Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Wu Xia - w małej mieścinie dochodzi do napadu na sklep. Obaj napastnicy giną w dość tajemnicznych okolicznościach, a przysłany na miejsce zbrodni detektyw zaczyna prowadzić śledztwo i powoli dochodzi do zaskakujących wniosków. W skrócie to jeden z najlepszych filmów Donniego Yena, okraszony świetnymi zdjęciami, rewelacyjną fabułą, scenami walk i doskonałą muzyką. Jedyne, co słabuje, to końcówka, która wydaje się być z zupełnie innego filmu, miast realistycznego zakończenia dostajemy coś na podobę klasyki kina wuxia (chyba, że tak miało być, nie wiem, bo praktycznie nic o tym filmie nie udało mi się wygrzebać). Ale co z tego, bo ogląda się zajebiście.

8/10, Donnie Yen to mistrz.

Odpowiedz
Fright Night - litości, kolejny film R-rated reprezentujący poziom kreskówek z Cartoon Network. Jedynym fajnym elementem tej debilnej produkcji (której potencjał nie jest nawet w 1% wykorzystany, za co odpowiada pewnie trzymanie się oryginału) jest Colin Farrell; facet bawi się rolą i chociaż wizualnie z tym byciem przystojniakiem z idealną fryzurą bliżej mu do wampirów ze Zmierzchu, potrafi być jednocześnie niepokojący. Na tym plusy się kończą, reszta to stek niedorzeczności, maksymalnie debilnych zachowań bohaterów i nagłych zmian konwencji - nie wiem co sobie myślał reżyser kręcąc scenę walki z McLovinem, przy okazji mam nadzieję że nie będzie mi więcej dane zobaczyć tej irytującej osoby w żadnym filmie.

Odpowiedz
Mierzwiak, dzięki ci za ten tekst. Miałem możliwość dorwania tego filmu, ale zrezygnowałem i widzę, że niewiele straciłem :)

Odpowiedz
Patton - leżę.
George C. Scott dał życiowy popis, przelicytował nawet swój kapitalny występ ze Strangelove'a. Patton w jego wykonaniu to postać skupiająca skrajne emocje; w jednej stronie myślisz o nim "buc i pojeb" a w następnej "my hero"(fajnie by było, jakby ktoś zrobił film o Piłsudskim w tych klimatach, bo to również jednoznaczna postać nie jest). Podobnie jest z wojną: reżyser nie patyczkuje i pokazuje nam juchę, płonące zwłoki, i żołnierzy padających jak muchy, ale z drugiej strony fronty II WŚ zdają się być miejscem próby, miejscem, gdzie można udowodnić swoją mężność.
To plus świetne dialogi, równie świetny soundtrack Goldsmitha oraz
(podobnie jak w Lawrence of Arabia) umiejętne połączenie epickiej historii z analizą jednostki.
Aha, jeszcze jedno:film zaczyna się od słów generała o patriotyźmie, których powinni uczyć na polskim zamiast "Dziadów" i innych mesjanistyczno-winkelriedowych pierdół.

Ocena 9/10

PS Military, pytałeś, co dobrego można obejrzeć z sixties i seventies?
To już wiesz co. ;)


Odpowiedz
Kill List - mocne kino z Wysp, które zaczyna się jak dramat obyczajowy, po czym skręca w stronę thrillera, a kończy jak... Tego nie powiem i radzę nie czytać żadnych recenzji przed obejrzeniem filmu. Na
Rotten Tomatoes już w samych skrótach recenzji można znaleźć sporo spojlerów.
O czym jest? Główny bohater, zawodowy zabójca, przyjmuje nowe zlecenie. Wraz z kumplem dostaje kontrakt na trzy cele. A później tego żałuje.
Film jest cholernie brutalny (scena z młotkiem), ponury, choć nie pozbawiony czarnego humoru, oraz niejasny, bądź (jak wolą niektórzy) nie wolny od interpretacji. Są w filmie sceny, które wydają się umieszczone na siłę, lecz w ostatecznym rozrachunku wydają się konieczne do właściwego odczytania całości. Natomiast ostatnie 15 minut tak mocno odbiega od tego, co widzieliśmy do tej pory, że niektórych może to poirytować i odrzucić. Ja sam mam mieszane uczucie, bo z jednej strony film jest doskonale zrobione - od początku towarzyszyło mi podskórne napięcie, które nijak się miało do historii o zawodowym mordercy. Czuć było, że za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. Tropy, które rzuca reżyser, jakby od niechcenia, a które tylko wzmacniają strach i poczucie beznadziejności. Niestety, nie wydaje mi się, aby to wszystko miało sens. Za dużo niedomówień, za dużo dwuznaczności. Finał szokuje, ale nie satysfakcjonuje, bo niewiele tłumaczy.
Póki co daję asekuracyjne 7/10. Za jakiś czas obejrzę film powtórnie i zobaczymy, czy ocena poszybuje w górę, czy spadnie i skręci sobie kark.

Odpowiedz
Kubuś i przyjaciele - Po wysypie mniej lub bardziej udanych filmów o disneyowskim Puchatku, ten okazuje się najlepszym po oryginale. Animacja naprawdę śliczna (i jest w 2D!), bohaterowie nabrały charakteru i rzucają trafnymi ripostami. Poprzednie produkcje leciały na emocjach, a tutaj sam film jest bardzo zabawny (gagi, sytuacje i teksty), a smrodek dydaktyczny jest niewielki i nienachalny. Z minusów to, że film trwa godzinę z minutami (a okazuje się, że wyleciały pewne sceny) i polski dubbing niektórych postaci (Tygrysem powinien być tylko Jacek Czyż!). Na pewno jeszcze nie raz wróce do tego filmu
Bio-Dome - nadszedł ten dzień. Jest to na razie najgorszy film jaki w życiu widziałem! Główni bohaterowie to dwóch najbardziej niedorozwiniętych, chamskich, obleśnych i wkurzających jak diabli debili, którym życzę rolę w snuff movie. Żarty niesmaczne, głupie, żenujące i nieśmieszne.Omijać szerokim łukiem!

Odpowiedz
Stay - nie spodziewałem się, ale to naprawdę świetny film. mroczny i pokręcony klimat przywodzący na myśl Lyncha + ciekawa rola Goslinga. ocena na imdb - skandaliczna.
8/10

tak sobie teraz myślę, że obejrzałem już cztery filmy z Goslingiem i żadnemu nie da się postawić niższej oceny niż 8/10. czy on zagrał w jakimś słabym obrazie?

Odpowiedz
Młody Hercules ;-)

Odpowiedz
Śmiertelna Wyliczanka też do najlepszych nie należała, ale cóż, był tam najjaśniejszym punktem.

Odpowiedz
Ehmm...Fracture, anybody?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jak dla mnie Pamiętnik, bardzo przereklamowany film.

Odpowiedz
(30-12-2011, 00:19)Strummer napisał(a): czy on zagrał w jakimś słabym obrazie?
Stay :P

Jeszcze Remember the Titans, ale nie pamiętam jak dużą miał tam rolę.


Odpowiedz
Fracture był słaby? No chyba nie.:)

Odpowiedz
1984 - oczekiwałem czegoś więcej. To, co sprawdza się w książce, średnio przełożyło się na film. Jakaś sztuczna ta dystopia, bardziej malowana niż prawdziwa. Film chciał być aż za bardzo przygnębiający - i przesadził. Jakieś takie... dziecinne wydało mi się to wyobrażenie świata z popękanymi szarymi murami. Jakby ten brud został starannie zaprojektowany - dziury w murach były bardzo malownicze i pięknie wpasowywały się w kadr.

Już Gilliam w Brazilu przejął mnie nieporównywalnie bardziej, choć nie miał tak smutnych, gołych murów. U niego przygnębiające były próby ukrycia syfu, jakiegoś funkcjonowania w sypiącym się świecie; tutaj w zasadzie nikt nie zwraca na brud uwagi, więc i mnie to zwisa. Przez długi czas w 1984 nie pokazywano też konsekwencji sprzeciwiania się systemowi, więc po prostu nie kupiłem atmosfery zagrożenia. Sama przemoc (w sensie - te konsekwencje) była po pierwsze przeintelektualizowana (przez co mniej straszna; za dużo uzasadniania, za mało działania), a po drugie - słabo podbudowana. Mam na myśli strach przed szczurami, który w trakcie filmu jest ledwie zarysowany, przez co kluczowa scena wypada słabiutko (zwłaszcza dla mnie - hoduję szczury od dawna, teraz mam w domu trzy, świetne zwierzęta:)), a "złamanie" Winsotna mnie nie przekonało.

Podsumowując, to jest wizja, która może przerazić ludzi, pod warunkiem że nie żyją w tej części świata.:) 5/10

Odpowiedz
(30-12-2011, 15:31)Strummer napisał(a): Fracture był słaby? No chyba nie.:)
Jedna wielka reklama telefonu z przewidywalną po pięciu minutach fabułą, irytującym zakończeniem i ciągnącym się gdzieś zapachem Lectera.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Tam wędrują bizony / Where the Buffalo Roam (1980) reż. Art Linson

[Obrazek: scaled.php?server=197&filename=il570xn29...res=medium]

Pierwsze filmowe podejście do twórczości Hunter S. Thompson a dokładniej Dr Hunter S. Thompson ;) Film należy rozpatrywać w kategorii dla fanów osoby Huntera, w innym przypadku widz nie zaznajomiony z tą kontrowersyjną postacią uzna film za bzdurny, niespójny, zwyczajnie głupi. Dla kogoś kto zna faceta i wie czego można się po nim spodziewać i po filmie o nim, będzie to dobra zabawa. Historie z jego książek wymiatają, poziom absurdu wykracza nieraz poza skalę choć mogło być lepiej ale o tym dalej. Podstawą fabuły jest znajomość Huntera z jego adwokatem Carlem Lazlo która pokazana jest na przestrzeni kilku lat, fabuła zawiera epizody z książek autorstwa Thompsona i tutaj mogę zauważyć jedyny minus filmu zawarto zbyt wiele w krótkim czasie i niestety wyszło trochę po łebkach a film kończy się mocny cięciem. Ale to minus który można odebrać jako element legendy nieułożonego (delikatnie rzecz ujmując) trybu życia Dr Huntera. Co do aktorstwa Bill Murray jest świetny jako Hunter, gdyby porównać go z postacią Raoula Duke'a (alter ego Thompsona) z Las Vegas Parano grana przez Johnnego Deppa to wychodzi że to naprawdę jedna i ta sama osoba, widać że aktorzy sporo przebywali z Thompsonem przez zagraniem roli. Drugi główny bohater Carl Lazlo grany jest przez Peter Boyle który nadał swojej postaci taki element szaleństwa który jest mniej zauważalny niż w analogicznym Dr Gonzo z "Las Vegas Parano" jest to bardziej podprogowe ale równie nieokiełznane. Do tego sporo absurdu, dobrej muzyki i inteligentnych spostrzeżeń ukrytych pod płaszczem bełkotu Dr Huntera. Dla mnie 8/10 bo jednak trochę za bardzo okrojone niektóre epizody, czytaj mogło być zabawniej.

Na zachętę jeden fragment...




PS. Film można zobaczyć na YouTube z polskimi napisami i niestety w 10 częściach, ale zawsze :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Prince of Darkness - lubię Carpentera i jego styl, ale to było po prostu... nijakie. Pomysł - świetny, ale niski budżet strzela prosto w twarz. Znaczy się - wizualnie jest fajnie, tylko że horror satanistyczny, w którym morduje głównie żul z nożyczkami, to kiepski pomysł. Klimat apokaliptyczny fajny, sam pomysł ciekawy (poza tym, że badania głównych bohaterów w zasadzie do niczego nie prowadzą), końcowy twist bardzo fajny. No ale ogólnie jest średnio. To jest film Carpentera, który nadaje się do remakowania, a nie The Thing. 5/10

Odpowiedz
Double Indemnity (1944) - klasyczny kryminał noir - główny bohater, agent ubezpieczeniowy, knuje intrygę by zabić męża ukochanej i zgarnąć kasę z polisy. Muzyka, klimat, narracja - film wciąga jak bagno i oblepia z całych sił, tak że czujemy jak głównemu bohaterowi brakuje tchu wraz z zaciskającą się pętlą.
10/10
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Dodałbym fantastyczne dialogi - tego filmu aż przyjemnie się słucha, zwłaszcza marudzenia Keyesa. :-)
wujo, skoro nadrabiasz klasykę, koniecznie po Trzeciego Człowieka sięgnij.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Trzeciego... widziałem już dość dawno temu, kapitalna rzecz. Jeszcze jakieś propozycje? Noir nigdy nie pogardzę :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,045 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,799 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,210 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,360 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,925 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,168 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości