Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Nie wyszłoby na to samo, bo przynajmniej połowa mocy oddziaływania tego filmu na widza opiera się na świadomości, że obserwujemy (niemalże namacalnie za sprawą "ujęć z ręki") wydarzenia, którymi żyliśmy wtedy przed ekranami telewizorów.

Odpowiedz
Y. Ja nie? Dla mnie ten film byłby tak samo mocny, gdyby na początku była informacja, że to 1999 rok. Pozatym taka sprawa, że wszyscy "żyli" tym już po(pamiętam jak dziś, że parę minut po zamachu u nas w wiadomościach nikt nie mówił o zamachu terorystycznym, tylko o jakiejś tam katastrofie, mówiono o tym tak samo jak o każdej inne tragedi, no, może troche bardziej, bo to NY, a nie jakiś trzeci świat), bo umówmy się, ale waga 11 września polega na amerykańskiej odpowiedzi, a nie na samym zamachu. Gdyby Hiszpanie albo Anglicy wymyślili, że po "swoich" zamachach najadą jakieś państwo to też by się o tamtych datach więcej pamiętało.

Odpowiedz
Tyler Durden napisał(a):Nie wyszłoby na to samo, bo przynajmniej połowa mocy oddziaływania tego filmu na widza opiera się na świadomości, że obserwujemy (niemalże namacalnie za sprawą "ujęć z ręki") wydarzenia, którymi żyliśmy wtedy przed ekranami telewizorów.
"Obserwujemy"? To twoje zdanie czy po prostu wygłaszasz teorię?

Szczerze mówiąc na codzień w ogóle nie pamiętam o tym samolocie, tak samo jak zapominam o Pentagonie (cokolwiek w niego uderzyło...). 11.09 jednoznacznie kojarzy mi się z WTC, tym żyłem tamtego dnia i pewnie nie tylko ja.

Tak jak pisze simek, data nie odgrywa tu żadnego znaczenia. Film jest w pełni uniwersalny i autonomiczny w stosunku do tamtego konkretnego dnia.

Odpowiedz
Kac Vegas - w końcu obejrzałem. :) Pośród natłoku tych wszystkich beznadziejnych komedii romantycznych, w końcu jakaś bardzo miła niespodzianka. Kilka razy można uśmiać się do łez, bo niektóre motywy są kapitalne, ale nie zabrakło też kilku niepotrzebnych akcji. Ale wszystko inne bardzo dobre.

8/10

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Szczerze mówiąc na codzień w ogóle nie pamiętam o tym samolocie, tak samo jak zapominam o Pentagonie (cokolwiek w niego uderzyło...). 11.09 jednoznacznie kojarzy mi się z WTC, tym żyłem tamtego dnia i pewnie nie tylko ja.
No tak, ale zwróć uwagę, że od tamtych wydarzeń minęło już ładne parę lat, to oczywiste, że z czasem wyparliśmy z pamięci "pomniejsze" wydarzenia tamtego dnia, kojarząc go z najbardziej "medialnym" momentami, czyli samolotami uderzającymi w WTC. Jasne, ja też obecnie jak słyszę 09.11 to prędzej wzdychnę z lekką irytacją (wywołaną różnymi późniejszymi następstwami tego wydarzenia) jak wzruszę się na wspomnienie tragedii, a w głowie nie pojawia się obraz Pentagonu czy też rzeczonego samolotu, a walących się wież. Nie zmienia to jednak faktu, że oglądając film nie potrafiłem się odciąć od historii i traktować fabuły jako autonomicznego elementu thrillera terrorystycznego. Wspomnienia z tamtego dnia powróciły do mnie od pierwszych minut filmu. Inna sprawa, że film widziałem już dobre kilka lat temu (jeszcze przed polską premierą przy okazji pokazu na ENH), a więc wspomnienia nie te, bo bardziej świeże i wrażenie inne, bo na sali kinowej. Nie wiem jakbym to odebrał dzisiaj, 8 lat od wydarzenia, rozwalony na kanapie, z wiekiem coraz bardziej zdystansowany w ogóle do takich tragedii. Nie wiem, ale na razie jakoś nie ciągnie mnie żeby się przekonać. To jest dobry film, ale nie z gatunku tych, do których chce się często wracać.

Odpowiedz
Kac Vegas - fajne. Przez większość czasu czułem tu ducha Old School i zastanawiałem się, czy to ten sam reżyser. A kiedy na scenę wkroczył ten sam gość, który śpiewał na weselu Willa Ferrella w Oldskulu, byłem pewny: to jeden z niewielu obecnie filmowców, który potrafi kręcić dobre komedie.

Ale Old School jednak o trzy klasy lepszy. Przede wszystkim zabawniejszy. Tutaj jest ciekawa przygoda (z wieloma słabymi elementami, np. wkurzający Chińczyk), tam były zaś ciekawsze postaci i dający większe możliwości punkt wyjścia. Bo sorry, ale to, że komuś urwał się film, u nas raczej nie jest niczym nadzwyczajnym.:) 6, może 7/10

Odpowiedz
Tyler Durden napisał(a):Te efekty już leżały i kwiczały w chwili powstania filmu ;)

rok 1983 - może SW to nie jest, ale myślę, że wtedy mocno dawały radę. Natomiast scenografia uważam, że jest super. Kostiumy również.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Resident Evil-Extinction - nie mam zamiaru się rozpisywać na temat tego dzieła. Szkoda klawiatury na opisywanie wrażeń i szkoda straconego czasu na oglądanie teo crapu. Napiszę tylko, że nie polecam i film jest warty części drugiej która IMO jest takim samym gównem. Omijać szerokim łukiem.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
military napisał(a):Bo sorry, ale to, że komuś urwał się film, u nas raczej nie jest niczym nadzwyczajnym.:)

Też zastanawiałem się nad tym, pod tym kątem, że

no sorry, ale czy jest wśród Was ktoś, kto spotkał na kacu tygrysa??


Też właśnie pod tym kątem mi ten film kulał od samego początku. Pod katem braku realizmu, bo sam pomysł fajny, ale wykonanie już amerykańsko - głupkowate. Sam nie wiem, może po tylu rekomendacjach miałem wygórowane oczekiwania. Liczyłem, sam nie wiem, na chociażby okruszki realizmu. (;

Odpowiedz
Starship troopers - ten film jest przeraźliwie zajebisty z wielu powodów. Ja podam dwa: uno) Verhoeven nikogo nie oszczędza zwei) wywiad ma fajne gestapowskie mundury. Można zarzucić Żołnierzom bardzo wiele, jak choćby groteskowe aktorstwo. Całość nadrabia rewelacyjne przedstawione życie wojaka. Akcja, biba, akcja, laski pod prysznicem, akcja, awans, akcja, śmierć. Koniec. Nie ma tu na siłę rozwiniętych wątków pobocznych, romanse trwają krótko, bo i wojna jest brutalna na swój sposób. No i jak na 1997 rok, niektóre efekty specjalne wciąż budzą podziw.

9,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Z tego co widzę gra tam Casper Van Dien, bodaj najgorszy z najgorszych aktorów. Filmy z nim to chyba najgorsze i najgłupsze jakie udało mi się zobaczyć.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
Van Dien akurat daje radę w tym filmie. Wpasowuje się idealnie w konwencję (czyt. wielkie robaki masakrują dzieciaki rodem z Beverly Hills). Co do samego filmu - Masterpiece !
Coś wspaniałego, a efekty do tej pory kopią dupę :D

8.5/10

Odpowiedz
Arahan napisał(a):(czyt. wielkie robaki masakrują dzieciaki rodem z Beverly Hills)

Jakby nie było chyba taki właśnie miał być premise filmu :) Oczywiście miejscami trochę traci w stosunku do książki, ale z drugiej strony niektóre uproszczenia po prostu wymiatają (np. scena z nożem). No i muzyka Bazyla wymiata i miażdży.

Odpowiedz
Dzisiaj już tylko Cameron i Blomkamp mają szansę coś takiego nakręcić - . Szkoda, że nie widziałem tego w kinie. Zesrałbym się z wrażenia.

Reszta ginie gdzieś w tłumie bayopodobnych stylów cięcia wszystkiego co popadnie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Dzisiaj już tylko Cameron i Blomkamp mają szansę coś takiego nakręcić - . Szkoda, że nie widziałem tego w kinie. Zesrałbym się z wrażenia.

Dokładnie Snappik :D Scena zrzutu czy szturmu robali na bazę potrafią robić wrażenie ! Cholerne wrażenie. Dawno w kinie nie widziałem takiej sieczki, gdzie korpusy i pozostałe członki ciała są porozrzucane przez przerośnięte robale.

Pamiętam jakie wrażenie to na mnie wywarło jak oglądałem to za pierwszym razem (miałem max 14 lat) i wiecie co ... ? Nic się nie zmieniło :D

Epic !

Odpowiedz
A wiecie, że Troopersi ledwie ledwie się zwrócili? (a mimo tego zroblili dwa sequele).

Odpowiedz
Nie ledwie, tylko się nie zwrócili.

Rzuciłem wczoraj okiem, CGI w tym filmie w zasadzie w ogóle się nie zestarzało.

Odpowiedz
I oba cieniutkie jak barszcz, chociaż w dwójce były może ze 2 fajne sceny. Trójka mimo powrotu Rico była mega żenuła. Jak to w ogóle jest możliwe żeby film z 1997 roku miał efekty lepsze od filmów z 2004 i2008 ?

Odpowiedz
Arahan napisał(a):Jak to w ogóle jest możliwe żeby film z 1997 roku miał efekty lepsze od filmów z 2004 i2008 ?
Może fakt że to produkcje straight to dvd kosztujące kilkanaście razy mniej niż oryginał ma z tym coś wspólnego? Jak myślisz Sherlocku?

Odpowiedz
Uwierz mi, że zapaleniec potrafi na swoim PC zrobić lepsze efekty niż te ze ST 2 i ST3, więc nie pieprz głupot (polecam przejrzenie kilku for z grafiką 3D, ludzie potrafią zrobić niezłe cuda w domowym zaciszu bez jakiegokolwiek budżetu).

Odnośnie finansów:

Production Budget: $105 million
Worldwide: $121,214,377

Nie wiem jak z reklamą było, ale chyba minimalnie się zwrócił.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,248 243,781 Wczoraj, 11:11
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,954 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,269 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,454 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,756 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,444 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 724,020 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,334 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 327 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości