![]() |
|
Warfare (2025) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Warfare (2025) (/Thread-Warfare-2025--6673) Strony:
1
2
|
Warfare (2025) - Snappik - 10-04-2025 Szykuje się prawdopodobnie jeden z najlepszych filmów 2025 roku. A na pewno jeden z najlepszych wojennych akcyjniaków od czasów Black Hawk Down. ![]() Fabuła: Oddział Navy SEALs wyrusza na niebezpieczną misję w irackim Ramadi. W wyniku osaczenia ich pozycji przez lokalne bojówki są zmuszeni do obrony i ucieczki. Film ukazuje 95-minutowy zapis tej potyczki, jaka miała miejsce w 2006 roku. Bez cięć, skoków w różne linie czasowe, bez szerokiego tła. Czysta, wojenna nawalanka. Reżyseruje Ray Mendoza, były żołnierz, pracował pracował jako techniczny konsultant przy Lone Survivor, Terminal List czy Civil War. Z tego ostatniego wyciągnął do współpracy Alexa Garlanda i tak o to powstał Warfare. Amerykanie zawsze byli dobrzy w laurki dla swoich żołnierzy. I nie mam tego im za złe, bo takie produkcje nakręcają ducha walki i patriotyzmu :) Krytycy zwracają uwagę, że chyba żaden film wojenny nie miał do tej pory tak kapitalnego udźwiękowienia. Warto posłuchać odgłosów spadających łusek w tym klipie: Premiera w USA jutro. W Cebulandii premiery na tę chwilę BRAK. RE: Warfare (2025) - Pelivaron - 10-04-2025 (10-04-2025, 14:49)Snappik napisał(a): Amerykanie zawsze byli dobrzy w laurki dla swoich żołnierzy. I nie mam tego im za złe, bo takie produkcje nakręcają ducha walki i patriotyzmu :) Możemy im tego pozazdrościć. My mamy za to gnioty w stylu Miasta 44 czy innych Czerwonych Maków :p A na film or kors.czekam pomimo tego, że Civil War niezbyt mnie urzekł a MEN był spektakularnym niewypałem. RE: Warfare (2025) - OGPUEE - 10-04-2025 (10-04-2025, 14:49)Snappik napisał(a): W Cebulandii premiery na tę chwilę BRAK.Bo niezgodne z obowiązującą linią ideologiczną :). (10-04-2025, 15:10)Pelivaron napisał(a): Możemy im tego pozazdrościć. My mamy za to gnioty w stylu Miasta 44 czy innych Czerwonych Maków :pOj, to podpadłeś Giefergowi. RE: Warfare (2025) - slepy51 - 10-04-2025 RE: Warfare (2025) - Snappik - 11-04-2025 Na RT 94% od krytyków i 93% od widzów. Pięknie. Podobno nie ma tu muzyki, typowych filmowych zabiegów żeby ubarwić historię. Wszystko jest przyziemne, jest dużo krwi, syfu. Gość poniżej mówi nawet, że to "circumstances-based movie" bez fabuły, po prostu widz zostaje częścią oddziału na te półtorej godziny jatki a bohaterów poznajemy w pojedynczych akcjach im poświęconych. RE: Warfare (2025) - Debryk - 11-04-2025 that sound!!! Krótki klip a dźwięk rozwala czaszkę. Sooooo nice! RE: Warfare (2025) - Mefisto - 12-04-2025 Widzę, że w tym filmie gra nowy Jasiek Sztorm, który właśnie wyśmiewał męskość swojego bohatera - może być ciekawie :D RE: Warfare (2025) - Snappik - 20-04-2025 Jeremy mocno poleca i mówi, że trudno będzie znaleźć lepszy film w tym roku jeśli chodzi o sound design. Szkoda, że dystrybucja tego tytułu jest żałosna i gorsza niż w przypadku Civil War. RE: Warfare (2025) - Pelivaron - 06-05-2025 Jakby co, to film już dostępny tu i tam :) RE: Warfare (2025) - Gieferg - 06-05-2025 Klip to tak średnio zachęcający prawdę mówiąc. RE: Warfare (2025) - Dr Strangelove - 17-06-2025 (06-05-2025, 15:11)Pelivaron napisał(a): Jakby co, to film już dostępny tu i tam :)A nawet jest za darmoszkę na Amazonie. Jezu jaka padaka. Przez 40 minut dosłownie nic się nie dzieje. Siedzą przez pół godziny w jakimś domku co jest wypełnione rozmówkami - Roger, over, 2 minuty, Frogman zrozumiałeś, over, przyjąłem, potwierdź, widzę faceta w zielonych trampkach, tango Charlie Bravo 3-5-0, roger,, one minute... Potem ktoś wrzuca granat, trochę strzelają w firanki, potem 15 minut czekają na ewakuację bo jeden jest ranny, no a potem wyłączyłem. One minute, frogman, roger over... RE: Warfare (2025) - Snappik - 19-07-2025 Jednak rozczarowanie. Nie wiem, może Amerykanie są spragnieni takich filmów, ale mi ta forma (minimalistyczna - strzelają się tylko w obrębie jednego domku) oraz średnia reżyseria nie podpasowały. Może gdyby wziął się za to jakiś lepszy rzemieślnik z pomysłem na fabułę to zapamiętałbym chociaż imiona bohaterów, a tak są przez 99% czasu anonimowi i nijacy, nawet nie zapamiętałem nikogo. A o jednym, że się przekręcił, dowiedziałem się z napisów końcowych i miałem problem z ogarnięciem who is who. Doceniam przygotowanie militarne, bardzo dobry realizm i fakt, że jest tu trochę juchy i flaków. No, ale ten film jak na 95 minut niesamowicie się ciągnie. Paradoksalnie wolałbym, aby głównym aktorem był koleś przewodzący drugim oddziałem, który wkracza na koniec. Miał on więcej charyzmy, niż Poulter i Quinn razem wzięci. W ogóle zatrudnienia tych dwóch nie rozumiem, bo nie mają wiele do zagrania, a Quinn przez pół filmu drze głównie ryja. To bardziej laurka dla kumpli z wojska, którym kumpel-reżyser oddaje hołd. 5/10 Cytat:Szykuje się prawdopodobnie jeden z najlepszych filmów 2025 roku. A na pewno jeden z najlepszych wojennych akcyjniaków od czasów Black Hawk Down. Ale się zmentalowałem z tym pudłem ;) RE: Warfare (2025) - Paszczak - 13-10-2025 All that you gave Wasn't enough (Dancing and Blood, jedyny kawałek muzyki w Warfare) Fajne opinie tu padły. Ogólnie fajne opinie ostatnimi czasy padają na forum. Dubrownik ostro pojechał po Najlepszym Filmie Wszechczasów Se7en (świętokradztwo). Dr One Battle After Another (artist formerly known as Strangelove, ale żyjemy w XXI wieku) zjechał za jednym zamachem Aliens (zrozumiałe) i Total Recalling (mniej zrozumiałe), czuję więc że najwyższa pora na mój coming out. Żeby nie było, kontrowersyjnych opinii mam pod dostatkiem, ale do pereł w koronie trzeba by zaliczyć: NIENAWIDZĘ KURWA SZEREGOWCA RYANA. Nienawidzę do tego stopnia że wręcz czuję się niezręcznie gdy przychodzi do uzasadnienia tej opinii. Instynktownie czuję, że przyrodzona chujowość filmu nie wymaga uzasadnień, rozumie się sama przez się. Okazuje się że ta opinia nie jest powszechnie uznawana za zasadną czy wręcz poczytalną. Oszukam więc i podeprę się pseudocytatem. 'Pseudo', ponieważ obecnie nie jestem w stanie odnaleźć źródła. Gdy próbuję wygooglać opinie weteranów WW2 o filmie, znajduję jedynie podszyty PTSD entuzjazm. Dałbym jednak głowę, że lata temu czytałem w jakimś artykule wypowiedź zrzędliwego kombatanta: "film jest świetny przez pierwsze 15 minut, a potem zamienia się w typowe hollywoodzkie gówno". Brawa dla tego (potencjalnie zmyślonego) pana. Nienawidzę nie znaczy że nie doceniam. Kamiński praktycznie zrewolucjonizował język kina wojennego zastosowaniem zmiennego czasu migawki. Poza tym... Nie, to w sumie tyle. Film jest o tym jak US Army poświęca cały oddział żołnierzy żeby ocalić Mattusia Damona przed śmiercią w dziewictwie. Nie potrafię sobie wyobrazić mniej chlubnego celu. Po prawdzie, Spielberg i Hanks zadośćuczynili temu pokractwu tworząc wspólnie serial tak dobry, że istnienie SPR wydaje się tym bardziej bezzasadne. Poza tym, w tym samym roku HBO wypuściło When Trumpets Fade, nie licząc zdjęć pod każdym względem lepszy film o najlepszym sequelu wśród wojen (MANning przechuj). Cały ten przydługi wstęp służy stwierdzeniu, że Warfare to anty-Szeregowiec Ryan. I właśnie dlatego kocham ten film. Nie zrozumcie mnie źle, doskonale rozumiem powyższe słowa krytyki. Warfare to film który nie zamierza się przypodobać widowni. Nie zamierza się dostosować do jej potrzeb i oczekiwań, zaspokoić jej potrzeb. Krótko mówiąc, Warfare ma nas w dupie. Warfare natomiast bardziej niż bodaj jakikolwiek film fabularny odtwarza kawałek rzeczywistości którego dzięki Bogu prawdopodobnie nikt z nas nie doświadczy na własnej skórze. Nudzicie się w ciągu pierwszego aktu? Spoko, uczestnicy akcji też się cholernie nudzili. To fakt, zostanie więc z racji bycia faktem uwieczniony na ekranie. Raya Mendozę interesuje wyłącznie to: jak najdokładniejsze odtworzenie kawałka potwornej i beznadziejnej rzeczywistości. Jeżeli efekt końcowy wam nie leży, zażalenia proszę słać do rzeczywistości. Żeby nie było, okazuje się że odtworzenie przedstawionych wydarzeń 1:1 jest niemożliwe. Oświeca w tym względzie komentarz do filmu, który skądinąd polecam. Mendoza to przesympatyczny gość, Garland natomiast... jest oczywiście pretensjonalnym artystowskim chujkiem, ale też dzieli się wieloma interesującymi faktami odnośnie produkcji; między innymi tym że wszystkie futryny w replice oryginalnego budynku trzeba było poszerzyć (aby operator mógł mijać aktorów), a okna powiększyć (żeby móc korzystać w miarę możliwości z naturalnego światła). Fakt że mowa o takim szczegółach oddaje drobiazgową precyzję produkcji. Jeśli fakty których doświadczyli Mendoza i jego towarzysze nie zaspokajają waszych filmowych potrzeb, gratuluję... jesteście o krok od piździelców odpowiedzialnych za remake Das Boot którzy uznali historię o załodze łodzi podwodnej za zbyt monotonną i postanowili ją ubarwić przez dodatek francuskich lesbijek lądowych. Dla mnie, jako miłośnika egzystencjonalnej grozy we wszelkiej postaci, Warfare to praktycznie spełnienie marzeń. Film przytłacza poczuciem beznadziei i bezcelowości. Zwróćmy uwagę, nawet w tak rzekomo bliskim rzeczywistości filmie jak Black Hawk Down dostajemy następujące, malowniczo opisane przez jakiegoś fajnego kolesia atrakcje: Cytat:W BHD sigma samiec Eric Bana dusi murzaja garottą, po czym wysadza mini bossa w kosmos. Kobiety na widowni wilgotnieją z desperacką świadomością że sigma Bana nie zamoczy, bo jest ponad nimi. Zamiast tego wraca do bazy wpierdolić własnoręcznie ustrzelonego guźca afrykańskiego.Zakurwista scena, ale w tym momencie Hektor Banner zamienia się w Bohatera Kina Akcji, który swoim kultowym manewrem symbolicznie zadośćuczyni całemu gównu przez które przeszli nasi bohaterowie, tak jak Rambo w sequelu zadośćuczynił wietnamskiej porażce. Warfare nie ma takiego momentu. Ba, obejrzawszy film dwa razy (za drugim razem z komentarzem), zaobserwowałem interesującą rzecz: WSZYSTKIE STRZAŁY JAKNESÓW W FILMIE TO OGIEŃ ZAPOROWY. Innymi słowy, praktycznie nie ma sceny w której nasze Komando Foki strzelają do kogoś w celu i z rezultatem zabicia go. Zostajemy odarci z elementarnego źródła satysfakcji czerpanej z kina wojennego: ci dobrzy strzelają, ci źli giną dziurawieni kulami. Gdy w Warfare Bradleye napierdalają w dachy (co powinno być momentem odpowiadającym finałowi BHD), widzimy turbaniarzy na dachach, widzimy maszyny walące w dachy, ale nie widzimy czy ktoś faktycznie oberwał. Finałowe ujęcie filmu nastraja w tej kwestii raczej pesymistycznie. W istocie, po dwóch seansach doszukałem się tylko jednego ujęcia w którym jeden z naszych herosów kogoś trafia: po 1h 15 min. gdy ekipa Meltona robi wypad na ulicę, wspomniany dowódca drugiego plutonu RANI, na oko nie zabija, jednego z muzoli. Tyle. Fakt że Melton pojawia się dopiero w trzecim akcie i praktycznie go dominuje podkreśla rzeczywistość całej sytuacji: wcześniej po prostu go tam nie było. Fajnie i filmowo jakby był. Rozumiem że komuś nie podoba się co ten film robi. Ale wszystko co robi robi na 11/10 EDIT: No tak, z muzyki jest też Eric Prydz. Uznajmy że miałem na myśli non-diegetic music. RE: Warfare (2025) - Dr Strangelove - 13-10-2025 (13-10-2025, 00:55)Paszczak napisał(a): Nie, to w sumie tyle. Film jest o tym jak US Army poświęca cały oddział żołnierzy żeby ocalić Mattusia Damona przed śmiercią w dziewictwie. Nie potrafię sobie wyobrazić mniej chlubnego celu.To akurat jest najlepsza rzecz w tym filmie. Pokazuje bardzo ciekawy koncept moralny i nawet jak zmyślony to zainspirowany kilkoma podobnymi sytuacjami (choć takiej akcji nigdy chyba naprawdę nie było): https://en.wikipedia.org/wiki/Sole_Survivor_Policy Czy, żeby uratować i zwrócić matce ostatniego syna można narazić na śmierć innych żołnierzy? Tak na marginesie, to jakimś wielkim fanem "SPR" to ja nie jestem. Takie 6-7/10. (13-10-2025, 00:55)Paszczak napisał(a): Jeśli fakty których doświadczyli Mendoza i jego towarzysze nie zaspokajają waszych filmowych potrzeb, gratuluję... jesteście o krok od piździelców odpowiedzialnych za remake Das Boot którzy uznali historię o załodze łodzi podwodnej za zbyt monotonną i postanowili ją ubarwić przez dodatek francuskich lesbijek lądowych.Kurde. Fatalna passa. Najpierw Gieferg mi odebrał resztki człowieczeństwa i reputacji, a teraz to... Nie jest lekko na tym eksperckim forum ekspertów :( Owszem, rozumiem nawet że Ci się ten film podobał. Mnie po prostu wynudził, nawet jeśli to najlepszy i najbardziej drobiazgowo przygotowany i opowiedziany film o wojnie w historii świata. Czyli mówisz, że nawet powiększyli okna i drzwi? Może w takim razie dam mu drugą szansę i obejrzę do końca. RE: Warfare (2025) - Snappik - 13-10-2025 Co za świat, co za czasy. Dla Star Wars: The Force Awakens wybudowali JEBANY LAS. Dla Warfare POSZERZYLI OKNA I DRZWI. Arcydzieła 10/10 RE: Warfare (2025) - Paszczak - 13-10-2025 Dobra dobra, Czokapik. Nie o to chodziło że poszerzenie okien to wielkie osiągnięcie tylko o to że to taka pierdoła. To że twórcy wskazują rzeczone poszerzenie jako największą ingerencję w odtwarzaną rzeczywistość pokazuje jak dbają o szczegóły. Dr Strangelove napisał(a):Owszem, rozumiem nawet że Ci się ten film podobał. Mnie po prostu wynudził, nawet jeśli to najlepszy i najbardziej drobiazgowo przygotowany i opowiedziany film o wojnie w historii świata.Przynajmniej rozumiesz swoje błędy. W nagrodę możesz iść pooglądać francuskie lesbijki. Przy okazji, ktoś wie co mi się robi z cytatami że nie działają? RE: Warfare (2025) - Dr Strangelove - 13-10-2025 (13-10-2025, 13:17)Paszczak napisał(a): Przy okazji, ktoś wie co mi się robi z cytatami że nie działają?Trzeba poszerzyć cytat jak okno i drzwi, he he he... No ale coś się zjebało, bo trzeba ręcznie dopisać. RE: Warfare (2025) - simek - 13-10-2025 Przecież nie : tylko = ma być jeśli chcesz nazwę konkretnego użytkownika w cytacie. RE: Warfare (2025) - Paszczak - 13-10-2025 No kurde racja. Dzięki, bo poszerzanie cytatu nie pomogło. RE: Warfare (2025) - simek - 23-10-2025 Są takie filmy, że je oglądasz, nudzisz się, ale równocześnie widzisz sceny co do których wiesz, że na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie je uważał za cudowne przez sam fakt tego, że są realistyczne i Warfare w zestawie z opinią Paszczaka stanowią właśnie taki przypadek. Są też filmy, które są przerostem formy nas treścią, a tutaj mamy przykład przerostu pomysłu nad formą i treścią, czyli że ani nie jest to jakoś cudownie nakręcone, ani nie trzyma w napięciu, nie ciekawi, za to jest zgodne z faktami - to całość pomysłu na film. I spoko, niech sobie będzie, ale niestety za cholerę to nie sprawia, że jest to dobry film. Taki odpowiednik posiłku w knajpie, który nie jest ani smaczny, ani pożywny, ale za to ekologiczny :) Niby trochę doceniam chęć zrobienia czegoś innego niż kolejny wojenny film akcji, bo gdyby Warfare był tym drugim to zapewne bym go nie obejrzał, więc jakiś tam plus jest, ale ogólnie bieda. 4/10 |