Są oczywiście dobre i żenująco złe produkcje. Dobre wtedy, kiedy mają sens, pasują do piosenki, starają się coś przekazać. Złe to te, które nie wpisują się w żadną z podanych kategorii.
Na początek trzeba oczywiście wymienić Michaela Jacksona i jego utwór "Thriller" ( http://www.ifilm.com/ifilmdetail/2714844?loomia_si=1). Cokolwiek by nie zarzucić temu panu, ten teledysk mu się udał. Można by nawet podpisać "Thriller" pod krótkometrażowy horror-musical :). To jeden z najdłuższych teledysków jaki zagościł na naszych ekranach. Zanim się zacznie właściwa piosenka trzeba czekać 4 minuty. Tyle czasu trwają przeciętne klipy, "Thriller" natomiast ma 13 min 45 sek. Majstersztyk. Teledysk ten ma sensowny początek, rozwiniecie i zakończenie. Scena taneczna z zombiakami jest zabójcza, a cały filmik przeraża (przynajmniej do pewnego wieku widza ;)). Świetne efekty specjalne (jak na tamte lata - chociaż dziś w teledyskach jakoś nie widzę wielu popisów możliwości technicznych). "Thriller" zrobiony był w 1983, czyli 23 lata temu. 23 lata! Do dziś ze świecą szukać lepszych teledysków (nie twierdzę że powinny być takie długie ale robione z pomysłem). John Landis i Michael Jackson odwalili kawał dobrej roboty. Jackson zresztą w ogólnym swoim dorobku ma dobre teledyski ale "Thriller" jest z pewnością najlepszy.
Następnym moim wybrańcem jest R.E.M. i "Losing my religion" ( http://www.ifilm.com/ifilmdetail/2478571?loomia_si=1) . Osobiście mój ulubiony teledysk. Ma klimat i wykonanie jest świetne. Michael Stipe porusza się tam niesamowicie, nikt nie potrafi skopiować jego ruchów (tego chodu i "machania" rękami :) ). Symbolika (można interpretować na różne strony ten klip), dekoracje, ujęcia⌠No po prostu podoba mi się :). Tutaj właśnie mamy przykład teledysku, który jest sztuką, artystycznym dziełem.
Jeszcze jednym klipem który utkwił mi w pamięci jest Guns N' Roses "November rain". Mam mały sentyment do tego teledysku. Jest i historia, i klimacik, i ładna piosenka. Nic dodać, nic ująć. Cukierek.
Są teledyski, których celem nie jest opowiedzenie historii ale zwrócenie na coś uwagi poprzez rozśmieszenie. Tak jest m.in. w niektórych klipach Eminema (chce zwrócić uwagę że istnieje taki zespół jak D12...) czy w ostatnim teledyski Pink (który porusza ważny na globalną skalę problem - głupota plastikowych, różowych dam). Niektóre z tych produkcji są udane, inne nie. Ale tak jest zawsze.
Czy może być denna piosenka ale ze świetnym teledyskiem? Na pewno tak ale nie mogę sobie w tej chwili żadnego przykładu przypomnieć. Może też być na odwrót, tj. dobry zespół mający fajansowe klipy (moim skromnym zdaniem pasuje tutaj Linkin Park - lubię ten zespół ale większość ich teledysków mi się nie podobała).
Są też klipy które absolutnie nie mają nic do przekazania czy pokazania. Robione bez pomysłu, na siłę, po to aby wypromować zespół/artystę. Jednym z typów takich teledysków jest ukazywanie pani w bieliźnie na słonecznej plaży, której boskie ciało możemy podziwiać przez okrągłe 4 minuty. Oczywiście może się to podobać (ukłon w stronę panów :) ) ale mnie to bardziej przypomina reklamę Victoria's secret niż teledysk. Następnym typem nie jest już kobieta na plaży ale zakochana para na plaży (bonus). Tutaj sytuacja się rozkręca. Przez parę minut możemy poczuć się zazdrośni o tego faceta/babkę który/a mizia się z tą/tym super babką/facetem. Ostatnim takim "arcydziełem" zaszczyciła nas Paris Hilton swoją debiutancką piosenką "Stars are blind". Chociaż i takie produkcje jeśli ładnie zrobione mogą się podobać (mnie podoba się Chris Isaak w "Wicked Game" :) ). Kolejnych typów teledysków sięgających dna artystycznego jest multum i szkoda wszystkie tu wypisywać.
Sądzę że rolą teledysku nie jest wypromowanie zespołu ale opowiedzenie historii która współgra z piosenką (przynajmniej tak powinno być). Może się mylę ale jeśli tak, to proszę, nie wyprowadzajcie mnie z błędu.
A co Wy sądzicie? Macie jakieś ulubione/znienawidzone teledyski?
17-07-2006, 00:19








