8/10, Donnie Yen to mistrz.
27-12-2011, 21:54
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Wu Xia - w małej mieścinie dochodzi do napadu na sklep. Obaj napastnicy giną w dość tajemnicznych okolicznościach, a przysłany na miejsce zbrodni detektyw zaczyna prowadzić śledztwo i powoli dochodzi do zaskakujących wniosków. W skrócie to jeden z najlepszych filmów Donniego Yena, okraszony świetnymi zdjęciami, rewelacyjną fabułą, scenami walk i doskonałą muzyką. Jedyne, co słabuje, to końcówka, która wydaje się być z zupełnie innego filmu, miast realistycznego zakończenia dostajemy coś na podobę klasyki kina wuxia (chyba, że tak miało być, nie wiem, bo praktycznie nic o tym filmie nie udało mi się wygrzebać). Ale co z tego, bo ogląda się zajebiście.
8/10, Donnie Yen to mistrz. 27-12-2011, 21:54
Fright Night - litości, kolejny film R-rated reprezentujący poziom kreskówek z Cartoon Network. Jedynym fajnym elementem tej debilnej produkcji (której potencjał nie jest nawet w 1% wykorzystany, za co odpowiada pewnie trzymanie się oryginału) jest Colin Farrell; facet bawi się rolą i chociaż wizualnie z tym byciem przystojniakiem z idealną fryzurą bliżej mu do wampirów ze Zmierzchu, potrafi być jednocześnie niepokojący. Na tym plusy się kończą, reszta to stek niedorzeczności, maksymalnie debilnych zachowań bohaterów i nagłych zmian konwencji - nie wiem co sobie myślał reżyser kręcąc scenę walki z McLovinem, przy okazji mam nadzieję że nie będzie mi więcej dane zobaczyć tej irytującej osoby w żadnym filmie.
28-12-2011, 14:57
Mierzwiak, dzięki ci za ten tekst. Miałem możliwość dorwania tego filmu, ale zrezygnowałem i widzę, że niewiele straciłem :)
28-12-2011, 15:52
Patton - leżę.
George C. Scott dał życiowy popis, przelicytował nawet swój kapitalny występ ze Strangelove'a. Patton w jego wykonaniu to postać skupiająca skrajne emocje; w jednej stronie myślisz o nim "buc i pojeb" a w następnej "my hero"(fajnie by było, jakby ktoś zrobił film o Piłsudskim w tych klimatach, bo to również jednoznaczna postać nie jest). Podobnie jest z wojną: reżyser nie patyczkuje i pokazuje nam juchę, płonące zwłoki, i żołnierzy padających jak muchy, ale z drugiej strony fronty II WŚ zdają się być miejscem próby, miejscem, gdzie można udowodnić swoją mężność. To plus świetne dialogi, równie świetny soundtrack Goldsmitha oraz (podobnie jak w Lawrence of Arabia) umiejętne połączenie epickiej historii z analizą jednostki. Aha, jeszcze jedno:film zaczyna się od słów generała o patriotyźmie, których powinni uczyć na polskim zamiast "Dziadów" i innych mesjanistyczno-winkelriedowych pierdół. Ocena 9/10 PS Military, pytałeś, co dobrego można obejrzeć z sixties i seventies? To już wiesz co. ;) 28-12-2011, 17:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2011, 17:21 przez Phlogiston2.)
Kill List - mocne kino z Wysp, które zaczyna się jak dramat obyczajowy, po czym skręca w stronę thrillera, a kończy jak... Tego nie powiem i radzę nie czytać żadnych recenzji przed obejrzeniem filmu. Na
Rotten Tomatoes już w samych skrótach recenzji można znaleźć sporo spojlerów. O czym jest? Główny bohater, zawodowy zabójca, przyjmuje nowe zlecenie. Wraz z kumplem dostaje kontrakt na trzy cele. A później tego żałuje. Film jest cholernie brutalny (scena z młotkiem), ponury, choć nie pozbawiony czarnego humoru, oraz niejasny, bądź (jak wolą niektórzy) nie wolny od interpretacji. Są w filmie sceny, które wydają się umieszczone na siłę, lecz w ostatecznym rozrachunku wydają się konieczne do właściwego odczytania całości. Natomiast ostatnie 15 minut tak mocno odbiega od tego, co widzieliśmy do tej pory, że niektórych może to poirytować i odrzucić. Ja sam mam mieszane uczucie, bo z jednej strony film jest doskonale zrobione - od początku towarzyszyło mi podskórne napięcie, które nijak się miało do historii o zawodowym mordercy. Czuć było, że za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. Tropy, które rzuca reżyser, jakby od niechcenia, a które tylko wzmacniają strach i poczucie beznadziejności. Niestety, nie wydaje mi się, aby to wszystko miało sens. Za dużo niedomówień, za dużo dwuznaczności. Finał szokuje, ale nie satysfakcjonuje, bo niewiele tłumaczy. Póki co daję asekuracyjne 7/10. Za jakiś czas obejrzę film powtórnie i zobaczymy, czy ocena poszybuje w górę, czy spadnie i skręci sobie kark. 29-12-2011, 00:35
Kubuś i przyjaciele - Po wysypie mniej lub bardziej udanych filmów o disneyowskim Puchatku, ten okazuje się najlepszym po oryginale. Animacja naprawdę śliczna (i jest w 2D!), bohaterowie nabrały charakteru i rzucają trafnymi ripostami. Poprzednie produkcje leciały na emocjach, a tutaj sam film jest bardzo zabawny (gagi, sytuacje i teksty), a smrodek dydaktyczny jest niewielki i nienachalny. Z minusów to, że film trwa godzinę z minutami (a okazuje się, że wyleciały pewne sceny) i polski dubbing niektórych postaci (Tygrysem powinien być tylko Jacek Czyż!). Na pewno jeszcze nie raz wróce do tego filmu
Bio-Dome - nadszedł ten dzień. Jest to na razie najgorszy film jaki w życiu widziałem! Główni bohaterowie to dwóch najbardziej niedorozwiniętych, chamskich, obleśnych i wkurzających jak diabli debili, którym życzę rolę w snuff movie. Żarty niesmaczne, głupie, żenujące i nieśmieszne.Omijać szerokim łukiem! 29-12-2011, 15:42
Stay - nie spodziewałem się, ale to naprawdę świetny film. mroczny i pokręcony klimat przywodzący na myśl Lyncha + ciekawa rola Goslinga. ocena na imdb - skandaliczna.
8/10 tak sobie teraz myślę, że obejrzałem już cztery filmy z Goslingiem i żadnemu nie da się postawić niższej oceny niż 8/10. czy on zagrał w jakimś słabym obrazie? 30-12-2011, 00:19
Śmiertelna Wyliczanka też do najlepszych nie należała, ale cóż, był tam najjaśniejszym punktem.
30-12-2011, 00:33
1984 - oczekiwałem czegoś więcej. To, co sprawdza się w książce, średnio przełożyło się na film. Jakaś sztuczna ta dystopia, bardziej malowana niż prawdziwa. Film chciał być aż za bardzo przygnębiający - i przesadził. Jakieś takie... dziecinne wydało mi się to wyobrażenie świata z popękanymi szarymi murami. Jakby ten brud został starannie zaprojektowany - dziury w murach były bardzo malownicze i pięknie wpasowywały się w kadr.
Już Gilliam w Brazilu przejął mnie nieporównywalnie bardziej, choć nie miał tak smutnych, gołych murów. U niego przygnębiające były próby ukrycia syfu, jakiegoś funkcjonowania w sypiącym się świecie; tutaj w zasadzie nikt nie zwraca na brud uwagi, więc i mnie to zwisa. Przez długi czas w 1984 nie pokazywano też konsekwencji sprzeciwiania się systemowi, więc po prostu nie kupiłem atmosfery zagrożenia. Sama przemoc (w sensie - te konsekwencje) była po pierwsze przeintelektualizowana (przez co mniej straszna; za dużo uzasadniania, za mało działania), a po drugie - słabo podbudowana. Mam na myśli strach przed szczurami, który w trakcie filmu jest ledwie zarysowany, przez co kluczowa scena wypada słabiutko (zwłaszcza dla mnie - hoduję szczury od dawna, teraz mam w domu trzy, świetne zwierzęta:)), a "złamanie" Winsotna mnie nie przekonało. Podsumowując, to jest wizja, która może przerazić ludzi, pod warunkiem że nie żyją w tej części świata.:) 5/10 30-12-2011, 20:23
Tam wędrują bizony / Where the Buffalo Roam (1980) reż. Art Linson
![]() Pierwsze filmowe podejście do twórczości Hunter S. Thompson a dokładniej Dr Hunter S. Thompson ;) Film należy rozpatrywać w kategorii dla fanów osoby Huntera, w innym przypadku widz nie zaznajomiony z tą kontrowersyjną postacią uzna film za bzdurny, niespójny, zwyczajnie głupi. Dla kogoś kto zna faceta i wie czego można się po nim spodziewać i po filmie o nim, będzie to dobra zabawa. Historie z jego książek wymiatają, poziom absurdu wykracza nieraz poza skalę choć mogło być lepiej ale o tym dalej. Podstawą fabuły jest znajomość Huntera z jego adwokatem Carlem Lazlo która pokazana jest na przestrzeni kilku lat, fabuła zawiera epizody z książek autorstwa Thompsona i tutaj mogę zauważyć jedyny minus filmu zawarto zbyt wiele w krótkim czasie i niestety wyszło trochę po łebkach a film kończy się mocny cięciem. Ale to minus który można odebrać jako element legendy nieułożonego (delikatnie rzecz ujmując) trybu życia Dr Huntera. Co do aktorstwa Bill Murray jest świetny jako Hunter, gdyby porównać go z postacią Raoula Duke'a (alter ego Thompsona) z Las Vegas Parano grana przez Johnnego Deppa to wychodzi że to naprawdę jedna i ta sama osoba, widać że aktorzy sporo przebywali z Thompsonem przez zagraniem roli. Drugi główny bohater Carl Lazlo grany jest przez Peter Boyle który nadał swojej postaci taki element szaleństwa który jest mniej zauważalny niż w analogicznym Dr Gonzo z "Las Vegas Parano" jest to bardziej podprogowe ale równie nieokiełznane. Do tego sporo absurdu, dobrej muzyki i inteligentnych spostrzeżeń ukrytych pod płaszczem bełkotu Dr Huntera. Dla mnie 8/10 bo jednak trochę za bardzo okrojone niektóre epizody, czytaj mogło być zabawniej. Na zachętę jeden fragment... PS. Film można zobaczyć na YouTube z polskimi napisami i niestety w 10 częściach, ale zawsze :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 01-01-2012, 16:32
Prince of Darkness - lubię Carpentera i jego styl, ale to było po prostu... nijakie. Pomysł - świetny, ale niski budżet strzela prosto w twarz. Znaczy się - wizualnie jest fajnie, tylko że horror satanistyczny, w którym morduje głównie żul z nożyczkami, to kiepski pomysł. Klimat apokaliptyczny fajny, sam pomysł ciekawy (poza tym, że badania głównych bohaterów w zasadzie do niczego nie prowadzą), końcowy twist bardzo fajny. No ale ogólnie jest średnio. To jest film Carpentera, który nadaje się do remakowania, a nie The Thing. 5/10
01-01-2012, 22:47
Double Indemnity (1944) - klasyczny kryminał noir - główny bohater, agent ubezpieczeniowy, knuje intrygę by zabić męża ukochanej i zgarnąć kasę z polisy. Muzyka, klimat, narracja - film wciąga jak bagno i oblepia z całych sił, tak że czujemy jak głównemu bohaterowi brakuje tchu wraz z zaciskającą się pętlą.
10/10
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 02-01-2012, 01:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2012, 01:26 przez wujo444.)
Dodałbym fantastyczne dialogi - tego filmu aż przyjemnie się słucha, zwłaszcza marudzenia Keyesa. :-)
wujo, skoro nadrabiasz klasykę, koniecznie po Trzeciego Człowieka sięgnij.
Why are you firing wallnuts at me?
02-01-2012, 01:53
Trzeciego... widziałem już dość dawno temu, kapitalna rzecz. Jeszcze jakieś propozycje? Noir nigdy nie pogardzę :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 02-01-2012, 02:06 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,045 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,799 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,210 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,360 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,925 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,168 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |