Krótka piłka, czyli mini-recenzje
BezcelowyAlbatros napisał(a):Cops Out

Żałość. Jedyne, co w tym filmie próbuje być śmieszne, to strojący debilne miny murzyn, a cała reszta to ani parodia kina policyjnego, ani też dobra komedia kryminalna. Willis odcinający kupony od hiciorów, w których brał wcześniej udział, to w tym filmie marność nad marnościami. Stało się: mamy wreszcie bezwzględnie najgorszy film Kevina Smitha. Ocena 2/10
Primo: Cop Out ;)

Secundo: jako ciekawostke warto obczaić co Smith mówi o pracy z Willisem. Ponoć to Willis rządził na planie, więc to prawie jak jego film.




Odpowiedz
Rampage - Dobry, najlepszy film Dr Bolla. Nawet na imdb ma 6.3 co w przypadku Bolla jest niebywale. Taki troche Upadek, ale duzo bardziej harkorowy. No i pomimo, ze wydaje sie tylko glupawa rozwałką to jednak ma w sobie calkiem dobry pomysl. Zakonczenie klasa. Nie podobala mi sie tylko praca kamery. Operator z padaczka jest dla mnie nie doprzyjęcia.
Mocne 7

Odpowiedz
Youth in Revolt - czyli kolejna cool młodzieżowa komedyjka z Michaelem Cerą. Może powiecie, że wsadzono mi drąga w arschloch, ale zaśmiałem się na tym filmie 3-4 razy, w tym raz na czołówce wykonanej z plasteliny(a nagrywali to ani chybi poklatkowo).
Co podobało mi się najbardziej? Drobna rólka Zacha Galfinakisa i tekst dotyczący niego
Ocena 4/10 - Nawet zimny browar nie sprawił, że spojrzałem na to łaskawszym okiem.
Ps. Żal patrzeć, w czym się poniewierają się panowie Liotta i Buscemi

Odpowiedz
Green Snake ( 1993 )

Kawałek fajnej, chińskiej baśni od Tsui Harka. Mimo, że chwilami razi sztucznymi kostiumami węża lub niemowlęcia wizualnie jest czym nacieszyć oczy i bynajmniej nie tylko dlatego, że wyzywająco się zachowują w rolach ludzio-węży Maggie Cheung oraz Joey Wong. Sama historyjka oryginalna i dość odległa od standardowej walki dobro vs. zło, toczy się wokół typowych namiętności oraz ich roli w życiu, wzięte to w cudzysłów buddyjskiej przypowieści. Wyszło to całkiem interesująco. Nie wiem czemu nie ma sequela.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Zauważyłem, że w ostatnim czasie zaliczyłeś sporo azjatyckich filmów. Gdzieś Ty dorwał takie perełki jak filmy Kinga Hu, seria Chińskie duchy czy np. Dryfujące trzciny? Też bym chciał obejrzeć:)

Odpowiedz
Był taki piękny okres, kiedy chyba TVN7 puszczało takie perełki...

Odpowiedz
mariusz napisał(a):Zauważyłem, że w ostatnim czasie zaliczyłeś sporo azjatyckich filmów. Gdzieś Ty dorwał takie perełki jak filmy Kinga Hu, seria Chińskie duchy czy np. Dryfujące trzciny? Też bym chciał obejrzeć:)

Korzystam z dobrodziejstw internetu. :wink:

Cytat:Był taki piękny okres, kiedy chyba TVN7 puszczało takie perełki...

Na TV4 coś tam czasem puszczają. Załapałem się tam niedawno na końcówkę filmu utrzymanego w stylu "Pijanego mistrza" - o tego:

www.filmweb.pl/film/Żebrak+i+złodzieje-1979-36652
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Na TV4 można też było zobaczyć inne filmy Sammo Hunga: Wheels on Meals (Interes na kółkach), Twinkle Twinkle Lucky Stars (Na celowniku) i Dragons Forever (Smoki górą / Wieczne smoki). To są całkiem niezłe komedie, natomiast Żebrak i złodzieje jest nieco słabszy. Oprócz tego na YouTube można obejrzeć podzielone na części klasyczne filmy kung fu: 36 komnata Shaolin () oraz Ostatni salut dla wojownika (reż. John Woo) []. Polecam, oba są świetne.

Odpowiedz
Traffic - Soderbergh naświetla problem narkotykowy ze wszystkich możliwych stron, zaczynając od tragedii pojedynczej rodziny, kończąc na zawiłościach współpracy Meksyk - USA na froncie "drug wars". Fabularny patchwork jest raczej przewidywalny, scenarzysta i reżyser skupiają się bardziej na przeforsowaniu określonych tez i ukazaniu skali problemu, niż na postaciach czy fabule jako takiej. Film nabiera przez to dość publicystycznego wydźwięku, co nie każdemu może się spodobać - ja akurat nie mam nic przeciwko. Najlepsza scena - Michael Douglas, grający nowo mianowanego szefa agencji ds. zwalczania narkotyków, spotyka się ze swoim poprzednikiem. Ten opowiada mu następującą anegdotkę:
Cytat:You know, when they forced Khruschev out, he sat down and wrote two letters to his successor. He said - "When you get yourself into a situation you can't get out of, open the first letter, and you'll be safe. When you get yourself into another situation you can't get out of, open the second letter". Well, soon enough, this guy found himself into a tight place, so he opened the first letter. Which said - "Blame everything on me". So he blames the old man, it worked like a charm. He got himself into a second situation he couldn't get out of, he opened the second letter. It said - "Sit down, and write two letters".
Świetne kino, które momentami sprawia wrażenie wyważania otwartych drzwi - ale jednak nie spotkałem się dotąd z filmem tak dorośle, poważnie i realistycznie traktującym problem. Soderbergh po raz kolejny pokazał klasę.
8/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
a dla mnie Traffic to porażka. film ratuje jedynie postać grana przez Benicio del Toro. samej końcówki z kolei nie mogę zdzierżyć - to jakaś kpina jest. szef agencji ds. zwalczania narkotyków, czyli jednej z najbardziej umoczonych w handel dragami instytucji, a zarazem główny powód tego, że wojna z dragami nigdy się nie skończy, wygłasza mówkę ku pokrzepieniu serc - że będziemy walczyć na odcinku dragów ile wlezie, bo tak trzeba! normalnie jak I Sekretarz KCPZPR.

Odpowiedz
shock:Ty chyba jakąś europejską wersję widziałeś czy coś :-) W obejrzanej przeze mnie Douglas zaczyna gładką mówkę, coraz bardziej się jąka, po czym mówi, że problemy z narkotykami zaczynają się na etapie rodziny - a on jest bardzo ciekawy, jak można narkotykowe wojny przenieść na ten grunt. I rezygnuje z posady.
A co do Agencji - przecież wątek douglasowski to głównie ukazywanie jej bezużyteczności. Od dialogu, który pozwoliłem sobie zacytować, przez scenę wizyty u meksykańskiego generała (świetnie ukazującą oderwanie agencyjnych biurokratów od jakichkolwiek znamion rzeczywistości) aż po sekwencję waszyngtońskich rozmów z tamtejszymi ważniakami, którzy studzą zapał Douglasa mówiąc m.in. o tym, że obniżenie o kilka oczek statystyk ćpania wśród młodzieży szkolnej Agencja poczytuje sobie za gigantyczny sukces. Gdzie ty tam widzisz niby jakieś "mówki ku pokrzepieniu serc"?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Cytat:Ty chyba jakąś europejską wersję widziałeś czy coś

no raczej:) tak to zapamiętałem. ale jeśli faktycznie jest tak jak piszesz, to... w najbliższym czasie rezerwuje sobie seansik. mam tylko nadzieje, że przesłanie filmu nie jest z gatunku prorządowych - że państwo musi walczyć, bo inaczej umrzemy.

Odpowiedz
Niczego takiego tam nie zaobserwowałem. A, co do Soderbergha - polecam przy okazji jego znakomity film pt. Kafka - próbę ukazania życia (czy też bardziej schizów) tytułowego pisarza przez pryzmat motywów obsesyjnie powracających w jego twórczości. Bardzo mądry, klimatycznie wysmakowany film, a praktycznie nieznany. Na zachętę trailer:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=1bf4QVM0RII[/youtube]
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
widziałem - nie podobał mi się:) a twórczość Kafki uwielbiam, czytałem wszystko, co napisał.

Odpowiedz
Kręgosłup Diabła - potężne rozczarowanie. Zapewne to przez to, że uważam Labirynt Fauna za jeden z, jeśli nie ten jedyny najlepszy film jaki w życiu widziałem. Spodziewałem się co prawda czegoś siłą rzeczy gorszego, ale nie aż tak - Kręgosłup to praktycznie tylko szkic pomysłów, z których potem del Toro wysnuł Labirynt. Historia jest bardzo podobna, mamy Hiszpanię w okresie wojny domowej, mamy i odizolowane od świata miejsce akcji i osamotnione dziecko i nawet starszego lekarza, który robi tu za tragiczną postać. No i oczywiście obowiązkowy element nadprzyrodzony w postaci ducha chłopca zamieszkującego podziemia placówki.
Historia zupełnie nie angażuje, rwie się wtedy gdy nie powinna, wszyscy zdają się wypełniać wyznaczone im w scenariuszu role toteż w postaciach zupełnie nie czuć życia. Wątek ducha kompletnie niewykorzystany - jedną z największych sił Labiryntu był faun i jego chwile sam na sam z Ofelią. Tutaj praktycznie aż do końca nie wiadomo czego ten duch chce, jego zachowania nie mają większego sensu, a gdy wreszcie dowiadujemy o co mu biega historia praktycznie zamienia się w kino zemsty.
Dziwnie mi się ten film oglądało - pojawiają się tu praktycznie wszystkie elementy z Labiryntu, ale dopiero lekko napomknięte, napoczęte i zupełnie niewykorzystane, to jakby kociołek, do którego del Toro wrzucił co mu w duszy grało, ale nie potrafił tego poskładać w sensowną całość. Za grosz tu ani emocji ani nawet realizmu czy większego sensu. Chwała del Toro za zdolność samoświadomości dzięki której pojął jaki potencjał tkwi w tej historii i jak można ją lepiej opowiedzieć. Tym niemniej Kręgosłup jest filmem co najwyżej średnim, a obejrzeć warto go praktycznie jedynie dla CUDOWNYCH zdjęć Guillermo Navarro - ten człowiek jak nikt czuje gorący klimat Hiszpanii. I właśnie za zdjęcia daję aż
6/10

Odpowiedz
Kręgosłup diabła nawet mi się podobał, ale absolutnie nie jako horror. Bo generalnie horroru mało w tym filmie. I dobrze bo nie przepadam za tematyką duchów.
Ten film to bardziej thriller/dramat wojenny. Świetny klimat odosobnienia tego całego klasztoru/sierocińca już nie pamiętam co to było. Podobali mi się bohaterowie, tacy z krwi i kości. Plus za dość sporą brutalność co sprawia wrażenie realności czasów wojny domowej.

Ja kręgosłup diabła oglądałem w dużym odniesieniu do innego nowego hiszpańskiego horroru - Sierocińca. Mimo że te filmy nie są powiązane strasznie mi się nawzajem kojarzą. Sierociniec jednak w ogóle mi się nie podobał i uważam go ca totalnego gniota.

A Labirynt fauna to klasa sama w sobie.
podsumowując:

Kręgosłup diabła 7/10
Labirynt Fauna 9/10
Sierociniec 3/10

Odpowiedz
Wojownicy Zu z Magicznej Góry ( 1983 )

Bodajże pierwszy film, który łączy sztuki walki z fantasy i dlatego też stał się klasykiem. Dobry i utrzymany w stylu "Chińskich duchów" czyli szybkie tempo akcji, trochę humoru ze standardową fabułą walki Dobra i Zła. Ale słabszy niż nawet część trzecia tamtej serii bo jednak zbyt sztampowy. Raczej ciekawostka, mimo to ubaw miałem niezgorszy. Film wyróżnia się stroną plastyczną, pomysłowa ta scenografia.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Four Christmases

Po raz kolejny szacun dla firm montujących trailery. Pamiętam że zwiastun tego filmu był całkiem zabawny i zapowiadał sympatyczną komedyjkę. Tymczasem gotowy film to jego całkowite przeciwieństwo, rozbawił mnie tylko jeden moment (Reese Witherspoon kontra dzieci w dmuchanym zamku, a i ten gag nie został w pełni wykorzystany), reszta jest totalnie żenująca i męcząca. Najgorsze następuje gdy film nagle staje się śmiertelnie poważny, chociaż nie, najgorsza jest "pierwsza" z tytułowych gwiazdek. Odwiedziny w domu ojca Vince'a Vaughna (którego kolejnej roli w której wywala z siebie słowotoki zwyczajnie nie zniosę) to prawdziwa katorga.

Odpowiedz
Science Of Sleep

Świetna rzecz, choć jestem przekonany, że nie każdemu się spodoba. Film dla ludzi, którzy od czasu do czasu dają ponieść się marzeniom, nie stąpają twardo po ziemi, lubią uciec do innego świata. W pierwszej chwili wygląda jak wesoła opowieść miłosna, tymczasem jednak nie jest to obraz do końca optymistyczny, ale przepełniony melancholią, refleksją. Świetnie napisany to film - nietrudno było mi się utożsamić z głównym bohaterem, bo, tak jak i on, jestem w sumie wiecznym dzieciakiem, wrażliwcem, a mój umysł często wędruje po niezbadanych krainach, gdzie dzieją się rzeczy niestworzone : ) Wizualnie kapitalny - sekwencje snów, ich surrealizm i technika, z jaką zostały wykonane - miód!
Drugi, po Eternal Sunshine Of The Spotless Mind, film Gondry'ego, który mnie całkowicie oczarował. Swoją drogą facet ma pecha do polskich tytułów swoich filmów.

Odpowiedz
Kiedyś napisałem sobie recenzję "Odlotu", którą miałem zamiar opublikować na Filmwebie. W skutek mozolnego pier...nia się z hiperłączami po 27 próbie publikacji odechciało mi się i o niej zapomniałem. Tak więc macie .... troszkę dłuższą niż tytuł tamatu, ale co tam :mrgreen:

„Śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek”

Na samym początku zaznaczę, że każdy z filmów wytwórni Pixar jest niesamowity, więc niniejsza recenzja będzie krótka, gdyż tak jak w poprzednich filmach nie ma się nad czym rozwodzić. Film jest świetny.

„Odlot” rozpoczyna się od retrospekcji Carla Fredricksena (głównego bohatera bajki), który wspomina prawdopodobnie najważniejszy dzień jego życia. Chłopiec z wielką pasją interesuje się losami słynnego pilota sterowca Charlesa Muntza, co prowadzi do poznania równie szurniętej na punkcie podniebnych awiacji Eli. To niesamowite jak w zaledwie kilku minutach początkowych z chirurgiczną precyzją i łatwością opowiedziano historię wspaniałej i słodkiej przyjaźni przeistaczającej się w niewinną, gorzką zarazem i wzruszającą do łez miłość, która buduje lub przygniata na duchu głównego bohatera w dalszej części filmu.

Walka z potęgą Matki Natury czy pojawienie się nowych postaci są przykładami niesamowitych zwrotów akcji jakich w filmie jest po prostu multum. Dzięki nim widz może ujrzeć zapierające dech w piersiach krajobrazy idealnie zrealizowane na ekranie komputerów. Warstwa wizualna jest niezwykle szczegółowa. Oglądamy oprawione bajeczną kolorystyką ujęcia odzwierciedlające stan duchowy bohaterów na początku filmu, groźną burzę z którą walczą, a także niezwykle szczegółowo wykreowane plenery w których się znajdują. Wiarygodne podłoże, po którym kroczą oraz drzazgi i słoje w drewnie nie są tylko płaskimi teksturami lecz powierzchniami zawierającymi liczne ubytki i wypukłości. Również postaci zostały stworzone bardzo dokładnie – obserwujemy jak zmienia się zarost na twarzy głównego bohatera, a ruchy tkanin i sierści na wietrze oraz podczas ruchu zostały odwzorowane bardzo realistycznie przy jednoczesnym zachowaniu stylistyki filmu dla dzieci. Za przykład niech posłużą sceny w dżungli, w których wszystkie elementy łączą się w całość, a sam las wygląda o wiele naturalniej niż ten w jednym z poprzednich filmów Pixara – „Iniemamocni”.

Warstwa dźwiękowa zachwyca niewiele gorzej niż wizualna. Barwne kompozycje muzyczne Michaela Giacchino pewnie uzupełniają ujęcia i często budują napięcie. Montaż dźwięku, czy to w dżungli czy na placu budowy, świetnie wprowadza w przedstawione otoczenie. Podobnie podczas podniebnego lotu kiedy to ucho widza doświadcza chyba wszelkich możliwych rodzajów wiatrów. Także polski dubbing wypada świetnie co podobnie jak warsztat Pixara jest już klasą i jakością samą w sobie.

Film ten jest pierwszym obrazem wytwórni powstałym w technologii trójwymiarowej. Wspominając dokumentalne filmy z Imaxa, „Odlot” nie jest filmem mającym jedynie walory edukacyjne, skrupulatnie przyćmiewane przez starannie zaplanowane efektowne ujęcia, w których „cośâ€ nagle wyskakuje na widza. Oglądając perypetie leciwego mężczyzny podziwiamy krajobrazy posiadające niezwykłą głębię, która jeszcze bardziej urealnia wykreowany świat i już od ukazania trójwymiarowej wersji loga Disney’a sprawia, że na twarzy widza pojawia się skromny uśmieszek satysfakcji.

Oczywiście, tak jak poprzednie filmy wytwórni, „Odlot” jest przepełniony aluzjami takimi jak ta do matczynej, powstałej na potrzeby „Gwiezdnych Wojen” wytwórni efektów specjalnych Industrial Light & Magic w napisach końcowych, czy do ogromnej ilości podobieństw podczas perypetii naszych bohaterów. Scena pogoni na sterowcu łudząco przypomina tą na obalonym moście w „Świątyni zagłady”, ujęcie maszynowni oraz pościgu lotniczego do scen z „Ostatniej Krucjaty”, a scena w kanionie do tej z „Konga” Franka Marshalla. Od siebie dodam, że widok poczciwego staruszka z przyczepioną na opasce do pleców laską, przypomina postać Asha z „Armii ciemności”, która raczej nie jest filmem dla niewinnych (jeszcze) dzieci, chociaż z drugiej strony, w filmie pojawiają się coraz odważniejsze elementy takie jak broń palna czy krew.

W dziele tym mamy cierpienie spowodowane utratą partnera życiowego, obecne w dorosłym życiu problemy materialne, a nawet problem bezpłodności. Mimo, że każdy film Pixara dotyka coraz bardziej dorosłych i poważnych tematów, nie oznacza to, że w trzeciej części „Toy Story” będziemy świadkami seksualnych eksperymentów Andy’ego, ale że z pewnością twórcy pójdą jeszcze o kolejny śmiały krok dalej, tylko po to by zaserwować dzieciom tak poważne tematy w tak bajeczny sposób.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,019 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,204 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,351 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,833 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,160 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości