Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tomorrow Never Dies - po świetnym Goldeneye Bond zalicza spory spadek formy. Co prawda film jako taki dostarcza sporej dawki rozrywki, ale scenariusz jest tak bzdurny, plan czarnego charakteru absurdalna, a on sam tak karykaturalny, że nie sposób brać tego filmu na poważnie, nawet jeśli Bondy nigdy nie były jakimiś mega poważnymi filmami. Dopiero teraz zaliczyłem tego Bonda i widzę że nic mnie nie ominęło. 5/10
The World Is Not Enough - miłe zaskoczenie, bo widziałem dawno temu na VHS i nie podobało mi się, za to tym razem owszem. Niezła fabuła, powalająca Marceau, większa rola M i sporo bardzo fajnych scen. Nie jest to co prawda poziom Goldeneye, ale też przepaść między nimi nie jest aż tak duża. Na minus totalnie bezpłciowa Denise Richards, której nie pomaga nawet mokry podkoszulek. 7/10
11-04-2011, 21:05
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
Mam tak samo, tylko na odwrót :) Tommorow Never Dies to moja ulubiona część z Piercem, a The World Is Not Enough, to jedyny film z serii, którego nigdy nie dałem rady zobaczyć do końca.
11-04-2011, 21:14
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Nie bardzo. Golden Eye to dla mnie chyba najsłabszy Bond z Brosnanem. Co z tego, że grała Scorupco skoro cała reszta była tak bardzo przeciętna i mało interesująca?
Ja wolę Die Another Day, który klimatem zbliża się do przegiętych i totalnie nieprawdopodobnych Bondów z Rogerem Moore'em. Gadźety wręcz kosmiczne, fabuła też kosmos. Za to mieliśmy Halle Berry w kostiumie kąpielowym, parę śmiesznych gadek Bonda i kilka fajnych scen np. pościg tym niewidzialnym super wozem na lodzie. Wiadomo, że głupie, ale przynajmniej zabawne.
11-04-2011, 21:33
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Sex and the City 2, czyli naprawdę niepotrzebny ciąg dalszy
Co do pierwszej części, to jestem jak najbardziej na tak. To takie zwieńczenie, skądinąd świetnego przecież serialu, babskiego ale prawdziwego i co więcej naturalnego i wdzięcznego dla oka i ucha. Część pierwsza ma ręce i nogi, początek, rozwinięcie i ... zakończenie. Tym bardziej więc wydaje się być niedorzeczne powstanie części 2. Dlatego z niepokojem obejrzałam ten film. Niepokój jak najbardziej uzasadniony: no bo co jeszcze można by tu wymyślić. To że film rozczaruje, to było raczej do przewidzenia, bowiem każda następna część jest zazwyczaj gorsza od swojego pierwowzoru. Taki jest los kopii. Ale to, co rzuca się w oczy najbardziej to zupełny brak pomysłu :!: W efekcie mamy wydumanie i na siłę wymyślanie kolejnych bzdurnych ( :shock: :shock: :shock: ) przygód głównych bohaterek. I o ile w serialu może by to uszło na sucho (chociaż chciałabym, aby wszystkie odcinki były inteligentne), o tyle w filmie jest to po prostu niedopuszczalne. Wielka szkoda, że tak fajny serial i ciekawy film zamykający losy czterech pryjaciółek, został zamordowany przez zupełnie nikomu niepotrzebną część 2. Oj tego niespodziewałam się po S. J. Parker i spółce
Moja ocena 4/10 i nie wiem, czy aby nie za wysoko
12-04-2011, 12:47
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
The Way Back - Farrell+Harris w fenomenalnej formie i to mi wystarczy, by wyjść z kina ustatysfakcjonowana :P Oglada sie dobrze, o dziwo mnostwo w filmie odpowiadajacego mi humoru, ale ogolnie, moze tez przez ten humor, cały film nieco zbyt łagodny - nie wiem, moze czytanie tego forum spaczyło mi wyobraznie, ale kiedy w filmie pojawia sie kobieta, spodziewalam sie, ze umęczeni wielotygodniowym marszem bohaterowie powinni ja natychmiast zgwałcić i zjeść ;) 7/10
The Next Three Days - parada banału i nadzwyczajnych zbiegów okolicznosci, poczatkowo nieco irytujaca, ale musze przyznac, ze ostatecznie wsiąknęłam 6/10
Rabbit Hole - polski tytuł i trajler mogę porzadnie zmylić widza, wskazujac na thriller z elementami fantastyki, a nie po prostu dramat. Film swietnie zagrany i poruszajacy, z idealnym zakończeniem 7/10
13-04-2011, 00:18
Stały bywalec
Liczba postów: 13,241
Liczba wątków: 77
Inhale - thriller medyczno-sensacyjny z akcją osadzoną w Meksyku. Młode, ale szanowane w środowisko prawniczym małżeństwo szuka dawcy płuc dla chorej córki. Ojciec widząc malejące szanse na przeszczep postanawia ruszyć dupsko i odkrywa mniej legalne wyjście z sytuacji, aczkolwiek wymagające wyjazdu za granicę. Film bardzo wolno się rozkręca, przez pierwsze 30 minut nuży, aczkolwiek im dalej w las tym lepiej, a końcówka taka, że palce lizać. Bonusowo Diane Kruger w wersji full frontal oraz ciekawa scenka z blowjobem w meksykańskim burdelu :)
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
14-04-2011, 17:46
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Let Me In - amerykańska wersja LĂĽt det rätta komma ut. Do małego miasteczka wprowadza się stary facet z małą, tajemniczą dziewczynką. W gruncie rzeczy niczym to nie różni się od oryginału, z tą różnicą, że tutaj jesteśmy świadkami mdłego i dłużącego się filmidła, ale przynajmniej zdjęcia dorównują poziomem. Zamiast spokojnego klimatu niewielkiej mieściny i osamotnienia, dostajemy rzecz pełną akcji pędzącej niczym kot z pęcherzem. Chloe Moretz (Hit Girl z Kick Ass) i Kodi Smit-McPhee (syn z The Road) zupełnie nie sprawdzają się w roli dzieciaków. Przez cały seans obserwowałem ze znudzeniem, jak snują się po planach i wymienią kilka zdań siedząc/leżąc/stojąc/stukając w ścianę.
Bardzo naciągane 5/10. Za wieczorne/nocne ujęcia.
18-04-2011, 11:57
Uzurpator
Liczba postów: 1,489
Liczba wątków: 7
Das Boot - klasyka kina wojennego i rzeczywiscie zasługuje na to miano...a to za sprawa ostatnich 50 minut. pierwsze 600 minut jest po prostu okrppnie monotonne, mimo czestych "akcji", z ktorych kazda wygladała tak samo - spieprzaja 200m metrów w dół gdzie sa bombardowani, kamera sie trzesie, chwila ciszy, znowu bombardowanie, a potem naprawianie szkód. relacje miedzyludzkie totalnie suche - zadnych ciekawszych konfliktów miedzy czlonkami załogi, nikt nie ma mysli samobójczych, wszyscy sa zgrani i moga na sobie polegac. jakis tam okretowy mechanik mial chwilowe zalamanie psychiczne, ale spojrzenie spod byka Jurgena Prochnowa przywolalo go do porzadku. ale jak wspomnialem ostatnia godzina jest naprawde mocna - ekipa dostaje mission impossible, podczas ktorej zostaje prawie zatopiona. zmagania zalogi z zywiołem i cisnieniem, uczucie bezsilnosci, beznadziei i na dodatek bardzo gorzka koncówka - to sprawilo, ze mimo wszystko nie załowalem tych paru godzin. na plus zaliczylbym takze zdjecia, nie potrafie sobie wyobrazic w jaki sposob nagrano niektore sceny.
18-04-2011, 17:13
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Wojna domowa (Easy virtue) 2008 r. reż. Stephan Elliott, czyli nieogolony Colin Firth
Zamiarem twórców film ten miał być lekki, łatwy i przyjemny. I rzeczywiście taki jest. Film ogląda się naprawdę sprawnie i z zainteresowaniem. Nie jest infantylny, sielski czy anielski, choć z początku takim się mógł wydawać. Jessica Biel miała być piękna i uwodzicielska i takowoż była. Zadziwił nieco Colin Firth, który jakby chciał uciec od swego emploi eleganckiego gentelmana i dlatego chodził w rozchełstanej koszuli, nieogolony i wiatrem czesany. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie w filmie i jest ono poniekąd bardzo ważne. Chociaż na mój gust można było wykorzystać inny środek ekspresji. Wydaje mi się bowiem, że charakteryzacja ma niejako wspomóc aktora w jego pracy, a nie go wyręczać. Wypadło więc trochę tak nienaturanie i fałszywie. Być może się czepiam, ale uważam, że można było po prostu inaczej pokazać postać pana Whittakera.
Moja ocena 6/10 (trochę nisko, ale denerwowały mnie zęby Jessiki Biel :roll: i dlatego tak jest)
18-04-2011, 21:54
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Pitero napisał(a):Jestem Bogiem Miejscami zabawnie, świetne sceny pościgów (akcja na lodowisku :)) oraz montaż (te przybliżenia!). Aktorstwo niezłe(...) 8/10
No ja mam zupełnie inne odczucia. Akcja na lodowisku jest jedną z najgłupszych rzeczy jakie widziałem ostatnio w kinie akcji. Równie absurdalna jest końcówka z krwią.
Jestem Bogiem to dobry pomysł wyjściowy, nieźle zrealizowany, ale z absurdalnie głupim scenariuszem i łopatologicznym moralizatorstwem o tym, jakie to narkotyki są złe.
19-04-2011, 01:44
Cyborg (podobno)
Liczba postów: 2,689
Liczba wątków: 12
"Jakie to narkotyki są złe"? Serio? Z której strony do filmu bym nie podchodził, to wychodzi mi mniej więcej coś takiego:
Jeśli bierzesz dragi w rozsądnych ilościach, nie tylko ci nie zaszkodzą, ale jeszcze mogą ci bardzo pomóc. Na przykład w zostaniu prezydentem. ;)
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."
19-04-2011, 06:18
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Love and other drugs - kurrrrrva, co za dziadostwo, kolejna komedia romantyczna odrysowana od schematu: koleś poznaje rzekomo niepasującą do niego laskę, zbliżają się do siebie, nagle on mówi albo robi coś, co sprawia że się rozstają, później zdaje sobie sprawę jak bardzo za nią szaleje, goni ją jak wariat, wyznaje miłość, wracają do siebie, koniec filmu. Słowem: DNO. Ale to jeszcze nic.
Film próbuje uświadamiać głupich amerykańców, czym jest choroba Parkinsona - ma ją główna bohaterka. No i dowiadujemy się, że jest to taka choroba, która nie pozwala wycinać postaci ze zdjęć, bo się trzęsą ręce (i powoduje inne, podobnie dramatyczne dolegliwości). Oczywiście przesłanie jest proste: ludzi z parkinsonem trzeba kochać.
Nic w tym filmie się nie klei - wątek pracy głównego bohatera, choć miał potencjał, okazał się pociągnięty donikąd (jakby w ogóle go wywalić, nie byłoby szkody dla filmu). O jedynej fajnej postaci (czyli lekarzu granym przez Hanka Azarię) reżyser zapomina w połowie. Od połowy nawet cycki Anny Hathaway przestają być pokazywane, a to jedyna - i to niezbyt wielka - zaleta tego filmidła. Trwało to chyba ze 100 minut, mnie się wydawało że dziesięć godzin.
1/10, najgorszy film jaki widziałem od baaaaardzo dawna. No, w sumie lepszy od Battle: LA, ale niewiele.
19-04-2011, 10:11
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Ciuniek napisał(a):"Jakie to narkotyki są złe"? Serio? Z której strony do filmu bym nie podchodził, to wychodzi mi mniej więcej coś takiego:
Dokładnie, to jest największy zonk tego filmu :)
Mi się generalnie podobało, choć jest troszkę prostych motywów realizacyjnych jak zabawa kolorami. Tak samo wkurza głupota bohatera który miał być arcy inteligentny a robi proste błędy. No i wreszcie jest DeNiro, który chyba już zawsze będzie parodią samego siebie. Grając w komediach musiał przekroczyć granicę bez powrotu. Mimo to - pierwsza jazda na dragu fajnie pokazana, kapitalny motyw z dresiarzem, na którego też trochę działało :) , może po prostu miałem po trailerze niskie oczekiwania i dlatego bardzo dobrze mi się oglądało.
19-04-2011, 10:56
Nowy
Liczba postów: 161
Liczba wątków: 0
Z tego co czytałem, to wersja na dvd będzie unrated, kilka scen będzie dosadniejszych, bardziej krwawych i mocniejszych, między innymi ta z piciem krwi.
20-04-2011, 11:55
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,114
Liczba wątków: 57
The Sorcerer's Apprentice- nie nazwę tego filmu łajnen, gniotem gdyż byłoby to niesprawiedliwe. To produkcja idealnie skrojona dla dzieciaczków i tylko dzieciaczki powinny być odbiorcami tego filmu. Do mnie takie produkcje już zupełnie nie trafiają, zwłaszcza, że sceny akcji są niesamowicie nudne i przewidywalne.
1/6, lecz gdybym miał te 8 lat to pewnie 6/6:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
20-04-2011, 23:37
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,124
Liczba wątków: 67
Danus napisał(a):To produkcja idealnie skrojona dla dzieciaczków i tylko dzieciaczki powinny być odbiorcami tego filmu. Do mnie takie produkcje już zupełnie nie trafiają
Gdybyś tylko nie spuszczał się nad TFami i BLA, to można by ten post wziąć na serio :lol:
21-04-2011, 02:14
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,114
Liczba wątków: 57
Nad BLA rozumiem, ale pokaż mi posta w którym przez ostatni rok spuszczam się nad TFami.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-04-2011, 09:45
.
Liczba postów: 27,502
Liczba wątków: 60
The Tempest - Bardzo zawiodła mnie pani Taymor, którą dotychczas dosyć lubiłem. Po średnim Across the Universe przyszedł czas na jeszcze gorszą Burzę, której jedynymi prawdziwymi zaletami są ciekawie dobrana, trochę niespodziewana w takich scenach muzyka i choreografia. Historia wymyślona przez Szekspira(nie czytałem sztuki, więc oceniam tylko na podstawie filmu) ma niezwykły potencjał i człowiek od początku seansu przymyka oko na niezamierzenie śmieszne, lub do bólu teatralnie zagrane sceny licząc na to, że z tak ciekawie zawiązanej akcji musi wyniknąć coś ciekawego. Oczywiście nic takiego nie ma miejsca i film kończy się w najbardziej przewidywalny sposób. Odradzam, zjadliwe to będzie tylko dla kogoś kto uwielbia teatralny sposób grania i nie wkurza go poprowadzona do granic absurdu umowność. Ten film to nie przeniesienie Szekspira do kina, tylko nagrany plenerowy spektakl z efektami specjalnymi. 5/10
Jak zły by ten film nie był to zachęcił mnie, żebym powtórzył sobie Zakazaną Planetę, obejrzał Księgę Prospera i przeczytał Burzę.
21-04-2011, 14:59
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,124
Liczba wątków: 67
Danus napisał(a):Nad BLA rozumiem, ale pokaż mi posta w którym przez ostatni rok spuszczam się nad TFami.
A co ma do tego ostatni rok? Uwielbiasz ten film i jest na forum parę tematów, które to potwierdzą.
21-04-2011, 16:01
Captain Skullet
Liczba postów: 20,256
Liczba wątków: 128
Cytat:Nad BLA rozumiem, ale pokaż mi posta w którym przez ostatni rok spuszczam się nad TFami.
Poczekajmy do lipca ;)
Mefisto napisał(a):Gdybyś tylko nie spuszczał się nad TFami i BLA, to można by ten post wziąć na serio :lol:
Dokłądnie to samo przyszło mi wczoraj do głowy, nawet napisałem posta, ale zdecydowałem się go nie wysyłać :)
21-04-2011, 16:07
|