悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Mierzwiak napisał(a):Za to amerykańska wersja robiona pod czarną publiczność, chociaż wygląda na dokładną kopię oryginału, zapowiada się na pospolitą kupę, której nie mam zamiaru oglądać.
Wyobraź sobie, że dysponując rewelacyjnymi gagami, które wystarczyło skopiować, to oni wzięli i zarżnęli każdy żart. Żenada.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
12-08-2010, 04:14
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,251
Liczba wątków: 67
Shining Through - filmik nominowany do kilku Malinek, ale mi się bardzo podobał. Co prawda jako kino szpiegowskie można go tylko wyśmiać (cała intryga, a w szczególności finał to mega naciągane wątki, od których zęby bolą - ale film raczej nie jest na faktach), ale jako romans z wojną w tle sprawdza się znakomicie, szczególnie, że jest bardzo emocjonalny i te emocje są świetnie pokazane. Na plus aktorzy - Douglas gra co prawda półgębkiem, ale czuć do niego sympatię. Griffith ma chwilę, w których niemożebnie irytuje, ale znacznie więcej ma momentów dobrych, w których naprawdę przyjemnie na nią patrzeć (choćby opening w biurze). A na drugim planie solidny Neeson (choć zbyt sympatyczny jak na złego Niemca) i słodko wyglądająca Joely Richardson. Na plus także zdjęcia i oczywiście muzyka, no i kilka niezapomnianych scen (przeprawa przez granicę, niemal hitchcockowski pojedynek w mieszkaniu, scena na sali balowej). Na minus zlanie kilka wątków, jak choćby ten z Neesonem, czy nieudolne przeplatanie twardej angielszczyzny z prawdziwym niemieckim oraz taka sobie charakteryzacja. Ale naciągane 7/10 jednak dam, bo w kwestii emocjonalnej całość mnie zwyczajnie porwała, a i ma odpowiednią chemię między postaciami. Mentalowi odradzam, reszta może oblukać.
12-08-2010, 16:52
Kto pierwszy ten lepszy - całkiem niezła komedia. Sympatyczni Matthew Perry i Elizabeth Hurley do której mam dziwną słabość, kilka niezłych tekstów i dużo udanego humoru sytuacyjnego. W sam raz na wieczór po pracy :)
6.5/10
12-08-2010, 22:08
Dużo pisze
Liczba postów: 444
Liczba wątków: 6
Centurion:
Nowy film Neila Marshalla, którego bardzo lubię i zawsze z przyjemnością oglądam i sledze jego nowe projekty filmowe... Tutaj mamy historie rzymian w 117 roku. Centurion Quintus Dias zostaje porwany przez krola piktyjskiego i jego barbarzyńskich kumpli. Z odsieczą przychodzi Jimmy McNulty i jego koledzy. Pomaga im tropicielka Olga Kurylenko. Neil zdawal sobie sprawę, ze ta piękna pani nie jest jakas super aktorka wiec jej postac pozbawiona jest jęzora!!! Ale zamiast tego odcina toporem glowy.
Generalnie wyszlo przeciętnie. Ganiaja sie przez caly film, chu,i wiec po co. Tzn wiadomo, ma to uzasadnienie w fabule, ale niespecjalnie to angażowało. Na szczęście film trwa 90 minut wiec nie nudzi. Dir cut ma miec 170 minet! Miejscami przypominało mi to niedorobionego LOTRA. Te epickie ujecia z helikoptera jak drużyna pierścienia, tzn Rzymiania biegna gdzies i biegną. No i jest trochę krwawe jatki jak z Ramba. Krew zrobiona niestety do du,py. Gore juz lepiej.
Dobra, dosc.
6/10
Rated R for sequences of strong bloody violence, grisly images and language.
12-08-2010, 22:53
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,251
Liczba wątków: 67
Hamlet 2 - jest śmiesznie, ale mogło być... lepiej, znacznie lepiej. Pomysł wyjściowy i początek jest bardzo dobry. Aktorsko mamy całkiem niezłą ekipę na czele z Elizabeth Shue, która gra... samą siebie i naśmiewa się lekko ze swojej kariery. Niestety twórcy postanowili wrzucić za wiele rzeczy do jednego wora i zrobił się misz-masz, który bawi w połowie, miast po całości. Co prawda całość warto obejrzeć choćby tylko dla fragmentu z Rock Me Sexy Jesus, niemniej rozczarowuje.
przed piwem: 5/10
po piwie: oczko lub dwa wyżej
13-08-2010, 02:17
Captain Skullet
Liczba postów: 20,306
Liczba wątków: 128
Men of War - w ramach zapoznawania się z filmografią Dolpha sięgnąłem po ten film akcji z 1994 roku... zaraz.... hmmm... czy to aby na pewno film akcji? Bo jest niej w nim jak na lekarstwo, własciwie tylko w końcówce i niewysokich lotów. Fabuła oparta praktycznie na tym samym schemacie co Red Scorpion czy nawet bardziej Avatar (za unobtanium tym razem robi... ptasie gówno <ok>, do poziomu filmu takie coś pasuje jak znalazł ), niestety podane w bardzo nieciekawej i zanudzającej formie, z plusów - świętej pamięci Trevor Goddard znany z roli Kano w Mortal Kombat mógłby być nienajgorszym villainem, niestety scenariusz mu na to nie pozwolił, nienajgorszy końcowy pojedynek i ładne widoczki, ale generalnie plusów nie za wiele za to teksty na okładce DVD tryskaja niezłym poczuciem humoru: "najlepszy film o najemnikach jaki kiedykolwiek powstał!" czy też "nalezy do czołówki najl;epszych produkcji lat 90-tych" :lol:
3/10
Cytat:Dir cut ma miec 170 minet!
Nieźle :lol:
15-08-2010, 11:48
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Łzy słońca - co za gówno. amerykańscy chłopcy zaprowadzają porządek i demokrację na świecie, oddają życie z powodu kilku anonimowych Murzynków, reanimują na lewo i na prawo każdego niewinnego Murzynka, kochają Murzynków i ogólnie ratowanie Murzynków to chyba przesłanie tego filmu, sponsorowanego przez ONZ. żeby było śmieszniej, jeden gościu przez cały film biega z odwrotnie założonym kolimatorem. nędza.
gdybym ja ten film kręcił, Bellucci dostałaby z kolby w swoją piękną twarz i lecimy do domu odebrać wypłatę.
0/10 i pierdole takie suchary:)
15-08-2010, 20:03
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
A zwróciłeś przypadkiem uwagę, kim jest reżyser tego filmu? :-D
Why are you firing wallnuts at me?
15-08-2010, 20:15
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
jarod napisał(a):A zwróciłeś przypadkiem uwagę, kim jest reżyser tego filmu? :-D
Murzynem?
;)
ta, wiem - to reżyser Brooklyn Finest i Dnia próby.
15-08-2010, 20:17
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
No właśnie. W ogóle twórczość tego kolesia to sinusoida - z jednej strony dwa dobre policyjne dramaty, z drugiej - kaszaniasty Król Artur i denne Łzy Słońca...
Why are you firing wallnuts at me?
15-08-2010, 20:23
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
omg, w życiu bym nie pomyślał, że Króla Arthura i Brooklyn's Finest nakręcił ten sam facet. No ale temu pierwszemu przy takim scenariuszu chyba nic nie moglo pomoc.
15-08-2010, 21:27
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Masz wiadomość - jak nie lubię komedii romantycznych, to ten film nigdy mi się nie znudzi. Niecałe dwie godziny z nieustającym waflem na twarzy:) I jeden z najlepszych filmowych duetów jak dla mnie - Meg Ryan i Tom Hanks:D
9/10
15-08-2010, 22:26
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Podpisuję się, ścisła czołówka komedii romantycznych.
15-08-2010, 22:28
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
A przy tym jeden z najbardziej pomysłowych remaków ever.
Why are you firing wallnuts at me?
15-08-2010, 22:42
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
A o tym to nawet nie wiedziałem:)
15-08-2010, 23:00
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
patyczak napisał(a):Masz wiadomość - jak nie lubię komedii romantycznych, to ten film nigdy mi się nie znudzi. Niecałe dwie godziny z nieustającym waflem na twarzy:) I jeden z najlepszych filmowych duetów jak dla mnie - Meg Ryan i Tom Hanks:D
9/10
Warto też wspomnieć o bardzo orginalnym wejściu - grafika komputerowa stopniowo przeradza się w taśmę. Cholernie mi się to podoba! :)
loading podpis...
15-08-2010, 23:01
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Czołówka fajna i o dziwo widziałem ją pierwszy raz, bo zawsze spóźniałem się na początek filmu:P
15-08-2010, 23:04
Film strasznie sympatyczny, ale oglądając go ciągle nachodzą mnie myśli o Bezsenności w Seattle. Strasznie wrył mi się ten obraz w głowę, a do tego dochodzą Ci sami aktorzy, dlatego nie mogę się cieszyć tym filmem w 100%
Duże dzieci - zwiastun i obsada dawały nadzieję na mega śmieszną (nawet jeżeli głupią) komedię. Niestety poza 2-3 śmiesznymi scenami wieje nudą. Zebranie tylu śmiesznych ludzi w jednym obrazie: Sandler, Rock, Schneider, James, Spade, aż prosi się o coś więcej. Film ma ogólnie fajny klimat, ale potencjał został zmarnowany.
5/10
15-08-2010, 23:18
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cabaret - bardzo dobry film, ale jakoś mnie nie powalił. Świetne pokazany dekadencki klimat przedwojennego Berlina z narodzinami faszyzmu w tle oraz pomysłowo podmontowane do akcji piosenki. Oscarowa rola Joela Greya to majstersztyk i w dużej mierze to właśnie ona robi ten film - często jego twarz mówi więcej niż piosenka, która akurat wykonuje. wkurzająca jest za to Liza Minelli na żywca kopiująca rolę Hepburn ze Śniadaniu u Tiffany'ego; teoretycznie kreacja bardziej realistyczna, w praktyce niesamowicie irytująca (w sumie dziwne, że nie spotkałem się jeszcze z recenzją, która by tą zależność odnotowała). Minelli śpiewa i tańczy dobrze, ale nie posiada ani urody, ani wdzięku potrzebnych, by uwieść widza rolą beztroskiej trzpiotki. York absolutnie nijaki.
Obok Hair jest to z pewnością najlepszy "ambitny" musical, jaki dane mi było widzieć. Hair działało na mnie na poziomie bardziej emocjonalnym - w przypadku Cabaretu doceniam znakomitą filmową robotę, ale nic poza tym. Tym niemniej i tak znakomite kino - taki np. Rob Marshall nie zrobi niczego na podobnym poziomie artystycznym i merytorycznym nawet za milion lat.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bs5bnVoZK4Q[/youtube]
Cytat:ciągle nachodzą mnie myśli o Bezsenności w Seattle
preferuję Wiadomość jednak; Bezseność również świetna, ale wolę historie miłosne, w których jest szansa na wzajemną relację między głównymi bohaterami. W tak silną fascynację po pięciominutowej gadce w radiowym talk show w życiu nie uwierzę.
Why are you firing wallnuts at me?
15-08-2010, 23:23
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
The Pledge - film z serii "o ja piernicze" - pozytywne zaskoczenie gwarantowane. Na karty scenariuszowe powolany przez Polaka, wyreżyserowany przez Seana Penna. "Obietnica" jest dluga, ale niesamowity klimat i dwuznaczna koncowka rekompensuja te dwie godziny zycia. , Nicholson w jednej z najciekawszych rol w swoim dorobku, Del Toro jako zeswirowany Indianin (scena z Eckhartem w pokoju przesluchan to jeden z najmocniejszych punktow Obietnicy). Film z pewnoscia nie dla wszystkich, z obietnica schematu, ktory sie jednak nie pojawia. W zamian zostajecie sam na sam z milionem domyslow i watpliwosci.
16-08-2010, 00:41
|