Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Rampage - chyba pierwszy Boll-movie, który łyknąłem bez grama skrzywienia. Jest tu kilka głupot, ale ogólnie filmem kieruje pewna myśl przewodnia, która na pewno niejednemu z Nas przyszła do głowy. Sporo przemocy, juchy, przesłania... W skrócie - sfrustrowany otaczającą go rzeczywistością 23-latek wychodzi uzbrojony po zęby na ulice i rozpoczyna masakrę. Ofiary są anonimowe, w sporej liczbie. No a na deser gościnny występ Michaela Pare.

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Kickboxer ( 1989 )

Eee, może to było coś dobrego za smarkacza ale teraz to jest przeciętne. Drętwa, typowo "Van Dammowa" fabuła. Fajne krajobrazy i tyle dobrego. "Wejście smoka" to to na pewno nie jest.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Snappik napisał(a):Rampage - chyba pierwszy Boll-movie, który łyknąłem bez grama skrzywienia. Jest tu kilka głupot, ale ogólnie filmem kieruje pewna myśl przewodnia, która na pewno niejednemu z Nas przyszła do głowy. Sporo przemocy, juchy, przesłania... W skrócie - sfrustrowany otaczającą go rzeczywistością 23-latek wychodzi uzbrojony po zęby na ulice i rozpoczyna masakrę. Ofiary są anonimowe, w sporej liczbie. No a na deser gościnny występ Michaela Pare.

6/10
Mimo fabularnie fajnego "twistu" to nudny to film. Jest strzelanie i brutalność, ale nie ma wagi żadnej tego. To zabijanie nie ma żadnego znaczenia i żadnej ciężkości, przez co przypomina jakieś przypadkowe rzeźnie jakie robiłem w GTA. W Falling Down, do którego to jest podobne, mieliśmy zawsze jakoś zarysowany konflikt i zbudowaną scenę, nim zaczęła się rozpierducha (ot, np Douglas pokłócił się z azjatą prowadzącym sklep), a przede wszystkim w całym filmie była jakaś historia. Tutaj historii brak, bohater ma jakiś cel, ale nie ma nic poza tym. W efekcie film ogląda się bez większego zaangażowania i nudząc się po pierwszych paru trupach.

A poza tym jest potwornie nierealistyczny: wszyscy wiedzą, że Michael Pare zmiażdżyłby bohatera małym palcem podczas pościgu!

Odpowiedz
Ostatnio wzięło mnie na westerny i powiem Wam, że jak na początku nie byłem do tego gatunku przekonany, tak teraz uwielbiam :)

Tombstone - świetna fabuła, doborowa obsada, scenografia, stroje i muzyka. Wszystko na najwyższym poziomie. Mimo, że każdy aktor występujący w tym arcydziele wywiązał się ze swojego zadania znakomicie to perełką, a raczej wisienką na torcie jest rola Kilmera. Jego Doc Holliday mógłby dawać Housowi lekcje ciętej riposty, a końcówka, gdzie:

Film trwa 130 minut, a chłonie się go prawie przez komórki w skórze ;). Jest 20 minut po seansie, a mnie ciągle MAŁO !!

Klasyk, klasyk i jeszcze raz klasyk !!
Zdecydowanie POLECAM !
Ocena: 9.5/10


Za garść dolarów - pierwszy raz miałem kontakt z trylogią dolara w grudniu, a "Za garść dolarów więcej" z miejsca mnie kupił. Ta część nie była już tak hipnotyzująca nie mniej oglądało się ją znakomicie. Brak Indian, brak niewiast, jest za to wymarłe miasto, psychopatyczni przestępcy i atmosfera wyizolowania.

Do tego nieco ironii i czarnego humoru, a także bardzo dobre aktorstwo (Clint !) i KAPITALNA muzyka Morricone.

Pozycja obowiązkowa !

8/10

Odpowiedz
Tombstone to znakomity film, ale z westernów o Wyacie Earpie bardziej mi się podobał klasyczny Pojedynek w Corralu O.K. (1957) z Burtem Lancasterem, w którym także najlepsza rola należała do Doca Hollidaya, tym razem odtwarzanego przez Kirka Douglasa.

Odpowiedz
Zabójcze trio ( 2002 )

Całkiem udana mieszanka kina akcji, dramatu, romansu i sztuk walki z trzema twardymi babami pokazujące facetom gdzie raki zimują. Nie jest to może wczesny John Woo lecz w swej kategorii daje rady. Rozwałki wcale dużo nie ma, jest nieco przestojów by rozwinąć wątek samotności dwóch siostrzyczek-zabójczyń na kształt "Leona Zawodowca" w wyniku czego ogląda się jak jedna z nich wikła się w związek ze znajomym. Ale ostatnie 15 minut mnie usatysfakcjonowało, intensywna napierdalanka. :) Najciekawsza postać z owej trójki dziewcząt to twarda policjantka z ambicjami - taki kobiecy, azjatycki "Brudny Harry". Lecz bardziej niż koneserom kina akcji poleciłbym to koneserom kobiecych wdzięków, których tu nie brakuje. Niektóre scenki wyraźnie są nastawione na podziwianie powabnych kształtów bohaterek. Aha, muzyka jest nawet fajna ale pojawiający się trzykrotnie kawałek "Close To You" nieco mdły i w gust mi się nie wpasował.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Obcy 4 - wersja rozszerzona. Według mnie słabsza niż kinowa. Z nowych scen jedynie te z przebudzeniem i rysunkiem dziewczynki wnoszą coś do filmu - reszta spokojnie mogłaby wylecieć. Nowy początek jest trochę irytujący, a zakończenie z kolei wyjątkowo "mdłe" - oryginalne choć bardziej podniosłe było bardziej "wyraźne". Zostaję przy kinowej :wink:

Odpowiedz
Vengeance (2009) - świetny zwiastun zapowiadał mocne i mroczne kino zemsty, jednak film okazał się być zbyt długi, zbyt rozwleczony, niekiedy zbyt przegięty. Mamy tu parę ciekawych motywów i klimatycznych scen, ale do zapoznania się z nimi wystarczy właściwie znacznie lepszy od filmu zwiastun. Szkoda, bo gęsty klimat przypominający kino noir, pełen czerni i deszczu stanowi znakomitą otoczkę.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bTjITgMfD4w[/youtube]

Odpowiedz
Policyjna opowieść ( 1985 )

Klasyk Jackie Chana w jego reżyserii. Przede wszystkim to popis kaskaderki o czym uświadamiają końcowe napisy z pokazem kręcenia scen no i finał z wielką ilością tłuczonego szkła. Przednia zabawa z nie małą jak to u filmów Chana ilością humoru ale także z dramatycznym w drugiej połowie popisem aktorskich umiejętności Jackiego. Ten dramatyczny chyba mi bardziej przypasował od komediowego emploi aktora.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Mefiu-było przeczytać minirecenzje moje i Snappika, byś się w kakę nie pakował. :)

Brute/Bandyta - obejrzałem z dwóch powodów. Chciałem sprawdzić, jakie wrażenie robi muzyka Lorenca w połączeniu z obrazem. Chciałem też zobaczyć jedyny film, na którym płakał Til Schwiegner :cool:
Muzyka oczywiście na światowym poziomie, a parę momentów(głównie w końcówce) autentycznie chwyta za serce.
Pisząc o bandycie nie sposób nie wspomnieć o aktorstwie; słyszałem sporo pozytywnych opinii o "naszych" którzy zagrali rumuńskie sieroty. Owszem byli dobrzy, ale jak dla mnie ekranem rządzi Peter Posthlethwaite jako Ion Sincai, a Schweigner i Hurt dzielnie dotrzymują mu kroku.
Bardzo dobre zdjęcie(swoją drogą, wie ktoś jakiego filtra użyto?), klimat rumuńskiego zadupia świetnie oddany*. Zdjęcia udowadniają też, że Bieszczady to nad wyraz filmowe plenery <ok>

Film z pewnością ma jakiś minusy, ale w trakcie seansu nie zauważyłem, żadnego, który rzucał by się w oczy.

Mocna 8. Polecam.

*chociaż mogę się mylić, albowiem za tamtą stronę Karpat jeszcze mnie nie zagnało :wink:

Odpowiedz
Troy - przylgnęło do Troi określenie gniot, więc do dziś dnia skutecznie go omijałem. I okazuje się, że w sumie niesłusznie - film Petersena okazał się być kawałkiem niezłej rozrywki, chociaż niestety tylko w przypadku scen bitew/pojedynków. Scenariusz niestety bardzo zaniża poziom. Jeżeli producenci chcieli przedstawić historię upadku Troi w konwencji "tak było naprawdę", mogli posłużyć się np. tą znakomitą książką. Scenariusz skonstruowany jest wg formuły "10 minut akcji, pół godziny gadania". Gadania, dodajmy, raczej kiepskich dialogów przez aktorów niespecjalnie pasujących do ról (tzn. mam tu na myśli młodsze pokolenie, chociaż dziadki również niczym się nie popisały). Najbardziej wkurzający jest boski Orlando - IMO najgorsza jego rola, a przecież jest w czym wybierać. Scena, w której dostaje wciry od Gleesona - najlepsza w całym filmie.
Urealnianie mitologicznej opowieści pociągnęło za sobą konieczność sensownego uzasadnienia pewnych poczynań postaci, i to również nie wyszło. Parys porywa szwagierkę najpotężniejszego greckiego wodza, niwecząc lata trudnych pokojowych negocjacji. Hektor wie o tym i ogranicza się jedynie do marudzenia. Prior uznaje Helenę za córkę i z zagrożenia również niewiele sobie robi. U Homera takie numery mogły przejść, ale tu przecież miało być realistycznie...
Dziwna jest również końcówka - spodziewałem się jakieś porządnej sceny finałowej, podobnej choćby do świetnego prologu z psem na pobojowisku - a kiedy pojawiły się creditsy, jedynym komentarzem cisnącym mi się na usta był "to już?".
Obejrzałem mimo wszystko w całości - dla batalistyki. Dwie sceny bardzo dobre - desant na plażę, z Achillesem- Pittem koszącym przeciwników oraz sekwencja upadku Troi. Rka jest, zobaczyć więc można posokę (chociaż w rozsądnych ilościach, co się chwali), oraz takie kwiatki jak gwałty, mordowanie kobiet i dzieci, itp. Dodatkowo świetny montaż - widać, kto z kim walczy i w jaki sposób, zero ujęciowej padaczki i chaosu, poza tym - świetne użycie slo-mo przy co bardziej spektakularnych wyczynach Achillesa.
W sumie więc dobry film, chociaż w przypadku kilku scen dialogowych niemal siłą powstrzymywałem się przed wciśnięciem przycisku odpowiedzialnego za przewijanie :-)
6/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Crazy Heart - jak najbardziej przeciętny obyczaj, ale wzmocniony fajną muzyką (jeśli ktoś lubi country) i świetnymi rolami Bridgesa i Maggie Gylenhaal. Taka gorsza wersja Zapaśnika.
7.5/10

Odpowiedz
jarod napisał(a):Parys porywa szwagierkę najpotężniejszego greckiego wodza, niwecząc lata trudnych pokojowych negocjacji. Hektor wie o tym i ogranicza się jedynie do marudzenia.

Stara się przemówić bratu do rozsądku - potem jest już za późno, więc co innego ma robić?

Cytat:Prior uznaje Helenę za córkę i z zagrożenia również niewiele sobie robi. U Homera takie numery mogły przejść, ale tu przecież miało być realistycznie...

Nie. Miało nie być fantastycznie i bez boskich pierdół. Zresztą nie widzę nic nierealistycznego w tym, że król Troi był bufonem, za bardzo wierzącym w swe siły - przecież nawet jak wojsko stało u bram jego miasta miał do tego olewczy stosunek. Dopiero jak mu syna zaciukali przechodzi jakąś tam przemianę. Dla mnie wszystko tu ok - chwilami może nazbyt teatralnie, ale to w końcu starożytna Grecja.

Troja bardzo dobry film. O!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:więc co innego ma robić?
Ja przytrzymałbym braciszka pod strażą i czym prędzej wrócił i oddał żonkę :-) Wiem, miłość braterska i takie tam - ale Hektor zdawał sobie przecież sprawę, że brakiem reakcji sprowokuje wojnę z największą armią na świecie.
Cytat:Zresztą nie widzę nic nierealistycznego w tym, że król Troi był bufonem, za bardzo wierzącym w swe siły
To akurat tłumaczy wiara Priama w boską protekcję oraz fakt, ze Troja istotnie była twierdzą nie do ugryzienia. Gdyby nie koń, Grecy w życiu nie weszliby do środka. Dziwi mnie co innego - że Priam tak łatwo pogodził się z tym, że jego wieloletnia praca na rzecz sojuszu ze Spartą została zniszczona, bo synek się zakochał. Żeby chociaż opieprzył Parysa porządnie, ale nie :-)
Mefisto, przeczytaj podlinkowaną książkę - tak powinien wyglądać ten film :-)
A, zapomniałem - muza Hornera, poza tematem Achillesa - do bani.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Złoto dla zuchwałych - świetny, bardzo rozrywkowy, przezabawny i zrealizowany z imponującym rozmachem film, który normalnie zasługiwałby na 8/10, ale obsada podnosi ocenę o oczko wyżej.

[Obrazek: kellysheroes4.jpg]

Kiss Kiss Bang Bang - fajne, ale z jakiegoś powodu nie aż tak fajne, jak powinno być. 7, może 8/10

Ostatni skaut - świetna pierwsza połowa i druga połowa, która bardziej przypomina "Bohatera ostatniej akcji" niż film, na który "Ostatni skaut" się zapowiadał. Willis genialny - wygląda i zachowuje się jak autentyczny żul. Damon tak wkurzający, że miałem ochotę rzucać kapciami w telewizor. Film dałby się lubić w każdym ze stylów, jaki prezentuje - czy to dobre kino sensacyjne a la 80's, czy typowy głupawy akcyjniak a la 80's, ale połączenie ich (tak "subtelne" jak w True Lies) nie działa. 6/10

Odpowiedz
W Kiss Kiss Bang Bang zachwyca obsada, specyficzny humor i pomysł, ale oglądając go czekasz na jakieś rozwinięcie, szybszą akcję, coś konkretnego, czekasz i czekasz, aż film się kończy. Troszeczkę szkoda, nie mniej produkcja bardzo dobra.

Straszny Film 3 - padaka, ale i tak dużo lepsza niż część 2. Największe plusy to Nielsen i Sheen. Kilka udanych gagów (Znaki, MJ) i masa klozetowego humoru. Piwko (x3), znajomi i można oglądać. Bez tego raczej zażenowanie ...

5/10

Odpowiedz
Cop Out
Dawno nie widziałem tak wymuszonej, sztucznej, nieśmiesznej sraki. Zdaje się, że Smith ma jakieś wyczucie reżyserskie, jednak w tym kale nie ma ani uncji filmowego taktu. Łopatologia (prolog z "przesłuchaniem") miesza się tu ze złym aktorstwem i żartami na poziomie współczesnych "parodii". Szkoda, mogła wyjść fajna autokrytyka imidżu Bruce'a Willisa, a dostaliśmy nieoglądalnego knota z Tracy Morganem, który powinień mieć dożywotni zakaz udzielania się w jakiejkolwiek formie show biznesu. Dodatkowo, "film" oglądałem z rana, całkowicie wypoczęty i wyspany, a wraz na nim usnąłem. Obudziłem się tuż przed napisami końcowymi, dostrzegając finał, który przewidziałem jak tylko postać Willisa powiedziała, że potrzebuje kasy na wesele córki.
Dno. Nawet po "wyłączeniu mózgu" to nieoglądalne ścierwo.
0/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Cop Out
Dawno nie widziałem tak wymuszonej, sztucznej, nieśmiesznej sraki. Zdaje się, że Smith ma jakieś wyczucie reżyserskie, jednak w tym kale nie ma ani uncji filmowego taktu.
Według tego, co mówił Smith - film był właściwie w równym stopniu reżyserowany przez Willisa.

Odpowiedz
I to ma być niby usprawiedliwienie? To nawet gorzej, bo zdolny reżyser i weteran kina akcji wspólnymi siłami dali dupy koncertowo, na poziomie takiego "Superhero Movie".
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Nie, kiedy weteran kina akcji sprawia wrażenia robienia filmu na odpierdol, kiedy na przykład reżyser mówi mu: "Spróbuj zagrać to tak" to on gra dokładnie tak samo jak przed chwilą dając reżyserowi tym samym do zrozumienia, że on już zagrał tę scenę tak, jak miał ją zagrać.

To nie było tak, że Bruce przyszedł do Kevina i mówi: "Słuchaj, Kev, to twój pierwszy film akcji, więc pomogę ci w reżyserii". To było: "Słuchaj, Kev, robie w tym biznesie 25 lat, więc nie mów mi jak mam grać".



W sumie dziwne, że Willis w sumie trochę bucówę odstawiał, bo zależało mu na zrobieniu filmu ze Smithem, a to wygląda jakby miał po prostu ochotę zainkasować szybko czek i iść do domu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,006 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,350 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,799 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,158 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości