Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Ronin - takie filmy nazywam właśnie porządną rozrywką. Fabuła pretekstowa i prosta, ale dość sensowna. Realizm nagięty, ale do granic przeze mnie akceptowalnych, a lekkie przegięcia w scenach pościgowych świetnie podkręcają widowiskowe walory tej produkcji. Aktorzy jakoś specjalnie się nie nagrali, ale ta ekipa charyzmatycznych twardzieli jak najbardziej daje radę. Dialogi Mameta - świetne ("czy myśmy się przypadkiem kiedyś nie spotkali?" "Wiedeń."). bardzo podobała mi się również strona wizualna - przygaszona paleta kolorów, klasyczny montaż i kadrowanie. Przyczepiłbym się jedynie do niewykorzystanego potencjału - tytułowa metafora jest bardzo nośna i film mógłby pójść bardziej w klimaty le Carre'owskie, niż w rozpierduchę. Ale i tak jest bardzo dobrze.
8/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Metropia - animacja z gatunków tych, które są zajebiście ambitne, a które po napisach końcowych pozostawiają spory niedosyt i poczucie pustki. Oryginalna strona wizualna, której i tak nie kupiłem (brakuje jej zdecydowanie rozmachu, wszystko rozgrywa się albo w ciemnych uliczkach, albo w ciemnych pokojach, albo w ciemnym metrze) przegania o 2 długości wypełniony nie do końca trafnymi pomysłami scenariusz. Europa w kryzysie, 2024 rok, a na kontynencie mamy rozbudowaną sieć metra. WTF? Trochę to nierealne, bardziej surrealistyczne i naciągane. Na plus obsada głosów: Gallo, Lewis, Kier, Skarsgard. Tylko co z tego skoro to nie wciąga?

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
King Kong - w niedzielę TVP2 uraczyła widzów Kongiem z 1976 roku (w fatalnej jakości obrazu i dźwięku). Nie widziałem co prawda w całości, ale to pierwsze od nie wiem ilu lat moje zetknięcie z tym filmem i nie mogłem się oczom nadziwić jaki to beznadziejny gniot. Serio? Aktorka FILMOWA chce jeździć po kraju z jakimś debilnym show w którym po prostu stoi przed wielką małpą, ubraną w koronę z logami sponsora (sic!)? Były też okropne dialogi i kiepawe aktorstwo. Ale najgorsze było oglądanie Konga. Twórcy nawet nie próbowali udawać że to goryl, gostek w kostiumie ostentacyjnie chodzi sobie na dwóch nogach, wyprostowany, do tego uśmiecha się (!) jak jakiś niedorozwój. Co chwila zmienia też swój rozmiar. W niektórych momentach w finale jest jakieś 2 razy mniejszy niż wcześniej. Fatalne.

Odpowiedz
Zgadzam się, że Kong '76 to kiepski film, najgorszy ze wszystkich trzech wersji tej historii. Ale dałbym jeden punkt ze względu na udany debiut aktorski Jessiki Lange - żeby wypowiadać z powagą tak głupawe teksty trzeba mieć talent:) Może trudno w to uwierzyć, ale wersja z 1933 roku ma więcej akcji niż nudna wersja z 1976. W przedwojennej wersji odkąd bohaterowie trafiają na wyspę cały czas się coś dzieje, dlatego mimo gorszych efektów tamten film lepiej się ogląda. Ale jak słusznie zauważyłeś wersja '76 także ma słabe efekty, mimo iż zdobyła za nie Oscara.

Odpowiedz
Hot Tub Time Machine - polski tytuł nawet nie chce mi przejść przez klawiaturę, więc skupię się na czysto rozrywkowym wymiarze tej komedii. Mamy tu do czynienia z niewykorzystanym potencjałem "eightees", niby muzyka odpowiednia jest ale nie czuć do końca, że bohaterowie cofnęli się w czasie. No i trochę za dużo humoru opartego na "spermie na twarzy". Takie coś by mnie jarało jakbym obejrzał to 10 lat temu :) Nie uważam jednak filmu za kichę, kilka razy udało mi się zaśmiać (BEP, ręka boya hotelowego, postać grana przez Roba Corddry'ego), choć liczyłem na nieco więcej.

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Losers - Komiksu nie czytałem, ale film to straszna słabizna. Nic tu nie gra jak powinno - ludzie giną w komediowy sposób, zero krwi, językowa cenzura, średnio angażująca fabuła (nie wiem na ile komiks zżynał z A-Team, ale film jest baaardzo podobny, nawet końcówkę ma podobną - zatrudnili chyba tych samych scenarzystów), słaba chemia między bohaterami, ba, żaden nie wyróżnia się na tyle, aby zyskał moją sympatię (nawet Komediant z Watchmenów jest jakiś przymulony). Saldana machając tyłkiem w każdej scenie sytuacji nie ratuje, choć walka w hotelowym pokoju wyszła jej bardzo sympatycznie. Tylko, że znowu wracamy do punktu wyjścia - prują się po ryjach, rzucają po ścianach, a juchy zero. Na dokładkę żałosny bad guy w osobie Jasona Patrica. ŻAŁOŚĆ to mało powiedziane, gość zachowuje się jak dr Evil z Austina Powersa (a jego kompan ma IQ nie wyższe niż Mini Me). Lajtowa konwencja i tryliard ujęć w slow-motion to nie wszystko, tu trzeba coś opowiedzieć, coś pokazać, pojechać jakimś ostrym dialogiem...

3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
A chcieli być tacy fajni, no nie? Generalnie podpisuję się pod powyższym.

Odpowiedz
Komiks jest mega-poważny i nie tak lajtowy, jak film. Jednak jest przegadany i nudny, a bohaterowie w komiksie są nieciekawie przedstawieni.

Film oglądało mi się w miarę przyjemnie wyłącznie ze względu na aktorów: Idris Elba, Jeffrey Dean Morgan i Chris Evans sprawiają, że ogląda się to przyjemnie. Fabuła, sceny akcji, główny przeciwnik - wszystko przegięte i przerysowane. Ktoś powie "komiksowe", mimo że komiks takich chwytów jak film nie stosował. Cóż... Wkurzające jest to, że twórcy filmu o fabule, która nie jest typowo komiksowa stylem próbują pokazać widzowi: "aa, widzisz, to film na podstawie komiksu! Zobacz jaki przegięty i przerysowany - jak komiksy!". Stresznie denne. ...No i ten "Snuke" bomba dezintegrująca, na ktorej przedstawienie wydano kasę na CGI i... ktora nie pojawia sie juz potem w filmie.

Cienki filmik, 3/10 to dobra ocena.

Odpowiedz
Wstrząsy - świetny komedio-horror z wiadomej epoki, pomysłowy, trzymający w napięciu i dobrze zagrany. Zawsze fajnie do niego wrócić - ten film się nie starzeje. 9/10

Wstrząsy 2 - what the fuck is this shit? 1/10

Wściekłe psy - powrót po latach ostudził mój entuzjazm wobec tego filmu. Rzecz poprawna, ale nic więcej. Kupa dłużyzn i dialogów dla samego faktu gadania - tego nie lubię. Parę fajnych scen i dobre rokowania dla debiutanta, ale Bękarty wojny od Wściekłych psów dzieli przepaść.

Odpowiedz
Ja po drugim obejrzeniu Piesków nie narzekałem na dłużyzny, których jakoś nie dostrzegam szczególnie, ale gdy już się wie o co chodzi to film nie ma tej samej energii i poczucia galopujących jedna za drugą soczystych scen. Nadal jest to bardzo dobry kawał kina, ale wybitnym tego absolutnie nazwać nie można.

Odpowiedz
military napisał(a):Wstrząsy - świetny komedio-horror z wiadomej epoki, pomysłowy, trzymający w napięciu i dobrze zagrany. Zawsze fajnie do niego wrócić - ten film się nie starzeje. 9/10

Nie sądziłem, że komuś poza mną ten film się podoba, a jednak. Naprawdę swoista klasyka horrorów SF na pograniczu kiczowatego, a jednak świetnego, filmu grozy. I do tego świetne kreacje Warda i Beacona, kilka zabawnych scen oraz dialogów. Dobrze jest do tego wrócić. Ode mnie także 9/10 :)
loading podpis...

Odpowiedz
military napisał(a):Kupa dłużyzn i dialogów dla samego faktu gadania - tego nie lubię.

Co poza sceną w barze składa się na tę kupę ?
"I'm in a world of shit... yes. But I am alive. And I am not afraid"

Odpowiedz
"Wściekłe psy" i "Pulp Fiction" mają jedną podstawową wadę - brakuje w nich jednej kluczowej sceny. We "Wściekłych psach" brakuje sceny napadu, a w "Pulp Fiction" brakuje sceny walki bokserskiej. O tych scenach się jedynie mówi, ale reżyser ich nie pokazał. Mimo to oba filmy są znakomite, ale "Pulp Fiction" jednak lepsze.

W dalszej części tekstu możliwe spojlery.

Czarny korsarz (Il Corsaro nero, 1976), reż. Sergio Sollima
Widziałem ten film już trzy razy i za każdym razem świetnie się ogląda. Włoskie filmy przygodowe kojarzą się z kiczem i tandetą, ale film Sergio Sollimy należy do lepszych przedstawicieli gatunku (także w podgatunku film korsarski). Akcja jest wartka, nie brakuje scen pojedynków oraz większych bitew, wspaniała jest muzyka (piosenka "Hombres Del Mar" czyli "Ludzie mórz" oraz motyw pt. "Yara"). Interesująca fabuła, zemsta, braterstwo, piracki honor i lojalność, walka, miłość i nienawiść, życie pełne przygód i walka o godną śmierć - zdecydowanie najlepszy film o piratach. Można się przyczepić do aktorstwa, a szczególnie do strasznie sztywnej aktorki Carole André - chyba najlepiej jej drewniane aktorstwo widać w scenie, w której piraci zostawiają ją na pełnym morzu. W filmie jest wielu ciekawych bohaterów, wśród których wyróżniają się Indianka Yara oraz tytułowy korsarz, który jest postacią niejednoznaczną - z jednej strony jest bohaterem pozytywnym, bo walczy ze złym hrabią Van Gouldem (przeciętny, jak zawsze, Mel Ferrer), z drugiej zaś strony zawiera pakt z diabłem i pozwala, by zawładnęła nim nienawiść i żądza zemsty, przez co skazuje swoją ukochaną na pewną śmierć. W roli czarnego korsarza wystąpił Hindus Kabir Bedi, który zasłynął takimi właśnie rolami we włoskich filmach przygodowych (m.in. "Sandokan", "Tajemnica mrocznej dżungli"), a skończył w "Modzie na sukces". Nie należy mylić "Czarnego korsarza" z innym włoskim filmem przygodowym o takim samym włoskim tytule "Il Corsaro nero" (1971) z Terence'em Hillem i Budem Spencerem - film ten jest znacznie słabszy od filmu Sollimy.

Odpowiedz
mariusz napisał(a):w "Pulp Fiction" brakuje sceny walki bokserskiej

I w jaki sposob jest to niby wada filmu? Co pokazanie tej walki mialoby wniesc do fabuly?

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):Nie sądziłem, że komuś poza mną ten film się podoba, a jednak. Naprawdę swoista klasyka horrorów SF na pograniczu kiczowatego, a jednak świetnego, filmu grozy. I do tego świetne kreacje Warda i Beacona, kilka zabawnych scen oraz dialogów. Dobrze jest do tego wrócić. Ode mnie także 9/10 :)

Mi tam obie części się podobają. W drugiej króluje Burt. Gówno zaczyna się od trzeciej.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):
mariusz napisał(a):w "Pulp Fiction" brakuje sceny walki bokserskiej

I w jaki sposob jest to niby wada filmu? Co pokazanie tej walki mialoby wniesc do fabuly?

Butch (Bruce Willis) naraził się swojemu szefowi z powodu wygrania walki, którą powinien przegrać. Bez wątpienia ta scena była ważna dla fabuły, na pewno była bardziej potrzebna niż epizod Christophera Walkena gadającego o złotym zegarku.

Odpowiedz
Zegarek wymaga obłożenia odpowiednim ładunkiem, który daje scena z Walkenem. Walka byłaby zupełnie zbyteczna. Scena w taxi jest aż nader wystarczająca.

Odpowiedz
Craven napisał(a):
Martinipl napisał(a):Nie sądziłem, że komuś poza mną ten film się podoba, a jednak. Naprawdę swoista klasyka horrorów SF na pograniczu kiczowatego, a jednak świetnego, filmu grozy. I do tego świetne kreacje Warda i Beacona, kilka zabawnych scen oraz dialogów. Dobrze jest do tego wrócić. Ode mnie także 9/10 :)

Mi tam obie części się podobają. W drugiej króluje Burt. Gówno zaczyna się od trzeciej.

Pierwsze "Wstrząsy" to dla mnie film na miarę "Jaws" bo to taki właśnie pustynny odpowiednik Spielbergowskiego klasyka. Dwójka ujdzie, reszty nie znam.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Czy wystarczy Ci, jak powiem, że w trójce chwytoidy latają a czwórka to niby-western o praprapradziadku Burta?

Odpowiedz
Dlatego nie chce mi się ich oglądać.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,068 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,802 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,213 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,363 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,984 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,196 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości