Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Kingdom of Heaven - film ogólnie słaby, ale i tak 100x lepszy niż Robin Hood. a ta scena:



ma ode mnie 10/10. jedna z najlepszych, jakie Scott nakręcił.

Odpowiedz
- ta z muzyką Morricone też robi niezłą sieczkę.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Red Eye - chyba największe filmowe zaskoczenie, jakie mnie spotkało. Ten film jest zarąbisty! Stara dobra szkoła kręcenia thrillerów, z genialnym popisem Cravena w końcówce - morderca goni laskę po domu, ona daje mu wycisk.:) Świetny, trzymający w napięciu, niedoceniony film, ze swietnymi rolami i bardzo dobrymi dialogami. A poza tym i don't give a shit że wszystko to było już gdzieś indziej. Tutaj jest wykonane perfekcyjnie. 9/10

Odpowiedz
Final Fantasy VII: Advent Children ( 2005 )

Odświeżone. Graficznie to arcydzieło, jeden z najpiękniejszych wizualnie filmów wszechczasów, fabularnie niezbyt, niejasne dla nieznających gry. Ja tam nigdy nie grałem w FF VII a mimo to animacja ta jest świetna. Podobnie jak w "Akirze" twórcy zmuszeni byli po prostu do skrótów. Dowiedziałem się, że wyszła wersja rozszerzona o 25 minut i nieco rozjaśniająca pewne luki. Może rzucę okiem kiedyś.

8/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Lost In Translation

Uwielbiam wszystko w tym filmie. Parę głównych bohaterów (i przy okazji aktorów), scenariusz, dialogi, zdjęcia, pojedyncze ujęcia, wreszcie muzykę. Sam nie wiem, co mogę tu więcej wyprodukować. Cudowny, ścisła czołówka, jeśli chodzi o moje ulubione filmy.

10/10.

Odpowiedz
military napisał(a):Red Eye - chyba największe filmowe zaskoczenie, jakie mnie spotkało.
Lepiej późno niż później.

RE widziałem już jakieś 5 razy i po ostatnim powtórkowym seansie dotarło do mnie, że w gruncie rzeczy nie ma w scenariuszu tego filmu absolutnie nic, co sugerowałoby powstanie aż tak dobrego filmu; bądźmy szczerzy, cała ta intryga z zamachem jest po prostu cienka. Nie chcę przez to powiedzieć, że scenariusz jest zły, ani nawet słaby, ot, nic specjalnego. Niemniej sprawna realizacja, świetna reżyseria Cravena i wreszcie FANTASTYCZNI McAdams i Murphy (większość filmów o miłości, a ten o tym przecież nie jest, może pozazdrościć takiej chemii między aktorami) czynią z Red Eye film co najmniej o kilka klas lepszy, niż byłby gdyby zabrała się za niego inna ekipa.

Odpowiedz
Heaven (reż. Tom Tykwer) - Mental, gdybyś chciał kiedyś napisać jakiś zgryźliwy esej o europejskim kinie artystycznym, masz tu świetny materiał poglądowy. Dawno takiej nędzy nie widziałem - nadęte, nudne, pretensjonalne filmidło, które uwypukla wszystkie wady scenariuszy Piesiewicza i pokazuje, że jedynie Kieślowski był w stanie uczynić z nich coś zdatnego do oglądania.

Bohaterowie to marionetki niemal bez charakterów, a rozwój ich związku (teoretycznie kluczowy wątek filmu, do jasnej cholery) tutaj nie istnieje - ot, ukazywane są kolejne etapy, bez żadnego wyjaśnienia zmian we wzajemnych relacjach. Dziur logicznych i głupich/niezrozumiałych działań zarówno bohaterów, jak i włoskiej policji jest tu zatrzęsienie. I to nie jakiś pierdół, ale konkretnych idiotyzmów, które nie usprawiedliwia w moich oczach nawet alegoryczny w teorii charakter filmu.

I jeszcze wisienka na torcie, czyli zakończenie - nie dość że przewidziałem je po pierwszej scenie, to jeszcze Tykwer po raz kolejny używa łopaty do przekazania Metafory. Łopaty co prawda nie takiego kalibru jak w przypadku Księżniczki i Wojownika, ale po uderzeniu w łeb nadal boli jak cholera.
W życiu nie uwierzę, że nakręcił to ten sam facet, który w Loli tak udanie, inteligentnie i bezpretensjonalnie przełożył kieślowską metafizykę na język pop. Porażka na całej linii.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
jarod, dlatego ja w ramach kuracji odwykowej podaję ci raz jeszcze link do amerykańskiego kina moralnego niepokoju:



co prawda, film jest w sporej większości przecwelony, jak również przepełniony pierdoleniem o tolerancji i pojednaniu, niemniej powyższy fragment miecie za trzech :)

Odpowiedz
Red Eye

zarąbiste 77 minut idealnie wyważonego i znakomicie zagranego thrillera.

9+/10

Odpowiedz
Azgaroth napisał(a):Ciemna strona miasta - syf miasta z perspektywy ratownika medycznego. Miasto z tej perspektywy wygląda jak siedlisko szaleńców gdzie jedyne co można zrobić to oszaleć razem z nim. Świetny film, super klimat i genialne zdjęcia. Nicolas Cage bardzo dobry, świetne fragmenty humorystyczne. Absolutna czołówka filmów Scorsese

No właśnie sobie po latach odświeżyłem. MAGIA! Ten film jest piękny, oniryczny i fantastycznie wkręcający. No i Cage znakomity, choć to w dużej mierze stonowana rola. Miód.

9/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Halloween (1978) - aaaaaahahaha. Ogólnie rzecz biorąc Carpenter to jeden z najbardziej cenionych przeze mnie reżyserów. Przy niskim budżecie potrafił kreować powalającą atmosferę, przy wysokim wyszły mu dwa arcydzieła horroru. No i facet odkrył Kurta Russella. Ale Halloween to dla mnie niewytłumaczalny fenomen. Film zarobił 60 baniek, a kosztował 300 tysięcy. Czemu stał się taki popularny? Jest po prostu NUDNY, niezamierzenie śmieszny, cienko wykonany - nawet w porównaniu z ówczesną konkurencją. Obcy powstał w rok po nim, a oglądając go dziś nie mam wrażenia że to archaiczny film. Halloween tymczasem bardziej przypomina mi horrory z Karloffem niż te z okresu Teksańskiem masakry.

Aktorstwo jest słabe (zwłaszcza przerysowany Pleasance, który nie bardzo wie co tam robi - tak aktorsko, jak i fabularnie), dialogi są albo żenujące ("he's got out! The EVIL got out!"), co beznadziejnie zagrane, przez większość czasu NIC się nie dzieje, sam Myers zupełnie nie robi wrażenia.

3/10, a to tylko ze względu na świadomość, jaki wpływ miał ten film na cały gatunek horroru.

Właśnie jeszcze bardziej doceniłem film Zombiego i jego ocena podskoczyła u mnie o jedno oczko. Za to, że zobaczył potencjał i wykorzystał go w idealny sposób.

Odpowiedz
Śmiesznyś chłopcze. Oryginał to właśnie jest arcydzieło Carpentera i żaden inny slasher mu nie doskakuje ( no dobra, za wyjątkiem debiutu Hoopera ), nawet jeśli widać, że się zestarzał. Tam gdzie ty widzisz nudę ja widzę gęstniejącą atmosferę. O nieporozumieniu zwanym remakiem szkoda w klawiaturę stukać bo to śmieć nad śmiecie, którego cechą kompromitującą są min. kretyńskie dialogi.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Joe Chip to ty nie wiesz, że tutaj oprócz kultu Manna, Finchera i Nolana (ale Chrisa tylko do 3 miesięcy po premierze ostatniego filmu), istnieje też kult Roba Zombie?

Odpowiedz
Szaman napisał(a):Joe Chip to ty nie wiesz, że tutaj oprócz kultu Manna, Finchera i Nolana (ale Chrisa tylko do 3 miesięcy po premierze ostatniego filmu), istnieje też kult Roba Zombie?

Jedyny film Roba wart kultu to "Devil Reject". Poza tym nie interesują mnie tutejsze forumowe kulty tylko dobre filmy. :wink:
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Joe Chip napisał(a):Śmiesznyś chłopcze.

Nie mogłeś sobie tego darować? Skąd w tobie taka potrzeba chamstwa w ładny niedzielny poranek?

A co do filmu - atmosfera tu była, owszem, przez pierwsze kilkanaście minut, ale nic się nie działo. Horror, w którym morderstwa zaczynają się pod koniec, nazywam horrorem źle napisanym.

P.S.
"Devil's Rejects", jak już chcesz zabłysnąć znajomością angielskiego, "chłopcze".

Odpowiedz
military napisał(a):Nie mogłeś sobie tego darować? Skąd w tobie taka potrzeba chamstwa w ładny niedzielny poranek?

W głębi duszy dobrze ci z tym, że czujesz w sobie chłopca zafascynowanego erą VHS. :smile:

military napisał(a):A co do filmu - atmosfera tu była, owszem, przez pierwsze kilkanaście minut, ale nic się nie działo. Horror, w którym morderstwa zaczynają się pod koniec, nazywam horrorem źle napisanym.

Jest od samiuśkiego początku do samiuśkiego do końca i nie musiało się nic dziać żebym miał to kwestionować, nawet jakby morderstwa były w ogóle poza kadrem i nic nie byłoby widać jak Myers sobie urządza imprezę wartość filmu byłaby wciąż spora. To nie "Halloween" źle napisany, to podejście do niego skrzy nonsensem, z klasyków gatunku nie jeden tytuł jest oparty na podchodach i wyczekiwaniu najgorszego jak "Alien" np. W takim porównaniu jedno i drugie jest równorzędnie nudne. I co to za zestawianie ze sobą filmu z dużego studia z niskobudżetowcem?

military napisał(a):"Devil's Rejects", jak już chcesz zabłysnąć znajomością angielskiego, "chłopcze".

Dzięki za poprawkę "synuś". :wink:
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Rebel Without a Cause - 50 lat temu może faktycznie film o nastolatkach skłóconych ze światem był oryginalny i niebanalny, ale od tego czasu powstało tak wiele filmów poruszających tą tematykę, że tej produkcji nie potrafię traktować inaczej niż ciekawostki. Łopatologiczny "przekaz", naiwność w każdym możliwym aspekcie, postaci szablonowe okropnie, sceny "psychologiczne" mnie śmieszyły. Obejrzałem do końca gdyż klimaty lat '50 lubię, ale moim zdaniem w dzisiejszych czasach ten film nie ma do zaoferowania niczego poza etykietkami podpisanymi "klasyka" i "James Dean". 4/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
No i magiczna scena z "You're tearing me apart". Osobiście uważam to za najgorszy film w dorobku Deana. Jednak wciąż 7/10.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Zgadzam sie z military, "Halloween" z 1978 roku, obejrzany po raz pierwszy w XXI wieku jest archaiczny, nudny i niezamierzenie śmieszny. Michael Myers jezdzacy samochodem to juz dla mnie komedia, szkoda ze jeszcze ubezpieczenia zdrowotnego nie wykupił, albo nie zainwestował na giełdzie. Ten kontratak wieszakiem w wykonaniu bohaterki pod koniec filmu to tez tragedia. Do tego ukazanie twarzy Myersa, co nie powinno miec miejsca, bo odziera go z jedynego plusu - tajemnicy skrywajacej sie pod maską. Ten film moze sie obecnie bardzo podobac glownie jesli obejrzało sie go najpozniej w erze VHS i sie ma sentyment. "Casablance" z 1942 roku dałem 10/10, ale "Halloween" z 1978 roku to juz stary rupieć. I mowie to jako wieloletni fan horroru, niejednokrotnie doceniajacy horrory bardziej od innych, tylko dlatego ze naleza do tego wlasnie gatunku.

Odpowiedz
Gwahlur napisał(a):Zgadzam sie z military, "Halloween" z 1978 roku, obejrzany po raz pierwszy w XXI wieku jest archaiczny, nudny i niezamierzenie śmieszny. Michael Myers jezdzacy samochodem to juz dla mnie komedia, szkoda ze jeszcze ubezpieczenia zdrowotnego nie wykupił, albo nie zainwestował na giełdzie. Ten kontratak wieszakiem w wykonaniu bohaterki pod koniec filmu to tez tragedia. Do tego ukazanie twarzy Myersa, co nie powinno miec miejsca, bo odziera go z jedynego plusu - tajemnicy skrywajacej sie pod maską. Ten film moze sie obecnie bardzo podobac glownie jesli obejrzało sie go najpozniej w erze VHS i sie ma sentyment. "Casablance" z 1942 roku dałem 10/10, ale "Halloween" z 1978 roku to juz stary rupieć. I mowie to jako wieloletni fan horroru, niejednokrotnie doceniajacy horrory bardziej od innych, tylko dlatego ze naleza do tego wlasnie gatunku.

Mimo, że kilka scen też bym zmienił całość jest wciąż tak samo elektryzująca jak być powinna. Pierwszy raz obejrzałem znakomity film Carpentera kilka lat temu i wzięło mnie na zaliczenie całej serii. Jak to zwykle bywa żadna kolejna część nie sięga pierwowzorowi do kostek ( tylko czwórka miała jeszcze suspens godny oryginału lecz to tylko solidna robota rzemieślnicza, nie osiągnęła tej intensywności psychologicznej między ofiarą a zabójcą bo i wcale nie miała tego na celu a jedynie dostarczyć trochę adrenaliny ). Co do samochodu sami autorzy są tego świadomi, ich cel był wyraźny, odrealnić nieco swą postać. Zobaczyłbym z chęcią jakiś sensowny remake bo ten od Roba nie wyszedł.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,259 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,927 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,259 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,753 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,426 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,067 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,309 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości