17-08-2011, 19:51
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Ale ciekawa fabuła. Laska jeździ od mieściny do mieściny i napotyka różne indywidua... Żadne nie zostaje w pamięci. Czuć jednak nastrój filmów Kar Waia, no i świetne piosenki Norah, która z rolą sobie też nieźle poradziła. Nie mniej film na raz i to ledwo.
Ja również będę bronił Jagodowej miłości! Oglądałem go niedawno po raz pierwszy w towarzystwie osoby, która po 20 minutach przekonywała mnie, żebym wyłączył, bo nudne, jednak nie dałem się i obejrzałem całość. Co mam na obronę tego filmu? Niewiele, bo tylko uwielbienie stylu i tego o czym opowiada Wong Kar Wai - po prostu facet trafia w moje potrzeby filmowe lepiej niż Mann i Gibson :) Pijana Norah wykłócająca się o to, że nie musi płacić rachunku za swojego męża to majstersztyk, scena, która na długo zostanie w mojej pamięci.
17-08-2011, 22:42
Boogie Nights - ależ to był mega dobry film. Co tu gadać - zagrany pięknie, nakręcony pięknie, choć zbyt moralizatorski w drugiej połowie. Oglądało się rewelacyjnie. 9+/10. Gdyby nie parę fragmentów bliskie poziomu wysilonego artyzmu Requiem dla snu, byłaby dycha.
17-08-2011, 22:52
Raging Bull - wstyd się przyznać, ale dopiero teraz obejrzałem po raz pierwszy. Nie wiem co miałbym napisać o 30-letnim klasyku, więc krótko - rewelacja z wybitną rolą De Niro.
17-08-2011, 23:14
Military, a zauważyłeś w "Boogie Nights" (ja jednak daję 10/10) to cholernie mroczne przejście miedzy 70. a 80.? To ciekawe, że w popkulturze tak właśnie to funkcjonuje - widać to w muzyce rockowej, a następnie zimnej fali, widać to też w kinie, o branży porno nie wspominając. Anderson nakręcił film prawie idealny, a aktorsko - Wahlberg porno nijaki (pasuje!), a Hoffman zagrał chyba najbardziej obleśną postać w historii kina.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
18-08-2011, 03:18
Hoffman był perfekcyjny. Jak dla mnie przejście między 70s a 80s było jednak zbyt szybkie (i nie chodzi tu o Macy'ego, a o ogólny klimat filmu). Nagle jakby włączył się inny film - reżyserowany przez Aronofskiego. Już myślałem, że skończy się jak każdy denny moralitet, ale na szczęści Anderson wyszedł na prostą. To był fragment kiepski z tego względu, że w zasadzie w jednej chwili wszyscy zaczęli mieć jakieś ogromne problemy - to tak nie działa, to niemożliwe i już. Jakby polski film się włączył.:)
18-08-2011, 08:04
Ja rozumiem zarzut, bo też odczuwam ten przeskok za trochę dziwny, ale co do tego:
Cytat:w zasadzie w jednej chwili wszyscy zaczęli mieć jakieś ogromne problemy - to tak nie działa, to niemożliwe i już.to przecież była wyraźna przyczyna - wszyscy bohaterowie żyli sobie fajnie i miło bo płynęła kasa z porno kinematografii, producent, dzięki któremu wszyscy byli szczęśliwi i beztrosko się bawili wypiął się na zmianę źródła dochodu, więc nagle wszystkim zaczęło brakować i pojawiają się problemy, tak to działa. 18-08-2011, 08:34
Simek: Ale WSZYSCY, absolutnie wszyscy nagle popadli w niezwykle poważne kłopoty.
Tak się po prostu nie zdarza, żeby WSZYSTKICH z jakiegoś kręgu, dobrych 15 osób, szlag trafiał w tej samej, krótkiej chwili, z tak masakrycznie odmiennych przyczyn. 31 grudnia - jesteśmy na szczycie świata! 1 stycznia - na obiad zdrapujemy mech z rynsztoka. Nie kupuję tego i już. Jeśli to tyczyłoby się jednej czy dwóch postaci, a reszta sobie radziła - ok. Jeśli jedni upadliby wcześniej, drudzy później, trzeci jeszcze później - ok. Ale taka synchroniczność jest po prostu kosmicznie nieprawdopodobna. 18-08-2011, 08:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2011, 08:44 przez military.)
Conan the Destroyer - konsekwentnie druga część nadrobiona, a prezentuje się ona całkiem nieźle. Co prawda nie ma już tego klimatu, ale film w ogóle nie przynudza i w końcu Conan jest taki jakiego sobie wyobrażałem. Motywy muzyczne się powtarzały z pierwszej części, ale to wcale mi nie przeszkadzało, bo przecież muzyka z jedynki wymiatała. Niszczyciela stawiam oczko niżej względem Barbarzyńcy, chociaż po tych dwóch dniach od pierwszego Conana coraz bardziej zaczynam doceniać klimat tamtej opowieści.
6/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview
18-08-2011, 13:22
Warriors - ależ to było Carpenterowskie.:) Film, który mógł powstać tylko w latach 70 - połączenie Uciekiniera, Ataku na posterunek 13 i Mechanicznej pomarańczy. Klimatycznie miażdży - scenografia po prostu niszczy namacalnym, w 100% prawdziwym syfem, muzyka wymiata (totalnie moje klimaty), a pomysły na kolejne gangi są satysfakcjonująco dziwaczne. Film jest niesamowicie oniryczny, przypomina koszmarny sen.
Na minus zaliczam mu fakt, że każdy bohater ma przynajmniej jeden moment, w którym zachowuje się jak kompletny idiota. Na duży minus - świetne podbudowanie napięcia i klimatu ("Warriors, come out to playyyy!") przed końcówką, która nie daje kopa i w tym względzie kompletnie zawodzi. Na plus - sceny walki, w których elementy scenografii są rozwalane w drzazgi. Na gigantyczny plus - początkowa scena z panikującym tłumem i fragmenty scen akcji w slo-mo. Warriors nie każdemu się spodoba, bo to dość ciężki film i, prawdę mówiąc, niezbyt mądry, ale jak dla mnie to przede wszystkim wizualno-dźwiękowe przeżycie w klimatach, które uwielbiam - niemalże postapokaliptycznych. 8/10 18-08-2011, 22:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2011, 22:26 przez military.)
Podobno cienizna.
A jeśli chodzi o gry, to z klimatem Warriorsów skojarzył mi się Manhunt. 18-08-2011, 22:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2011, 22:56 przez military.)
Notre jour viendra - Cassel świetny, dzieciak także, parę scen miażdży, ale... to film o niczym. Niby jest tu jakaś próba buntu, ale ni chuja nie idzie powiedzieć wobec czego ten bunt, ta złość. A każda kolejna scena gorsza od poprzedniej - ot szokowanie dla samego szokowania.
5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-08-2011, 01:50
Double Indemnity (1944) - znakomity film Wildera. Wciągająca, Hitchcocowska wręcz intryga obfitująca w świetne dialogi i trzymająca w napięciu do samego końca. No i 3 wybitne kreacje aktorskie, z których trudno rozstrzygnąć, kto był najlepszy. Nie ma to jak stare, dobre noir. Aż naszła mnie ochota na nadrobienie zaległości z tego nurtu.
10/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview
19-08-2011, 23:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2011, 16:11 przez Berus.) (19-08-2011, 01:50)Mefisto napisał(a): Notre jour viendra - Cassel świetny, dzieciak także, parę scen miażdży, ale... to film o niczym. Niby jest tu jakaś próba buntu, ale ni chuja nie idzie powiedzieć wobec czego ten bunt, ta złość. A każda kolejna scena gorsza od poprzedniej - ot szokowanie dla samego szokowania. Szkoda, liczyłem, że Costa-Gravas po genialnych teledyskach (Stress, Born Free) w debiucie będzie równie dobry. 20-08-2011, 00:08 (16-07-2011, 19:25)Boudziou napisał(a): No Strings Attached - łojezu jaka nuda. Obejrzałem tylko ze względu na Portman i zastanawiam się, co ją skłoniło do udziału w tym filmie (no dobra, niby chciała odreagować po Black swan, ale bez przesady). Kompletnie nieangażujące, bezpłciowe, nieśmieszne. Słabe po prostu. Trudno nie zgodzić się z moim przedmówcą. Odczuwam dokładnie to samo. Dokładnie to samo zadaje pytanie: co skłoniło Portman do zagrania w tym gniocie. Widać tu wyraźnie, że jej poziom aktorski stoi na wyższym poziomie niż u reszty aktorów grających w tym przedsięwzięciu. Może rzeczywiście musiała trochę odreagować. Lżejszy repertuar jak najbardziej ok, ale nie znowu taka słabizna. Ashton Kutcher jest taki sobie, choć chłop stara się, nie powiem. Kevin Klein. Ach Kevin Kline. Nie, zdecydowanie nie. Dlatego, że zagrał nieco podobną postać w ?Chłopaku do towarzystwa?. I o ile tam wypadł świetnie, to tu wyszło po prostu słabo. Moja ocena 5/10 to dla Natalie Portman, bo nawet w takiej chale zagrała bardzo dobrze 20-08-2011, 12:42
Good Will Hunting - co za... totalnie przeciętny film. Idealne 5/10: wszystko jest tu tylko i wyłącznie poprawne, absolutnie nic (no, może poza rolą Williamsa) się nie wybija. Taka tam ckliwa holiłódzka bajka, pełna nieszkodliwych i niezbyt nachalnych banałów. Największą zaletą filmu jest Williams, a największą wadą koszmarna muzyka, rodem z Przygód małej wieśniaczki Zuzi i jej tęczowego psa. Ujdzie. Ale żebym dał mu Oskara za scenariusz, musiałby chyba konkurować z Mrocznym widmem i Mortal Kombat.
20-08-2011, 21:53 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,154 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,855 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,244 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,748 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,408 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,528 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,248 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


Spoiler![[Obrazek: scaled.php?server=691&filename=warriorst...res=medium]](http://desmond.imageshack.us/Himg691/scaled.php?server=691&filename=warriorst.jpg&res=medium)





