Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Running Man - 1987 - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: The Running Man - 1987 (/Thread-The-Running-Man-1987--2811)

Strony: 1 2 3


The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

[Obrazek: the-running-man.jpg]

Przed chwilą obejrzałem po raz kolejny, tym razem w 3D wersji. Co tu dużo gadać - piekny film po prostu. Esencja kina lat 80-tych, z Arnoldem w najlepszej formie.

Fabułe kazdy zna, także krótko - Ben Richards odmawia ubicia niewinnych cywili, przez co zostaje zesłany do cięzkich prac fizycznych, gdzie zapuszcza brodę i pakuje bicepsy, nosząc różne ciężkie żelastwo. Oczywiście po zrobieniu odpowiedniej pompy ucieka z kilkoma kumplami, lecz wkrótce zostaje schwytany i zakontraktowany jako uczestnik mega reality show "The Running Man". Tam walczy o zycie, poznaje swoją miłość, wybijając przy okazji złych, przez co zdobywa sympatię emerytek, oczyszczając swoje dobre imię.

Tak jak pisałem - Arnold wybitny, scenografie syfiaste, miasto przyszłości pokazane na jednym matte paintingu rewelacyjne, super akcyjka a we wszystko zgrabnie wpleciony wątek pokazujący, ze telewizja to kłamstwo i największe zło. Klimat 8ties wylewa się z filmu litrami, nic tylko oglądać. Na pewno jeden z lepszych filmów z Arnim, można by rzec, ze to takie kino z Arnoldem w pigułce - kultowe teksty, niezłomna postawa - "Nie zabijam niewinnych ludzi" - i pokaźna pompa. Nic, tylko naśladować.

Do tego jedno z najlepszych i najbardziej klimatycznych zakończeń w historii:



10/10


RE: The Running Man - 1987 - Gieferg - 03-09-2012

Prawdopodobnie pierwszy film z Arnoldem jaki oglądałem. Od tamtego czasu wracałem do niego wielokrotnie, wkrótce pewnie przyjdzie czas znowu sobie przypomnieć. Jest tam co prawda sporo motywów wywołujących soczyste facepalmy (na początku filmu na telebimie reklamują show i lecą fragmenty z dalszej części filmu, wyświetlane na ekranie monitora hasło wyłączające zabezpieczenia w więzieniu, które można podejrzeć zapuszczając żurawia przez ramię strażnikowi czy ta nieszczęsna transmisja z helikoptera), ale jak to się fajnie ogląda :) Z pierwszego seansu najbardziej zapadli mi w pamięć oczywiście łowcy ( w tym szczególności Sub-Zero i Buzzsaw).
No ale 10/10 dla tego filmu to jakiś absurd :P

7,5/10

Cytat:tym razem w 3D wersji.

what?


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

Rip z tego wydanka:

http://www.amazon.co.uk/Running-Man-Blu_Ray-Edition-3D-Holocover/dp/B008GU716C/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1346691024&sr=8-1

Będzie trzeba zainwestować po wypłacie w oryginał ;)


RE: The Running Man - 1987 - Gieferg - 03-09-2012

Podziękuję. Nie lubię 3D nawet w nowych filmach, a co dopiero kalać tym badziewiem klasykę 80s.


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

E tam, to 3D to bardziej taka ciekawostka, filmu absolutnie nie psuje a i całkiem przyjemnie się go oglada w takiej wersji. Jak mowię, nic nadzwyczajnego, traktować bardziej jako fajny dodatek do obrazu i można miło spędzic czas przed telewizorem.

Cytat:No ale 10/10 dla tego filmu to jakiś absurd :P

Bzdura. "The Running Man" to praktycznie idealny przykład tego, jak wyglądać powinno dobre, rozrywkowe kino akcji w sztafażu sci/fi. Wszystko trzyma się kupy, jest Arnold w mega formie (z brodą wyglada nawet lepiej niż bez), są kultowe one-linery, wartka akcja, reżyser do spółki z Arnim przekazują nam różna ważkie wartości, do tego filmik posiada swietny, oldskulowy soundtrack i kapitalną, ociekającą klimatem 8ties piosenkę na koniec. Czego chcieć więcej? ;)


RE: The Running Man - 1987 - Gieferg - 03-09-2012

10/10 jak dla mnie oznacza absolutną pierwszą ligę i akurat do niej Running Mana nigdy nie zaliczałem i zaliczać nie będę, również z uwagi na wymienione wcześniej wtopy, ale głównie ze względu na całokształt - jest fajny, ale nie aż tak żeby go postawić na równi z najlepszymi (jak Terminator, czy Predator). Do mojego top-30 w głosowaniu na najlepsze filmy 80s się nie załapał, a w samej filmografii Arnolda, nawet tylko tej z 80s, na podium też by się nie zmieścił.

Cytat:traktować bardziej jako fajny dodatek do obrazu

Cóż, ja tam traktuję 3D jako c***owy dodatek do obrazu :)


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

Cytat: jest fajny, ale nie aż tak żeby go postawić na równi z najlepszymi (jak Terminator, czy Predator)

Co kto lubi :) Ja tam się nie rozdrabniam jeśli chodzi o oceny, tym bardziej, że dlla mnie to ten sam poziom (dodałbym jeszcze do tej Arnoldowej wyliczanki "Total Recall") - kino wielokrotnego uzytku, sprawiające taką samę frajdę przy kazdym kolejnym seansie, ze znaczkiem jakości - "dziś już się takich nie kręci". Wiadomo, każdy z tych filmow jakieś tam swoje wady czy drobne niedociągnięcia posiada, ale nie zawracam sobie takimi duperelami głowy, ba, w jakimś tam stopniu wpływają one nawet na miodność tych obrazów ;)


RE: The Running Man - 1987 - Tyler Durden - 03-09-2012

To żeby zachować równowagę we wszechświecie....

W podstawówce byłem zachwycony tym filmem. Oglądałem go z wypiekami na zdezelowanej taśmie VHS pożyczonej od kolegi i jarałem się fajnymi łowcami o jeszcze fajniejszych ksywach (Sub-zero, Dynamo - hell yeah!). Kilka lat później przypadkiem wpadła mi w łapy książka Kinga na podstawie której powstał film. Po lekturze byłem, delikatnie mówiąc, zdziwiony. Film ma z nią niewiele wspólnego, dziwnym nie jest, porwali się na adaptację, ale z braku funduszy musieli zapewne ostro improwizować i ograniczyć rozmach telewizyjnego show z książki.

Sam film obejrzałem ponownie po latach jakieś trzy lata temu i srodze się rozczarowałem. Wzorcowy przykład filmu, którego lepiej ciepło wspominać z sentymentem jak zgrzytać zębami podczas ponownego seansu. Zero emocji towarzyszących oglądaniu walczących o życie bohaterów, tandetni przeciwnicy o jeszcze tandetniejszych ksywach(;)) i generalnie żałosny poziom realizacyjno-fabularny przypominający o tym, że to tylko kolejny tani film klasy B jakich pełno było w tamtych czasach.


RE: The Running Man - 1987 - Craven - 03-09-2012

A ja obejrzałem ponownie kilka lat temu i byłem znów zachwycony, choć w zupełnie inny sposób.


RE: The Running Man - 1987 - Danus - 03-09-2012

U mnie jest odwrotnie. Filmy darzone niezwykłym sentymentem z dzieciństwa w większości przypadków nie wytrzymują próby czasu. Obejrzałem ostatnio w TV i strasznie się zawiodłem na wspomnieniach z dzieciństwa.
Chyba przestanę psuć sobie wspomnienia i nie będę odświeżał filmów obejrzanych ostatnio z 15 lat temu:)


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

Eh, zgredy się robicie panowie i tyle ;)

Cytat:tandetni przeciwnicy o jeszcze tandetniejszych ksywach

Bo tacy przeciez mieli być - tandetni, na maksa przerysowani, w komicznych, nie pomagających w walce strojach - takie przaśne widowisko dla gawiedzi spragnionej tego typu, coraz bardziej tandetnej, rozrwyki. Zreszta świetna scena z Jesse'm Venturą pieknie to podsumowuje - typ wpada do centrum dowodzenia w tej plastikowej zbroi i mówi, co o tym mysli, wykładając praktycznie całą filozofię filmu jak na tacy.

Wiadomo, mega głębokie to nie jest, ale i nie takie miało być - jest za to czysta, pure fun akcyjka podlana pieknymi one-linerami Arnolda i to mi się podoba. Do tego nienachalny humor i sceny perełki, jak ta z babcia odpowiadająca na pytanie, który z rzeźników zabije pierwszy, czy z Maria Conchitą Alonso zapytaną przez Arnolda, gdzie schowała nagranie ;)

Cytat:to tylko kolejny tani film klasy B jakich pełno było w tamtych czasach.

Szkoda, że obecnie takich już nie kręcą ;)



RE: The Running Man - 1987 - Lawrence - 03-09-2012

To ja też jestem zgredą, gdyż i dla mnie ten film nie jest dla mnie niczym specjalnym. Za pierwszym razem był OK, ale też jakoś się nim nie jarałem, jak innymi Arnoldami, jak "Total Recall", "Predator", "Conan" i "Terminator". Szczególnie z tamtymi filmami, które wtedy znałem, "The Running Man" wydawał mi się mocno średni. Ale kiedy po jakimś czasie po raz drugi go oglądnąłem, to już całkowicie 80s czar prysł.


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 03-09-2012

Cytat:Filmy darzone niezwykłym sentymentem z dzieciństwa w większości przypadków nie wytrzymują próby czasu.

No to ja "cierpię" na zupełnie odwrotną przypadłość - filmy, ktore ogladałem za dzieciaka, w większości przypadków obecnie tylko i wyłącznie zyskują. Kiedyś, jako mały szczoch z gilem do pasa chciałem tylko większej ilości potworków, fajnych efektów i innej tego typu wesołej rozpierduchy, z tego tez względu niektóre filmy, wtedy byc może i oszczędne (z różnych względów) w tego typu bajery, nie do końca mi się podobały - m.in. "Masters of the Universe", "Razorback", czy właśnie "The Running Man". Dziś zupełnie inaczej na to wszystko patrzę, dzięki czemu zaczynam doceniać to, co w tych filmach było najawazniejsze a także doceniam w pełni praktyczne efekty, które mają w sobie to nieuchwytne coś, czego cyfrowe wynalazki miec w większości przypadków nigdy nie będą, doceniam fachową robotę scenografów, ludzi od kostiumów itp. pierdół, tym bardziej wiedząc, w jakich warunkach i przy jak skromnych środkach niejednokrotnie przyszło im pracować i robić coś z niczego.

Dlatego np. większe wrażenie robi na mnie kapitalny matte painting połączony z miniaturą widziany w kilku ujęciach "The Running Mana", niż CGI miasta przyszłości, pokazywane w filmikach obecnie - jasne, wszystko to ładne, piekne, dopicowane co do najmniejszego szczegółu, ale pozbawione kompletnie powera i duszy.

[Obrazek: la-2017.jpg]

:)


RE: The Running Man - 1987 - Mefisto - 04-09-2012

Hmm... sympatyczny filmik, oglądałem parę latek temu i wciąż dawał radę, choć trzyma się to wszystko dzięki Arnoldowi i jego one-linerom oraz kolejnym eliminacjom przeciwników. Cała reszta to już niestety ostry archaizm... choć z drugiej strony nie widzę wiele różnic pomiędzy tym, a shit-przebojem o nazwie Hunger Games, które nie jest nawet w połowie tak cool.


RE: The Running Man - 1987 - Mr. ?? - 04-09-2012

Ten film był naprawdę idiotyczny. Z jednej strony pan policjant grany przez Arnolda, który za bardzo nie wie w jakim ustroju żyje, z drugiej pseudo reżim w stylu filmowego V jak Vendetta :).
Moja ocena 2/10.


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 04-09-2012

Z tego co widze niektórym, traktującym to co pokazano w "The Running Man" z totalną powagą i kijem w dupie nawet trening z Jessem Venturą niewiele by pomógł:



;)


RE: The Running Man - 1987 - Lawrence - 04-09-2012

Ostatnimi czasy trochę nadużywany jest argument z kijem w dupie. Jeżeli komuś nie podoba się coś, co jest uważane za kultowe, fajne itd. to od razu ma kij w dupie. Oczywiście można być nostalgicznym, ale to nie oznacza, że patrzymy na lata 80te w różowych okularach.


RE: The Running Man - 1987 - slepy51 - 04-09-2012

Ty chyba czegoś nie zrozumiałeś - nie chodzi o to, czy "The Running Man" jest fajny, czy niefajny, wiadomo, komuś może się nie podobać, przeciez to nie jest żadne arcydzieło, film ma swoje wady, moze wydawać się komuś archaiczny a pewne rozwiazania czy skróty w nim uzyte przestarzałe, ale jak niektórzy tu piszacy uzywają sformułowań typu "pseudo reżim", i ogólnie "tandeta" to ja się zastanawiam, czy oni tak naprawdę ogarnęli to, co ogladali. Bo wiesz, tam pewne rzeczy specjalnie są na maksa przerysowane, tandetne i śmiechowe, wszystko to po to, zeby uwypuklić jeszcze bardziej w sumie proste przesłanie filmiku. Także wiesz, pisanie, że przeciwnicy tandetni i z tandetnymi ksywkami to zadne odkrycie, bo własnie takie to wszystko, nie bez powodu zresztą, mialo byc.


RE: The Running Man - 1987 - Craven - 04-09-2012

Przykłady są fajne więc dam przykład.
Argumenty, że głupie ksywki i tandeta jest jak dla mnie odpowiednikiem narzekania, że w Starship Troopers jest pasek cenzury na krowie ale nie cenzurują krwawych flaków które zza niego wylatują.


RE: The Running Man - 1987 - Gieferg - 13-02-2015



I teraz nie wiem z którym spośród kultowców obejrzeć :(