Nowy
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 2
wujo444 napisał(a):Shaft (1971)
Oglądałem w wakacje, też się rozczarowałem. Ale muzyka dalej daje radę (chodzi mi tutaj zwłaszcza o temat przewodni), no i fakt, jest parę fajnych kwestii. Sequele sobie podarowałem, za to obejrzałbym wersję z 2000 roku z Samuelem L. Jacksonem.
Shoot to kill - Clancy Brown + Sidney Poitier + Tom Berenger + reżyser "Tomorrow Never Dies" = świetny film akcji? Cóż, tak myślałem (tym bardziej, że w obsadzie jest jeszcze takie nazwisko jak Andrew Robinson, czyli Scorpio z "Brudnego Harry'ego"), ale jednak film nie spełnił do końca moich oczekiwań. Zaczyna się naprawdę dobrze, potem następuje spora część rozgrywająca się w kanadyjskich lasach i tutaj tak naprawdę jedynie piękne krajobrazy dają radę, dopiero w finale akcja nabiera tempa, acz i tak zostaje niedosyt. Na plus dodałbym jeszcze świetną, momentami lekko jazzującą muzykę oraz Kirstie Alley (Saavik ze "Star Treka 2") w całkiem dobrej głównej roli kobiecej. 7/10
21-12-2010, 01:47
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Kurt Steiner napisał(a):muzyka dalej daje radę (chodzi mi tutaj zwłaszcza o temat przewodni)
początek jest bekowe, tylko - czy aż tak niepoważnie powinienem ten film traktować? rozumiem komediowe podejście, ale to przechodzi w autoparodię aż się zastanawiałem, czy nie bliżej jednak do Black Dynamite niż blaxpoitation.
Kurt Steiner napisał(a):za to obejrzałbym wersję z 2000 roku z Samuelem L. Jacksonem.
iii....?
Kurt Steiner napisał(a):Shoot to kill
od obejrzenia Carnivale nie mogę się nadziwić, jak taki aktor jak Brown, może pozostawać tak niedoceniony. Pewnie się zainteresuje tytułem.
Moulin Rouge! (2001)
Zastanawiam się, czy szukajka działa prawidłowo, bo tytuł ten kojarzy jedynie z wątkiem plebiscytowym. Nikt nie ma o nim nic do powiedzenia? A przecież to majstersztyk, który musiałby się znaleźć w moim top 20 dekady, gdybym głosował :P
Miejsce: Paryż, Moulin Rouge. Czas - ostatni rok XIX wieku. Dramatis Persona - młody pisarz (McGregor) zakochuje się w perle francuskich prostytutek, Satine (Kidman), przyobiecanej niedawno angielskiemu księciu przez dyrektora Moulin Rouge, Zidlera (Broadbent). Od piosenki do piosenki leci dość sztampowa fabuła... ale jak to jest podane!
Raz, że wizualnie film rozpieprza. Błyskawiczny ( ale nie padaczkowy) montaż, niebanalne ujęcia, scenografia, kostiumy, charakteryzacja, choreografia, mocne obłożenie filtrami - film jest jak kankan. Szybki, energiczny, migotliwy, odurzający kolorami i światłami, a w środku - widz, bo wszystko tańczy wokół.
Dwa, że muzycznie też rozpierdala. McGregor i Kidman (choć pewnie nie bez pomocy komputera) zaśpiewali świetnie (no, McGregor zaciągał trochę nie w moim goście), a dobór piosenek też niesamowity - czego tu nie ma! - starocie "A nature Boy" i "Diamonds Are a Girl's Best Friend", dalej Beatelsi, "One Day I'll Fly Away" Crawforda, T-rex i "Children of the Revolution", genialna przeróbka "Roxanne", a do tego "Smell like teen Spirit", "Like a Virgin" i " Voulez-vous coucher avec moi" - a to nie wszystko co oferuje ten musical.
Trzy, że film wieje tandetą, blichtrem, pstrokacizną, i tanim melodramatem - a ogląda się niesamowicie. Tandeta? Tandeta! Blichtr? Blichtr! Bajka? Bajka, ale bajka wprost przesiąknięta magią kina w formie czystej, tak rzadkiej już na srebrnych ekranach. Sekwencja od spróbowania absyntu to jeden wielki wir kolorów wciągający rytmem, ruchem, orgią zmysłów. Nakręcił to albo geniusz, albo szaleniec, i chyba skłaniam się do tego drugiego.
jak nie trafi do zestawienia, to się wypisuje z tego żałosnego zakątka internetu :cool:
10/10
21-12-2010, 02:39
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
Na pewno trafi, wiem bo poproszono mnie o komentarz do tego filmu :) Mój numer jeden na liście i dziwie się, że ktoś mógł go jeszcze nie widzieć.
21-12-2010, 03:20
Stały bywalec
Liczba postów: 13,261
Liczba wątków: 77
The Disappearance of Alice Creed - dobry w ryj brytyjski thriller, choć im dłużej się zastanawiam nad nim to widzę coraz więcej wad, ale do rzeczy. Film opiera się na dwóch zasadniczych fundamentach: tercecie aktorskim (nie ma nawet postaci drugoplanowych, ba, nie ma statystów, od początku do końca skrzypce grają 3 postacie) oraz wyjątkowo przemyślanym twistom, które sypią się jak z rękawa ;) Ogląda się to naprawdę dobrze, ale dupy nie urywa tak jakbym tego chciał. Wielkie brawa dla Gemmy Arterton za kilka zacnych scen + fucki + goliznę. Dobre, solidne 90 minut. Nie żałuję.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
21-12-2010, 10:53
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Perfik napisał(a):Mój numer jeden na liście i dziwie się, że ktoś mógł go jeszcze nie widzieć.
Po obejrzeniu stwierdziłem, że nie dla mnie takie badziewie. Co tam, "Chicago" było jeszcze gorsze.
wujo444 napisał(a):film wieje tandetą, blichtrem, pstrokacizną, i tanim melodramatem - a ogląda się niesamowicie. Tandeta? Tandeta! Blichtr? Blichtr!
Dokładnie. Tylko, że ja źle to zniosłem.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
21-12-2010, 11:11
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Bullet in the Head
Kapitalny dramat wojenny i film akcji w jednym. Po "The Killer" najlepsze dzieło "Mozarta kina akcji". Tragiczna historia trójki przyjaciół oparta o schemat klasyka "Łowca jeleni" dołuje równie skutecznie jak u Cimino. Mocne sceny w obozie jenieckim i poruszające gdy jeden z bohaterów egzystuje jako warzywo z kulą w głowie.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
23-12-2010, 11:36
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
Animal Kingdom - [Mental mode on]film mocny w chuj, bezkompromisowy w pokazywaniu zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady. Epa jest, dramat też. Aktorsko świetnie, nawet na dalekim planie (choć szkoda, że co poniektórzy za dużo sobie nie pograli), fabularnie... cóż, chwilami film trochę irytuje, to nudą, to napuszeniem (są momenty, w których reżyser pochyla się nad całym problemem nieco za mocno, jakby działo się cholera wie co na ekranie, a tu idą na ten przykład), to jakimś takim zastojem. Końcówka też niepotrzebnie rozciągnięta, choć ostatnie 20 minut kopie mocno.[Mental mode off] Generalnie dobre kino, jeden z lepszych filmów roku bez kitu, fajna surowość materiału. Polecam.
8/10
24-12-2010, 02:18
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Mef, dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii. pamiętam, że mega się podjarałem kiedyś filmem o kolesiu, co stepował (i przy okazji mordował), a w trakcie oglądania wyszło, że to jedyna pozytywna postać i mu kibicowałem do samego końca w usuwaniu ścierwa. takie się teraz robi filmy na festiwale ;)
24-12-2010, 12:25
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii.
Nic dodac, nic ujac.
24-12-2010, 13:32
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole - chyba pierwszy tak mało zauważony film Snydera. Sowie królestwo jak i cała animacja wygląda świetnie, aż zacząłem żałować, że nie widziałem filmu w kinie w 3D. Wszelkie ujęcia lotu i potyczek sów wyglądają bardzo widowiskowo. Oczywiście jak to w filmach Snydera mamy pełno slo mo, ale ja akurat lubię styl tego reżysera i mi się podobało. Warto obejrzeć, bo wizualnie film jest naprawdę dobry. Fabuła jest prosta, ale spełnia swoje zadanie, a wątek rywalizacji dwóch braci jest ciekawie poprowadzony i z zaskakującym jak na film dla dzieci zakończeniem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
24-12-2010, 15:19
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
Mental napisał(a):Mef, dla mnie Animal Kingdom to dno i 100 m mułu. taki z tego filmu obraz zezwierzęcenia i ludzkiej degrengolady jak z Bonanzy obraz hardkorowego życia na prerii.
Hehe, to zależy czego się spodziewałeś - ja akurat niewiele, może stąd takie wrażenia. Niemniej dla mnie udany film, może jajec nie urywa, ale ma momenty.
24-12-2010, 16:07
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
A nie masz problemu, że w sumie ciężko stwierdzić komu pisany jest ten film? Dla dorosłych fabuła i miejscami humor jest trochę zbyt naiwny, dla dzieci to chyba, żeby wywołać koszmary...
Ale oczywiście wizualnie, klimatycznie wypasik. Takie sowie 300 :)
24-12-2010, 16:09
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Nie miałem takich problemów, zwłaszcza, że reakcje dzieci są mi obojętne :) Też film skojarzył mi się z 300 :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
24-12-2010, 16:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Syriana - pamiętam że w 2005 roku zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, jednak nie przetrwał próby czasu. Z deka przegadany, miejscami przejmujący ( o dziwo ryj Damona nawet tak bardzo mnie nie irytował), ale prawdziwym atutem tego projektu jest Clooney. Każda scena w której się pojawia emanuje czystą epą. Swoim występem udowadnia, że niezły z niego Bad Ass. Krótko w 2005 roku Syriana była czymś wybitnym teraz to tylko ciekawostka za którą Clooney został laureatem Oscara.
Warto wracać dla tej sekwencji:
6+/10
24-12-2010, 20:02
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Devil - spodziewałem się gniota, ale wyszło całkiem nieźle. Całkiem, ale nie do końca, bo jednak kwiatków w filmie nie brakuje. Po pierwsze, film aż dwukrotnie wyjaśnia widzowi o co chodzi. Raz za pomocą totalnie zbędnej i irytującej narracji, po raz drugi bezpośrednio ustami jednego z bohaterów, przez co całość nabiera nieprzyjemnie kiczowatego, infantylnego wydźwięku. Po drugie, film ma fajny twiścik i aż dziw, że scenarzyście choćby przez chwilę nie przyszło do głowy, by postawić pana policjanta przed prostym wyborem i skonfrontować go z samym Diabłem (którego tożsamość udało mi się odgadnąć już na etapie trailera :P ). Zamiast tego mamy MEGA HAPPY end.
PS. Jak wam kanapka upadnie masłem do dołu, strzeżcie się - diabeł jest w pobliżu! :lol:
5/10
25-12-2010, 15:07
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
HAPPY END dla chrześcijan :)
26-12-2010, 00:41
Stały bywalec
Liczba postów: 13,261
Liczba wątków: 77
Out of Reach - czyli Sensei Seagal podbija Pałac Kultury :) Typowy, sztampowy i nudny, bez dobrych scen akcji direct-to-video syf, w którym występują również polskie znakomitości aktorskie, ale chyba tylko po to, aby pochwalić się później, że się pracowało ze Stevenem o tuszy wieloryba. Nie odbiega to za wiele od Skorumpowanych Żamojdy. Nie polecam nawet fanom liberatora.
1/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
26-12-2010, 14:39
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
Two Mules for Sister Sara - solidny western z elementami komedii od twórcy Inwazji porywaczy ciał i Brudnego Harrego. Dialogi i relacje pomiędzy Clintem a zakonnicą są rozbrajające, chyba nawet lepsze niż relacje z księdzem w Gran Torino. Niespodziewanie dobry film.
8/10
26-12-2010, 14:47
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Forgetting Sarah Marshall - czemu ten film tak się wlecze? Czemu jest tak nieśmieszny? Czemu akcja ma niewiele wspólnego z tytułem? No dobra, jest Marshall z Jak poznałem waszą matkę, ale nie ma mowy o zapominaniu o Sarze, skoro ona pojawia się w co drugiej scenie. Czemu wiele żartów jest wymuszonych i nie ma nic wspólnego z fabułą? Czemu tak spieprzono potencjał? Przecież mogła tu się znaleźć kupa śmiesznych żartów o kolesiu, który chcąc zapomnieć o kobiecie "idzie na całość" i robi najdziwniejsze rzeczy. Niestety - nic podobnego, to film o trzech ludziach którzy na siebie wpadają co dwie minuty.
2/10 - bo parę scen mnie rozśmieszyło.
26-12-2010, 20:33
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Legend of the Guardians: The Owls of Ga'Hoole a.k.a. Te Pedalskie Sowy Snydera - niespodziewanie miłe zaskoczenie. Sympatyczna animacja o prostu - z fajnymi postaciami, niezłymi dialogami, porządną (chociaż oczywiście mocno schematyczną) historią, ale przede wszystkim - z niesamowita stroną wizualną. Nie lubię 300 i ogólnie slo-mo stylu Snydera, gdyż zawsze wydawał mi się sztuczny i jadący kiczem na hektar, ale w tym konkretnym przypadku to naprawdę pasuje. Kurde, na drugą część idę obowiązkowo do kina 3D - tutaj jest parę takich fajnych myków, które w tej technologii prawdopodobnie wyglądały powalająco. I nie mówię tu o patentach w rodzaju "coś leci na widza". Plus The Host of Seraphim Dead Can Dance w jednej ze scen. Polecam.
7/10
The Wild Bunch - W końcu nadrobiłem. W sumie jednak rozczarowanie - spodziewałem się pozycji wybitnej, dostałem "jedynie" bardzo dobrą. W każdym razie świetna rzecz - idealnie sklecony scenariusz (tak właśnie powinno się konstruować postaci w filmach o wszelakich bandach/oddziałach), świetne strzelanki (z zastosowaniem "prehistorycznej" formy slo-mo :-) ) oraz ogólnie, jak to u tego reżysera, garść refleksji na temat stosunku ludzi do przemocy. A. montaż w ostatniej scenie i w ogóle wykorzystanie motywu śmiechu w tym filmie - mistrzostwo.
9/10
Why are you firing wallnuts at me?
27-12-2010, 00:40
|