Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Osada (2004) - ten film zdecydowanie miał potencjał, ale myślę, że Shyamalan dobrze by wyszedł, gdyby ograniczył się do podania ogólnego zarysu historii, a pisanie scenariusza powierzył komuś innemu. Bo hindus ma garść świetnych pomysłów, jednak często dialog są denne, a rozwiązania fabularne leżą. Szkoda, bo w pierwszej połowie zdecydowanie udało mu się wytworzyć dobry klimat; obsadę też zdołał zgromadzić całkiem niezłą. Później niestety poziom zdecydowanie spadaâŚ
Ale warto sięgnąć po to dzieło ze względu na życiową pracę Jamesa Newtona Howarda, czyli WYBITNĄ muzykę - to ona prowadzi cały film, to ona w odpowiednim momencie wgniata w fotel i przykuwa wzrok do ekranu. Bez niej Osada byłaby po prostu nudna. Takiej muzyki brakuje w kinie od ładnych paru lat. Niezasłużony brak Oscara, zapewne spowodowany jakością filmu, który sam obejrzałem głównie po to, żeby sprawdzić, jak dzieło Howarda spisuje się na ekranie. I dlatego nie żałuję seansu.
5/10 (muzyka - 10/10)
10-08-2010, 13:52
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Darman napisał(a):Niezasłużony brak Oscara
W tamtym roku to w ogóle konkurencja w tej kategorii była cholernie mocna - Howard z The Village, Debney z Pasją, Williams z Więźniem Azkabanu... No i zwycięzca - Kaczmarek z Marzycielem. Był jeszcze Newman, ale akuratjego kompozycji nie słuchałem, choć z recenzji wnioskuję, że też jest na poziomie. Niemniej - ktokolwiek by nie wygrał, byłoby to zwycięstwo zasłużone.
A co do Osady - nie wiem co jest w tym filmie, ale oczarowuje mnie za każdym razem jak go oglądam. Chyba niewielu jest jego zwolenników, ale ja się do nich zaliczam i generalnie uważam go za rewelacyjny ;)
10-08-2010, 16:09
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,129
Liczba wątków: 67
Darman napisał(a):jednak często dialog są denne, a rozwiązania fabularne leżą.
Przykłady, przykłady. I pamiętaj, że dialogi są tam napisane na modłę języka znacznie starszego, nieskalanego slangiem, nowoczesnością, przekleństwami, etc.
10-08-2010, 17:56
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Nie pamiętam dennych dialogów, za to kilka genialnych:)
Np. scena na ganku i rozmowa o tańcu między Ivy a Luciusem. Albo gdy Lucius mówi matce, że ojciec Ivy coś do niej czuje:)
10-08-2010, 18:10
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,129
Liczba wątków: 67
patyczak napisał(a):Np. scena na ganku i rozmowa o tańcu między Ivy a Luciusem.
Jedna z najpiękniejszych scen miłosnych ever
No. I'm not going to tell you what your color is, so stop asking.
That is why I am on this porch, Ivy Walker. I fear for your safety before all others. And yes, I will dance with you on our wedding night.
W połączeniu ze zdjęciami, kadrowaniem i muzyką, to mistrzostwo po prostu :cool:
10-08-2010, 19:48
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady
10/10
a Barry Pepper grałby we wszystkich moich filmach.
10-08-2010, 21:27
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,204
Liczba wątków: 29
Mental napisał(a):ale wiadoma scena przy stole zajebista. też bym tak zrobił, gdybym wyniuchał zdradę w swoich szeregach:)
âââ
shamar napisał(a):Jedyne plusy to (...) 1 twist fabularny.
Tu miałem tą scene na mysli :smile:
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
10-08-2010, 21:35
I Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 992
Liczba wątków: 5
Mental napisał(a):Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady
10/10
a Barry Pepper grałby we wszystkich moich filmach.
A chciałem Ci polecić ten film żebyś zobaczył i się wypowiedział bo z tego co czytałem na forum to twoje klimaty - dziki zachód i western.
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin
10-08-2010, 22:46
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental (vel Czlowiek 10/10), ostatnio rzadko udaje mi sie dokonczyc twoje recki - takie sa rozbudowane.
10-08-2010, 23:08
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
bo to sa mini-recki:)
na recke przyjdzie pora jak przyjdzie pora.
10-08-2010, 23:45
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Minirecki? To bardziej pod ocenarium podpada. ;)
11-08-2010, 00:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,129
Liczba wątków: 67
Smokin' Aces - debilna strzelanka bez większego konfliktu, w dodatku z przeciągniętym i przekombinowanym do granic wprowadzeniem do gry. Ale nie powiem - ogląda się toto w miarę przyjemnie i lekko, a przy tym jest fajnie zagrane (Piven! Taraji! Pine! Bateman! Fox!).
6/10
11-08-2010, 01:57
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A mnie Smoking Aces znudziło - głównie przez naśladownictwo Tarantino i nieśmieszne dialogi chcące być śmiesznymi. Fakt, Piven zagrał fajnie - generalnie to lepszy aktor komediowy niż innych gatunków - ale reszta się specjalnie nie wyróżniała. Gdyby forma była bardziej znośna, mniej "cool", może wytrzymałbym do końca. A tak - nie udało się, wyłączyłem po 40 minutach.
11-08-2010, 07:16
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):nie udało się, wyłączyłem po 40 minutach
Żałuj. Ominęła cię końcówka, w której film z cool zabawnego zmienia się w tak śmiertelnie poważny, że nie pozostaje nic innego jak zadać sobie pytanie "ale o co cho?".
11-08-2010, 07:30
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Mefisto napisał(a):Przykłady, przykłady. I pamiętaj, że dialogi są tam napisane na modłę języka znacznie starszego, nieskalanego slangiem, nowoczesnością, przekleństwami, etc.
Rozumiem, że są pisane w takim stylu, ale w niektórych momentach nie da się mówić takim językiem. Np. rada starszych (która swoją drogą przybyła ze skalanego złem miasta, nie?) kłóci się w taki sposób, jakby urządzała Obiady Czwartkowe.
Naprawdę, nie mam uprzedzeń do Shyamalana, to niezły reżyser, ale nie pasuje mi do tego filmu nadmierny patos, który niestety często występuje (przez taki styl dialogów właśnie).
Przykład:
Ivy: I'm in love
jej ojciec: I know
Ivy: He is in love with me
jej ojciec: I know
Ivy: If he dies...
Ivy: ...all that is left of me will die with him.
Nie razi mnie to aż tak bardzo ze względu na świetną Bryce Dallas Howard, ale jednak coś mi tu nie gra. Cóż, konwencja...
Jednakże wrażenia z Osady, mimo wszystko, mam pozytywne. Boję się tylko sięgać po kolejne filmy Shyamalana (widziałem jedynie Szósty zmysł jeszcze).
-Bodzio- napisał(a):W tamtym roku to w ogóle konkurencja w tej kategorii była cholernie mocna - Howard z The Village, Debney z Pasją, Williams z Więźniem Azkabanu... No i zwycięzca - Kaczmarek z Marzycielem. Był jeszcze Newman, ale akuratjego kompozycji nie słuchałem, choć z recenzji wnioskuję, że też jest na poziomie. Niemniej - ktokolwiek by nie wygrał, byłoby to zwycięstwo zasłużone.
Statuetka należała się Howardowi lub Williamsowi, ale sprawdziła się zasada: dobrą muzykę do cenionego filmu (czyli nominacje w najważniejszych kategoriach) Akademia stawia wyżej od rewelacyjnej muzyki do zignorowanego dzieła. Nie, żebym miał coś do Kaczmarka i jego ładnego Marzyciela, ale gdzie mu do Osady Howarda?
11-08-2010, 10:19
Nowy
Liczba postów: 409
Liczba wątków: 0
Cytat:Rozumiem, że są pisane w takim stylu, ale w niektórych momentach nie da się mówić takim językiem. Np. rada starszych (która swoją drogą przybyła ze skalanego złem miasta, nie?) kłóci się w taki sposób, jakby urządzała Obiady Czwartkowe.
To akurat da się łatwo wyjaśnić - oni myślą, że ludzie w tych czasach tak mówili, więc tak właśnie mówią.
Room of Death (2007) - dwaj świeżo wywaleni z roboty informatycy urządzają sobie nocną przejażdżkę wypasionym autem, potrącają śmiertelnie faceta, który akurat niósł walizkę z... dwoma milionami euro. Biorą więc kasę, zakopują trupa, a tu ups, dwa miliony miały być okupem za porwaną dziewczynkę. Śledztwo prowadzi Melanie Laurent sprzed "Inglorious Basterds" (bardzo seksy jako brunetka). Francuski thriller, jest więc mhrocznie, krwawo i rozpustnie. Nieźle się ogląda, tak z 7 - 8/10 spokojnie można dać.
11-08-2010, 11:19
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
Darman napisał(a):Jednakże wrażenia z Osady, mimo wszystko, mam pozytywne. Boję się tylko sięgać po kolejne filmy Shyamalana (widziałem jedynie Szósty zmysł jeszcze).
bez obaw możesz sięgnać po Znaki oraz Niezniszczalny - resztę omijaj szerokim łukiem, najlepiej milowym.
loading podpis...
11-08-2010, 13:19
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,129
Liczba wątków: 67
Mierzwiak napisał(a):że nie pozostaje nic innego jak zadać sobie pytanie "ale o co cho?".
Tyż prawda, ale jak na jednorazową rozrywkę, w której w sumie specjalnie myśleć nie trzeba (poza początkiem rzecz jasna) się sprawdza.
11-08-2010, 14:35
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Death at Funeral - :lol: najlepsza komedia jaką widziałem od "ostatniej tak dobrej komedii jaką widziałem ale nie mogę sobie przypomnieć tytułu". Świetny scenariusz, rozpisany na spore grono znakomicie obsadzonych postaci i do tego tylko jedna lokacja. Krótko mówiąc kupa śmiechu.
Za to amerykańska wersja robiona pod czarną publiczność, chociaż wygląda na dokładną kopię oryginału, zapowiada się na pospolitą kupę, której nie mam zamiaru oglądać.
11-08-2010, 16:35
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Kramer vs Kramer - BARDZO miła niespodzianka, Mimo oscarowego Wielkiego Szlemu podchodziłem do tego filmu z dystansem, spodziewając się dobrze zagranego, ale jednak typowego wyciskacza łez. Film natomiast okazał się być rewelacyjny - zaryzykuję stwierdzenie, że tak pięknie, a jednocześnie realistycznie przedstawionych relacji na linii (samotny) ojciec - mały syn nie widziałem chyba w żadnym filmie. Na ponadprzeciętną jakość Sprawy Kramerów składają się przede wszystkim dwa czynniki.
Raz, scenariusz - świetnie rozpisany, bez dłużyzn i kiczowatych motywów wzruszających na chama, każda scena czemuś służy, a patent z zamknięciem opowieści w klamrę pod postacią scen smażenia tostów jest świetny i autentycznie mnie wzruszył.
Dwa, aktorstwo - na ekranie widzimy głównie Hoffmana i jak dla mnie jest to jego życiowa rola. Dustin subtelnie ukazuje stopniowe przewartościowanie priorytetów swojego bohatera. Meryl świetna, ale mało jej - miga na początku, by na dłużej zagościć w finale. Bardzo dobra jest za to Jane Alexander jako sąsiadka i przyjaciółka głównego bohatera - moim zdaniem, zasłużyła na statuetkę o wiele bardziej niż Streep.
Naprawdę piękny film. Rzadko mi się to zdarza, ale nie znajduję w nim żadnej wady, co jest o tyle istotne,że naprawdę łatwo można było go spieprzyć i zamienić w kicz. Cóż, dowód na to, że jak się chce i posiada umiejętności, można z najbardziej, wydawałoby się, banalnych zagadnień skręcić coś wartościowego. Polecam - jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku.
Why are you firing wallnuts at me?
11-08-2010, 23:23
|