The Mist (2007) reż. Frank Darabont
Martinipl, właśnie palę twoją kukłę.

Odpowiedz
A ja nabijam ją na pal... :P

Odpowiedz
Czuję się zobowiązany wyjaśnić sytuację, bo mi to spać nie daje. Więc tak, do filmu nic a nic bym nie miał, gdyby nie te cholerne macki, a dokładniej sposób ich ukazania. Początek klimatyczny, gdy rozgrywają się pierwsze sceny w sklepie, zapowiada się gęsto, niczym rzeczona Mgła, i jest naprawde świetnie do chwili, gdy wygina się brama - efekt niewiadomego jest potęgowany i do tej sceny jest zajebiście. Ale gdy wchodzą bohaterowie, gdy zaczyna się rozmowa z młokosem, zalatuje taką sztampą, że Darabont chyba nie widział co i jak pokazać, i na dodatek, na dowód mojej tezy, wpadają macki. Ich wykonanie jest tragiczne, komiczne wręcz, a całości dopełniają reakcje świadków. Po tej żenującej scenie (trwającej dwie minuty?) film nie może być poważny, klimat wsiąknął i znikł, a wszystkie dialogi - jakby nie patrzeć, poważne i mocne - są w cieniu wtopy z zaplecza. Tak sobie pomyślałem: gdyby wyciąć wszystkie ujęcia z mackami, i zostawić tylko reakcje ekipy+wyciągnięcie dzieciaka, całość tylko by zyskała. Lepiej tego nie wytłumaczę. Po prostu zestawienie tej okropnej animacji z reakcją ludzi gryzie mnie do tego stopnia, że cały film obejrzałem z uśmiechem politowania. Coś jak C klasowy film silący się na powagę. (a nie, wróć - CGI w tym filmie jest okropne).
loading podpis...

Odpowiedz
Jeżeli się mylę to mnie poprawcie. To co Martinpl uważa za okropne CGI, to nie jest robione ręcznie? I ja uważam, że to ma swój urok.

Poza tym głupotą jest skreślać film z powodu "kiepskich" efektów specjalnych, a nawet tylko jednej sceny z mackami, zwłaszcza, że siłą filmu są np. dialogi.

Odpowiedz
masz rację - nic jednak nie poradzę na moje wrażenia po tej scenie. Może za 20 lat zmienię zdanie.
loading podpis...

Odpowiedz
Macki to jeszcze nie problem, najgorsze tutaj są właśnie dyżurne kingowskie motywy - pieprznieta fanatyczka religijna której oczywiście każdy słucha (serio, Kingowi jakaś dewotka musiała nieźle dopiec, bo ten motyw się u niego pojawia jakoś w 1/4 wszystkich powieści) oraz tandetne pseudopsychologizowanie na zasadzie " zupa była za slona, idę zajebac sąsiadów". Cegiełkę dokłada Hardenowa która w tym filmie wydała mi się ultrazenujaca. Zresztą jak dla mnie sceny poza marketem są spoko, te marketowe jedynie ssa.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
(15-09-2012, 14:44)jarod napisał(a): Macki to jeszcze nie problem, najgorsze tutaj są właśnie dyżurne kingowskie motywy - pieprznieta fanatyczka religijna której oczywiście każdy słucha (serio, Kingowi jakaś dewotka musiała nieźle dopiec, bo ten motyw się u niego pojawia jakoś w 1/4 wszystkich powieści) oraz tandetne pseudopsychologizowanie na zasadzie " zupa była za slona, idę zajebac sąsiadów".
Ot, to. Podpisuję się wszystkimi 'ręcoma', to mnie też niemiłosiernie wkurzało w tym filmie. I szczerze przez to trochę musiałem obniżyć ocenę filmowi. Choć podczas samego seansu bawiłem się przednio, a czy było tam słabe CGI to nawet nie pamiętam. No i plus za fajną końcówkę.


Odpowiedz
Gdzie się jeszcze pojawia taka dewotka?:D Przeczytałem większość książek Kinga i coś nie mogę sobie przypomnieć.

Odpowiedz
Cytat:Podpisuję się wszystkimi 'ręcoma'

Słuchaj, Turus, to nie jest plac zabaw, żeby "podpasywać się wszystkimi rękami" pod opinią jaroda. To jest arena. Tutaj się ginie. Jarod pewnie działa dla jakiegoś żydowsko-homoseksualnego Lobby Przeciwko Zajebistym Filmom :) Skąd to wiem? Bo nie ma racji, kiedy pisze:

pieprznieta fanatyczka religijna której oczywiście każdy słucha

Niebawem zamierzam znowu obejrzeć ten genialny film, aby wzmocnić to, co już wyraziłem z wielką mocą przy innej okazji:

Marcia Gay Harden w roli pierdolniętej alleluja baby rządzi. Psychologia ludzi zamkniętych na małym obszarze oddana fenomenalnie. Uważnie przyglądałem się postępującej psychozie i wydarzeniom, które wynoszą samozwańczą kaznodziejkę do roli szurniętej wieszczki, i niniejszym bije pokłony przed Darabontem, że tak super potrafił to wszystko oddać. Sam nie wiem, czy po zobaczeniu przywiązanych do linki oderwanych od tułowia nóg przez myśl by mi nie przeszło uwierzyć, że to jednak krwawa zemsta żydowskiego boga.

Jeśli już koniecznie odczuwasz potrzebę podpisywania się pod czyjąś opinią wszystkimi rękami, to niech to będzie moja opinia :)

Odpowiedz
Dewotka pojawia się choćby w Carrie, Rolandzie czy Martwej Strefie. Na pewno jeszcze kojarze motyw z jakiś opowiadań ale te czytałem tak dawno, że szczegółów nie pomne. I ludziska, wy serio kupujecie to, że po tak krótkim czasie grupa ludzi niamal jednoglosnie zgadza się zamordować dzieciaka pod wpływem natchnionych przemow dewoty której z tego co pamiętam nikt wcześniej nie traktował poważnie? Jakby chcieli poswiecic jakiegoś nielubianego powszechnie kolesia czy coś w ten desen - powiedzmy ok, chociaż pewnie też by mnie to do końca nie przekonało. Ale NIEWINNEGO DZIECIAKA ??? To takie same przegiecie jak barki w TDK, z tym, że w drugą stronę.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Ciężko mi Mental wdać się z tobą w polemikę, bo po prostu słabo pamiętam ten film. Pamiętam natomiast, że ten motyw mi nie przypadł do gustu. Z tego co kojarzę, wszyscy zmienili zdanie i nagle poszli za starą babą. Nie pamiętam nawet dokładnie dlaczego, ale wiem, że była to jakaś jebnięta dewota.

PS. Jest jakaś ekranizacja książki Kinga pt. Desperacja ? Ostatnio dorwałem tą książkę, ale muszę przyznać, że mnie wynudziła i po jakiejś połowie i dałem sobie z nią spokój, ale film na jej podstawie bym obejrzał. Chociażby dlatego, żeby zobaczyć jak to się wszystko skończyło.



Odpowiedz
(15-09-2012, 16:19)jarod napisał(a): Dewotka pojawia się choćby w Carrie, Rolandzie czy Martwej Strefie. Na pewno jeszcze kojarze motyw z jakiś opowiadań ale te czytałem tak dawno, że szczegółów nie pomne. I ludziska, wy serio kupujecie to, że po tak krótkim czasie grupa ludzi niamal jednoglosnie zgadza się zamordować dzieciaka pod wpływem natchnionych przemow dewoty której z tego co pamiętam nikt wcześniej nie traktował poważnie? Jakby chcieli poswiecic jakiegoś nielubianego powszechnie kolesia czy coś w ten desen - powiedzmy ok, chociaż pewnie też by mnie to do końca nie przekonało. Ale NIEWINNEGO DZIECIAKA ??? To takie same przegiecie jak barki w TDK, z tym, że w drugą stronę.
Nie, pewnie na widok PIERDOLONYCH POTWORÓW NIE Z TEJ ZIEMI jak zjazd greckich filozofów-naukowców siedzieliby i debatowaliby nad tym skąd wzięły się dziwadła, a nie ODPIERDOLIŁOBY IM TOTALNIE PO SZOKU SPOTKANIA Z KRWIOŻERCZYMI CHUJWIECOMONSTRAMI. :)

Odpowiedz
http://www.filmweb.pl/film/Desperacja-2006-159356

Ale z tego co słyszałem, to straszne gówno.

Odpowiedz
Podobnie jak książka, chociaż ta nadrabia klimatem amerykańskiego zadupia. Ta antyreligijnpsc Kinga strasznie działa mi na nerwy - tania, przerysowana agitka na poziomie co bardziej zenujacych tekstów z Nie.
A,Crovie - widzisz, wszystko sprowadza się do tego czy kupisz ten motyw czy nie, bo raczej nie mamy możliwości empirycznego sprawdzenia tegoż. Przekonuje mnie np. dzieciak na ruszcie w The Road czy skurwisynstwa w takim na przykład The Shield. Ale to wg mnie jest przegiecie - ci religijni fanatycy przyjdą nocą z pochodniami i zabiją wam dzieci. DePalma wybrnął z analogicznej sytuacji przymrużeniem oka i pójściem w lekką metaforyke, a Darabont podchodzi do Kinga na kolanach i wychodzi to - w moim przypadku- niezamierzenie śmiesznie i facepalmowo.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Cytat: Ta antyreligijnpsc Kinga strasznie działa mi na nerwy - tania, przerysowana agitka na poziomie co bardziej zenujacych tekstów z Nie.

Chyba nie sugerujesz, że czytam Nie? Wlałbym ssać pały murzajom w Folson niż czytać Nie ;)

Odpowiedz
A dlaczegóż to? Wolisz Fakty i mity albo Wybiórczą?

Odpowiedz
Jarod, ale Darabont nie bez powodu przywoluje Jima Johnsa i tego typu porównania do znanych fanatyków. Pranie mózgu jest tutaj przeprowadzone w gęstym tłumie, ze smutną alternatywą grupy Thomasa Jane'a i staniem się żarciem dla PIERDOLONYCH POTWORÓW Z INNEGO WYMIARU z drugiej strony. To nie jest motyw porównywalny do tego gówna z TDK, ani świetnie rozpisanych draństw z The Shield czy nawet The Road. Tutaj mamy doczynenia z czymś tak nienamacalnie wręcz przerażającym, że kroków do szaleństwa jest znacznie mniej i drogą w tamtą strone przebywa się nie truchtając, a biegnąc sprintem.

To nie jest powolony upadek cywilizacji, pustka, gdzies tam grasujący bandyci. To jeden supermarket i świat wyglądający na gęsto zasiedlony przez kreatury, które jedyne, czego chcą to nas zeżreźc w bardzo bolesny sposób. W okopach nie ma ateistów, zwłaszcza gdy okopy szturmują niezrozumiałe dla człowieka PIERDOLONE POTWORY Z INNEGO WYMIARU. Tu nie ma miejsca na dywagacje - nawet te osoby, które zasilają szeregi grupy realistów trzeźwomyślących ostatecznie poddaje się temu szaleństwu. Zwłaszcza, że w świetle zakończenia* wydaje się, że może jednak szaleńcy mieli racje.

*

Odpowiedz
Cytat:A dlaczegóż to? Wolisz Fakty i mity albo Wybiórczą?

Wole ssać knagi murzajom niż czytać Nie. Czego nie kumasz w tym moim intymnym wyznaniu? ;)

jarod po prostu nigdy nie doświadczył monster-apokalispy na amerykańskiej prowincji. Tymczasem w przypadku końca świata (który już w grudniu) spora liczba ludu bankowo zwróci się w stronę jakiejś zmutowanej formy kultu religijnego.

Dlatego trzeba być czujnym i tak jak ta pani zaopatrzeć się w odpowiednie narzędzia przymusu bezpośredniego - by w razie konieczności rozwalać macki, zombie, szalone dewoty i przedstawicieli wojska.

Odpowiedz
Crov napisał(a):wydaje się, że może jednak szaleńcy mieli racje.

Ja bym poszedł dalej: w tym filmie to "racjonaliści" zostali wykpieni. Przypominam: sąsiad Davida, ten czarny typ, dziany prawnik z Nowego Jorku, który wygłasza jakieś sądowo-naukowe-logiczne wywody, ostatecznie zostaje zaorany. Co więcej, jeszcze zanim większość przeszła na stronę "religijnej fanatyczki", nastąpił podział na obóz "racjonalistów" i tych, którzy układali, jak tu ujął czarny koleś, "worki z gównem" w celu wzmocnienia okien. W The Mist stopniowo dochodzi do radykalizacji grupy i tak jak Crov pisał: droga do szaleństwa była krótka, bo tu nie ma cieniowania ani podchodów - ludzi od mutantów oddziela dosłownie cienkie okno supermarketu.

EDIT

Poniżej słowa dewoty:

Wszystkie te gadki o nowoczesnym Bogu albo tym, że On nie istnieje... Bóg jest. To Bóg Izraelitów. Jest srogi i mściwy, a my zbyt długo z Niego kpiliśmy. Teraz domaga się zapłaty z krwi.

W kontekście tego, co ci ludzie tam doświadczali, racjonalizm "obozu logików" zostaje zaorany w trybie ekspresowym.

EDIT 2

Posłuchajcie tego:

Podać ci kolejny powód, żeby stąd wypierdalać? Podam ci najlepszy. Ona. Pani Carmody. Chcę stąd wyjechać, zanim ludzie zaczną pić cyjanek. Im są bardziej zmęczeni, tym większy ma na nich wpływ. Naliczyłem już cztery osoby. Właśnie wygłasza im kazanie. Do południa dojdą kolejne cztery. Do jutrzejszej nocy, kiedy te stwory wrócą, będzie miała całe zgromadzenie.

10/10 - ten film nie ma słabych punktów. Można się dowalić do cgi (animatronika byłaby lepsza i 100x bardziej klimatyczna), ale to szczegół techniczny, nie merytoryczny.

Odpowiedz
(15-09-2012, 16:45)patyczak napisał(a): http://www.filmweb.pl/film/Desperacja-2006-159356

Ale z tego co słyszałem, to straszne gówno.

Yop. Oglądałem go lata temu. Jeszcze przez 1 połowę ujdzie ale dalej...

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości