być nie powinno - chociaż pod tym względem Dawno Temu jest i tak względnie bezbolesne i najbardziej "zamknięte" spośród wszystkich filmów włoskiego mistrza, może na równi z "Dobrym, Złym i Brzydkim". Problem pojawia się jedynie w paru momentach: postać grana przez Joe'a Pesci zostaje w nieuzasadniony sposób pominięta i zignorowana, jeden z przeskoków w linii czasowej pomija zasadniczą informację, no i życzę powodzenia każdemu kto zrozumie i dopasuje do siebie wszystkie sceny obracające się wokół pewnego kluczowego wieczoru w roku 1933 ![]() Podobno na tegorocznym festiwalu w Cannes albo w Wenecji ma się odbyć premiera 4 i pół-godzinnej wersji ostatniego dzieła Leone - odtworzonej przy pomocy laboratoriów filmowych ze scen nakręconych przez Leone i znajdujących się dotychczas w posiadaniu jego rodziny. A wy lubicie ten film?
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Mefisto - 03-04-2012 (03-04-2012, 16:06)Rodia napisał(a): Ten kto nie widział "Dawno temu w Ameryce" nie może się nazywać prawdziwym kinomanem, ani scenarzystą for that matter. WTF? Poza tym nie wierzę, że nie przyczepisz się w tym filmie do niczego?
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Mental - 03-04-2012 Film bardzo dobry, ale nie wywołuje u mnie nawet połowy tych emocji co epopeja Leone o Dzikim Zachodzie. A De Niro swoją najlepszą rolę zagrał jednak w Godfatherze II oraz Heat. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Albertino - 03-04-2012 Uwielbiam Leone, ale ten film wcale nie jest taki wybitny - poziom linii czasowej z dzieciakami i tej z dorosłymi już bohaterami to Niebo a Ziemia. Rozstrzał jakościowy aż razi. Pierwsze dotknięte ręką geniuszu, drugie rozwlekłe i męcząco melodramatyczne. I muzyka Morricone, jak uwielbiam gościa, to po prostu jego robota gryzie mi się z tym filmem - jest jakaś zbyt nachalna. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - nawrocki - 03-04-2012 Dobry film... i tyle. Widziałem go w całości dwa razy, potem już tylko część z dzieciakami wałkowałem od deski do deski, wątek dorosłych jadąc w większości na podglądzie. Z Leone zdecydowanie wolę westernowe klimaty
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Turus - 03-04-2012 Ha, widzę, że nie tylko ja uważam ten film za arcydzieło. Film jak najbardziej waty obejrzenia, ale nie spuszczał bym się tak nad nim jak co niektórzy. Ogólnie to produkcja na taką bardzo mocną 8. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Bucho - 04-04-2012 (03-04-2012, 18:12)Mental napisał(a): Film bardzo dobry, ale nie wywołuje u mnie nawet połowy tych emocji co epopeja Leone o Dzikim Zachodzie. A De Niro swoją najlepszą rolę zagrał jednak w Godfatherze II oraz Heat. U mnie akurat odwrotnie, choc OUATITW oceniam wyzej (rowna dycha) niz niz OUATIA, to ten drugi zawsze bardziej mnie uderza i jest chyba moim ulubionym filmem Leone. Mocne 9/10 i pierwsza piatka najlepszych filmow lat 80. w nadchodzacym plebiscycie. Film ma oczywiscie kilka wad (raczej scenariuszowych), ale to nadal najwyzsza polka. Do tego dochodzi fakt, ze to nadal nie jest do konca wizja Leone, znow trabiono o kolejnych wycietych 40 minutach, ktore mialy byc w filmie (czy sie myle?) Najlepsza rola De Niro? Koles tak do polowy lat 90. gral na tym samym zajebistym poziomie, wiec trudno mi mowic, ze w Ojcu Chrzestnym byl lepszy - totalnie inne role, choc pierdolniecie tak samo mocne <ok> RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Mental - 04-04-2012 Bucho, De Niro w "Godfatherze II" to Bóg Epy. I nie interesują mnie żadne plebiscyty czy oceny Stowarzyszenia Krytyków z NYC. Po prostu fakty są, jakie są - De Niro tą rolą zdefiniował na nowo aktorstwo. Widziałem "Godfathera 2" nie dalej jak tydzień temu i do dzisiaj mam przed oczami tę scenę: - Jak nazywał się twój ojciec? - Antonio Andolini. - Mów głośniej. Nie słyszę cię. - Mój ojciec nazywał się Antonio Andolini... A to jest dla ciebie. Do tego najlepsza rola w karierze Roberta Duvalla. W całym OUATIA nie ma ani takich postaci, ani takich dialogów. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - mariusz - 04-04-2012 Na pewno jest to udane dzieło, ale w moim rankingu 10-ciu filmów gangsterskich to jednak nie znalazłbym dla niego miejsca. Tylko raz widziałem go w całości, zaś kilkakrotnie oglądałem mniej więcej do połowy, za to western "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" kiedy już zacząłem oglądać to nie mogłem przerwać, więc uważam, że jednak ten western jest filmem lepszym. Morricone jak zawsze spisał się świetnie, zarówno jako kompozytor jak i ... scenarzysta (w jednym filmie dokumentalnym była mowa o tym, że Leone kręcił sceny do skomponowanej wcześniej muzyki). RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Gieferg - 04-04-2012 W sumie to nie wiem po co mam ten film na półce. Klimaty gangsterskie to nie moje klimaty, mimo to całą trylogię Godfathera jakoś bez problemu dałem radę obejrzeć (nawet dwukrotnie i na pewno jeszcze obejrzę), "Once upon a time..." niby też dałem radę, ale była to droga przez mękę (szczególnie druga połowa filmu, pierwsza jeszcze dawała radę). Styl Leone toleruję tylko w westernach. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - military - 04-04-2012 Nie widziałem jeszcze OUATIA, ale jeśli nie ma tam tak elektryzującej sceny, jak pojedynek Harmonijki i Franka (na którym autentycznie przechodzą mnie ciary - po prostu mistrzostwo świata), to mogę już powiedzieć, który film jest lepszy.
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Rodia - 04-04-2012 E tam, nie znacie się. (03-04-2012, 17:56)Mefisto napisał(a): WTF?No ale co? Reżysersko i scenariuszowo (pod względem koncepcji) to jest arcydzieło. A przecież się czepiłem paru rzeczy, przeczytaj jeszcze raz mojego posta ![]() (03-04-2012, 19:09)Albertino napisał(a): Uwielbiam Leone, ale ten film wcale nie jest taki wybitny - poziom linii czasowej z dzieciakami i tej z dorosłymi już bohaterami to Niebo a Ziemia. Rozstrzał jakościowy aż razi.To ciekawe, bo ja mam dokładnie odwrotnie - część z dzieciakami mnie w większości nudzi i jest dość konwencjonalna, część z dorosłymi o wiele ciekawsza. (03-04-2012, 19:09)Albertino napisał(a): I muzyka Morricone, jak uwielbiam gościa, to po prostu jego robota gryzie mi się z tym filmem - jest jakaś zbyt nachalna.Chyba nie chodzi o to, że jest zbyt nachalna, ale raczej o sposób w jaki Leone ją stosuje - w OUATIA następuje chyba największe zjednoczenie muzyki i obrazu w historii współpracy Leone z Morricone (scena w grobowcu na cmentarzu Riverdale) i dlatego w wielu miejscach może wydawać się nachalna. Ale to mi się bardzo podoba - i bardzo mi się podoba sposób w jaki stanowi często kontrapunkt dla tego co się dzieje na ekranie. Na przykład jej elegialny spokój w scenie ostatniej ![]() (04-04-2012, 01:03)Bucho napisał(a): Do tego dochodzi fakt, ze to nadal nie jest do konca wizja Leone, znow trabiono o kolejnych wycietych 40 minutach, ktore mialy byc w filmie (czy sie myle?)Wycięte 40 (czy tam 50) minut występuje (czy raczej nie występuje) w wersji skierowanej do amerykańskich kin w 1984 r., która teraz jest już praktycznie niedostępna. Wersja mająca 3 godziny i 40 minut to jedyna zaakceptowana i uznana przez Leone, ale i tak sporo z niej wyciął. Po nakręceniu filmu miał 10 godzin materiału i początkowo chciał z niego zrobić 2 filmy, trwające razem 6 godzin - jeden o dzieciństwie bohaterów, a drugi o dorosłości. Żeby się przypodobać dystrybutorom zrobił z tego jeden film i ciął go póki nie przyjął akceptowalnego dla nich czasu trwania. Więc teoretycznie to jego autorska wersja, praktycznie - gdyby mógł to by pewnie zrobił z tego jednak 2 filmy, ale tak pewnie mówi większość reżyserów i trzeba znać granicę między wizją twórcy, a jego próżnością Ale ten materiał nadal jest, istnieje i jestem ciekaw co wyjdzie z tej 4-i pół godzinnej wersji, którą mają niby wypuścić na festiwalach w tym roku.(04-04-2012, 13:35)military napisał(a): Nie widziałem jeszcze OUATIA, ale jeśli nie ma tam tak elektryzującej sceny, jak pojedynek Harmonijki i Franka (na którym autentycznie przechodzą mnie ciary - po prostu mistrzostwo świata), to mogę już powiedzieć, który film jest lepszy.Nie ma. Akurat podałeś chyba najlepszą scenę w całej filmografii Leone, więc trudno znaleźć coś co jest na tym samym poziomie/przebija go ![]() Natomiast w "Ameryce" Leone stosuje zajebisty eksperyment narracyjny i jeśli patrzeć na to z tej perspektywy to ostatnie ujęcie tego filmu jest równie zajebiste co jakiekolwiek z filmografii Włocha
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Bucho - 04-04-2012 Nie, przeciez rok temu ogloszono, ze kolejne 40 minut sie odnalazlo i Leone podobno chcial te wyciete sceny miec w filmie. Ten film byl tyle razy pociety i przemaglowany, ze do konca nie wiadomo jak miala wygladac wersja Leone tj. taka jaka planowal. (04-04-2012, 07:43)Mental napisał(a): Bucho, De Niro w "Godfatherze II" to Bóg Epy. I nie interesują mnie żadne plebiscyty czy oceny Stowarzyszenia Krytyków z NYC. Po prostu fakty są, jakie są - De Niro tą rolą zdefiniował na nowo aktorstwo. Widziałem "Godfathera 2" nie dalej jak tydzień temu i do dzisiaj mam przed oczami tę scenę: Mowimy o aktorstwie, czy o epie/zajebistej postaci? De Niro w Godku nie ma slabych stron, on tam po prostu jest, wycieta z kartonu, mega zajebista postac. Tak zajebista, ze az odrealniona, ale taki kult fajnie sie oglada, wiec sila rzeczy pamietasz takie sceny jak zaciukanie starego Dona itd. Noodles wydaje mi sie zdecydowanie bardziej zlozony i ciekawy, a takze De Niro jako aktor ma wuchte wiecej do zagrania. W Godku gra caly czas to samo (nie mowie, ze cos mi nie pasi, bo jest konkretnie i z przytupem) i warsztatowo zdecydowanie wiecej daje od siebie w OUATIA wlasnie, a ze wiecej kultowych scenech z jego udzialem...coz, zajebistosc sceny niekoniecznie odnosi sie do poziomu aktorstwa, no ale to przeciez wiesz, wiec nie wiem po kiego sie tu produkuje ![]() RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Mental - 04-04-2012 Cytat:Mowimy o aktorstwie, czy o epie/zajebistej postaci? Ja mówię o epie, reszta jest dla mnie dodatkiem ![]() Cytat:W Godku gra caly czas to samo Aktorzy, grający to samo, są najlepsi. Nie wierzysz? To uwierz De Niro do 1995 roku grał praktycznie te same postacie na dwóch grymasach. Eastwood i Gibson to samo. Oni są najlepsi, inni to bękarcie podciepy ![]() RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - paj - 08-04-2012 A Meryl Streep? Ona gra za każdy razem inaczej i co innego? W porównaniu do innych aktorek, jawi się jako bóstwo albo nadczłowiek o niebywałej intuicji i inteligencji. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Azgaroth - 09-04-2012 (04-04-2012, 18:52)Mental napisał(a): Aktorzy, grający to samo, są najlepsi. Nie wierzysz? To uwierz Daniel Day-Lewis i tyle z twojej teorii ![]() RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Mental - 09-04-2012 DD Lewis swoje najlepsze role zagrał mając wąsy, robiąc dziwne miny i wcielając się w Amerykanina z XIX wieku. Więc moja teoria trzyma się mocno. Poza tym DD Lewis nie jest moim ulubionym aktorem, a ta teoria dotyczy tylko moich ulubionych aktorów ![]() RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - paj - 09-04-2012 (09-04-2012, 13:38)Mental napisał(a): DD Lewis swoje najlepsze role zagrał mając wąsy, robiąc dziwne miny i wcielając się w Amerykanina z XIX wieku. Więc moja teoria trzyma się mocno. Poza tym DD Lewis nie jest moim ulubionym aktorem, a ta teoria dotyczy tylko moich ulubionych aktorów A Wiek niewinności? Nie ma tam wąsów, a zagrał fenomenalnie. Teoria się chwieje. RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Rodia - 19-04-2012 Tak jak to było zapowiedziane i apropos wątpliwości Bucho - na tegorocznym festiwalu w Cannes zostanie zaprezentowana nowa, o 40 minut dłuższa wersja OUATIA. News. Jaram się Pytanie brzmi czy będzie jeszcze lepsza od oryginału, czy może nastąpi przeładowanie materiału i zamiast wzbogacić treść to tylko niepotrzebnie ją zamąci.
RE: Once Upon A Time In America (reż. Sergio Leone) - Lawrence - 19-04-2012 Zaraz to ten film będzie z 4 godziny trwać? |