Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Mógłbym zaokrąglić do 8 lecz jeszcze lepsze wrażenie wywołuje we mnie z tamtych lat "Inwazja...", której daje pełne 8. :wink: Ale racja, "Forbidden Planet" to bardzo dobre s-f i prędzej czy później znowu to obejrzę.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Dzika banda - o żesz ty... Może moja reakcja wynika z faktu, że dopiero co obejrzałem archaicznych i z deka naiwnych Poszukiwaczy, a Peckinpaha dzielą od nich lata świetlne, ale... 10/10 i już.

Swoją drogą to takiej rozpierduchy jak na końcu to nie ma nawet w Rambo 4.

Odpowiedz
A Scanner Darkly - wczoraj leciał na tvn 7. telewizor włączyłem, żeby obejrzeć mecz lecha z juve, nie miałem wcale zamiaru oglądać filmu. po 10 minutach olałem mecz i wysiedziałem na filmie do końca. kapitalny! daje 9/10. nawet mi konwencja "malowana" nie przeszkadzała, choć nie ukrywam, że z wielką chęcią zobaczyłbym ten film nakręcony normalnie - z tą samą obsadą! aha, soundrack świetny, na napisach końcowych (dedykacja dla zmarłych/poległych przyjaciół) dreszcze przeszły mi po kręgosłupie.

Odpowiedz
Co do muzy z Scanner Darkly to o ile pamiętam były tam solowe kawałki Thoma Yorka. Dołujący klimat muzy w sam raz pasuje do filmu.

Odpowiedz
Mental napisał(a):z wielką chęcią zobaczyłbym ten film nakręcony normalnie

Ten film został nakręcony normalnie - wszystkie ujęcia to prawdziwi aktorzy w prawdziwej scenografii, takiej samej jak w wersji ostatecznej, pokolorowani przez grafików. W zasadzie nic nie stałoby na przeszkodzie żeby wypuścić ten film w wersji "prosto z kamery".

Odpowiedz
Do utraty tchu - postanowiłem w końcu obejrzeć coś z twórczości Jean-Luc Godarda. Mam mieszane uczucia co do filmu, pewnie w 1960 nowa fala to była rewolucja, ale z dzisiejszej perspektywy film już tak nie zachwyca. Fabuła jest dosyć prosta i mało emocjonująca, za to wypełniona dłużyznami przez co ledwie 90 minutowy film wydawał się znacznie dłuższy. Lepiej zdecydowanie wypada aktorstwo i świetne dialogi. Poza tym czarno biały Paryż tonący w dymie papierosowym to jest ten klimat, który mi bardzo odpowiada. Podsumowując solidny film, który mógłby postarać się o ciekawszą fabułę. 7/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Mały wielki człowiek - zacznijmy od tego, że czytałem książkę, więc wiem z jak świetnym i obszernym materiałem wyjściowym musieli się zmierzyć twórcy filmu. Wyszło mizernie. Żeby nie smęcić: za dużo nieśmiesznego humoru, za mało "duszy dzikiego zachodu". Powieść była do bólu realistyczna - oddawała (a przynajmniej wydaje mi się, że oddawała) tamtejsze realia z wszelkimi nieprzyjemnymi detalami. A film? Wyszła lekka komedyjka, która spłyca wiele postaci (z główną włącznie), a ważne wątki załatwia paroma ujęciami.

Książka demitologizowała zachód, film przedstawia go w formie tak naiwnej i klasycznej, jak robił to np. Lauran Paine w swoich powieściach. Co ciekawe - z czytadeł Paine'a wychodzą genialne westerny (Open Range!!!), a z arcydzieła Bergera wyszło podrzędne filmidło. Smutne.

Odpowiedz
Klan Sycylijczyków (tytuł oryg. Le Clan des Siciliens) 1969 r., czyli porządny film gangsterski

Piękna muzyka Ennio Morricone. Wielka gra Alaina Delon i Jeana Gabina. Ten ostatni nie musi robić doprawdy nic. Przykuwa uwagę samym swym jestestwem. Wystarczy, że na przykład nakłada sobie makaron na talerz a człowiek nie może oderwać oczu od niego. Patrzy więc jak to robi: jedna porcja, druga, może trzecia. Głupi makaron, który nie ma żadnego większego znaczenia dla filmu. Poza chyba podkreśleniem kim jest Wittorio Manalese. A więc Gabin i długo, długo nikt. To on wypełnia cały kadr. Nawet wtedy, gdy nic nie mówi i nic nie robi. To jest właśnie wielkość aktora! Polecam gorąco 8/10 (dla Jeana Gabina 10/10)

Odpowiedz
The Sorcerer's Apprentice - film gorszy od Prince of Persia i National Treasure - a to już wyczyn. Bezpłciowy produkcyjniak z idiotyczną fabułą, kiepskim aktorstwem (nawet Molina olał sprawę i jedzie na autopilocie) i niespecjalnie widowiskowymi scenami akcji. Obejrzałem, gdyż miałem nadzieję, że się będą porządnie fireballami napieprzać - sensowniej byłoby zapuścić po raz kolejny finał piątego Pottera.
3/10

Królowa Margot - Dużo dobrego o tej produkcji słyszałem i postanowiłem rzucić okiem - skończyło się jednak rozczarowaniem. Jak dla mnie zmarnowana szansa na wielki film - głównie przez scenariusz (nie mylić z samą historią) oraz reżyserię. W pierwszym przypadku niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że w montażowni powycinali od cholery scen - film "skacze " od punktu do punktu, motywacje czy zachowania postaci były częstokroć dla mnie kompletnie niezrozumiałe (nie znam książki). Na filmwebie zauważyłem kilka opinii, jakoby w tym filmie "zbyt mało się działo" - otóż moim zdaniem dzieje się zbyt dużo, nawet jak na całkiem spory metraż filmu. Częsta bolączka ekranizacji wszelakich, zwłaszcza cegieł od 500 stron wzwyż.
A co do reżyserii - kurde, kompletnie nijaka i przezroczysta była. Nie mam nic przeciwko reżyserskiej prostocie, ale tutaj znowu - mnóstwo scen miało niesamowity potencjał czy to wizualny, czy dramaturgiczny - ale reżyser nie wykorzystał ich, ba, nawet nie próbował. Scenografia ustawiona? Ustawiona. Aktorzy na miejscach? Tak. Ok, kręcimy.

A na dobicie montaż - beznadziejny, zwłaszcza w sekwencji masakry - znowu: jest potencjał na niezapomnianą scenę, otrzymujemy chaotyczna bieganinę. Chociaż nie zaprzeczę, że trupy ułożone malowniczo.

Żeby nie było, że marudzę jedynie - robi wrażenie prezentacja świata przedstawionego, przedstawienie wyuzdanej XVI - wiecznej Francji; takich motywów jak w tym filmie próżno w hollywoodzkim kinie szukać. Score Bregovica to istny przejaw geniuszu, nie mogę przestać słuchać. Sam film zaś - cóż, jak dla mnie średni i niespecjalnie angażujący, ale życzyłbym polskiej kinematografii chociaż jednej produkcji na takim poziomie.
6/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Pretty Woman - dlaczego dzisiaj nie robi się już takich komedii romantycznych? Czy może raczej po prostu "filmów romantycznych", bo w PW komedii jest dość mało, do tego - o czym wcześniej nie miałem pojęcia - film miał kategorię R. Czy słusznie? Pomijając fucki nie bardzo, bo to bajka z happy endem, ale bajka cholernie dobrze zagrana i zrealizowana.

9/10

PS. Nogi Julii Roberts powinny zostać uwzględnione w creditsach.

Easy A - spodziewałem się czegoś lepszego, ale i tak jest dobrze. Świetna obsada (oficjalnie jestem fanem Emmy Stone), sporo fantastycznych dialogów i ogólne wrażenie obcowania z hollywoodzką komedią, która wybija się ponad przeciętność.

7/10

Odpowiedz
Once upon a time in the west - 10/10. Finał - jedna z najlepszych scen w historii kina. Kiedy uderza muzyka, kiedy pojawia się retrospekcja, kiedy Harmonijka "kończy sprawy" - po prostu leżę i kwilę z zachwytu.

Odpowiedz
OUATITW składa sie praktycznie z samych scen. trudno powiedzieć, która jest najlepsza. mój faworyt to prolog i ten oto ponadczasowy dialog:

Harmonijka: Did you bring a horse for me?
Jeden z (trzech) killerów: Well... looks like we're shy one horse.
Harmonijka: You brought two too many.

Odpowiedz
Mi mózg okręca ten cytat:
Harmonica: I saw three of these dusters a short time ago, they were waiting for a train. Inside the dusters, there were three men.
Cheyenne: So?
Harmonica: Inside the men, there were three bullets.

Odpowiedz
- Your friends have a high mortality rate.

Dialogi, choć ich mało, są genialne.:)

Odpowiedz
Sekret jej oczu (El Secreto de sus ojos) - zeszłoroczny i całkiem niespodziewany zdobywca Oscara za film nieanglojęzyczny. Powiem szczerze, ze po tym jak wygral z "Biala Wstazka" i "Prorokiem" obawialem sie sytuacji sprzed (bodaj) dwoch lat, kiedy dobre (az i tylko) "Pozegnania" wygraly z "Walcem z Baszirem" i "Klasa". Tymczasem film jest absolutnie rewelacyjny. Stylowy kryminał, ciekawie opowiedziany i wspaniale zagrany. Zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy, jakie w tym roku widzialem. Polecam BARDZO!

Aha - jeśli kogoś zachęciłem, to radzę jeszcze za dużo o filmie nie czytać, szczególnie że np. kretyni z takiego Filmwebu (forum, nie recenzenci oczywiscie) zdradzaja bez ostrzezenia najwazniejsze elementy fabuły.

Odpowiedz
MagGruber - Przeczytałem parę opinii o tym filmie, w których większość pisała, że film jest 'dosyć' głupi ale niektóre gagi i teksty miażdżą... i co? i kur** racja! Czasem naprawdę piałem na głos, faktycznie film może i głupi, może i niektóre sceny są żałosne i mogliby sobie je darować ale za to niektóre.. masakra, warto zobaczyć, serio. b/o
Wall Street 2 - 5/10
Wall Street 7.5/10
Dla Niej wszystko 7/10
Zanim odejdą wody 6.5/10
Dochodzenie 7/10
Pozdrowienia z Paryża 3/10
Wyspa tajemnic 9/10
The Hurt Locker 7.5/10
Invictus 8/10
Droga 7/10

Odpowiedz
Tajna Broń ( 1996 )

Przeciętny, nic specjalnego. "Nieuchwytny cel" i "Bez twarzy" wyraźnie lepsze amerykańskie kawałki w dorobku Johna Woo. Ten jest na jeden raz. Travolta dobry i był największym plusem tego średniaka. 5/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
military napisał(a):Dialogi, choć ich mało, są genialne.:)

Nie powiedziałbym, że dialogów jest tam mało :)


Tango & Cash - taka tam, któraś z rzędu powtórka, tym razem w hi-def. Film wciąż broni się swoją bezpretencjonalnością i czystym funem. Tak, jest zły. Ale tak, ogląda się przezajebiście. Wciąż.

7/10

Uncle Buck - z cyklu powtórka po latach. Film w sumie bardziej znany ze względu na Candy'ego, niż na Hughesa, ale to jednak styl i klimat tego drugiego przeważa. Wciąż świetna komedia i wspaniale ciepły film na każdą okazję. Niektóre gagi są perfekcyjne, a mały Culkin lepszy jak w Home Alone.

8/10

Ferris Bueller's Day Off - j.w., choć z tego filmu pamiętałem już znacznie mniej. Odrobinkę się rozczarowałem powrotem, bo choć film rewelacyjny, to jednak miejscami zbyt naciągany/naiwny i nijak nie umywa się do Breakfast Club. Niemniej zabawa przednia, historia fajna (acz też, z dzisiejszego punktu widzenia, trochę za mało efektowna), aktorzy świetni, muzyka w pytkę, czyli wszystko to, czego po Hughesie można się spodziewać.

8/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:i nijak nie umywa się do Breakfast Club.
Herezja. Ferris Bueller's Day Off to najlepszy film Hughesa. :]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
BC jest najlepszy :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,021 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,204 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,351 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,834 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,160 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości