Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Jack Ryan - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Jack Ryan (/Thread-Jack-Ryan--3374)

Strony: 1 2 3


Jack Ryan - Mefisto - 21-08-2013

Na grudzień tego roku planowana jest odsłona kolejnego filmu na podstawie prozy Clancy'ego - tym razem pod jakże bezsensownym tytułem "Jack Ryan" (to tak jakby Star Wars nazwać Darth Vader, a Skyfall, James Bond - d'oh!) - więc może warto w końcu założyć jakiś temat na temat tej specyficznej serii, która wraz z nowym milenium spada w dół.

Najpierw może o samym Jacku Ryanie, który wygląda tak:

[Obrazek: jack-ryan.jpg]

Tak jest, znany także pod pseudonimami Indiana Jones, Han Solo czy 'ten-stary-typ-co-rucha-Ally-McBeal', to jedyna słuszna, najlepsza i jak do tej pory najczęstsza twarz Dr Ryana.

Na drugim miejscu pozostaje nieco niedoceniony Alec Baldwin, zwany też 'tym-co-ruchał-Kim-Basinger', który w pierwszym filmie wypadł po prostu bardzo dobrze i miał tę przewagę, iż mógł się od razu pokazać w uniformie - o tak:

[Obrazek: 336960.1.jpg]

Foto nienajlepsze może, gdyż google posysa w tej kwestii, co tylko udowadnia, jak mocno niedoceniono tej interpretacji. O pozostałych dwóch młokosach, z których jeden nazywa się nowy kapitan Kirk, a drugi 'ten-co-ruchał-kiedyś-Jennifer-Lopez-a-potem-został-reżyserem' nie ma nawet co wspominać, a już na pewno wklejać fotek, więc przejdźmy do filmów.


1. [Obrazek: 196499.1020.A.jpg]

Powstały na książce o tym samym tytule film zgarnął Oscara za dźwięk i tylko za dźwięk, choć już sam fakt, iż posiada on w obsadzie wspomnianego Baldwina, Szona Konery, Sama Neilla, Jamesa Earl Jonesa, Scotta Glenna, Tima Curry (nie mylić z Timem Pepperem), Stellana Skarsgårda, a za kamerą Johna McTiernana i Jana de Bonta winien przynieść mu statuetkę za film. Zresztą nie tylko za to, bowiem jest to produkcja iście zajebista, w której po latach kiksuje jedynie parę efektów na green screenie. Poza tym jest napięcie, ciasne korytarze podwodnej łodzi, przemoc, napięcie, jeszcze więcej napięcia, cycki... no dobra, cycków niestety nie ma, ale cóż poradzić. Ten jeden raz można przeżyć bez nich i poczuć się jak prawdziwy marynarz. Mimo przewyższającego 2 godziny seansu nie ma ani jednego ujęcia, w którym pojawiło by się zwątpienie, lolowanie, senność lub uniesiona brew w geście łotdefaka. Dodajmy do tego legendarną już muzykę Basila Poledourisa i mamy film, na którym robi się mokro dosłownie i w przenośni. Kapitalne kino i świetny start dla Ryana w X muzie.

9 / 10



2. [Obrazek: Patriot-Games-dvd-cover.jpg]

Minęły 2 lata i Ryan powrócił, ale już z facjatą Forda Ha i Phillipem Noyce w czapeczce reżysera. Znowu za podstawę mamy powieść o tym samym tytule, choć chronologicznie dzieje się ona przed Polowaniem i w przeciwieństwie do niego znacznie bardziej różni się od czytanego pierwowzoru. Czy mimo to udało się zrobić film równie zajebisty? Cóż, jeśli wziąć pod uwagę, iż na ekranie pojawia się tym razem m.in. Sean Bean i Samuel L. Jackson, to powiedziałbym, iż nawet bardziej zajebisty od wszystkiego, co powstało. Tak jednak nie jest i pod wieloma względami film słabuje względem Polowania, choć ja cenię go sobie równie mocno. Znowu mamy bowiem do czynienia z dorosłą, sensowną i znakomicie rozpisaną intrygą, a Ford wiele wnosi do całości, podnosząc tylko jej jakość (nic nie ujmując Baldwinowi, który nie powtórzył roli, bo grał wtedy w teatrze, w Śnie nocy letniej - CDK człowieku?). Kapitalne są tutaj sceny akcji, mimo iż jest tu ich stosunkowo niewiele, a całość odpowiednio emocjonuje. Są nawet cycki, a przynajmniej kobiety w odpowiednio kuszących rolach, a pedofilom sprawi przyjemność patrzenie na młodziutką Thorę Birch, która jest tutaj po prostu urocza. Co jeszcze? Znowu świetna muzyka, tym razem od Hornera, znowu świetny James Earl Jones oraz irlandzkie klimaty na deser. Po prostu brać i chłonąć!

9- / 10



3. [Obrazek: b40d2a2b3144443c09d6b74526598ac1.jpg]

Kolejne 2 lata i kolejny Ryan (wykorzystali szansę urlopu Bonda) oraz kolejny Ford w roli głównej, kolejna muzyka Hornera i kolejny Noyce za kamerę, który poczuł się w tym uniwersum, jak w domu, bo wysmażył dziełko odrobinę przewyższające Patriot Games (choć ja tam wszystkie lubię tak samo, cóż poradzić). CAPD (pragnę zauważyć, iż już sam skrót jest zajebisty) tym razem uderza w narkotykowe kartele, serwując nam intrygę o solidnej mocy, co skutkuje kilkoma kapitalnymi scenami akcji, zarówno z bronią (zamach!), jak i bez niej (włamywanie się do kompa!). Ford jest jeszcze lepszy jak poprzednio, James Earl Jones niestety umiera, ale na dokładkę mamy świdrujące oczka Henry'ego Czerny, który rok później pojawi się w M:I oraz jak zawsze intrygującego Willema Dafoe, jako speca od czarnej roboty. Cycki tym razem na bardzo dalekim tle, choć domyślnie pełnią całkiem ważną rolę fabularną. Thora Birch także się pojawia, choć już nieco urosła, co zapewne zasmuci niektórych userów forum. Po skromnej przerwie powróciły nominki do Oscara w jakichś podrzędnch kategoriach technicznych i niestety na samych nominacjach się skończyło. Niemniej i tak to wciąż super kino, które mimo niespełna dwóch i pół godziny zupełnie nie nudzi.

9 / 10


4. [Obrazek: 7098199.3.jpg]

Tym razem, z przyczyn dla mnie kompletnie nie zrozumiałych, mija prawie dekada. Co jeszcze bardziej nie zrozumiałe, nie powraca ani Noyce, ani Ford. Zamiast tego dostajemy właściwie nieznanego ogółowi reżysera i 'baby-face' Afflecka. To skutkuje... mimo wszystko całkiem dobrym filmem, którego największą bolączką jest właśnie Ben - gość nie tylko nie ma startu do Forda i Baldwina, ale też sprawia wrażenie zagubionego na planie i taki z niego Ryan, jak ze mnie gwiazda porno (cóż, młody byłem, potrzebowałem pieniędzy...). Mimo jego facjaty całość ogląda się całkiem nieźle, intryga jest w miarę sensowna i wiarygodna (znowu powieść o tym samym tytule, tym razem w porządku chronologicznym) i ma kilka niezapomnianych momentów (wybuch atomówki, prolog ze świetnym kawałkiem Jerry'ego Goldsmitha, dla którego była to jedna z ostatnich ilustracji) oraz wuchtę dobrych aktorów na drugim planie. Cycków znowu brak (podobnie jak Thory Birch), choć w tle pałęta się Bridget Moynahan, ale robi to od niechcenia. Generalnie słabsze to bardzo od poprzedników pod niemal każdym względem, ale samoistnie to dobre kino, które miło wspominam, choć musiałbym sobie przypomnieć, bo dawno nie widziałem już - z tego względu moja ocena pozostaje lekko optymistyczna w założeniu.

8- / 10


I póki co tyle. Na gwiazdkę kolejna część, z którą znowu czekano nie wiem czemu dekadę, mimo iż poprzednie filmy zarobiły wystarczająco dużo, by Jack Ryan straszył nas w kinach co chwila. Na razie plakatu nie ma, nie ma też jeszcze trailera. Za to jest fotka Pine'a na motocyklu, ale jej nie wkleję, bo wygląda żenująco. Wkleję za to fotkę z Costnerem - o tą:

[Obrazek: Chris-Pine-and-Kevin-Costner-in-Jack-Rya...740442.jpg]

bo jest to jeden z kilku elementów dających nadzieję na poziom przynajmniej Sumy wszystkich strachów. Innym takim elementem jest osoba reżysera - Kenneth Branagh olał Thora i nawet gra w nowym Ryanie, a co za tym idzie przytargał ze sobą część jego ekipy z Patrickiem Doyle, jako kompozytorem (choć producenci jeszcze go mogą rejectować - nie takie rzeczy już były) i Harisem Zambarloukos, jako operatorem, który po prawdzie nie ma na koncie wybitnych osiągnięć, na czele. Co jeszcze ujdzie, to David Koepp jako skryba, choć już fakt, że tym razem zrezygnowano z gotowych powieści Clancy'ego optymizmem mnie nie napawa. Zresztą sam tytuł mówi wszystko - jeśli nazywasz swój film personaliami głównej postaci, to zapewne nie masz pomysłu na fabułę, a na marketing. Obecne PG-13 jest więc właściwie pewne (przy R-ce dla Patriot Games i takowej dla CAPD, gdyby nakręcono go dziś), a słodziutka buzia kapitana Kirka i Keira Knightley, jako jego żona (mother of god!) zapełnią pewnikiem sale nastolatkami. Dopóki jednak nie zobaczę trailera nie zamierzam bombardować samego projektu - a nuż przyjemnie się zaskoczę...

A Ty? Co masz do powiedzenia o Jacku Ryanie?
[Obrazek: 450px-PG-P9-3.jpg]


RE: Jack Ryan - patyczak - 21-08-2013

Spoko temat.

Bardzo lubię oba filmy z Fordem (Czas patriotów oceniam wyżej jednak) i muszę sobie powtórzyć "Polowanie na Czerwony Październik", bo prawie nic nie pamiętam.


RE: Jack Ryan - Lawrence - 21-08-2013

Bardzo spoko temat i jego autor absolutnie ma rację, że jest tylko jeden Jack Ryan = Harrison Ford.
Mój głos na "Patriot Games".


RE: Jack Ryan - Cassel - 21-08-2013

Fajny temat, dobre opisy Mefista (choć jak zwykle trochę w nich świruje ;) Trzy pierwsze ryany to od lat u mnie czołówka filmów sensacyjnych, które stanowią właściwie kino wzorcowe w swoim gatunku. Nie dało się tego zrobić lepiej i już. "Polowanie..." uważam za najlepsze, ale pozostałe dwa są za nim tylko o włos. Baldwin bardzo dobry, ale to jednak Ford dał twarz Ryanowi i to zawsze jego mam przed oczami, kiedy czytam serię Clancy'ego. Może dlatego, że w którymś momencie autor pisze, że Ryan miał "poczciwą" twarz? Czyli tak jak Ford.

W ogóle dobrych aktorów w całej trójce jest od zarąbania i dosłownie każdy tworzy niezapomnianą, świetnie zagraną postać. Moje ulubione to James Earl Jones x 3, Glenn w "Polowaniu..." (ogólnie bardzo lubię faceta), Bean i Thora w "Czasie patriotów" (w następnej części miała już niestety o wiele mniej wymagającą rolę) i Dafoe w "Stanie zagrożenia" (charyzma tego faceta wgniata mnie w fotel), a także Joaquim de Almeida (kawał drania, nie?). Nawiasem mówiąc, nie wiadomo, czy adm. Greer u Clancy'ego był czarny, specjalnie zwracałem na to uwagę podczas czytania, ale nie było ani słowa o tym, tylko tyle, że był siwy.

Czwarty film nawet niezły, ale nie ma startu do tamtych trzech. Clancy'emu podobno się spodobało, że Ryan został odmłodzony, ale ja mam to gdzieś, bo Affleck był do dupy, a Liev Schreiber nie miał szans godnie zastąpić Dafoe'a jako Clarka.

Tak czy owak, trzy pierwsze to jedna z najlepszych trylogii, jakie zdarzyło mi się oglądać (i jakie mam na półce).



RE: Jack Ryan - shamar - 21-08-2013

(21-08-2013, 03:25)Mefisto napisał(a): Na grudzień tego roku planowana jest odsłona kolejnego filmu na podstawie prozy Clancy'ego - tym razem pod jakże bezsensownym tytułem "Jack Ryan" (to tak jakby Star Wars nazwać Darth Vader, a Skyfall, James Bond - d'oh!) -
A nie pisało gdzieś, ze ten film nie bedzie się opierał na żadnej książce?


RE: Jack Ryan - Snappik - 07-10-2013

Pojawił się ostatnio pierwszy zwiastun do Jacka Ryana:



Gwałtu na serii nie będzie, Pine wydaje się też bardziej baldwinowski (oczywiście nie ma startu do Forda). Szkoda tylko, że przez większość trailera wygląda to na kalkę Bourne'a. Ale Costnera to ja mogę oglądać zawsze.


RE: Jack Ryan - Mefisto - 08-10-2013

Już pisałem w trailerach, że trailer cienki jak dupa węża (i mam wrażenie, że zdradza wszystko co najważniejsze). Costner niemrawy, bez błysku w oku, a gwałt będzie, bo to właśnie już nie wygląda jak Ryan, a jak Bourne, postmodern Bond czy inny chuj, który umię fszystko, jestę młody i fajny. Zieeew.


RE: Jack Ryan - Pitero - 04-02-2014

Moje drugie spotkanie z tym bohaterem (pierwsze było daaaawnoooo w telewizji "Polowanie na Czerwony Październik"). I przyznam, że zostałem pozytywnie zaskoczony. Nie jest to nic specjalnego, ale wchłonąłem seans na szybko, akcja nie nudzi, aktorstwo dobre, nawet Keirę da sie lubić. Pine to Ryan znakomity, mam nawet takie poczucie, że kiedyś myślałem o nim, że pasowałby idealnie do tej roli i racja. Z kolei Costner i Branagh na standardowym poziomie. Akcja miejscami przegięta, ale nie będę zanadto spojlerował. 7/10


RE: Jack Ryan - jarod - 28-02-2014

Najpierw zadeklaruję, że żadnej powieści Clancy'ego nie udało mi się z zdzierżyć do końca, stężenie nudy jest u tego kolesia zabójcze - przynajmniej jak dla mnie. Filmów też jakoś za bardzo nie lubię, ot, uważam za OK sensacyjniaki i tyle, w sumie najbardziej lubię w nich Forda, który jest IDEALNY w rolach intelektualistów, którzy w razie konieczności potrafią przypieprzyć / przykozaczyć.

Co rzekłszy przejdźmy do najnowszej inkarnacji pana analityka - stwierdzić niestety muszę że Branagh kolejny raz po Thorze wysmażył nieoglądalną praktycznie ŻENADĘ. Serio, chciałbym cokolwiek dobrego napisać o tym filmie, ale nie potrafię - jest kurewsko wręcz głupi (zwłaszcza w kontekście tego,że wykorzystuje uniwersum Clancy'ego, które przynajmniej udawało zawsze jaki - taki realizm okołopolityczny), Pine to śmiech na sali, a Branagh z tym swoim fejkowym ruskim akcentem wygląda i zachowuje się jakby z jakieś części Nagiej Broni się urwał (a ten jego evil plan... o Święty Jeżu...). Najlepiej wypada Costner który całkiem zgrabnie wskakuje w buty JE Jonesa, o dziwo też daje radę Keira (chociaż akcje które każą wykonywać jej postaci to też srogi WTF, podobnie jak dialogi i w ogóle cały wątek miłosny). Plus znowu propagandówka amerykańskich służb ratujących świat, o ile w poprzednich częściach jakoś zręczniej to było zaimplementowane, tak tutaj momentami stężenie amerykańskiego patosu ekran rozsadza (zwłaszcza w genezie Ryana na początku filmu).
Odradzam oglądanie, następnego połączenia Branagha z blockbusterem przez szmatę na kiju nie ruszę.



RE: Jack Ryan - military - 16-05-2014

Jack Ryan: szadoł cośtam - idealnie nijaki film. Zero charakteru, ale wykonany... no poprawnie, nie można się niczego szczególnie czepiać (oprócz hakowania za pomocą puzzli i tak totalnie montażowo zjebanej kaskaderki, że aż żal wysiłku ludzi, którzy wykonali tych parę numerów). Nic tu nie wzrusza, ale nic tu jakoś strasznie nie nudzi. Po prostu płaska linia, tylko że nie na dole wykresu, a w połowie. Nie polecam, nie odradzam - macie dwie godziny do zabicia, to se zapuśćcie. Nie to nie. 5/10

Najlepszy element: Costner.
Najgorszy element: Keira brzydka jak nigdy, montaż.


RE: Jack Ryan - jarod - 16-05-2014

Costner rzeczywiście dobry. Scena kampienia najlepsza IMO w całym filmie.


RE: Jack Ryan - Mierzwiak - 21-06-2014

(16-05-2014, 18:36)military napisał(a): Jack Ryan: szadoł cośtam - idealnie nijaki film. Zero charakteru, ale wykonany... no poprawnie
Nie pozostaje mi nic innego, jak się podpisać.

Do tego absolutnie beznadziejny, pozbawiony charakteru/charyzmy Ryan/Pine, którego character development i origin sprowadza się do... oglądania w TV zamachów z 11 września. Geez, dobrze że w TV nie puszczali akurat Showgirls, chociaż Jack Ryan: Mastering the Pole na pewno byłoby ciekawsze od tej sztampy do sześcianu.

PS. Jaka "Teoria chaosu"? Nie przypominam sobie drugiego polskiego tytułu, który nie miałby NIC wspólnego z filmem.


RE: Jack Ryan - Negatywny - 23-06-2014

Czerwony Październik to klasyk. Film z Affleckiem to solidny akcyjniak. Przyznaję się, tych z Fordem nie oglądałem, albo nie zapadły mi w pamięć wystarczająco po seansie... w sumie dziwna historia ;)

Shadow recruit to tymczasem klasyczna porażka na całej linii. Film jest tak głupi, wtórny i bezjajeczny, że powinien zostać potraktowany ogniem zanim złoży jaja.
Przez pół filmu wyglądałem jak jackie chan na swoim memie "WTF", potem już tylko bezwładnie wisiałem na łóżku, aż w końcu poddałem się przed sceną finałową z powstrzymywaniem zamachu - a zdarza mi się to niesamowicie rzadko. W dodatku nawet jak mi się zdarza, to mówię sobie: no dobra, w sumie to chyba nie był film dla ciebie, ale jak ktoś lubi takie rzeczy to może mu się będzie podobało - a w tym przypadku to naprawdę nie wiem kto by miał tu coś dla siebie znaleźć.

Jeśli ktoś ma 2h do zmarnowania to dużo lepiej obejrzeć 3 days to kill z costnerem albo non stop z neesonem.




RE: Jack Ryan - szopman - 24-09-2015

http://www.filmweb.pl/news/Jack+Ryan+powróci-113615 !


RE: Jack Ryan - Negatywny - 29-09-2015

O dżizes już się bałem, że to gówno z Pine'm jakimś cudem dostało sequel :)


RE: Jack Ryan - shamar - 16-10-2016

Jack Ryan - shadow recruit

Cóż za słabizna. Ten film zaczyna się, gadają, gadają, gadają, jest pościg x2 i film się kończy. Costner majaczy gdzieś po ekranie. Zero napięcia.

Scena z podpierdzieleniem karty - kreskówka?

4/10


RE: Jack Ryan - szopman - 17-10-2016

Próbowałem 2 razy podejść do tej postaci: pierwszy raz do "Czerwonego Października" - nie dotrwałem do końca, dałem 4 albo 5 na 10 na FW. W te wakacje obczaiłem najnowszy film z Jackiem, i też musiałem oglądać na raty żeby dobić do końca. Straszna słabizna, 4/10.

Czy jest jakakolwiek szansa, że filmy z Fordem z tej serii mi się spodobają czy odpuścić już sb te serię bo nie jest dla mnie ?


RE: Jack Ryan - Corn - 17-10-2016

Czas patriotów jest wyjątkowo dobry. Stanu zagrożenia nie pamiętam


RE: Jack Ryan - SonnyCrockett - 17-10-2016

Jeżeli twierdzisz że nie mogłeś obejrzeć Polowania na Czerwony Październik to ja mogę tylko zaproponować abyś dał sobie spokój w ogóle z oglądaniem jakichkolwiek filmów a nie tylko z postacią Ryana. ;)
Dżizas co się dzieje na tym forum? Najpierw Mierzwiak pisze farmazony o oryginalnych Pogromcach duchów tutaj jakieś smuty "nie mogłem obejrzeć do końca" o kultowym filmie McTiernana. Brakuje jeszcze żeby ktoś pomarudził na temat Szklanej Pułapki, Predatora czy Gorączki. WTF? :P


RE: Jack Ryan - Grievous - 17-10-2016

Jakieś 2-3 lata temu chciałem po raz pierwszy zaliczyć tę serię. Zaczęło się bardzo dobrze od "Polowania na Czerwony Październik", więc zachęcony, niedługo później zabrałem się za "Czas Patriotów". Myślałem, że umrę z nudów i do obejrzenia "Stanu Zagrożenia" motywuję się do dzisiaj :P