Krótka piłka, czyli mini-recenzje
wujo444 napisał(a):Shaft (1971)

Oglądałem w wakacje, też się rozczarowałem. Ale muzyka dalej daje radę (chodzi mi tutaj zwłaszcza o temat przewodni), no i fakt, jest parę fajnych kwestii. Sequele sobie podarowałem, za to obejrzałbym wersję z 2000 roku z Samuelem L. Jacksonem.

Shoot to kill - Clancy Brown + Sidney Poitier + Tom Berenger + reżyser "Tomorrow Never Dies" = świetny film akcji? Cóż, tak myślałem (tym bardziej, że w obsadzie jest jeszcze takie nazwisko jak Andrew Robinson, czyli Scorpio z "Brudnego Harry'ego"), ale jednak film nie spełnił do końca moich oczekiwań. Zaczyna się naprawdę dobrze, potem następuje spora część rozgrywająca się w kanadyjskich lasach i tutaj tak naprawdę jedynie piękne krajobrazy dają radę, dopiero w finale akcja nabiera tempa, acz i tak zostaje niedosyt. Na plus dodałbym jeszcze świetną, momentami lekko jazzującą muzykę oraz Kirstie Alley (Saavik ze "Star Treka 2") w całkiem dobrej głównej roli kobiecej. 7/10

Odpowiedz
Kurt Steiner napisał(a):muzyka dalej daje radę (chodzi mi tutaj zwłaszcza o temat przewodni)

początek jest bekowe, tylko - czy aż tak niepoważnie powinienem ten film traktować? rozumiem komediowe podejście, ale to przechodzi w autoparodię aż się zastanawiałem, czy nie bliżej jednak do Black Dynamite niż blaxpoitation.

Kurt Steiner napisał(a):za to obejrzałbym wersję z 2000 roku z Samuelem L. Jacksonem.

iii....?

Kurt Steiner napisał(a):Shoot to kill

od obejrzenia Carnivale nie mogę się nadziwić, jak taki aktor jak Brown, może pozostawać tak niedoceniony. Pewnie się zainteresuje tytułem.




Moulin Rouge! (2001)

Zastanawiam się, czy szukajka działa prawidłowo, bo tytuł ten kojarzy jedynie z wątkiem plebiscytowym. Nikt nie ma o nim nic do powiedzenia? A przecież to majstersztyk, który musiałby się znaleźć w moim top 20 dekady, gdybym głosował :P

Miejsce: Paryż, Moulin Rouge. Czas - ostatni rok XIX wieku. Dramatis Persona - młody pisarz (McGregor) zakochuje się w perle francuskich prostytutek, Satine (Kidman), przyobiecanej niedawno angielskiemu księciu przez dyrektora Moulin Rouge, Zidlera (Broadbent). Od piosenki do piosenki leci dość sztampowa fabuła... ale jak to jest podane!

Raz, że wizualnie film rozpieprza. Błyskawiczny ( ale nie padaczkowy) montaż, niebanalne ujęcia, scenografia, kostiumy, charakteryzacja, choreografia, mocne obłożenie filtrami - film jest jak kankan. Szybki, energiczny, migotliwy, odurzający kolorami i światłami, a w środku - widz, bo wszystko tańczy wokół.

Dwa, że muzycznie też rozpierdala. McGregor i Kidman (choć pewnie nie bez pomocy komputera) zaśpiewali świetnie (no, McGregor zaciągał trochę nie w moim goście), a dobór piosenek też niesamowity - czego tu nie ma! - starocie "A nature Boy" i "Diamonds Are a Girl's Best Friend", dalej Beatelsi, "One Day I'll Fly Away" Crawforda, T-rex i "Children of the Revolution", genialna przeróbka "Roxanne", a do tego "Smell like teen Spirit", "Like a Virgin" i " Voulez-vous coucher avec moi" - a to nie wszystko co oferuje ten musical.

Trzy, że film wieje tandetą, blichtrem, pstrokacizną, i tanim melodramatem - a ogląda się niesamowicie. Tandeta? Tandeta! Blichtr? Blichtr! Bajka? Bajka, ale bajka wprost przesiąknięta magią kina w formie czystej, tak rzadkiej już na srebrnych ekranach. Sekwencja od spróbowania absyntu to jeden wielki wir kolorów wciągający rytmem, ruchem, orgią zmysłów. Nakręcił to albo geniusz, albo szaleniec, i chyba skłaniam się do tego drugiego.


jak nie trafi do zestawienia, to się wypisuje z tego żałosnego zakątka internetu :cool:

10/10
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Na pewno trafi, wiem bo poproszono mnie o komentarz do tego filmu :) Mój numer jeden na liście i dziwie się, że ktoś mógł go jeszcze nie widzieć.

Odpowiedz
The Disappearance of Alice Creed - dobry w ryj brytyjski thriller, choć im dłużej się zastanawiam nad nim to widzę coraz więcej wad, ale do rzeczy. Film opiera się na dwóch zasadniczych fundamentach: tercecie aktorskim (nie ma nawet postaci drugoplanowych, ba, nie ma statystów, od początku do końca skrzypce grają 3 postacie) oraz wyjątkowo przemyślanym twistom, które sypią się jak z rękawa ;) Ogląda się to naprawdę dobrze, ale dupy nie urywa tak jakbym tego chciał. Wielkie brawa dla Gemmy Arterton za kilka zacnych scen + fucki + goliznę. Dobre, solidne 90 minut. Nie żałuję.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Perfik napisał(a):Mój numer jeden na liście i dziwie się, że ktoś mógł go jeszcze nie widzieć.

Po obejrzeniu stwierdziłem, że nie dla mnie takie badziewie. Co tam, "Chicago" było jeszcze gorsze.

wujo444 napisał(a):film wieje tandetą, blichtrem, pstrokacizną, i tanim melodramatem - a ogląda się niesamowicie. Tandeta? Tandeta! Blichtr? Blichtr!

Dokładnie. Tylko, że ja źle to zniosłem.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Bullet in the Head

Kapitalny dramat wojenny i film akcji w jednym. Po "The Killer" najlepsze dzieło "Mozarta kina akcji". Tragiczna historia trójki przyjaciół oparta o schemat klasyka "Łowca jeleni" dołuje równie skutecznie jak u Cimino. Mocne sceny w obozie jenieckim i poruszające gdy jeden z bohaterów egzystuje jako warzywo z kulą w głowie.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Animal Kingdom - [Mental mode on]film mocny w chuj, bezkompromisowy w pokazywaniu zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady. Epa jest, dramat też. Aktorsko świetnie, nawet na dalekim planie (choć szkoda, że co poniektórzy za dużo sobie nie pograli), fabularnie... cóż, chwilami film trochę irytuje, to nudą, to napuszeniem (są momenty, w których reżyser pochyla się nad całym problemem nieco za mocno, jakby działo się cholera wie co na ekranie, a tu idą na ten przykład), to jakimś takim zastojem. Końcówka też niepotrzebnie rozciągnięta, choć ostatnie 20 minut kopie mocno.[Mental mode off] Generalnie dobre kino, jeden z lepszych filmów roku bez kitu, fajna surowość materiału. Polecam.

8/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mef, dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii. pamiętam, że mega się podjarałem kiedyś filmem o kolesiu, co stepował (i przy okazji mordował), a w trakcie oglądania wyszło, że to jedyna pozytywna postać i mu kibicowałem do samego końca w usuwaniu ścierwa. takie się teraz robi filmy na festiwale ;)

Odpowiedz
Mental napisał(a):dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii.

Nic dodac, nic ujac.

Odpowiedz
Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole - chyba pierwszy tak mało zauważony film Snydera. Sowie królestwo jak i cała animacja wygląda świetnie, aż zacząłem żałować, że nie widziałem filmu w kinie w 3D. Wszelkie ujęcia lotu i potyczek sów wyglądają bardzo widowiskowo. Oczywiście jak to w filmach Snydera mamy pełno slo mo, ale ja akurat lubię styl tego reżysera i mi się podobało. Warto obejrzeć, bo wizualnie film jest naprawdę dobry. Fabuła jest prosta, ale spełnia swoje zadanie, a wątek rywalizacji dwóch braci jest ciekawie poprowadzony i z zaskakującym jak na film dla dzieci zakończeniem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Mental napisał(a):Mef, dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii.

Hehe, to zależy czego się spodziewałeś - ja akurat niewiele, może stąd takie wrażenia. Niemniej dla mnie udany film, może jajec nie urywa, ale ma momenty.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
A nie masz problemu, że w sumie ciężko stwierdzić komu pisany jest ten film? Dla dorosłych fabuła i miejscami humor jest trochę zbyt naiwny, dla dzieci to chyba, żeby wywołać koszmary...

Ale oczywiście wizualnie, klimatycznie wypasik. Takie sowie 300 :)

Odpowiedz
Nie miałem takich problemów, zwłaszcza, że reakcje dzieci są mi obojętne :) Też film skojarzył mi się z 300 :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Syriana - pamiętam że w 2005 roku zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, jednak nie przetrwał próby czasu. Z deka przegadany, miejscami przejmujący ( o dziwo ryj Damona nawet tak bardzo mnie nie irytował), ale prawdziwym atutem tego projektu jest Clooney. Każda scena w której się pojawia emanuje czystą epą. Swoim występem udowadnia, że niezły z niego Bad Ass. Krótko w 2005 roku Syriana była czymś wybitnym teraz to tylko ciekawostka za którą Clooney został laureatem Oscara.

Warto wracać dla tej sekwencji:


6+/10

Odpowiedz
Devil - spodziewałem się gniota, ale wyszło całkiem nieźle. Całkiem, ale nie do końca, bo jednak kwiatków w filmie nie brakuje. Po pierwsze, film aż dwukrotnie wyjaśnia widzowi o co chodzi. Raz za pomocą totalnie zbędnej i irytującej narracji, po raz drugi bezpośrednio ustami jednego z bohaterów, przez co całość nabiera nieprzyjemnie kiczowatego, infantylnego wydźwięku. Po drugie, film ma fajny twiścik i aż dziw, że scenarzyście choćby przez chwilę nie przyszło do głowy, by postawić pana policjanta przed prostym wyborem i skonfrontować go z samym Diabłem (którego tożsamość udało mi się odgadnąć już na etapie trailera :P ). Zamiast tego mamy MEGA HAPPY end.

PS. Jak wam kanapka upadnie masłem do dołu, strzeżcie się - diabeł jest w pobliżu! :lol:

5/10

Odpowiedz
Out of Reach - czyli Sensei Seagal podbija Pałac Kultury :) Typowy, sztampowy i nudny, bez dobrych scen akcji direct-to-video syf, w którym występują również polskie znakomitości aktorskie, ale chyba tylko po to, aby pochwalić się później, że się pracowało ze Stevenem o tuszy wieloryba. Nie odbiega to za wiele od Skorumpowanych Żamojdy. Nie polecam nawet fanom liberatora.

1/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Two Mules for Sister Sara - solidny western z elementami komedii od twórcy Inwazji porywaczy ciał i Brudnego Harrego. Dialogi i relacje pomiędzy Clintem a zakonnicą są rozbrajające, chyba nawet lepsze niż relacje z księdzem w Gran Torino. Niespodziewanie dobry film.
8/10

Odpowiedz
Forgetting Sarah Marshall - czemu ten film tak się wlecze? Czemu jest tak nieśmieszny? Czemu akcja ma niewiele wspólnego z tytułem? No dobra, jest Marshall z Jak poznałem waszą matkę, ale nie ma mowy o zapominaniu o Sarze, skoro ona pojawia się w co drugiej scenie. Czemu wiele żartów jest wymuszonych i nie ma nic wspólnego z fabułą? Czemu tak spieprzono potencjał? Przecież mogła tu się znaleźć kupa śmiesznych żartów o kolesiu, który chcąc zapomnieć o kobiecie "idzie na całość" i robi najdziwniejsze rzeczy. Niestety - nic podobnego, to film o trzech ludziach którzy na siebie wpadają co dwie minuty.

2/10 - bo parę scen mnie rozśmieszyło.

Odpowiedz
Legend of the Guardians: The Owls of Ga'Hoole a.k.a. Te Pedalskie Sowy Snydera - niespodziewanie miłe zaskoczenie. Sympatyczna animacja o prostu - z fajnymi postaciami, niezłymi dialogami, porządną (chociaż oczywiście mocno schematyczną) historią, ale przede wszystkim - z niesamowita stroną wizualną. Nie lubię 300 i ogólnie slo-mo stylu Snydera, gdyż zawsze wydawał mi się sztuczny i jadący kiczem na hektar, ale w tym konkretnym przypadku to naprawdę pasuje. Kurde, na drugą część idę obowiązkowo do kina 3D - tutaj jest parę takich fajnych myków, które w tej technologii prawdopodobnie wyglądały powalająco. I nie mówię tu o patentach w rodzaju "coś leci na widza". Plus The Host of Seraphim Dead Can Dance w jednej ze scen. Polecam.
7/10

The Wild Bunch - W końcu nadrobiłem. W sumie jednak rozczarowanie - spodziewałem się pozycji wybitnej, dostałem "jedynie" bardzo dobrą. W każdym razie świetna rzecz - idealnie sklecony scenariusz (tak właśnie powinno się konstruować postaci w filmach o wszelakich bandach/oddziałach), świetne strzelanki (z zastosowaniem "prehistorycznej" formy slo-mo :-) ) oraz ogólnie, jak to u tego reżysera, garść refleksji na temat stosunku ludzi do przemocy. A. montaż w ostatniej scenie i w ogóle wykorzystanie motywu śmiechu w tym filmie - mistrzostwo.
9/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,122 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,822 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,229 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,745 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,382 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,248 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,218 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości