-- Laozi
05-03-2011, 13:36
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Oglądaliśmy ten sam film? Bo dla mnie to była oczojebna padaka. Wtórna i wymuszona do bólu, z Denzelem Od-Kilku-Lat-Gram-Na-Jedno-Kopyto.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 05-03-2011, 13:36
Nawet temat jest: http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=3417
Indorman napisał(a):Ja wiem, że dla wielu to powód do kpin... łatwo przecież wyśmiać to co charakterystyczne.Problem w tym, że tego się nie da oglądać. Skacze, błyska, mruga, cały czas przypominając, że mam doczynienia z filmem, który ktoś (umyślnie) źle nakręcił. Cytat:a i tekstów będących już dziś klasyką nie brakuje.E tam. :) Ja żadnego chyba nie pamiętam oprócz "one wish" i to nie dlatego, że jest taki fajny, tylko przez wzgląd na to jak karykaturalnie Denzel wypowiada "I wish you had more time". 05-03-2011, 13:39
Te teksty są tak klasyczne, że Indroman nie był w stanie ani jednego przytoczyć :mrgreen:
Film podobał mi się, ale zdjęcia są KOSZMARNE i naprawdę ciężko jest wczuć się w film jeśli co chwila oczy atakowane są taką dawką kurewsko debilnych zabiegów wizualno-pierdnych. 05-03-2011, 13:45
Na zdrowie Panowie :) Jak widać, tam gdzie ja widzę sztukę i przemyślane działanie inni mogą ujrzeć śmietnik i serię pomyłek. Lejdis end dźentelmen - na tym polega swoboda interpretacji dzieła :wink:
Co do tekstów, których OCZYWIŚCIE nie byłem w stanie przytoczyć: - In the church, they say to forgive. - Forgiveness is between them and God. It's myjob to arrange the meetieng. Czy drugi: - A man can be an artist... at anything - food, whatever. It depends on how good he is at it. Creasy's art is death. He's about to paint his masterpiece. I don't have anything else to say. Ale jest ich więcej. Niestety nie jestem w stanie przytoczyć :mrgreen: Crov napisał(a):Problem w tym, że tego się nie da oglądać. Skacze, błyska, mruga, cały czas przypominając, że mam doczynienia z filmem, który ktoś (umyślnie) źle nakręcił. Nakręcił inaczej. Dla mnie w sposób doskonały. Różnimy się tym, że ja "inność" odbieram jako "inność". Ty widzisz nieudolność :neutral: Przykład na to, że ocena czegokolwiek jest tylko na tyle dobra na ile potrafimy wyzbyć się własnych uprzedzeń, bo skoro ja twierdzę inaczej niż Ty to znaczy, że albo mam rację w tym co napisałem linijkę wcześniej, albo jeden z nas jest idiotą :razz: A ja w tym momencie proponuję tego nie zgłębiać. Zwarnuje dupsko pierwszemu, który się zacznie wyzywać. Zapraszam do prześcigania się w wyśmiewaniu tego co napisałem w jak najbardziej wysublimowany sposób. Zwycięzca odejdzie od stołu z nagrodą rzeczową w postaci wzwodu oraz niekłamanej satysfakcji :cool: W konkursie mile widziane rymowanki, pieśni ludowe oraz figury z wosku.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
05-03-2011, 14:23
Mnie sie "Man on Fire" Scotta bardzo podobał wizualnie.
Mojemu bratu i ojcu, ktory nie lubi dzisiejszego kina, także. Strona wizualna jest swietna, ale po prostu nie dla każdego. 05-03-2011, 14:38
Mnie sie "Man on Fire" Scotta bardzo podobał wizualnie.
Mojemu bratu i ojcu, ktory nie lubi dzisiejszego kina, także. Strona wizualna jest swietna, ale po prostu nie dla każdego. 05-03-2011, 14:38 Indorman napisał(a):Na miejcu Misia Creasy czułbym to samo i pragnąłbym zemsty absolutnej. Delektowałbym się zadawaną krzywdą, perwersyjnie bym jej pragnął, celebrowałbym jej zadawanie - to reakcja. Nie w afekcie. To zaplanowana, bezkompromisowa zemsta. By każdy skur...el żałował, że się urodził. Indorman, ty bestio, rozpaliłeś mnie do białości. Już wykuwam swój miecz zemsty (i przy okazji robię sobie powtórkę z "Man on Fire") <ok> Indorman napisał(a):- In the church, they say to forgive. Cudowne. Chyba mam erekcje. 05-03-2011, 14:42 Indorman napisał(a):Na miejcu Misia Creasy czułbym to samo i pragnąłbym zemsty absolutnej. Delektowałbym się zadawaną krzywdą, perwersyjnie bym jej pragnął, celebrowałbym jej zadawanie - to reakcja. Nie w afekcie. To zaplanowana, bezkompromisowa zemsta. By każdy skur...el żałował, że się urodził. Indorman, ty bestio, rozpaliłeś mnie do białości. Już wykuwam swój miecz zemsty (i przy okazji robię sobie powtórkę z "Man on Fire") <ok> Indorman napisał(a):- In the church, they say to forgive. Cudowne. Chyba mam erekcje. 05-03-2011, 14:42 Cytat:A ja w tym momencie proponuję tego nie zgłębiać. Zwarnuje dupsko pierwszemu, który się zacznie wyzywać. Podkreślam jedynie, że w żadnym wypadku nie była to wycieczka osobista, lecz próba ukazania paradoksu sytuacji. Żadnego wyzywania. Mimo to, dzięki za czujność.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
05-03-2011, 14:47 Cytat:A ja w tym momencie proponuję tego nie zgłębiać. Zwarnuje dupsko pierwszemu, który się zacznie wyzywać. Podkreślam jedynie, że w żadnym wypadku nie była to wycieczka osobista, lecz próba ukazania paradoksu sytuacji. Żadnego wyzywania. Mimo to, dzięki za czujność.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
05-03-2011, 14:47
Wiem, dlatego doradziłem zostawić to w takim punkcie wyjścia. Dla równowagi - "Man on Fire" to film kiepawy zarówno wizualnie, jak i scenariuszowo. Sztampa banały kliszami pogania. Dramat Denzela, tak samo jego miłość do dziewczynki naciągane i wzięte z dupy. Większość filmu wlecze się na uniwersalnej zasadzie "bo tak". Przytoczone teksty brzmią niesamowicie sztucznie i są niczym innym jak bezceremonialną łopatologią ("Patrz! PATRZ jaki z Denzela wyprany, smutny mega twardziel! Patrz, POCZUJ!!! ARGH!"), z resztą podobny poziom pokazuje reszta dialogów w tym filmie. A na deser właśnie padaczkowo-dyskotekowy montaż. Jak ładnie Crov to ujął - tego się nie da oglądać. Męczy, wkurza i zmusza do refleksji próbujących odnaleźć odpowiedz na pytanie: po co ktoś tak to nakręcił i debilnie zmontował? Dlaczego?!
Filmik na jeden raz.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 05-03-2011, 14:59
Wiem, dlatego doradziłem zostawić to w takim punkcie wyjścia. Dla równowagi - "Man on Fire" to film kiepawy zarówno wizualnie, jak i scenariuszowo. Sztampa banały kliszami pogania. Dramat Denzela, tak samo jego miłość do dziewczynki naciągane i wzięte z dupy. Większość filmu wlecze się na uniwersalnej zasadzie "bo tak". Przytoczone teksty brzmią niesamowicie sztucznie i są niczym innym jak bezceremonialną łopatologią ("Patrz! PATRZ jaki z Denzela wyprany, smutny mega twardziel! Patrz, POCZUJ!!! ARGH!"), z resztą podobny poziom pokazuje reszta dialogów w tym filmie. A na deser właśnie padaczkowo-dyskotekowy montaż. Jak ładnie Crov to ujął - tego się nie da oglądać. Męczy, wkurza i zmusza do refleksji próbujących odnaleźć odpowiedz na pytanie: po co ktoś tak to nakręcił i debilnie zmontował? Dlaczego?!
Filmik na jeden raz.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 05-03-2011, 14:59
Czemu rozmawiacie tu, a nie w odpowiednim temacie? Poza tym zachęcam do obejrzenia oryginału, który jest milion razy lepszy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
05-03-2011, 16:05
Czemu rozmawiacie tu, a nie w odpowiednim temacie? Poza tym zachęcam do obejrzenia oryginału, który jest milion razy lepszy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
05-03-2011, 16:05 Indroman napisał(a):desjudi napisał(a):Dokładnie. Posiadanie dziecka zmienia perspektywę, z jakiej patrzy się na wiele rzeczy, w tym na śmierć dzieci, nieważne czy to dramat psychologiczny czy codzienne wiadomości. To zbyt mocno uderza w wyobraźnię. Bardzo łatwo temu zaprzeczyć, bo to dość prostolinijne patrzenie. Film to film - twoje życie, to twoje życie. I tyle. Jeśli masz psa, to znaczy, że nie będziesz oglądał Lassie? Jeśli się ożeniłeś, to znaczy, że nie obejrzysz nigdy War of the Roses albo Next Three Days, bo jest "zbyt bolesne"? To samo z dzieckiem. Ba! Poszedł bym dalej i powiedział, że takie filmy wręcz powinno się oglądać, gdy ma się dzieci - raz, że bardziej można przez to decenić prostotę i zwyczajność własnego (i rodziny), bezpiecznego życia, a dwa, że takie coś potrafi wzmocnić. No i jeśli nie potrafisz kontrolować swojej wyobraźni, w którą coś uderza... ;) Cytat: Moja ocena tego tytułu zawsze będzie wypaczona przez posiadanie córki prawie identycznej wizualnie jak Dakota i przez spojrzenie na film przez pryzmat ekstremalnie sugestywnego przekazywania emocji. Idealny przykład powyższego - zasłaniasz się własnym dzieckiem, bo fabuła osnuta jest wokół porwania JAKIEJŚ tam córki. Ale na to, że film kijowy już nie patrzysz? Bez jaj. Cytat: Rola Washingtona najlepsza w karierze. Znaczy li to tylko, że nie widziałeś żadnej innej jego roli. To już w Out of Time jest lepszy jak tu - a tam jest jedynie solidny, więc... Cytat: Jakim trzeba być łbem, by to wszystko nakręcić za pomocą tradycyjnych środków filmowych bez postprodukcji w programach graficznych? Ziarno uzyskane przez kamerę cyfrową o podwyższonej światłoczułości. Podwójne naświetlanie. Nakładanie na siebie dwóch klisz z przesunięciem. Ale wiesz, że za całość filmu odpowiada cała ekipa? Z młodego Scotta akurat mózgowiec niewielki - stawiam na kontrybucję operatora.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 05-03-2011, 16:19 Indroman napisał(a):desjudi napisał(a):Dokładnie. Posiadanie dziecka zmienia perspektywę, z jakiej patrzy się na wiele rzeczy, w tym na śmierć dzieci, nieważne czy to dramat psychologiczny czy codzienne wiadomości. To zbyt mocno uderza w wyobraźnię. Bardzo łatwo temu zaprzeczyć, bo to dość prostolinijne patrzenie. Film to film - twoje życie, to twoje życie. I tyle. Jeśli masz psa, to znaczy, że nie będziesz oglądał Lassie? Jeśli się ożeniłeś, to znaczy, że nie obejrzysz nigdy War of the Roses albo Next Three Days, bo jest "zbyt bolesne"? To samo z dzieckiem. Ba! Poszedł bym dalej i powiedział, że takie filmy wręcz powinno się oglądać, gdy ma się dzieci - raz, że bardziej można przez to decenić prostotę i zwyczajność własnego (i rodziny), bezpiecznego życia, a dwa, że takie coś potrafi wzmocnić. No i jeśli nie potrafisz kontrolować swojej wyobraźni, w którą coś uderza... ;) Cytat: Moja ocena tego tytułu zawsze będzie wypaczona przez posiadanie córki prawie identycznej wizualnie jak Dakota i przez spojrzenie na film przez pryzmat ekstremalnie sugestywnego przekazywania emocji. Idealny przykład powyższego - zasłaniasz się własnym dzieckiem, bo fabuła osnuta jest wokół porwania JAKIEJŚ tam córki. Ale na to, że film kijowy już nie patrzysz? Bez jaj. Cytat: Rola Washingtona najlepsza w karierze. Znaczy li to tylko, że nie widziałeś żadnej innej jego roli. To już w Out of Time jest lepszy jak tu - a tam jest jedynie solidny, więc... Cytat: Jakim trzeba być łbem, by to wszystko nakręcić za pomocą tradycyjnych środków filmowych bez postprodukcji w programach graficznych? Ziarno uzyskane przez kamerę cyfrową o podwyższonej światłoczułości. Podwójne naświetlanie. Nakładanie na siebie dwóch klisz z przesunięciem. Ale wiesz, że za całość filmu odpowiada cała ekipa? Z młodego Scotta akurat mózgowiec niewielki - stawiam na kontrybucję operatora.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 05-03-2011, 16:19
Rango - prześwietna bajka. Wspaniały klimat - te krajobrazy, muzyka, zdjęcia...
Postacie wspaniale zrobione - z pazurem (bądź strzałą). Oglądałam wersję anglojęzyczną więc nie wiem jak to z dubbingiem wygląda, ale zdecydowanie polecam wędrówkę do kina - niektóre sceny warto zobaczyć na dużym ekranie (pościgi!). Świetny western! Wybiorę się chyba jeszcze raz - tym razem z młodszym bratem żeby nie było, że sama łażę na bajki. Ocena świeżo po seansie: 9/10
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
05-03-2011, 23:55
Rango - prześwietna bajka. Wspaniały klimat - te krajobrazy, muzyka, zdjęcia...
Postacie wspaniale zrobione - z pazurem (bądź strzałą). Oglądałam wersję anglojęzyczną więc nie wiem jak to z dubbingiem wygląda, ale zdecydowanie polecam wędrówkę do kina - niektóre sceny warto zobaczyć na dużym ekranie (pościgi!). Świetny western! Wybiorę się chyba jeszcze raz - tym razem z młodszym bratem żeby nie było, że sama łażę na bajki. Ocena świeżo po seansie: 9/10
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
05-03-2011, 23:55
All-Star Superman - już dawno nie widziałem filmu z tak nietrzymającym się kupy scenariuszem, który ma przed nosem posiadający ogromny potencjał punkt wyjścia, ale nie potrafi go wykorzystać.
Film jest adaptacją 12-odcinkowej serii komiksowej i stanowi chyba jeden z najlepszych dowodów na to, że niektórych rzeczy nie powinno przenosić się na ekran, zwłaszcza jeśli złożoną, wielowątkową historię próbuje się upchnąć w 70-minutowym filmie. Chyba łatwiej byłoby mi wymienić czego w tej animacji nie ma, aniżeli te wszystkie dziwaczne i zbędne wątki, które zostały tu upchnięte. Przykład? Superman udaje się w kosmos w celu znalezienia nowego domu dla miniaturowych mieszkańców miniaturowego miasta. Gdy wraca po dwóch tygodniach, okazuje się, że jacyś ocaleli Kryptonianie podbili ziemię. Coś co mogłoby posłużyć za fabułę osobnego filmu, zostaje rozwiązane w jakieś 3 minuty. Koniec, wątek zakończony. Są jeszcze: - Plan Lexa mający na celu zabicie Supermana - Umierający Superman - Clark wyznający Lois że jest Supermanem - Lois z supermocami - Podróżnicy w czasie - Podziemna rasa inteligentnych gadów - Pożeracz słońc - Solaris aka kosmiczny komputer (?) - Lex z supermocami Uffff! Ogląda się dobrze, ale scenariuszowo to straszny chaos i groch z kapustą, rzecz chyba tylko dla zagorzałych fanów. 6/10 06-03-2011, 20:27
All-Star Superman - już dawno nie widziałem filmu z tak nietrzymającym się kupy scenariuszem, który ma przed nosem posiadający ogromny potencjał punkt wyjścia, ale nie potrafi go wykorzystać.
Film jest adaptacją 12-odcinkowej serii komiksowej i stanowi chyba jeden z najlepszych dowodów na to, że niektórych rzeczy nie powinno przenosić się na ekran, zwłaszcza jeśli złożoną, wielowątkową historię próbuje się upchnąć w 70-minutowym filmie. Chyba łatwiej byłoby mi wymienić czego w tej animacji nie ma, aniżeli te wszystkie dziwaczne i zbędne wątki, które zostały tu upchnięte. Przykład? Superman udaje się w kosmos w celu znalezienia nowego domu dla miniaturowych mieszkańców miniaturowego miasta. Gdy wraca po dwóch tygodniach, okazuje się, że jacyś ocaleli Kryptonianie podbili ziemię. Coś co mogłoby posłużyć za fabułę osobnego filmu, zostaje rozwiązane w jakieś 3 minuty. Koniec, wątek zakończony. Są jeszcze: - Plan Lexa mający na celu zabicie Supermana - Umierający Superman - Clark wyznający Lois że jest Supermanem - Lois z supermocami - Podróżnicy w czasie - Podziemna rasa inteligentnych gadów - Pożeracz słońc - Solaris aka kosmiczny komputer (?) - Lex z supermocami Uffff! Ogląda się dobrze, ale scenariuszowo to straszny chaos i groch z kapustą, rzecz chyba tylko dla zagorzałych fanów. 6/10 06-03-2011, 20:27 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,194 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,878 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,256 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,420 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,684 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,276 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |