RE: Zapowiedzi - Żółte Krzesło - 05-05-2025
Smarzowski robi trzygodzinny film o Słowianach. Szczegóły fabuły nie są na chwilę obecną znane.
https://www.gry-online.pl/newsroom/wojciech-smarzowski-nakreci-najdrozszy-film-w-historii-polskiego/z42d5cf
RE: Zapowiedzi - OGPUEE - 05-05-2025
Jakiś fejk, bo nie ma nic o patologii (no chyba, że guślarz po pijaku spali w ofierze dziecko).
RE: Zapowiedzi - simek - 05-05-2025
Bardzo dobrze, każdy polski film kostiumowy z jakiegokolwiek okresu wcześniejszego niż dwudziestolecie międzywojenne mile widziany, a jeśli ma być porządny budżet, to w ogóle super. Chętnie obejrzę w kinie, nawet jeśli fabularnie będzie kupa.
RE: Zapowiedzi - al_jarid - 05-05-2025
Nie spodziewam się niczego innego, jak ukazanie, że nasi przodkowie to była tępa, zabobonna, pijacka i ksenofobiczna dzicz i że nasze wady narodowe, wyssane z mlekiem matki, mają swoje korzenie już w tych zamierzchłych czasach.
RE: Zapowiedzi - Kryst_007 - 05-05-2025
To Smarzowski. Śmiało można z góry wyobrazić sobie jak będzie wyglądał ten film od A do Z.
Zapowiedzi - zombie001 - 05-05-2025
Ja tylko dodam, że to już kiedyś ogłoszono - miał być serial robiony na bogato. Widocznie przepisano na film.
Wysłane przy użyciu Tapatalka
RE: Zapowiedzi - PropJoe - 05-05-2025
Wielkich nadziei sobie nie robię. Przy Klerze już wymiękłem, tego nowego Wesela nie widziałem nawet, ale może akurat tutaj nie będzie w 100% tego co zawsze? Tematyka, budżet wygląda spoko. Jeśli w tym roku ma premierę coś, co wygląda na 110% Smarzowskiego w Smarzowskim to może jakimś cudem się wystrzela trochę z patologii...
Zapowiedzi - zombie001 - 05-05-2025
A jak wam powiem, taki **UJ.
Będzie 200% Smarzola w Smarzolu. To umiejscowienie akcji wręcz wyzwoli go z wszystkich ograniczeń jakie dotąd miał :D
Wysłane przy użyciu Tapatalka
RE: Zapowiedzi - Żółte Krzesło - 05-05-2025
(05-05-2025, 13:13)al_jarid napisał(a): Nie spodziewam się niczego innego, jak ukazanie, że nasi przodkowie to była tępa, zabobonna, pijacka i ksenofobiczna dzicz i że nasze wady narodowe, wyssane z mlekiem matki, mają swoje korzenie już w tych zamierzchłych czasach.
Ewentualnie pokaże Słowian jako "szlachetnych dzikusów", którzy zostali potem zepsuci przez chrześcijaństwo.
RE: Zapowiedzi - OGPUEE - 05-05-2025
O, to już bardziej prawdopodobne. I nawet by pasowało do trendu przedstawiania chrześcijaństwa jako inwazyjnego gatunku.
Zapowiedzi - zombie001 - 05-05-2025
Tutaj coś o tym macie, niestety płatne :(
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,31563852,smarzowski-nakreci-film-o-slowianach-niektorzy-pomysla-ze.html
Wysłane przy użyciu Tapatalka
RE: Zapowiedzi - marsgrey21 - 05-05-2025
Zapłaciłem za was.
https://archive.is/20241225120451/https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,31563852,smarzowski-nakreci-film-o-slowianach-niektorzy-pomysla-ze.html
RE: Zapowiedzi - srebrnik - 05-05-2025
Smarzowski widzę dotarł do etapu, gdzie niezbyt się już dyskutuje przy jego filmach o poziomie czysto filmowym, a wyłącznie o ideologii, narzucaniu myśli i jego jazdach poglądowych. No cóż, sam na to zapracował.
Wywiad ze scenarzystą tego filmu z wyborczej wrzucam
Wojciech Smarzowski nakręci film o Słowianach. "Straciliśmy korzenie, te chrześcijańskie są sztuczne"
25.12.2024, 08:00
Olga Szpunar
ostaliśmy skolonizowani przez przyjęcie chrześcijaństwa, a nasza słowiańska mitologia została przez to wycięta i zapomniana. Chcemy ją dowartościować. Kontrowersji nie unikniemy, bo kontrowersyjny jest już sam fakt, że Wojciech Smarzowski bierze się za Słowian, temat praktycznie w polskim kinie nieznany - mówi Wojciech Rzehak, współautor scenariusza filmu o Słowianach, który wyreżyseruje Wojciech Smarzowski. Zdradza, że tak drogiego filmu w Polsce nie było.
Olga Szpunar: „Pracują szare komórki w mojej głowie i w głowie Wojtka Rzehaka, z którym razem to piszemy" – powiedział o „Słowianach" Wojciech Smarzowski w radiu TOK FM. Był rok 2017...
Wojciech Rzehak, krakowski polonista i scenarzysta, kierownik działu edukacji w Teatrze im. J. Słowackiego, współtwórca scenariusza do filmu „Kler": - Komórki pracują już blisko dziewięć lat, bo zaczęliśmy w kwietniu 2016. Wiele się przez ten czas zmieniało. Najpierw był pomysł na serial o Słowianach, potem na trylogię. Mieliśmy już nawet tytuły odcinków: „Swadźba", „Postrzyżyny" i „Chrzest". Ostatecznie stanęło na długim, ponad trzygodzinnym filmie, który najprawdopodobniej będzie punktem wyjścia do serialu. Idziemy w stronę możliwie wiernego oddania charakteru epoki. Będzie to prawdopodobnie jeden z najdroższych filmów w historii polskiej kinematografii, przede wszystkim ze względu na budżet związany ze scenografią. Trzeba zbudować kilka grodów słowiańskich, być może któryś zburzyć... Bardzo dużą wagę przywiązujemy do szczegółów: zwyczajów i obrzędów, ubiorów i uzbrojenia. I bardzo nie chcemy tworzyć tego filmu na poziomie cepelii czy powierzchownego, mglistego wyobrażenia o epoce.
Ile wyniesie jego budżet?
- Kosztorysowanie trwa, ale zaryzykuję twierdzenie, że tak drogiego filmu w Polsce nie było. Budżet stanowi główną przyczynę opóźnień w realizacji przedsięwzięcia, ale były też inne. Przez ostatnich osiem lat nasza rzeczywistość była regulowana odgórnie, a fakt, że Wojtek Smarzowski chce zmierzyć się z polskim mitem założycielskim, jakim był chrzest Mieszka, nie przysparzał mu zwolenników w kręgach ówczesnej władzy.
Zwłaszcza po „Klerze".
- O tym już nawet nie wspominam. W pewnych środowiskach duży niepokój wzbudza to, jak Smarzowski pokaże naszą przeszłość.
Jak?
- Nie planujemy filmu edukacyjnego, który zastąpi szkolne podręczniki, ale nie możemy też tworzyć historii niezgodnych z dzisiejszym stanem wiedzy, z faktami. Inna rzecz, że tych faktów nie jest zbyt wiele. Istnieją całe obszary będące przedmiotem nieustających spekulacji i kłótni historyków jak choćby data czy miejsce chrztu Mieszka I. To jest przedmiotem nieustających sporów. Parę lat temu zrobiliśmy sobie rodzinny wakacyjny wypad w miejsca, gdzie znajdowały się grody Mieszka. Pojechaliśmy do Gniezna, Poznania, Ostrowa Lednickiego, Giecza, Grzybowa... I niemal wszędzie spotykaliśmy się z argumentami, że chrzest odbył się właśnie tam. Jedziesz do Gniezna i atakuje cię najbardziej rozpowszechniona szkoła gnieźnieńska. Jedziesz do Ostrowa Lednickiego i znajdujesz „dowody", że chrzest był w Ostrowie. Podobnie dzieje się w Poznaniu. A dodajmy do tego zwolenników Ratyzbony, Kolonii czy Pragi…
Gdzie chrzest odbędzie się w filmie?
- Nie powiem. Mieszko był typowym „dux ambulans" – księciem podróżującym. Nie miał jednego grodu głównego – w tamtych czasach żaden z istniejących nie byłby w stanie wyżywić przez cały rok władcy wraz z jego otoczeniem. Stąd potrzeba ciągłego ruchu – dwa, trzy miesiące w Gnieźnie, potem przejazd całej ekipy do Poznania, potem do Ostrowa Lednickiego, stamtąd do Giecza, Grzybowa, Bnina… Zapewne w każdym z tych miejsc miał żonę, w końcu nie bez powodu Gall Anonim napisał, że „z siedmiu niewiastami przez nałóg żył w wielożeństwie".
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jeśli ochrzcimy Mieszka w jednym grodzie, zwolennicy innych teorii zaczną protestować. Spodziewamy się tego, że różne decyzje scenariuszowe, które podejmiemy, mogą spotkać się ze sprzeciwem. Mamy konsultanta historycznego, Igora Górewicza, człowieka, któremu ufamy, którego wiedza i doświadczenie są ogromne. Stanowi dla nas oparcie, gdy trzeba porównać stanowiska różnych historyków albo odwołać się do szczegółowych kwestii związanych z epoką. Każdy obszar filmu poddajemy konsultacjom.
W portalach internetowych można przeczytać, że Smarzowski nakręci polską „Grę o tron", są też porównania do „Korony królów".
- Nie bardzo mogę zabierać głos w kwestii „Korony królów" – widziałem kilka minut jednego odcinka. Nie moja estetyka. Porównania do „Gry o tron" czy „Wikingów" odczytuję jako wyraz zaufania, że będzie dobrze. Uchylę rąbka tajemnicy. W filmie istotne będą trzy warstwy. Pierwszą tworzy wątek sensacyjny z intrygą i bohaterami uwikłanymi w dramatyczne zdarzenia. Drugą jest płaszczyzna historyczna. Będziemy próbowali pokazać kilka lat z czasów rządów Mieszka I, przede wszystkim konflikt zbrojny z Wichmanem, potyczki z Wieletami i Wolinianami. Trzecia zaś warstwa będzie dotyczyła słowiańskich wierzeń. Bardzo leży nam na sercu, by dowartościować słowiańską mitologię, którą nam zabrano. Zostaliśmy skolonizowani przez przyjęcie chrześcijaństwa i nasza mitologia została przez to wycięta, zapomniana. Teraz możemy jedynie pokusić się o próbę rekonstrukcji tych wierzeń. Przypomnieć wspaniałe obrzędy naszych przodków. Na przykład Szczodre Gody. Pokażemy, jak je obchodzono w X wieku i co doprowadziło do tego, że w czasie dzisiejszej Wigilii chowamy sianko pod obrusem, że mamy choinkę, że zostawiamy przy stole nakrycie dla wędrowca. W czasie Szczodrych Godów na progu chat układano stos żyta, stawiano też jego snop w kącie, potem obwieszano go owocami. A wolne miejsce, a nawet cały wolny stół, przeznaczony był dla dusz zmarłych przodków…
Polskie dzieci czytają w szkole mity greckie, a słowiańskich nie znają, bo jak mają znać, skoro zostały wyparte.
- W filmie podejmiemy próbę odtworzenia mitologii słowiańskiej choćby we fragmentach, bo wiedza o niej w narodzie jest nader skąpa. Wielu z nas słyszało więcej o Bar Micwie niż o postrzyżynach. Znamy lepiej nie tylko mitologię grecką, ale też nordycką. Obecnie używa się takiego określenia jak "scancelowanie".
Pracując nad scenariuszem, wróciłem do książki Marii Janion „Niesamowita słowiańszczyzna", bo ona doskonale pokazuje, jak wyparta świadomość naszych pogańsko-słowiańskich korzeni naznaczała przez całe wieki polską literaturę i tożsamość. Wycięto nam część naszej świadomości oraz historii i zastąpiono czymś innym. Robiąc film o Słowianach, nie walczymy, by wszystko przywrócić do stanu pierwotnego, natomiast chcemy zwrócić uwagę na to, czego nas pozbawiono.
Znajdziemy w filmie analogie do współczesności? W konfliktach na szczytach władzy sprzed tysiąca lat będziemy mogli odnaleźć konflikty z sejmowych wnętrz? Dawnych władców porównać do rządzących obecnie?
- Nie sądzę, by postacie zaludniające współczesny świat polityki zasługiwały na to, byśmy zajmowali się znajdowaniem ich podobieństw do historycznych władców. Tworząc „Słowian", chcemy zbudować klucz do polskiej duszy, w której znajdujemy cały wachlarz zalet i wad narodowych, przejawiających się w różnych historycznych momentach. Bohaterami będą łajdacy i ludzie szlachetni, uczciwi i zdrajcy. Porównania do otaczającej nas rzeczywistości zdają się nieuniknione.
Myślicie już o aktorach?
- To zadanie Wojtka Smarzowskiego, a on nie lubi, kiedy się mu coś podpowiada. Trzeba jednak pamiętać, że Mieszko u szczytu władzy był mężczyzną około 30-letnim. Do tej pory na naszych władców patrzyliśmy oczami Matejki, który na swoich obrazach przedstawiał ich nierzadko jako monumentalnych mężów w dojrzałym wieku… a przecież tak nie było. Grający w „Słowianach" aktorzy to muszą być młodzi ludzie. Chodzi o to, by było jak najbardziej autentycznie. Zastanawiamy się również nad językiem, jakim nasi bohaterowie będą się posługiwać. Nie chcemy, by mówili współczesną polszczyzną, spróbujemy więc odtworzyć język dawnych Słowian.
Widz niewiele z niego zrozumie.
- Gdyby nam się to udało, otrzymalibyśmy film z napisami. Również zasób leksykalny ludzi sprzed tysiąca lat jest fascynującą kwestią. Ile słów znali? Jaki był obszar ich świadomości dotyczącej świata zewnętrznego i relacji międzyludzkich? Wiemy przecież, że taki Mieszko, uderzający w bitwie na wroga, nie wznosił patetycznych okrzyków w stylu: „Na rany Chrystusa, bij w imię Polski!", raczej klął dosadnie.
Scenariusz piszemy oczywiście w języku współczesnym, dopiero potem zostanie przełożony na słowiański. Zobaczymy wtedy również, czy pojęcia, które nasi bohaterowie stosują, oddają poziom świadomości naszych przodków o świecie. Takie uczucia jak miłość czy nienawiść wydają się oczywiste, ale zastanawia mnie transcendencja, zdolność do wykroczenia poza świat realny w stronę metafizyki. To jest przedmiot naszych dyskusji.
Jaka była twoja wiedza na temat Słowian, gdy zaczynałeś pisać scenariusz?
- Niezbyt imponująca. I uczę się cały czas. Przeczytałem kilka ważnych książek, w tym „Mitologię Słowian" Aleksandra Gieysztora. Przeglądając fora internetowe, często trafiam na zażarte dyskusje, toczone przez pasjonatów wczesnego średniowiecza i pierwszych Piastów. Temperatura tych sporów bywa bardzo wysoka, padają bardzo wyszukane argumenty, nie ma kompromisów, nie ma litości dla przeciwnika. Jedni Gieysztora poważają, inni mają w poważaniu. A już spór o interpretację badań nad DNA Piastów przerósł swoją gwałtownością dyskusje toczone u miłośników czworonogów. Totalna rzeźnia.
Bo?
- Bo jest on taki, że w 966 roku dokonał się chrzest Polski, o czym każde dziecko przeczyta w szkolnym podręczniku czy w Internecie. Tymczasem nie był to chrzest Polski, a chrzest Mieszka, i nie był to akt religijny, lecz przede wszystkim polityczny, efekt sojuszu z Bolesławem Srogim, czyli Okrutnym. Konsekwencje religijne pojawiły się później, a wśród nich ta, o której już powiedzieliśmy, czyli wycięcie naszej mitologii, odcięcie Polaków od ich kulturowych korzeni.
Będą protesty pod kinami?
- Być może. Ważniejsze jednak wydaje się, że mamy szansę przywrócić w jakiś sposób pamięć o tych, których usunięto z naszej historii, pogardliwie nazywając poganami. Ale liczę też, że siłą filmu nie będzie sama kontrowersja, tylko koloryt epoki, że oddamy prawdę o niej na tyle, na ile można mówić o obiektywnej prawdzie przy obecnym stanie wiedzy o tamtych czasach. I, znając Wojtka, że to będzie bardzo dobry i ciekawy film. Nadchodzący rok - może dwa, to perspektywa budowy scenografii. Całość powinna być gotowa w 2027. Byłoby znakomicie, gdyby się udało. W międzyczasie do kin wejdzie „Dom dobry, sen zły" Smarzola. Mocna rzecz, opowiadająca o przemocy domowej. Teraz spotykamy się co tydzień, czy to w Krakowie, czy w Warszawie, i dyskutujemy o Słowianach, wypijając przy tym nieliczone ilości staropolskiego kwasu chlebowego.
RE: Zapowiedzi - Spoilerowo - 05-05-2025
przypominam, że rozgrzewka o Słowianach już na jesieni
RE: Zapowiedzi - Kryst_007 - 05-05-2025
(05-05-2025, 14:51)Żółte Krzesło napisał(a): (05-05-2025, 13:13)al_jarid napisał(a): Nie spodziewam się niczego innego, jak ukazanie, że nasi przodkowie to była tępa, zabobonna, pijacka i ksenofobiczna dzicz i że nasze wady narodowe, wyssane z mlekiem matki, mają swoje korzenie już w tych zamierzchłych czasach.
Ewentualnie pokaże Słowian jako "szlachetnych dzikusów", którzy zostali potem zepsuci przez chrześcijaństwo.
Agatonik z Filmwebu już z miejsca daje 10/10
RE: Zapowiedzi - Mefisto - 05-05-2025
To ja się wybiję i napiszę, że nawet czekam, bo na papierze wygląda to interesująco - zwłaszcza, że na dobrą sprawę, to nigdy takiego filmu nie było u nas. A warto, nawet jeśli ma to być posypane ideologią. Z tego wywiadu wynika zresztą, że on się nastawia na propagowanie dawnej kultury, a nie patologię.
RE: Zapowiedzi - simek - 05-05-2025
Rzeczywiście dosyć optymistyczny ten wywiad ze scenarzystą, fajnie że to będzie o Mieszku, chrzcie, pierwszych podbojach, walkach, podróżach między piastowskimi grodami i pogańskich wierzeniach, rytuałach czyli fabuła, która już dawno temu powinna powstać, a jakoś nasza kinematografia się tego nie tykała.
Na dobrą sprawę żaden tytuł o średniowiecznej Polsce mi nie przychodzi do głowy oprócz rzecz jasna Krzyżaków, no ale to już końcówka średniowiecza, oprócz tego tylko Stara baśń.
RE: Zapowiedzi - Kwasiboromir - 05-05-2025
To niezupełnie tak, że nasza filmografia się tego nie tykała. Był już film o Mieszku I i początkach państwa polskiego, czyli "Gniazdo" z 1974. Po prostu, to jeden z tych filmów które uległy zapomnieniu.
RE: Zapowiedzi - Spoilerowo - 05-05-2025
(05-05-2025, 18:38)simek napisał(a): rytuałach
jakie rytuały Smarzol przedstawi w tym filmie o tamtych czasach? ruchańsko i picie bimbru z kartfoli
RE: Zapowiedzi - simek - 05-05-2025
Pewnie jakieś postrzyżyny.
A jeśli potraktują realia historyczne na serio, to w X czy XI wieku na terenach państwa Piastów raczej nie znano techniki destylacji mocnych alkoholi, więc jeśli chlanie to tylko jakieś piwo czy miód pitny. Wydaje się, że przeciętnemu Polakowi z tamtego okresu uczucie upojenia alkoholowego było raczej trudno dostępne, to były kompletnie inne czasy niż powiedzmy XVIII wieku, gdy nawet przymuszano chłopów do kupowania wódki w karczmie należącej do dworu.
|