Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Carrie (dopiero teraz!)

Dla mnie bomba. O stronie wizualnej naczytałem się dużo, i co tu dużo mówić - ten element zarządził. Dłuuugie ujęcia, plastyka każdego kadru, kolorystyka - miodzio. Jednak najmocniejszym punktem filmu są EMOCJE. Każda, dosłownie każda sytuacja, kiedy w jednym pomieszczeniu znajdują się Carrie i jej szalona matka, to bomba zegarowa - nie wiemy jedynie kiedy wybuchnie i z jakim impetem pozamiata. Niesamowicie nerwowy klimat w scenach matki z córką można dosłownie kroić nożem! Dalej - kibicujemy Carrie z całych sił, toteż mocno oddziałują na nas wszystkie stany emocjonalne bohaterki - od szczerej radości w towarzystwie Toma, po irytację i złość z powodu pieprzonych rówieśniczek i matki. Wreszcie katharsis, czyli finał balu i ostatnia scena z matką. Młoda Sissy Spacek ujęła mnie swoją naturalnością, a także zwyczajnym dziewczęcym wdziękiem i delikatnością - dlatego aż prosiłem o pale dla jej prześladowców :) Panie, które odegrały kolejno matkę Carrie i nauczycielkę w-f także świetnie się spisały. Film ten to z pewnością jedna z najlepszych adaptacji Kinga, obraz, po obejrzeniu którego spojrzałem w zgaszony ekran i powiedziałem: "Cholera, to było naprawdę świetne gówno!". 8,5 / 10

Odpowiedz
Harley Davidson i Marlboro Man (reż. Simon Wincer, 1991)

Udało mi się wykopać w sklepie płytkę z tym filmem i zanim włożyłem ją do koszyka, długo patrzyłem na okładkę. Czy niegdyś mój ulubiony film przetrwa próbę czasu? Ostatnio niektóre zderzenia ze starociami źle czynią tym ostatnim. Mimo wszystko, chociaż od ostatniego seansu minęło z 10 lat, pamiętałem bohaterów, niektóre akcje (ach, te złomowisko więcej warte niż armie Europy) i facetów w płaszczach.

Film to typowy buddy-movie, z prostą fabułą i pełen bzdur, które po latach wywołują uśmiech politowania. Obraz ratuje świetna muza, chemia pomiędzy Donem Johnsonem i Mickeyem Rourke, i kilka ciekawych onlinerów. Ale tak czy siak po seansie czułem klimat Ameryki, samotnych kowbojów, gangów i kapitalizmu. Chyba oto twórcom chodziło ? stworzyć reklamę USA. I dobrze, marketing zadziałał. Aż chce się usiąść na mechanicznego rumaka, nałożyć chustę na nos, kapelusz na głowę uderzyć w Las Vegas.

Ten film to ewidentny dowód na to, jak kiedyś budowano akcję, stosując jedno narzędzie do ukazania nadzwyczajności bohatera i te same narzędzie służyło do zabijania ostatków logiki. Don Johnson (Marlboro) potrafi strzelać tak celnie, że strażnikowi odstrzelił klamrę od paska (Deaglem!!!), ale jak przychodzi do walki z Bad guyami, to nie może ich trafić. Takie bzdurki (bez których film zakończyłby się w czasie 30 sekund) po prostu śmieszą.

Ocena: 6/10
Z sentymentu 7/10
loading podpis...

Odpowiedz
Thomas Crown Affair - zawsze uważałem go za solidną porcję kryminalnej rozrywki (nawet pomimo tego że to remake) i nie inaczej było przy ostatniej powtórce. Jeden z ostatnich McTiernanów, które pozbyły się scenariuszowej żenady. Jest trochę przewidywalnych schematów, ale fabuła sklecona jest znośnie, a najważniejsze że Brosnan i Russo (w jedynej, słusznej farbowanej wersji) błyszczą i bije od nich charyzma. Końcówka z melonikami jak zwykle w tego typu filmach bardzo fajna.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(13-10-2011, 09:52)Martinipl napisał(a): Don Johnson

największa zdziwienie ostatnich dni - Don pojawi się u Tarantino w Django. To się nazywa powrót.


Odpowiedz
Snappik napisał(a):Thomas Crown Affair - zawsze uważałem go za solidną porcję kryminalnej rozrywki (nawet pomimo tego że to remake) i nie inaczej było przy ostatniej powtórce.
Rzuć okiem na oryginał. Moim zdaniem lepszy od remaku, chociaż tam mamy do czynienia bardziej z filmem psychologicznym, McTiernan zaś poszedł w kierunku typowego, hollywoodzko ugrzecznionego heist movie. Ale i remake fajny bardzo, a scena z melonikami epicka. Jak to czasami dobrze dobrany podkład muzyczny potrafi podnieść fajność sceny ;-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Desjudi napisał(a):największa zdziwienie ostatnich dni - Don pojawi się u Tarantino w Django. To się nazywa powrót.

W pewnym sensie powrócił już całkiem charakterną rólką w "Maczecie" :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Batman Year One - animacja brutalniejsza, dojrzalsza, poważniejsza i lepsza, niż wszystkie filmowe Batmany razem wzięte, a opowiadająca o pierwszym roku działalności Nietoperza w Gotham. To chyba jedyny tak świetnie zekranizowany komiks, który oglądałem. W pewnym momencie miałem wrażenie, że to już gdzieś widziałem, a tu jeb, komiks czytałem i niektóre kadry wyglądają niemal identycznie. Swoją drogą, jak ktoś zostaje postrzelony, to widać, że kula trafia w ciało i krew się leje. Jak komuś łamią kończyny, to słychać trzask. Jak Batman prawie doprowadza do śmierci dzieciaka, to nie mówi "Oh no, what have I done?", tylko "Amateur. Fucking amateur". Moc.

9/10

Odpowiedz
Dziwne, wszedłem na profil Year One na IMDB, a tam Rated PG-13 for violence and some sexual material. To jest jakaś inna wersja?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Nie wiem, czy są w ogóle jakieś wersje Year One. Ta, którą oglądałem, ma raz użytego fucka (wspomniany fucking amateur), krwi jest bardzo dużo (praktycznie każde starcie kończy się rozlewem), jest małoletnia dziewczynka-prostytutka i jej alfons nazywający ją bitch, w wielu miejscach widać sexshopy (bodajże jeden ma nawet wprost napisane sexshop, reszta to adult, girls, czy coś takiego), Selina jest prostytutką, a jej introdukcja ma miejsce chyba podczas obsługi klienta (co prawda gościa nie widać, ale woła, by Selina do niego przyszła).

Odpowiedz
Nie ma żadnych cyborgów, robotów, laserów i innych pierdół, które były w Red Hoodzie?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Jest kij bejsbolowy, rewolwery, rurka ze strzałkami, paralizatory, noże, batshurikeny, batlotnia, batnadajnik przywołujący nietoperze. To chyba wszystko.

Odpowiedz
Glengarry Glen Ross (1992)

Rewelka. Najlepszy skrypt, jaki kiedykolwiek Mamet stworzył! Dialogi to absolutna masakra, na nich oczywiście bazuje cały film. Język jest ostry jak żyleta, a CAŁY zespół aktorski gra tutaj I-klasowe role: Pacino, Lemmon, Spacey, Harris, Baldwin, Arkin - wszyscy odgrywają swoje czołowe role w karierze. Napięcie między pracownikami oraz między Pacino a jego klientem (świetny Pryce), tworzą klimat tak gęsty, że kroić można go nie nożem, a kataną. Polecam fanom zajebistych dialogów i świetnego aktorstwa. 8,5 / 10

Odpowiedz
Szukałem, szukałem i nic. Dlaczego nie ma tematu łączącego filmy o Lecterze? W końcu jest ich już 5. Przydałby się w "serie filmowe".

Hannibal Rising (2007)

Za pierwszym razem wydałby mi się sporo słabszy. Teraz? To jest całkiem niezły film, pomijając rozciągliwość. Bardzo dobre intro wojenne (które ponoć w książce jest znacznie dłuższe) wyglądające bardziej efektownie niż większość polskich filmów wojennych. Ten, który mnie irytował czyli Uliel jest kilka razy lepszy od Coxa i wcale nie stara się naśladować Hopkinsa (może trochę). Ogląda się się to całkiem nieźle a z dłużyznami było już do czynienia przy Hannibalu Scotta.

6/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Skusiłem się na "Year One" i żałuję. Daliście się omamić rysunkowej krwi i słabym bluzgom, zapominając o historii, postaciach czy klimacie. Badziewie-w porywach-nijakie. Dziecinada bawiąca się w sensację. Żadna animka nie pobije rewelacyjnego "Mask of the Phantasm", który był sensacją udającą nienachalnie dziecinadę. To to, czego nie kumają twórcy tych taśmowych ostatnio DVD z Batmanem. Szkoda Bryana Cranstona do takiej pańszczyzny na pół gwizdka.
3/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
(15-10-2011, 18:26)Phil napisał(a): Sugerujesz, że Cox udawał Hopkinsa grając w filmie, który powstał przed słabą kreacją Hopkinsa?

Sugeruje, że z 3 aktorów kreujących Lectera to Cox wypadł najgorzej (to wobec czepiania się Ulliela). Przecież ten film nie jest wcale zły. Odnoszę dziwne wrażenie, że jest opluwany bo "tak". Zażalenia do Harrisa.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Friends with Benefits - właściwie mogę podpisać się pod recką Duxa, bo ten film to przeciętna kaszana.

4 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Też oglądałem przy piwku i nie wiedziałem kogo bardziej chciałbym ukatrupić - Milę czy Justina. Film jest nudny, za grosz w nim humoru i romantyzmu, a chemię mają może ze dwie sceny.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Enemy Mine - oczekiwałem jakiegoś mrocznego sci-fi, a dostałem taki ciepły film o przyjaźni między człowiekiem i kosmitą. I do pewnego momentu go kupowałem; pierwsza godzinka bardzo fajna (utarczki Draka z Davidge'm, nauka języka), później się trochę durnie zrobiło, jak mu zaczął wychowywać dziecko. Liczyłem, że mi na dobre utkwi w pamięci, ale to raczej niemożliwe.

6/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview

Odpowiedz
Made in Poland - Chłopak się wkurwia i idzie na miasto niszczyć samochody. Niszczy o jeden za dużo i ma przesrane. Większość polskich twórców zrobiłoby z tego ponury dramat, w którym nic nie dzieje się dobrze, a z każdej strony napierają tragedie. Ale nie Wojcieszek. U niego wszystko jest podane wiarygodnie, ale nie turpistycznie, poruszane są ważne tematy, ale bez zadęcia, bez nachalnego dydaktyzmu, bez tzw. kija w dupie. Dialogi są świetne (streszczenie "Przedwiośnia", lol), aktorstwo jeszcze lepsze, szczególnie młody w głównej roli pozamiatał. Końcówka trochę naiwna, ale kij z tym.

7/10


Up in Smoke - Nad tym filmem unosi się dym z palonej z grubych skręciorów marychy. Fabuła epizodyczna, humor nie najwyższych lotów, ale widać, że wszyscy na planie mieli niezły fun. Pozytywny film.

7+/10

Odpowiedz
(16-10-2011, 19:50)Mefisto napisał(a): Też oglądałem przy piwku i nie wiedziałem kogo bardziej chciałbym ukatrupić - Milę czy Justina. Film jest nudny, za grosz w nim humoru i romantyzmu, a chemię mają może ze dwie sceny.

Moja ocena tego filmu to 3/10, bo strasznie był on dla mnie męczący. To gadulstwo mnie wykończyło. I jeszcze coś, co nie potrafię określić-infantylność? Nie wiem czy to dobre słowo. Po obejrzeniu Monte Carlo i tego czegoś, ręce mi opadły i czuję się jak stara guma balonowa-wyżuta i wypluta. Cały czas nachodzi mnie pytanie, jak można było zrobić coś takiego. Po co takie coś się robi i czemu ma to służyć. Jaki niesmak mi pozostał -Kunis w Czarnym Łabędziu i w tym bezeceństwie. To naprawdę ta sama aktorka? Muszę się jakoś zebrać i koniecznie obejrzeć coś przyzwoitego.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,156 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,856 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,246 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,749 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,410 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,548 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,250 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości