John Woo
#1
...czyli jak Ameryka psuje dobrych reżyserów. Azjatyckie filmy Woo były czymś więcej niż tylko kinem akcji. Były to rozważania na temat takich wartości jak honor czy przyjaźń. Świetnie się oglądało te filmy. Z Chow Yun Fata Woo robił prawdziwego twardziela.

A w Stanach? Nieuchwytny cel, M:I 2, Zapłata, Bez twarzy. Żaden z tych filmów nawet nie zbliża się do poziomu produkcji z Hong Kongu. Oprócz wymyślnych scen akcji (ustępującym tym z poprzednich filmów Woo) nie zostało z jego starej twórczości nic.

Gdyby Woo nie wyjechał do Ameryki, nazywałbym go geniuszem.

Odpowiedz
#2
Nieuchwtyny Cel to bardzo mile kino. Jeden z niewielu naprawde dobrych filmow, do ktorych wkrecil sie Van Damme. Na minus ida tylko jego glupkowata fryzura i mocno naciagany pomysl wyjsciowy.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#3
Może i miłe (dawno nie widziałem, musiałbym odświeżyć), ale do Dzieci Triady to mu daleko.

Odpowiedz
#4
Woo sam się zepsuł - innym jakoś pobyt w jułesa dobrze wyszedł. A Face off to zresztą jeden z jego ciekawszych filmów. Reszta to niestety dno.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
Mefisto napisał(a):Woo sam się zepsuł - innym jakoś pobyt w jułesa dobrze wyszedł.
Tzn. komu? Bo Ringo Lam i Hark Tsui, ktorzy w Hongkongu robili dziela absolutnie genialne, po przybyciu do USA odwalili kilka partactw, do ktorych z checia przyznalby sie sam Uwe Boll :(

Odpowiedz
#6
a choćby taki Polański :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Jak dla mnie to jego najlepsze filmy to Face Off, Broken Arrow i Szyfry Wojny

Odpowiedz
#8
Jakieś uzasadnienie może?

Odpowiedz
#9
Face Off - Bardzo fajny pomysł, dobry montaż, strzelaniny. trochę tylko mnie zażenowały sceny z rodzinką.

Broken Arrow - Typowe kino rozrywkowe, dobry soundtrack, montaż. Ogólnie film jest trochę naciągany lecz da się obejrzeć.

Szyfry Wojny - Dosyć przeciętny film wojenny. Ciekawa fabuła. Znowu dobre ujęcia kamery i dobry montaż i popisy pirotechnicne na najwyższym poziomie. Ponownie jednak film jest strasznie naciągany, niejednokrotnie miałem wrażenie że oglądam Commando.

Odpowiedz
#10
Face off to gniot. Parę strzelanin faktycznie jest wartych uwagi, ale tylko tyle. Do poziomu Dzieci Triady bardzo mu daleko.

Reszty nie widziałem i nie chcę widzieć. Wolę polować na jego azjatycką twórczość, bo naprawdę jest co oglądać.

Odpowiedz
#11
W ostatnich miesiacach udalo mi sie nadrobic kupe filmow Woo i po prostu sie w jego kinie zakochalem. Oczywiscie dziela z HK i Hollywood dzieli przepasc, ale te hamerykanskie to nadal dobre kino akcji.

A Better Tomorrow - calkiem niezle rozpoczecie Heroic bloodshed. Ogolnie widac, ze najwieksze dziela Woo dopiero mialy nadejsc, ale fabularnie to dalej solidnie opowiedziana historia o przyjazni i rodzinie. Aktorsko calkiem w porzadku, szczegolnie niesamowita rola Yun-Fata.
A Better Tomorrow 2 - Tutaj Woo sie dopiero rozkrecil. Swietna kontynuacja watkow z poprzedniego filmu, mocne sceny i zwroty akcji, a ostateczna strzelanina to majstersztyk niesamowity. Uwielbiam montaz w filmach Woo. Aktorzy tez poziom wyzej niz poprzednio, a Yun-Fat i swoista zabawa swoim poprzednim bohaterem po prostu kopie tylki [Eat that rice!].
No i tu dopiero widac ile z Woo wzial dla siebie Tarantino
[Obrazek: better_tomorow_2.jpg]
The Killer - kolejna niesamowita rola Yun-Fata. Woo juz na dobre wyrobil wlasny styl i te typowe dla siebie elementy jak golebie, dwa guny czy strzelaniny w Kościele. Dobra historia, dziwnym zabiegiem jest tylko to, ze film jest tak jakby konczony z 20 razy :wink: [wczesny Wladca Pierscieni? ;P]
Hard-Boiled - moj ulubiony film Johna Woo. Swoista wczesna wersja najlepszego filmu swiata czyli Infernal Affairs [Leung nawet gra tajniaka, a i Wong sie pojawia]. Napakowane to perfekcyjna akcja [strzelanina w herbaciarni, w hangarze czy arcygenialna akcja w szpitalu z parominutowa scena strzelaniny bez ZADNEGO ciecia]. No i Tequila jest najlepsza rola Chow Yun-Fata, nic dziwnego, ze film zostal niedawno kontynowany w grze komputerowej [imo swietnej] i mowi sie o sequelu. Calosc tak skonstruowana, ze nadaje sie do wielokrotnego ogladanie bez znudzenia.

America!:
Nieuchwytny Cel - zgrabne kino i czuc klimat HK. O grze aktorskiej ciezko cos mowic, bo Van Damme gra Van Damme, czyli skacze duzo i mowi z zabawnym akcentem. Za to Henriksen i Vosloo naprawde dobrzy, szczegolnie Bishop to kawal skur%#%%#$. Zreszta dla mnie to zawsze bedzie parodia filmow akcji ze strony Woo. Szczegolnie sceny jak salta z motoru nad samochodami, ogluszanie weza czy dziadek na koniu z wybuchem w tle :D. Do dzisiaj sie to swietnie przy piwie oglada z kumplami.
Broken Arrow - lubie Travolte i wpasowal sie do roli villaina, ktora jeszcze rozwinie w Face/Off. Film nie jest szczegolnie dobry, ale tez oglada sie calkiem niezle jako blockbuster. Sa typowe chwyty Woo, niezly stand-off, ale temat i wiekszosc akcji bardziej mi przypomina rozpier$%^% Baya niz poetycki rozlew krwi Woo. Ot ale temat ciekawy i tez mozna do piwa zobaczyc.
Face/Off - zdecydowanie najlepszy amerykanski film Woo. Ciekawy temat [mimo calkiem udziwnionego procesu zwiazanego ze zmiana], swietna gra Travolty, dobry Cage, sa stand-offy, golebie, duzo strzelanin, niesamowita scena z lustrem i ogolnie ogladanie wciaga. Ogladalem juz dwa razy w tym ze znajomymi i widze, ze ludzi historia wciaga po prostu.
Mission Impossible 2 - wiem, ze film uznawany za najgorsza czesc MI, ale go po prostu uwielbiam. Swietna, wartka akcja, duzo typowego Woo, niesamowity poscig na motorach i ogolnie duzo chwytow ktore mi sie po prostu podobaly, nawet jesli sa dla niektorych az nazbyt efekciarskie. Cruise'a srednio lubie i reszta aktorow tez srednia, ale akcja wynagradza braki w aktorstwie i fabularne :razz:
Zapłata - a tu juz Woo nie bede bronil. Widac, ze adaptowanie ciezko mu przychodzi, bo nie czuc tych jego podstawowych tematow w calosci jak przyjazn czy honor, a i Dick ucierpial na zrobieniu z ciekawego opowiadania takiego akcyjniaka. PKD jest jednym z moich ulubionych autorow, a Woo na czele rezyserow, jednak razem mi nie pasuja. Do tego drewniany Affleck, srednia Thurman i zadziwiajacy brak scen akcji dobrych. Slabo.

Od reszty jeszcze nie ruszalem, ale jak narazie faceta wprost uwielbiam, glownie za to co robil w HK. Mozart kina akcji swietnie laczy hektolitry krwi z takimi "meskimi" tematami jak honor czy przyjazn. Mam nadzieje, ze wroci z czyms mocnym.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
#12
Gamart napisał(a):Mam nadzieje, ze wroci z czyms mocnym.

W Chinach zrobił jakiś epicki film historyczny. Ktoś coś kombinuje, żeby to sprowadzić do Polski.

Osobiście poluję na "Better Tomorrow" i "Bullet in the head". Jak to połączę z "The Killer" i "Hard Boiled" będzie niezapomniany maraton :)

Odpowiedz
#13
Jest dostępny 3 pak w GB: The Killer, BitH i Once a Thief. Sam nabyłem za 40 zł.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#14
Cytat:W Chinach zrobił jakiś epicki film historyczny. Ktoś coś kombinuje, żeby to sprowadzić do Polski.
Red Cliff? Zapowiada sie swietnie, ale jednak najbardziej czekam na jakis powrot do korzeni czyli mafia, temat honoru, przyjazni i duzo wystrzalow :wink:
Cytat:Osobiście poluję na "Better Tomorrow" i "Bullet in the head". Jak to połączę z "The Killer" i "Hard Boiled" będzie niezapomniany maraton :)
Tez Bullenta nie widzialem i chce kupic John Woo Collection o ktorym mowi Corn. A zobaczyc naraz ABT II, Killera i HB to moze glowe rozsadzic od nadmiaru niesamowitosci :smile:
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
#15
Corn napisał(a):Jest dostępny 3 pak w GB: The Killer, BitH i Once a Thief. Sam nabyłem za 40 zł.

Licytowałem kiedyś na allegro, ale musiałem jechać na wakacje w przeddzień końca licytacji i przegrałem :(

[ Dodano: Wto Maj 26, 2009 08:34 ]
Gamart napisał(a):Red Cliff?

Tak, o ile dobrze pamiętam, szykują też sequel, ale nie wiem czy Woo macza w tym palce. Czytałem też, że Johny planuje nakręcić dramat sportowy. Już się boję...

Odpowiedz
#16
A jakże, macza paluchy w "Red Cliff 2". Woo ma w ogóle jakieś 13 projektów w planach, ale ich szczegółów imdb nie chce mi podać, odsyłając na imdbPro :cry: Kilka z nich ma dosyć swojskie nazwy: "Stranglehold", "Rainbow Six", "The Killer" i "A Better Toomorow". Woo już zrimejkował sobie jeden projekt i wyszło dobrze, ale co za dużo, to niezdrowo.
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz
#17
Red Cliffa (part 1 i 2) widziałem jakiś czas temu i muszę przyznać, że to najlepszy film Woo od lat. epicki przez duże e, ze świetnie dobraną obsadą, niezłymi zdjęciami i muzyką. sceny bitew to uczta dla oka - LOTR może się schować. ogólne wrażenie psuje nieco katalog tradycyjnych johnowych patentów (dobrze przynajmniej, ze strzelania z dwóch gunów nie ma :-) ).jeśli ktoś to do polskich kin sprowadzi, idę na pewno.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#18
3 lipca Monolith wprowadza pierwszą część.

Odpowiedz
#19
recenzja z Dziennika

Cytat:Na nasze ekrany film trafia w wersji skróconej. Oryginalny 4,5-godzinny dyptyk przykrojono do 145 minut. I to na nieszczęście odbija się na proporcjach fabuły, w której batalistyka zajmuje mniej więcej trzy czwarte czasu, dramaturgia rozłazi się w szwach, ekspozycja bohaterów razi komiksowością.
brak słów....

Odpowiedz
#20
Szczerze powiedziawszy, mnie osobiście nie brak słów. Ale z obawy przed banem wolę ich tu nie pisać.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  John McTiernan Martinipl 11 4,519 18-12-2021, 15:48
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości