Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(11-09-2011, 12:50)Jakuzzi napisał(a): Pomimo problemu Waltera w filmie dominuje atmosfera letniego kina familijnego, a niby dramat rozpoczyna się dopiero w trzecim akcie.
O poważnych sprawach nie można opowiadać w lekki, pozbawiony pretensji sposób? Oczywiście że można i cieszę się, że Foster obrała taką drogę. No chyba że wolałbyś "Requiem for a Beaver" ;)
11-09-2011, 16:50
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Syriana - meh. Historia niby ciekawa, ale tak poszatkowana, tak skacząca po milionie wątków, że trudno ją śledzić, a jeszcze trudniej się nią przejąć. 5/10
11-09-2011, 17:50
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hudson Hawk - hmm, kiedyś bardziej mi się to podobało. Ten film sam do końca nie wie, czym chce być; klimat i rodzaj humoru zmienia się tu ze sceny na scenę. Zmontowany jest ciekawie, ale czasem można odnieść wrażenie, że brakuje jakiejś sceny, jakby nie starczyło budżetu żeby zrobić dokrętki po zmontowaniu pierwszej wersji. Jest ok - lekko, zabawnie i fajnie, i ogólnie w stylu Last Action Hero, ale... mam wrażenie, że ten film jest niedokończony. Coś między 6 a 7/10.
11-09-2011, 19:55
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Czarna mama, biała mama - kolejne filipińskie exploitation z gatunku "laski zamknięte w więzieniu" :) Tym razem jednak jest to remake Ucieczki w kajdanach z 1958 r. Prostytutka (seksowna Pam Grier) ucieka z więzienia przykuta do współwięźniarki, która siedzi za terroryzm. Obie panie się oczywiście nie znoszą, ale muszą przezwyciężyć niechęć jeżeli ich ucieczka ma zakończyć się sukcesem. Fajne rozrywkowe kino, dużo cycków i strzelania, ja tam więcej nie potrzebuję :) 6/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
12-09-2011, 14:35
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Moja ochota na na filipińskie exploitation właśnie wzrosła ;)
12-09-2011, 15:09
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
La herencia Valdemar oraz La Herencia Valdemar 2 La Sombra Prohibida - dwa hiszpańskie filmy aspirujące do miana horroru, nie wybijające się ponad przeciętność. Jest jednak pewna rzecz, która sprawia, że te dwa filmy szalenie mi się podobają.
Mianowicie mam wrażenie, że obejrzałem raport z sesji Zewu Cthulhu. To zajebisty materiał w klimatach Lovecrafta, który jak nic przypomina mi dawne sesje. Jest pani rzeczoznawca, która ma wycenić stary dom na odludziu. Jest prywatny detektyw, który ma za zadnie odszukać zaginioną osobę. Jest biznesmen wraz z sekretarką, którzy mają swoje własne zadanie. Jest prezez fundacji, nadzorująca pracę detektywa. Do tego dodać trzeba kultystów, czarną magię, okultyzm, stary dom z mroczną tajemnicą, księgi magiczne oraz tajemne rytuały. Cud, miód i orzeszki ziemne.
Filmy niejako dzieją się na dwóch płaszczyznach - teraźniejszej, gdzie są wyżej wymienieni bohaterowie, oraz przeszłej, gdzie ukazane są losy rodziny Valdemar (oraz spotkania z Lovecraftem, Crowleyem i Stokerem). Dla przeciętnego widza wszystko może się wydawać niestrawne i nieskładne, fabuła bardzo płytka i bezsensowna, gra aktorska, zdjęcia, montaż i efekty mogą wołać o pomstę do nieba, ale olać to. Jako miłośnik twórczości Samotnika z Providence jestem zadowolony. Tym bardziej, że ciężko o dobre filmy o tej - bądź też podobnej - tematyce.
7/10, oba filmy.
12-09-2011, 18:23
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Ong Bak - Krótko: Kał. Oczywiście walki są fajne i kilka wyczynów kaskaderskich się znajdzie, ale ogólnie to ten film jest na granicy oglądalności. Paskudne wstawki humorystyczne, muzyka to albo jakieś plumkanie z FL studio, albo murzyński rap, dialogi ... no cóż. xD Do tego Tony Jaa posiada tylko jeden wyraz twarzy (no ale to sportowiec nie aktor, więc tego akurat czepiać się nie wypada) a pościg trójkołowymi taksami jest mega śmieszny. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że całkiem nieźle się podczas oglądania bawiłem ...
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
12-09-2011, 20:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-09-2011, 20:08 przez Glut.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
To w tej części Tony Jaa szukał słonia? Czy może jakiejś figurki? Bo nie potrafię odróżnić, która jest która, a w jednej jest fenomenalna scena walki nakręcona w jednym długim ujęciu.
12-09-2011, 20:28
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Ta scena jest w filmie o słoniu. W Ong Bak Tony szuka urżniętej głowy figurki jakiegoś boga, którą bandyci z Bangoku podprowadzili z jego wiochy ...
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
12-09-2011, 20:32
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Dobrze wiedzieć. W sumie to oba filmy są niemal identyczne i różnią się szczegółami, ale sceny walk robią wrażenie. Ciekawe tylko, czy część trzecia trzyma poziom, czy może jest jeszcze gorsza... bo z tego, co czytałem, to Tony Jaa traci nagle swoje umiejętności, umiera, czy coś takiego.
12-09-2011, 20:54
Stały bywalec
Liczba postów: 13,247
Liczba wątków: 77
Trzecia część jest słaba i nie warto się poświęcać ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
12-09-2011, 21:27
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Merantau - Czyli Ong Bak, tylko że 5 razy lepszy. W fabułę nawet się nie będę zagłębiał, bo jest banalna. Ot, kung-fu-chłopaczek ze wsi przyjeżdża do dużego miasta i łamie kończyny. Całość jest o wiele mroczniejsza od filmu z Jaa i przede wszystkim poważna. Popisów kaskaderskich prawie nie ma, ale walki są mega (chociaż w kilku momentach wyraźnie przyśpieszona taśma na maksa psuła efekt) i naprawdę dobrze się je ogląda. Wystarczy wspomnieć że główny bohater podczas pierwszej jatki z grupką przeciwników dostaje wpierdol. Iko Uwais (główny hero) ma gdzieś tak miliard razy więcej charyzmy niż Tony i cośtam nawet gra. Ogólnie jak ktoś ma ochotę popatrzeć jak się kopią i nie zgrzytać zębami w scenach pomiędzy, to polecam.
Aha. Reżyserem jest kolo od kapitalnie się zapowiadającego The Raid. Wygląda na to że to całkiem zdolny gość i Wjazd na Chatę może być filmem ponadprzeciętnym.
Za to finałowa rozwałka jest jak dla mnie dość średnio sycąca. Walka na kontenerach chyba najsłabsza w filmie, a jak się okazało że tych dwóch białasów to jacyś mistrzowie łamania piszczeli to tylko parsknąłem.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
13-09-2011, 17:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2011, 17:54 przez Glut.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Wjazd na Chatę
Zajebista propozycja polskiego tłumaczenia :)
13-09-2011, 18:44
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
The Man, Who Wasn't There - Z jakiegoś powodu zwlekałem dość mocno z obejrzeniem tych Coenów, a jak się okazuje: zupełnie niepotrzebnie. Jak dla mnie film na równi z Fargo, Big Lebowskim czy NCFOM, absolutny geniusz. Smutno/śmieszna i tragiczna historia wyobcowanego(?) fryzjera mieszkającego w latach 40/50 w USA. Ukłon w stronę kina Noir, ale historia jak najbardziej autonomiczna i poruszająca. Do tego absolutnie perfekcyjne czarno-białe zdjęcia. Oglądać.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=htxvLcSnOU0[/youtube]
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
15-09-2011, 17:11
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Odnośnie ?Druhen? - może macie rację (Mefisto i Mierzwiak), że jest to przeciętny film i w zasadzie można rzec taki sobie. Teraz z perspektywy czasu myślę, że 8/10 to było wysoko. Wasza ocena jest chyba bardziej akuratna 6/10. Ale Megan jest jak najbardziej w porządku:)
Przypadek 39 (Case 39), 2009 reż. Christian Alvart
Mimo że film posługuje się znanymi już światu kinowemu schematami (Omen), to myślę, że jednak warto sięgnąć po niego. Chociażby dlatego, że występuje tam Renée Zellweger. Gdyby nie ona, śmiem twierdzić, że byłby to horror kompletnie nieudany. Bowiem niestety reszta jest całkiem przeciętna. I nie umiem jednoznacznie ocenić ile jest tu winy aktorów (córka i jej rodzice, policjant), a ile reżysera czy scenarzysty. Przez to, że nie jest to pomysł odkrywczy, twórcy mieli niesłychanie trudne zadanie. To fakt, ale nie zwalniało ich to z obowiązku takiego przedstawienia historii, żeby widzowi kapcie spadły. Nie chodzi mi tu o straszenie dla samego straszenia. Bardziej o jakąś niesamowitość, nieziemskość, niedopowiedzenie, jakiś podskórny strach. Taki strach, który paraliżuje, który jest przewrotny, bo da się go wytłumaczyć całkiem realnie. Myślę, że to było do osiągnięcia przez grę aktorską dziewczynki i jej rodziców. No cóż Zellweger zabrała wszystko.
Moja ocena 6/10
16-09-2011, 11:32
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:Taki strach, który paraliżuje, który jest przewrotny, bo da się go wytłumaczyć całkiem realnie. Myślę, że to było do osiągnięcia
Ależ to jak najbardziej zostało osiągnięte. Właśnie dzięki przekonującej kreacji tej małej smarkuli (grała już u Gilliama, ma potencjał) ciary kilka razy na plecach poczułem. Niby był wieczorek, pusta chałupa i ziąb za oknem, niemniej film odebrałem absolutnie pozytywnie. 8/10
16-09-2011, 21:38
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Amadeusz Dir Cut - uwielbiam Amadeusza, a dir cut... cóż, nie zauważyłem żadnych zmian, więc raczej był niepotrzebny. Nic nie zepsuł, ale i nic nie dodał. Bo co można dodać do filmu idealnego? 10/10
Brazil - ależ ten film jest aktualny, jakby kręcony z myślą o UE. Świat, w którym bohaterem ludu i terrorystą w oczach władzy jest hydraulik, który naprawia rury rzetelnie i bez pierdzielenia się z papierkami - no kurka, z każdym rokiem to staje się coraz mniej absurdalne. Co tu gadać, Brazil to Brazil. 10/10
16-09-2011, 22:06
.
Liczba postów: 27,528
Liczba wątków: 60
Cytat:cóż, nie zauważyłem żadnych zmian
a cycki? :)
nie oglądałem wersji kinowej, ale w opracowaniu dir cuta wyczytałem, że dodano cycuszki
16-09-2011, 22:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-09-2011, 22:21 przez simek.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cycki, cycki. Wam to tylko cycki w głowach.:)
16-09-2011, 22:34
.
Liczba postów: 27,528
Liczba wątków: 60
Nie wiem jaka bardziej zauważalna, niefabularna zmiana może istnieć niż uniegrzecznienie filmu.
16-09-2011, 22:41
|