Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Genua. Włoskie lato (tytuł oryg. Genova) 2008 r. reż. Michael Winterbottom
Przypuszczam, że Colin Firth jest tej rangi aktorem, że jakby zagrał nogę od stołu, to też byłoby fajnie. Bo poza nim naprawdę niewarto sobie głowy zajmować tym arcy nieudanym dziełem. Ja zawsze się czepiam filmów, które nie mają tzw. głębi. Dla mnie głębia filmu to kwintesencja. Film musi mnie bowiem poruszyć. Czasem zrobi to mocniej, czasem słabiej. Ale nijakości nie znoszę. Niech będzie za słone, niech bedzie za gorzkie, za słodkie. Ale nie nijakie. Nie żadne. A ten film taki właśnie jest! W wypadku samochodowym ginie matka dwóch córek. Ojciec dzieci postanawia wyjechać do Genui na cykl wykładów i jednocześnie zafundować nastolatkom letni wypoczynek. Stąd drugi człon polskiego tytułu. Jakby polski widz był za głupi i samo słowo "Genua" mu nie wystarczyło. Film nie idzie w czarną rozpacz po stracie ukochanej osoby (i to jest dobrze), ale nie idzie też w moim przekonaniu w żadnym innym kierunku. Że niby przeprowadzka ma być początkiem nowego życia? Łeee tam. Jedynie co w tym filmie mnie przekonuje, to nocne koszmary Mary i ojcowska miłość. Realna i naturalna.
Moja ocena 4/10
18-05-2011, 15:37
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Drive Angry - ten film jest tak maksymalnie głupi i kiczowaty, że aż fajny. Naprawdę bawiłem się przednio i śmiałem bardziej niż na niejednej komedii. Rasowy film klasy C albo niżej do oglądania z kumplami przy browarze. 6/10
Miller's Crossing - kapitalny film. Świetnie skonstruowana intryga, klimat, zdjęcia. Najlepsza jednak jest obsada. Gabriel Byrne gra tu fenomenalnie, kreując ciekawą i złożoną postać. Do tego świetny J.E. Freeman i piękna Marcia Gay Harden. Co mnie zaskoczyło to sporo scen humorystycznych, jednak tak nakręconych, że nie wydają się wstawione na siłę no i autentycznie bawią. Kawał solidnego kina.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
18-05-2011, 16:21
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Maratończyk
Czysta arcyklawość! Film swoim tempem i ogólnie pojętą akcją wyprzedza swoją epokę (1976!). Tak powinień wyglądać Bourne, a także każda inna pozycja pretendująca do miana thrillera szpiegowskiego. Wiadome sceny powodują ból zębów, a Hoffman topi lodowce swoją rewelacyjną kreacją. Kto nie widział niech płacze, biczuje się i szybko nadrabia kultowego klasyka, który w pełni zasługuje na swe miano.
10/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
19-05-2011, 08:20
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,869
Liczba wątków: 15
Cytat:Drive Angry - ten film jest tak maksymalnie głupi i kiczowaty, że aż fajny. Naprawdę bawiłem się przednio i śmiałem bardziej niż na niejednej komedii. Rasowy film klasy C albo niżej do oglądania z kumplami przy browarze.
To jest prawdziwy Grindhouse a nie te stylizowane blubry Tarantino i Rodrigueza.
19-05-2011, 09:43
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
1408 - po pierwszych 40 minutach, robiąc przerwę na kibelek, powiedziałem "ależ ten film jest zajebisty, ale to King, więc zaraz pewnie coś go spier...". Miałem rację. Z mega-klimatycznego, wciągającego horroru robi się typowa kingowa bzdura, którą ktoś z talentem Darabonta może pokazałby w ciekawy sposób (choć podejrzewam że ktoś z talentem Darabonta wiedziałby, że to akurat opowiadanie nie nadaje się do ekranizacji). Niepotrzebny przesyt efektami specjalnymi, niepotrzebne "uatrakcyjnianie" filmu milionem różnych zjawisk paranormalnych, muzyka rodem z filmu Baya a nie horroru... Świetny początek przeradza się w kaszanę. 5/10
Amityville (2005) - nic tak nie buduje klimatu horroru osadzonego w latach 70., jak widok przypakowanego, wydepilowanego modela znanego głównie z komedii. O dziwo Ryan Reynolds jest chyba najlepszym elementem tej kaszany. O ile początek - znów - był ciekawy, o tyle później film zarżnęły typowo Bayowskie pierdoły (bo to film od pieprzonego Platinum Dunes): padaczkowy montaż, niepasująca do klimatu muzyka, tanie efekciarstwo i różne "cool" elementy, które pasują do horroru jak pięść do nosa. Nienawidzę tych współczesnych filmów "grozy", których reżyserzy myślą że zmontowanie w dwie sekundy czterdziestu ujęć i podłożenie do nich ostrej muzy wywołuje w kimkolwiek przerażenie. Wszystko wygląda tu sztucznie, młodzieżowo, a jeśli scenariusz - jak w tym przypadku - jest zbyt poważny, trzeba go upstrzyć efekciarskimi patentami, takimi jak w ostatniej scenie. 3/10
19-05-2011, 10:07
Hitch napisał(a):Maratończyk
Czysta arcyklawość!
10/10
Popieram. Film to czysty geniusz i 100 % klasyk. Widziałem pierwszy raz dopiero rok temu, ale wiem, że wrócę do obrazu Schlesingera nie raz. Jest co prawda kilka nieścisłości, ale bledną one biorąc pod uwagę całość.
Scena ucieczki, końcówka, a także wszystkie sceny dentystyczne - moc !
Kubeczek napisał(a):Czarna śmierć (Black Death) 2010 r., reż. Christopher Smith, czyli pustka i czarna rozpacz = moje refleksje po projekcji
Moja ocena 1/10
Mam podobne odczucia. Dla mnie marazm, nijakość i totalna nuda. Reżyser bawi się pod koniec w jakieś oniryczne klimaty co już totalnie mnie dobiło.
1/10 to zbyt surowa ocena, ale więcej niż 3 nie dam.
19-05-2011, 10:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):O dziwo Ryan Reynolds jest chyba najlepszym elementem tej kaszany
Raczej jego perfekcyjna klata :lol: Mówiąc serio to Melissa George, Amityville to jeden z kilku powodów dla których uważam Reynoldsa za aktorskie dno.
19-05-2011, 12:22
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Hitch napisał(a):Maratończyk
Czysta arcyklawość! Film swoim tempem i ogólnie pojętą akcją wyprzedza swoją epokę (1976!). [...]Wiadome sceny powodują ból zębów, a Hoffman topi lodowce swoją rewelacyjną kreacją. [...]
10/10
Zgadzam się, że to świetny film, ale u mnie ocena byłaby trochę niższa (8/10), dlatego że nie podobało mi się zakończenie (finałowa rozgrywka obu bohaterów). Czytałem pierwowzór Goldmana i wydaje mi się, że tam lepiej rozegrano finał. Co do reszty, to się zgadzam - świetnie poprowadzona akcja, pełne napięcia sceny, aktorstwo genialne (nie tylko Hoffmana), a moment na fotelu dentystycznym kultowy i często cytowany (chociażby ostatnio w jednym odcinku serialu Detektyw Monk).
19-05-2011, 17:56
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
mariusz napisał(a):Czytałem pierwowzór Goldmana i wydaje mi się, że tam lepiej rozegrano finał.
Wolę finał w filmie, bo ten z książki za bardzo mi przypomina koniec "Taksówkarza". Zresztą, oba filmy z tego samego roku, choć powieść Goldmana wcześniejsza, więc to raczej Scorsese czerpał z książki niż na odwrót.
19-05-2011, 18:01
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Shorts- nie wiem jak to coś skomentować. Gość pokroju Rodrigueza nakręcił film który moim zdaniem jest nieoglądalny nie tylko przez dorosłych, ale i przez dzieci. Totalne gówno bez fabuły, ze słabymi kreacjami aktorskimi i beznadziejnymi efektami specjalnymi. Absurd goni absurd, głupota głupotę pogania. To film który z miejsca wskakuje w moim rankingu filmu gorszego od Transformers ROTF:P
Bez oceny bo nawet wystawienie oceny 1/6 byłoby oceną za wysoką.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
19-05-2011, 18:06
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Vacancy - modelowy thriller, zupełnie jak Breakdown z Kurtem. Po prostu idealnie wyważony przedstawiciel gatunku - wszystko jest na swoim miejscu, także emocje. Zero bullshitu, zero niepotrzebnego efekciarstwa. Przy okazji też zero oryginalności, ale mnie to nie przeszkadza. Świetnie że w XXI potrafili nakręcić taki film z dużym budżetem i możliwością zapchania go CGI. 8/10
19-05-2011, 20:28
Stacjonarny podróżnik
Liczba postów: 649
Liczba wątków: 2
(18-05-2011, 16:21)Azgaroth napisał(a): Miller's Crossing (...)
Ha, dzięki Azgarothowi skusiłem się na kolejną powtórkę. Jeden z moich ukochanych filmów, chyba najbardziej stylowy kryminał od czasów "Chinatown". Klimat noir aż kapie z każdego kadru. Fantastyczna rola Byrne'a, bardzo pojechana Bogartem, ale to dobrze. Fenomenalny Turturro, za którym nie przepadam poza "Lebowskim", ale który zalicza tu autentycznie wstrząsający występ na ścieżce strachu. Pokomplikowana rozgrywka z niegłupimi podtekstami w kwestii wierności i zdrady; bajeczne zdjęcia, w których klimat czarnego kryminału miesza się z ciut komiksową stylizacją; no i dialogi, dialogi!
- Look into your heart, Tom!
- What heart?
Ech, 10/10
21-05-2011, 00:34
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Maratończyk
Szybko nadrobiłem klasyka:) Myślałem, że wiadome sceny będą bardziej szokujące. Ale boję się strasznie dentysty, więc i tak zrobiły na mnie wrażenie. Super, że Dustin nie zmienia się nagle w twardziela, który wszystkich rozwala, rozdając ciosy na lewo i prawo. Twardnieje jedynie pod względem psychicznym. Końcówka z żarciem diamentów jest świetna, ale sceną filmu jest ta, gdy Szell przechodzi przez jubilerską dzielnicę i zostaje rozpoznany.
I wszyscy tak realistycznie tu krwawią - takiej ładnej krwi w filmie dawno nie widziałem:)
9/10
21-05-2011, 09:03
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
The Core (2003)
Armageddon był głupi do potęgi, ale śmieszny. Nawet silili się na epickość niektórych scen i wyszedł dobry, ciepło przeze mnie wspominany blockbuster. Nawet muzyka i teledysk świetnie pasowały do filmu. O "The Core" słyszałem wiele złych rzeczy, ale żeby to zrozumieć, trzeba obraz zobaczyć. Pominę fabułę, bo tutaj ciężko zaskoczyć - więc są klisze tłuczone hurtem jak ulotki z MM - i skupię się na tym, co miało byc nośnikiem filmu, czyli efekty. Jest ich dużo, nie ma co ukrywać, ale ilość nie idzie w parze z jakością. Ba!, nawet tutaj o jakości nie ma co mówić, bo każda scena z CGI wygląda jak słaba konwersja animacji z CDTV z lat 90-tych. Widać, że reżyser się starał, obsada także (Hilary Swank i Aeron Eckhart naprawdę ratują tę katastrofę), ale całość leży i kwiczy przygnieciona topornymi efektami specjalnymi. Miałem ochotę obejrzeć całość, bo wydał się ciekawą alternatywa dla Armageddonu, ale ciężko było znieść okropne widoczki. Sceny w kapsule podczas "akcji" lepiej nie komentować.
3/10 (głównie za aktorów)
Siedem Dusz (2008)
To, jakim aktorem jest Will Smith, jest jasne jak słońce. Ale partnerująca jemu Rosario Downson naprawdę kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Pełna dramatyzmu, wewnętrznego spokoju ale i niesamowicie naturalna: gesty, uśmiech, spojrzenie... naprawdę czułem, że oglądam osobę pogodzoną (i tak i nie) ze swoim losem. Historia może uproszczona (zwłaszcza niektóre procedury i zabiegi), ale chwyta za serce, pozwala skupić się na sferze profanum, spojrzeć na życie z innego kąta i daje do myślenia. Trochę żałowałem, iż wątek pozostałych "obdarowanych" został zminimalizowany do kilku scen.
Mocne 8/10
Hasło: ODWAGA
Czyli brytyjski film o żołnierzach planujących ucieczkę z obozu jenieckiego. Rzadko sięgam po czarno-białe filmy wojenne, ale tutaj zostałem mile zaskoczony i chyba zmienię nawyki. Po pierwsze, katastrofa kolejowa: scena trwa nie więcej niż minutę, ale zapewniam, że wielu filmowców chciałoby stworzyć tak wiarygodny rozpierdziel na ekranie. Lokomotywa (chyba makieta, bo raczej nie prawdziwy pociąg) stacza się z nasypu i widać efektowną masakrę kolejnych składów. No cóż, musze przyznać, że szczena mi opadła. Ale nie o tym jest film: obóz znajduje się na ziemi polskiej, 180 ludzi ma uciec i kopią tunel. Przedstawione życie jeńców jest, mówiąc oględnie, bajeczne - mogą łazić, gdzie chcą, robić, co chcą i nawet jakby wprowadzili pancernik Hood do obozu, pewnie nikt by nie zauważył. Może to wina tamtych czasów, że pewne kwestie musiały być pominięte albo też złagodzone, mimo wszystko wygląda to sztucznie. Co mnie natomiast - rzecz naturalna - zainteresowało i od razu przypadło do gustu to dwie rzeczy (poza wspomnianą katastrofą) 1) Sceneria w Polsce, dopieszczona z detalami, jakby to Polacy robili. W mieście są szyldym, napisy itd. każdy szczegół jak z widokówki. 2) dialogi: przywykłem, że Indianie mówili po angielsku, ale tutaj postawiono nacisk na naturalność i Niemcy szprechają po swojemu, Anglicy ni w ząb ich nie rozumieją, czasem francuski się przewinie, gdzieś w tle polski. To naprawdę dodaje klimatu temu obrazowi. Sama ucieczka, czyli meritum filmu jest przedstawiona pobieżnie (nie licząc scen w tunelu) i widać tam całą masę uproszczeń fabularnych. Końcówka, niestety, rozczarowuje.
6/10
loading podpis...
21-05-2011, 12:35
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Cytat:Hasło: ODWAGA
[...]6/10
Myślę, że ta ocena jest sprawiedliwa dla tego filmu, bo nie jest to film rewelacyjny, ale jednak ma w sobie coś, co sprawia, że ogląda się wcale nie gorzej od słynnej "Wielkiej ucieczki" Johna Sturgesa. Efekty specjalne bardzo dobre, przygotował je facet od "Dział Nawarony" i obok wspomnianej przez Martinipl sceny z pociągiem, efektowne są eksplozje i zabawna sekwencja gaszenia pożaru. Reżyserem tego filmu jest Andrew L. Stone, specjalizujący się w efektownych filmach katastroficznych ("The Last Voyage" z 1960, "Ring of Fire" z 1961), ale jego najlepszy film to jednak skromniejsza produkcja - thriller "Cry Terror" (1958). Na TCM-ie można było obejrzeć wszystkie te filmy.
21-05-2011, 14:56
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Carriers- znakomity dramat ukazujacy zachowanie ludzi w obliczu nienamacalnego zagrożenia. Temat niby oklepany, ale nakręcony z głową i nie kopiuje motywów z innych filmów. Fajnie napisane dialogi, kilka scen chwytających za serce, klimat wymarłego świata znakomity.
8/10
Altitude- film o ogromnej ośmiornicy latającej w przestworzach ścigającej mały samolot z nastolatkami z problemami na pokładzie! Ten opis mówi wszystko, film to kompletne dno. Nie polecam!!
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-05-2011, 22:09
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Italiani - pseudoartystyczna, pseudointelektualna kupa, nakręcona gównianą cyfrówką tylko po to, żeby nakarmić przerośnięte ego twórców. Jeden z najbardziej bezsensownych, nudnych i kretyńskich filmów, jakie widziałem w życiu. Jedynym plusem jest fakt, że trwa to tylko marną godzinę.
1/10
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
22-05-2011, 02:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Wolf Creek - zmarnowany potencjał. Świetny pomysł na wsiowego mordercę w kapeluszu zostaje zaprzepaszczony przez jedną z największych pomyłek obsadowych w historii - nie dość, że killer to pocieszny grubcio o wyglądzie wujka Stefka, to jeszcze gęba mu się nie zamyka, a wszystkie próby naśladowania Kurta Russella z Death Proof wychodzą beznadziejnie. Dalej...
mamy ŚWIETNĄ główną bohaterkę - lasia nie dość, że ładna, to przy okazji silna psychicznie - od razu zaczyna kombinować i bierze sprawy w swoje ręce, nie załamując się ani na chwilę. I co? I kończy jak ostatnia pipa. Po prostu rozczarowanie dziesięciolecia - to mogła być bohaterka na miarę Heather Langenkamp z Freddy'ego, a nawet Sary Connor.
Dalej - mamy bohatera-mężczyznę, o którym na większość filmu reżyser zapomina. Mamy potencjalnie fajne akcje, które, jak się zastanowić, nie mają za grosz sensu - np. dziadek w samochodzie znajduje uciekającą kobietę, wyjmuje z bagażnika termos, stawia go na dachu, za chwilę w termosie pojawia się dziura. A po kolejnej chwili mózg dziadka rozpryskuje się na szybę. Co jest w założeniu całkiem ciekawe, ale też bezsensowne - termos był przyklejony do dachu, że nie ruszył się pod wpływem uderzenia? Wiem że to w sumie czepianie się drobiazgu, ale ten drobiazg sprawił, że potencjalnie zarąbista scena przyprawiła mnie o facepalm.
W zasadzie każda akcja w filmie jest psuta jakimiś głupotami. Lasia wchodzi do szopy pełnej broni porozwieszanej na ścianach (w tym noży), i co bierze? Nic. Potem gdzieś znajduje scyzoryk. Udaje się jej postrzelić mordercę - zamiast go dobić jedną z MILIONA broni w okolicy, zdziela go dwa razy kolbą w plecy i jest zadowolona. I o co chodziło z tymi psującymi się sprzętami przy kraterze? Rozumiem że samochód mógł załatwić Mick podczas nieobecności bohaterów, ale czemu zepsuły im się zegarki? Tylko nie mówcie, że to miało oznaczać, że już w zasadzie są martwi, bo taka symbolika dla debili jest wyłącznie wkurzająca.
Było tu parę fajnych patentów, parę świetnych ujęć, ale całość zniszczył aktor grający mordercę. Daję coś między 3 a 4/10 - i liczę na jakiś porządny remake.
22-05-2011, 10:52
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Frailty - leżę. Za śmieszne pieniądze Bill Paxton zrobił film ośmieszający wszystkie wysokobudżetowe thrillery z tamtego okresu (tzn. nieudolnych naśladowców Siedem). Świetnie opowiedziana, a przy okazji świetna sama w sobie historia, kompletnie pozbawiona bullshitu i taniego efekciarstwa. 10/10
22-05-2011, 21:31
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
L.A. Confidental
A niech mnie! Czemu tak długo czekałem z zapoznaniem się z tym ultra-zacnym filmem? To jest to, co maksymalnie wpasowuje się w moje pojęcie filmu idealnego. Poważna sensacja niepróbująca w żaden sposób zainteresować dzieciarni; solidny, ciekawy scenariusz - dużo gadają, ale nie przegadany; no i doskonałe aktorstwo (choć Oskar dla Basinger to chyba przesada). Dodatkowo fajnie ukazane realia Los Angeles lat '50, i tego jak wszystko kręciło się wokół Hollywood.
Jak dla mnie instant klasyk, do którego powrócę jeszcze w tym tygodniu.
10/10
PS. No i widać, jakim filmem inspirowali się twórcy L.A. Noire, na które to mam teraz niewyobrażąlnego smaka.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
23-05-2011, 09:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2011, 09:10 przez Hitch.)
|