McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Co masz do Equilibrium? Całkiem porządny film, owszem, wiele wad ma ale ogląda się to bardzo fajnie, jest widowiskowo, efektownie i w miarę mądrze (no, jeden motyw).. Bez przesady żeby na czarną listę wpisywać : )
20-10-2010, 20:50
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Nie wierzę Snuffer, mądrze gada! :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
20-10-2010, 21:03
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Skoro Ty się ze mną zgadzasz to rzeczywiście coś niedobrze jest : )
20-10-2010, 21:48
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
1. Nie cierpię dystopii w wydaniu ultra-cool (no, może poza pierwszym Matrixem)
2. Każdy, ale to każdy motyw z tego filmu jest zerżnięty z czegoś, co kiedyś oglądałem/czytałem - nie cierpię dystopii w wydaniu "po co się wysilać, dopieprzmy jak najwięcej elementów z klasyki i wtedy wszyscy powiedzą że jest Ambitnie"
3. Samo założenie wyjściowe jest tak idiotyczne,że szkoda gadać. I generujące od grona błędów logicznych.
4. Zatrudnić tak wybitną aktorkę jak Emily Watson i nie dać jej do zagrania chodzący stereotyp - zbrodnia jak dla mnie.
5. Prostackie pomysły na poziomie typowo reżyserskim - jak widzimy płonący obraz to oczywiście jest to Mona Liza, kiedy koleś oczyszcza okno to oczywiście widzi och-jak-cudną-i -generującą-emocję panoramę z wschodzącym (czy też zachodzącym, nie pamiętam) słońcem w tle *w antyutopii wg Wimmera wszystko jest czyste i wyglancowane nota bene), facet przed śmiercią oczywiście musi wyrecytować poezję, bo to nada scenie takiej GŁĘBI...
Żeby nie było że się czepiam za bardzo - sceny walk świetne. Designersko też ok. Ale od pewnego czasu wkurza mnie takie kino po prostu :-)
Why are you firing wallnuts at me?
20-10-2010, 22:08
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Tam był taki śliczny szczeniaczek... :(
20-10-2010, 22:10
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Snuffer trafia w sedno! Trzeba założyć nowy temat, ale teraz mi się nie chce, jak ktoś chętny to proszę :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
20-10-2010, 22:11
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Kurde, liczę na odszałtowe wsparcie Mentala kiedy zaczniecie mnie tu wszyscy obrzucać błotem :-)
Why are you firing wallnuts at me?
20-10-2010, 22:12
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
The Departed - wydawało mi się ze był wątek, ale jako że forumowa wyszukiwarka działa jak kobieta z okresem, trzeba napisać tutaj. No cóż - film rozwalający, co tu dodać. Trochę naiwny był wątek
wykasowania wszystkich danych Williama jednym kliknięciem - co, zero backupów?
No ale cóż, to może taki filmowy skrót; nie wpływa na odbiór całości. Świetne role Nicholsona (kopiuje Swearangena?), Leszka diCaprio i... Marka Wahlberga. Jeden zarzut techniczny: albo moja wersja coś nie tego, albo spieprzyli postsynchrony, bo w wielu scenach widać było że niezbyt współgrają z ruchem ust.
Tak czy siak: 9+/10, a może i dycha - o tym zadecyduje drugi seans.
P.S. Oskary jak najbardziej zasłużone.
20-10-2010, 22:40
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Widział oryginał? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
20-10-2010, 22:46
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
military napisał(a):The Departed
Średniacki remake. Pomieszanie poważnego kina gangsterskiego z jajcami a'la Tarantino. Profanacja oryginału i jeden z najsłabszych filmów Scorsese.
20-10-2010, 22:55
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
A weźże nawet sobie nie żartuj, gdzie masz niby w Departed jajca a'la Tarantino? Scena w kinie, kilka tekstów Andersona, małe szarże Wahlberga? Bez przesady.
20-10-2010, 22:58
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Don Vito napisał(a):z jajcami a'la Tarantino.
W którym miejscu? Znaczy - ma dialogi to "kopiuje Tarantino"? W dupach się poprzewracało. Oryginału nie widziałem bo japońskie kino to jest potwarz dla światowej kinematografii. Żeby je sprofanować to chyba trzeba by... A, odpuszczę sobie. To przez aktorstwo. Dżapońskiego aktorstwa po prostu nie trawię - ich zachowania przed kamerą to są jakieś niewytłumaczalne manowce ewolucji. A i fabuła nawet jak ma być poważna to wychodzi jak Oldboy (czyli mega-żenada dla debili) albo jak anime (i tutaj no comments, bo anime brać na poważnie można tylko w wieku 16 lat).
20-10-2010, 22:59
Mało pisze
Liczba postów: 495
Liczba wątków: 1
Infernal Affairs to film chiński (a konkretniej: hongkoński) - strzelasz na oślep chybionymi "argumentami", bo chińska gra aktorska znacznie różni się od japońskiej, przede wszystkim jest bardziej naturalna. Nie żeby IA był jakimś wybitnym filmem (dwójka jest chyba nawet trochę lepsza), ale swoją amerykańską parodię tj. "Departed" i tak zjada na śniadanie. To bez dwóch zdań najgorszy film Scorsese (a widziałem prawie wszystkie).
20-10-2010, 23:38
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
military napisał(a):Oryginału nie widziałem bo japońskie kino to jest potwarz dla światowej kinematografii
Nie japońskiego, tylko chińskiego, gdzie fabuła i aktorstwo są bardzo "zachodnie" o ile przełkniesz żółte twarze. Zresztą Infernal Affairs miażdży klimatem filmik Scorsese.
Snuffer napisał(a):Scena w kinie, kilka tekstów Andersona, małe szarże Wahlberga?
Nie napisałem, że Scorsese kopiuje Tranatino, ale zbacza kilka razy na w stronę jego kina i niech świadczą o tym wymienione przez Ciebie sceny.
20-10-2010, 23:39
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
military napisał(a):Oryginału nie widziałem bo japońskie kino to jest potwarz dla światowej kinematografii.
Hongkong nie leży w Japonii :) To po pierwsze, a po drugie nie wiem co tak strasznego jest w japońskiej kinematografii, że tak skrajnie ci się nie podoba.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
20-10-2010, 23:42
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Aktorstwo - już pisałem. I bardzo często fabuła, która jest rozbrajająco naiwna. Scenariusze wielu filmów wyglądają jakby pisały je naćpane pandy - że wymienię dowolny film kung fu (naprawdę dowolny - jakikolwiek!).
20-10-2010, 23:46
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):anime (i tutaj no comments, bo anime brać na poważnie można tylko w wieku 16 lat).
Zgaduję że twoja znajomość anime ogranicza się do Czarodziejki z księżyca? Bo nie wmówisz mi, że Spirited Away, Księżniczka Mononoke czy Akira to dzieła warte jedynie "no comments". Nie jestem jakimś znawcą, mało tego oglądałem, ale akurat te które widziałem to dzieła wybitne zjadające większość filmów aktorskich.
20-10-2010, 23:48
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Widziałem przynajmniej... ze 40 filmów animowanych z Azji. I parę seriali. I z 3 filmy mi się podobały. To coś mówi.
20-10-2010, 23:54
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tak, mówi to, że jak większość jest be, to wszystko jest be. Logiczne.
Not.
20-10-2010, 23:56
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Don Vito napisał(a):Nie napisałem, że Scorsese kopiuje Tranatino, ale zbacza kilka razy na w stronę jego kina i niech świadczą o tym wymienione przez Ciebie sceny.
To widać bardzo znasz się na kinie Tarantino... Ja tam jakiś punktów wspólnych nie widzę.
21-10-2010, 00:04
|