14-11-2009, 15:39
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Szczerze mówiąc nie zwróciłem na to większej uwagi - musiałbym obejrzeć film po raz drugi. Czy nie było tak, że Rita bała się zostać rozpoznana i dlatego ścięła włosy? Albo ujawniła swoją prawdziwą tożsamość (Camilla była blondynką)?
To tylko może być wskazówka co do chronologii wydarzeń, podobnie jak popielniczka. Po prostu romans obu aktorek zaczął się wcześniej, niż sugeruje to następstwo scen, co widać po tym, jakie włosy ma Rita. Diane układa sobie wydarzenia w niepoprawny sposób i to jest kolejny dowód na to.
Sleepy Hollow - film niezły, ale nic więcej. Sprawił, że znienawidziłem jeszcze bardziej Sweeneya Todda, który wygląda jakby wykorzystano w nim kostiumy i dekoracje z SH. W samym SH brakowało czegoś wyróżniającego, sprawiającego że fabuła stałaby się wyjątkowa. Miałem wrażenie, że mam do czynienia z przerobionym scenariuszem do Scooby Doo. Największy plus tego filmu jest taki, że przypomniał mi o Medievil - grze do dziś kopiącej zad, przy której właśnie spędziłem 3 godziny.:) 6/10 15-11-2009, 10:58
Imperium Słońca- ciągle nie wiem co o tym filmie myśleć.
Z jednej strony kapitalne zdjęcia(poetyckie bym powiedział) i przepiękna muzyka, młody Bale(ta rola musiała była zapowiedzią wielkiej kariery!) rewelacyjny Malkovich jako cwaniaczek Basie, b.dobry Pantoliano (nie poznałem gościa, a nie dawno powtórzyłem sobie Memento;). Pełno scen wzruszających (gdy Jim salutuje japońskim pilotom na tle spawanego samolotu, i gdy potem śpiewa ichni hymn). Pięknie też pokazano kontrast beztroskiego dzieciństwa z wszechobecnym syfem: *Zapadająca w pamięć scena, gdy przebrani w bajkowe stroje Brytyjczycy przejeżdżają przez biedne dzielnice Szanghaju, *Jim zachwycony nalotem na obóz jeniecki, *przyjaźń z tym Japończykiem i jej mało wesoły kres, *Jim w stroju Sindbada nad obozem Japońców W zasadzie mógłbym jeszcze długo wymieniać plusy produkcji, ale one i tak nie zniwelują bardzo poważnego minusa: lajtowość przeżyć wojennych. Wiem, że nie brakuje umierających, że komendant obozu to psychol i sadysta...ale jakoś nie czułem lęku, czy Jim przeżyje, czy nie. Zresztą pierwsze minuty po "zgubieniu się" Jamesa: biegnie po Szanghaju i krzyczy do wszystkich żołnierzy "Poddaję się". W realu któryś z Japońskich żołdaków w końcu wkurzył by się i ciachnął małego kataną... No, ale życie to nie film. Mocne 8/10 15-11-2009, 19:42
The Hudsucker Proxy
Jakiś mało Coenowski ten film. Właściwie tylko typowe im moralizatorstwo, podane tu w wyjątkowo łopatologicznej formie. Większość filmu przypominała mi za to... "Brazil" Gilliama. Ten furkot papieru, krzątanina biura... Fabularnie nic ponad od zera do milionera, beznadziejny twist na końcu, za to świetny humor (choć tez nieco Gillamowski). Na plus jeszcze fantastyczny Newman. Sprawdza sie jako lekka komedia, ale jakoś poniżej średniej braciszków.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 17-11-2009, 00:24
wyjdź :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-11-2009, 00:56
zacznij pisac normalnej dlugosci posty :P
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 17-11-2009, 01:16
wyjdź, nie znasz się na Hudsucker Proxy :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-11-2009, 02:09
ale co tu sie znac? Dobra, smieszna komedia z przeszarzowanym moralizatorstwem i nawet w tej konwencji przegieta koncowka ("Strictly speaking, I'm never supposed to do this. But have you got a better idea?").
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 17-11-2009, 11:19
13 wojownik - nie no sorry, spoko film. cymes. podobał mi się. tyle złego się na jego temat nasłuchałem, a tu proszę - super. generalnie przepis na film wg McTiernana to zwerbować aktorów o aparycji twardo stąpających po ziemi killerów i wysłać ich na misję do lasu/dżungli, żeby powalczyli z nieznanym (kosmici/potwory). i jeśli za taką, co tu dużo gadać, pobudzającą do refleksji fabułę weźmie się ktoś wychowany na kulcie radosnego militaryzmu epoki Regana, to wyjdzie czad. jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to tylko do Antonio Banderasa. gościu pasuje do eki wikingów jak nie przymierzając Orlando Bloom do eki rycerzy średniowiecznych. różnica jednakowoż jest taka, że o ile ten pierwszy iść musiał, bo wymagała tego nordycka przepowiednia, o tyle ten drugi to archetypowa wręcz męska pizda, która powinna zasłony szyć albo włosy żelować, a nie na krucjatach muzułmanów wycinać.
18-11-2009, 00:01
Pojutrze- w porównaniu z kichą pt."2012" to jest to nawet dobry film (jeżeli filmy Emmericha można wogóle uznać za dobre), fajnie wygląda woda wdzierająca się do miasta, tornada i zamarzanie wszystkiego, oprócz debilnej końcówki resztę da się strawić i fajnie się ogląda.6/10.
A Hudsucker Proxy to dobry film jest, nie znasz się :razz: . 18-11-2009, 00:06
Stalker - Kolejny przykład na to, że wielu uznanych, artystycznych europejskich reżyserów miało kapitalne pomysły na film, potrafili kręcić i zrobić zajebistą atmosferę, ale coś ich musiało złego trafić i postanowili troche pospuszczać się nad swoimi filmami i dowalali niepotrzebnie koło godziny materiału. Gdyby Stalker był w ogóle zmontowany i najlepiej jakby jeszcze posiadał bardziej konkretną fabułę to byłby to bardzo dobry film. Mądre i z sensem toto jest, ale ogląda się okropnie, tak gdzieś od momentu wejścia do kanałów się troche rozkręce, ale przedtem trzeba się zmierzyć z parominutowymi ujęciami trawy i takie tam. Ciężko mi to ocenić, daje 5/10
19-11-2009, 16:07
2012 - ból głowy od morza głupot i nieprawdopodobieństw oraz ból du*y od bitych trzech godzin w kinowym fotelu. Przed seansem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Czekam z niecierpliwością na "50 prawd" made in KMF. 19-11-2009, 20:57
Screamers
Łeee.... jak mozna tak bylo zjebac koncowke? Fajny klimacik, fajne postacie, fajne bronie... Niby ostatnie ujęcie poprawia wrazenie, ale to juz smiertelne drgawki trupa. Dziki pomysł na antyradiacyjnego papierosa :D Gdyby nie ostatnie 15min, to by się otarlo o dychę, a tak? 8/10. EDYTKA: ruszony sumieniem podnosze o punkcik ocene.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 20-11-2009, 00:07
Once upon a time in the west-
Jezusie Słodki Nazarejski! Częstochowsko Matko Bosko z którego jesteś kościoła! Holy fucking masterpiece. Twórcom-od Leone do zastępcy montażysty- powinno się zbudować pomnik. Wszystkim razemi i każdemu z osobna. "Once upon..." to na razie ścisła czołówka mojej toplisty. Czy zajmie I miejsce? Nie powiem. Te krajobrazy, ta surowość, ta epa... słów braknie po prostu Ocena: Prosicie mnie o zwykłą liczbę? Dobre sobie. Od 10 wzwyż. Kto uzna, że to arcydzieło za niegodne miejsca top 100/dobra, niech będzie top 250/, temu krzyżyk na drogę. 21-11-2009, 22:05
Pandorum - moja cierpliwość do takich filmów zwykle jest zbyt krótka i wyłączam je w połowie, ale Pandorum obejrzałem do końca w drodze wyjątku. Nie zawiodłem się - film ani na chwilę nie podnosi się ponad poziom dna totalnego. To znaczy pierwsze 20 minut jeszcze ujdzie - jest całkiem klimatycznie - ale kiedy pojawiają się... tak, potwory (chyba każdy wiedział że będą), zaczyna się robić tak przeraźliwie głupio, że można od tego osiwieć (aczkolwiek jest duże prawodpodobieństwo, że Mental się będzie nad tym filmem spuszczał, bo jest jeszcze durniejszy niż Sunshine:)).
Dobra, żeby nie popadać w zbędne ogólniki: ten film to Zasłużone 1/10. 23-11-2009, 22:28
a moze by sie tak przeniosl do watku o filmie, i gdzie on jest taki glupi? :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 23-11-2009, 23:06
Kingdom of Heaven Dir Cut - dałem temu filmowi drugą szansę, i to od razu w wersji reżyserskiej, do której jest zresztą cały wstęp Scotta, objaśniający jakoby Dir Cut nie był pustym słowem, jak to pięknie rozwiął wszelkie wątki i sprawił, że film staje się jeszcze głębszy. A gdzie tam!!
30 minut materiału więcej sprowadza się jedynie do większej ilości juhy i pieprzenia o Bogu. Tyle. Wyjątkiem są dwa wątki - wątek z krzewem, który "podpala" Balian i wątek z synem Sibylli. No, niezłe jest też rozszerzenie roli Sheena. Cała reszta nie różni się wielce od oryginału, a film irytuje równie mocno, co za pierwszym razem - acz przyznam, że jednak przyjemniej się go oglądało. Jest piękny wizualnie, sceny potyczek są niezłe i ma to klimacik. Szkoda jedynie, że brak temu czemuś rozumu. Poza ubraniem tego w szaty rycerskie Scott prezentuje tu wyjątkowo debilną i naiwną historię od zera do bohatera. Oto bowiem kowal, który ledwo uniknął stryczka (swoją drogą beznadziejne rozszerzenie prologu, w którym Scott pokazuje nachalnie wszystko to, o czym wersja kinowa jedynie subtelnie informowała) dostaje propozycja wyruszenia na krucjatę. W 5 minut uczy się władania mieczem (wg dziadka Scotta wystarczy przyjąć jedną pozycję, aby móc wygrać każdą walkę), następnie jako jedyny dociera cało do ziemi świętej, gdzie pokonuje każdego wroga, nie ważne jak dalece bardziej od niego doświadczonego w boju, czy lepiej przystosowanego do tegoż; nawadnia pustynię, fortyfikuje miasto i w ogóle to on wie i robi wszystko najlepiej, a cała reszta się jedynie na niego patrzy i wykonuje polecenia, choć znają go 1 dzień. Żenada. Do Orlando co prawda pretensji mieć nie można, bo jak dla mnie poradził sobie z rolą. To scenariusz i reżyseria zostały doszczętnie położone. Zresztą nawet muzyka, w której co chwila powtarza się jeden temat, znacznie bardziej mnie zirytowała, jak wcześniej (nawet na płycie nie daje się to tak we znaki). No i to zakończenie, w którym mamy pożal się boże bezmyślny happy end, choć wcześniej wszyscy warci uwagi bohaterowie albo zginęli, albo spieprzyli gdzie popadnie. Aha, zanim ten końcowy happy end nastąpi mamy beznadziejnie debilną walkę z głównym bad guyem (który notabene nazywa się Guy!) - on oczywiście nie zostaje zabity, zamiast tego Balian go poucza (sic!). Zawiodłem się. Wszyscy dookoła pieją jaka to wersja reżyserska lepsza od oryginału, a to właściwie to samo, tylko dłużej i bardziej brutalnie. Daję jednak o 1 punkt więcej, niż pierwotnie, bo jednak wrażenia estetyczne były lepsze, a i te parę ww wartościowych scen robi wrażenie pozytywniejsze niż kinówka. Niewiele większe, ale jednak. 6/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-11-2009, 05:50
Odnośnie trzeciego akapitu: zarzuty (a przynajmniej ich część) dotyczące umiejętności Baliana były zdecydowanie na miejscu po obejrzeniu wersji kinowej. Dir cut na szczęście wyjaśnia te sprawy, wprowadzając scenę z księdzem; klecha opowiada, że Balian już na wojnie był i AFAIR budował machiny oblężnicze. Już we Francji musiał więc być nie tylko kowalem, ale też jakiegoś rodzaju inżynierem, a na/przed wojną prawdopodobnie odbył szkolenie bojowe (choć tu przyznam, że w filmie przedobrzono i niepotrzebnie zrobiono z głównego bohatera średniowiecznego Wołodyjowskiego, któremu nikt nie podskoczy). Swoją drogą, kuriozalne jest, że dodanie tej sceny zmienia fabułę z "bez sensu" w "z sensem".
Mefisto napisał(a):Do Orlando co prawda pretensji mieć nie można, bo jak dla mnie poradził sobie z rolą. Nie poradził sobie. Balian to z założenia postać charyzmatyczna, a Bloom, choćby nie wiem jak się starał, charyzmy po prostu nie ma. M.in. dlatego można mieć problemy z uwierzeniem, że ktokolwiek uznałby go dowódcą oblężonej Jerozolimy. A, końcowa walka z byłym królem to faktycznie totalnie zbędny idiotyzm. Mimo to, również uważam, że Dir cut przewyższa wersję kinową - choć uważam, że różnica jest większa (film średni -> dobry). 25-11-2009, 10:26 Karan napisał(a):Odnośnie trzeciego akapitu: zarzuty (a przynajmniej ich część) dotyczące umiejętności Baliana były zdecydowanie na miejscu po obejrzeniu wersji kinowej. Dir cut na szczęście wyjaśnia te sprawy, wprowadzając scenę z księdzem; klecha opowiada, że Balian już na wojnie był i AFAIR budował machiny oblężnicze. Już we Francji musiał więc być nie tylko kowalem, ale też jakiegoś rodzaju inżynierem zgadzam się, ale i tak cuchnie to tandetą na kilometr, bo wygląda to tak, jakby cała Jerozolima pełna krzyżowców i innych wojaków - którzy na pewno są (przynajmniej) tak samo, jak nie bardziej doświadczeni, wytrenowani i powinni posiadać podobną do niego, jak nie większą wiedzę - czekali na Baliana. Co? W mieście tak ważnym nie było strategów, inżynierów, przywódców? Bez jaj. Cytat:przed wojną prawdopodobnie odbył szkolenie bojowe to coś słabe to szkolenie, skoro potem musiał się uczyć walki od nowa od Liama :) Cytat:Nie poradził sobie. Balian to z założenia postać charyzmatyczna, a Bloom, choćby nie wiem jak się starał, charyzmy po prostu nie ma. no dobra, charyzmy faktycznie mu braknie - chodziło mi jednak, że aktorsko nie było tak źle, jak się powszechnie narzeka. Oczywiście Balian i tak pozostaje w cieniu, choćby zamaskowanego Nortona, ale i tak nie położył tego filmu, a to już coś.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-11-2009, 17:47 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,038 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,795 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,205 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,356 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,897 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,164 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |

Spoiler





