Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Kochanek Królowej (2012) - duński dramat historyczny, co prawda oparty na powieści, ale zawierający ogrom faktów. Duńska kinematografia jak widać trzyma się bardzo dobrze i to chyba nikogo nie zaskakuje. Aż się płakać chce, porównując ich produkcję z kondycją naszych ostatnich filmów historycznych - Bitwą Warszawską czy Bitwą pod Wiedniem, która pewnie podzieli jej losy. Ale wróćmy na właściwe tory. W Kochanku Królowej mamy - nieudaną jeszcze - próbę wprowadzenia idei oświeceniowych do zacofanej Danii w połowie XVIII wieku, mamy na głównym planie autentyczny wątek miłosny, mamy dworskie konspiracje i skandale, mamy piękną (czyt. nie do końca czystą) scenerię, bardzo dobrą reżyserię i aktorstwo (choćby znany z Casino Royale Mads Mikkelsen), no i wreszcie mamy duńskiego kandydata do przyszłorocznych Oscarów w kategorii filmu nieanglojęzycznego.

8-9/10 - muszę to jeszcze przemyśleć, a waham się od piątku; raczej będzie wyższa nota, niemniej polecam wszystkim, lubujących się w tego typu produkcjach. I nie spodziewajcie się jakichś fajerwerków - jest to klasyczny film kostiumowy, zrealizowany w sposób nad wyraz solidny.

Odpowiedz
Przybij piątkę za opinię o Good Year :) a tytuł przetłumaczony jest ok, bo rocznik wina to po angielsku vintage, a nie year.

Odpowiedz
A nie chodziło o to, że Crowe był w tej Francji właśnie rok i to był dobry rok? Bo innego wytłumaczenia chyba nie ma...

Odpowiedz
(24-09-2012, 17:25)Persona non grata napisał(a): True romance
Najlepszy film z tych tarantinowskich niereżyserowanych przez niego. Ilość genialnych epizodów jest tu po prostu porażająca. Oldman jako Drexl, gadka o Sycylijczykach, Gandolfini wpadający w szał i nawalający Patricię Arquette, Val Kilmer jako Elvis... aż sobie dziś zrobię seans powtórny.

Odpowiedz
Ja tam "Dobry rok" znoszę bez problemu, może nawet lubię oglądać :) Widzę cholernie sympatycznego Russella Crowe'a w którego przemianę wierzę i nie widzę fałszu, do tego przepiękną i seksowną Marion Cotillard, milutką Abbie Cornish oraz mającego co prawda mało czasu cieplutkiego wujka Finney'a. Całość jest dużo bardziej strawna niż dwa miliardy innych komedii romantycznych, choć czy "Dobry rok" jest w ogóle komedią romantyczną? Komizm jest tu nienachalny i powiedziałbym naturalny, jedynie państwo Duflot wprowadzają trochę takiego zaplanowanego humoru.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
"Misery" - Rob Reiner (1990)

Po kilku latach powróciłem do historii Paula Sheldona - przykutego do wyra pisarza po wypadku samochodowym i Jego Największej Wielbicielki Annie.

Gdy skończyłem, złapałem się na znajomej reakcji, czyli natarczywej chęci na natychmiastową powtórkę :)

Kwintesencja zajebistości! Kameralny majstersztyk, oldskulowa uczta, thriller doskonały!

10/10 (bez żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości)
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
The Rock - po raz pierwszy udało mi się obejrzeć ten film do końca. Późno, ale to w sumie dobrze. Teraz doceniam wykonanie - masa efekciarstwa, ale 99% to efekty praktyczne. Jak fajnie jest popatrzeć na samochody naprawdę rozpirzające się na ulicach miasta... I to mimo tego, że scena z nimi jest ekstremalnie głupia i niepotrzebna, a przez to raczej nudna.

Generalnie wykonanie to majstersztyk, choć czasem trudno przymknąć oko na fakt, że niezależnie od pory dnia, zawsze jest zachód słońca. Skończyła się noc? Cięcie na zachód słońca. Środek dnia? Cięcie na zachód słońca. Przed chwilą pokazywaliśmy niebieskie niebo? Cięcie na zachód słońca. Takie widoczki uwielbiam, no ale trochę konsekwencji...

Jeśli chodzi o fabułę itp., pierwsza połowa to klasyczny Bay, czyli nie da się tego oglądać. Wstawki z narzekającymi murzynami, gej-fryzjer, niezamierzenie śmieszny pościg, w którym mega-patos styka się z absurdem (najpierw wozy niemal uderzają w staruszkę, potem w grupę ludzi na wózkach inwalidzkich, potem w tramwaj pełen ludzi - po prostu komedia) - to składa się na wielką filmową kupę. Ale kiedy akcja przenosi się do Twierdzy, zaczyna się inny film. W pytę dobry film.

Druga połowa to akcyjniak pierwszej klasy, któremu niedaleko do Con Air (choć jednak film Westa stoi o klasę wyżej). Świetna scenografia, świetna akcja, tempo, niezłe teksty, mój ulubiony Nic Cage, Michael Biehn, Ed Harris - czego chcieć więcej?

Druga połowa ma 10/10, pierwsza 3/10. Ogółem dam 7+/10, bo końcówka pozostawia dobre wrażenie.

Mam wrażenie, że to film kręcony jeszcze w czasach, kiedy nad Bayem stał jakiś producent, który hamował jego ciągoty w stronę totalnego kretynizmu.

Odpowiedz
Cat-Women of the Moon - Ludzie lecą sobie na księżyc, a tam - kobiety-koty! Dlaczego mi się to podoba? Fatalna, kująca w oczy scenografia, aktorstwo średnie, dziwny, nienajwyższychlotów scenariusz, choć pomysł kapitalny. Przez cały czas trwania filmu myślałem, co za gówno oglądam, ale przyłapałem się na tym, że mi to smakuje! Obejrzałem z przyjemnością i pewnie kiedyś do tego jeszcze wrócę.

7/10

[Obrazek: cat_women_of_moon_poster_03.jpg]

Odpowiedz
Bulwar Zachodzącego Słońca - nastawiałem się na bardziej kryminalne klimaty, a to przecież masakrujący, bardzo smutny dramat jest. O echach minionej sławy i jej obłędnym pożądaniu chyba nikt nie opowiedział do tej pory lepiej. Plus genialne aktorstwo pani Swanson - jej maniera rodem z kina niemego w niektórych scenach dodawała tej roli wielkości i przyćmiła nią samego Williama Holdena, chociaż on też odegrał swoje partie koncertowo.

8/10

Odpowiedz
Ed, Edd 'n' Eddy: The Movie - Genialne zwieńczenie tej groteskowej i zwariowanej kreskówki. Pękałem śmiechu co chwila. Masa śmiechu, łamanie durnych schematów filmowych (wygrywa zamurowana wentylacja!), bawiący humor z kilkoma podtekstami i masa debilizmów, które w tym wypadku pasują jak ulał.

Paranorman - Miło zobaczyć na ekranie amerykański film animowany nie robiony w CGI. Dzieciak schematyczny - który to raz występuje uzdolniony dzieciak nękany przez szkolnego łobuza i odtrącony przez innych przeżywający niesamowitą przygodę? Brakowało tylko rozwiedzionych rodziców. I mamy kilka schematów, gadki typu "słuchajcie, nie musisz twego robić bla bla bla". Za to nadrabia świetną animacją, dużą dawką czarnego humoru, kilka żartów w stronę starszych, także historia jest pod koniec dorosła i przerażająca. Aha, dzieci w kinie nie mogły doczekać się trupów, śmiały się ciągle i nie myślę, żeby po tym miały traumę :).

Odpowiedz
(23-09-2012, 21:34)raven.second napisał(a): BUTTER - (...)
9/10, bo doskonale się bawiłem, a Olivia śliczna jak nigdy. Pasują jej takie role.

Łooo... Tzn nie 9/10, ale naprawdę świetny film. Po trailerze nie planowałem oglądać, ale po tej polecajce sięgnąłem i nie żałuję. Kapitalna zabawa prostym trikiem - w familijne kluchy wrzucono wulgarny humor, dużą dozę luzu i absurdu. Polecam!

Odpowiedz
(24-09-2012, 21:42)military napisał(a): Mam wrażenie, że to film kręcony jeszcze w czasach, kiedy nad Bayem stał jakiś producent, który hamował jego ciągoty w stronę totalnego kretynizmu.
Jerry Bruckheimer ^^

loading podpis...

Odpowiedz
Samotny mężczyzna / A Single Man (2009) reż. Tom Ford
Atmosfera tego filmu i sposób wykonania od razu przywodzi na myśl reklamy perfum czy ciuchów od renomowanych projektantów. Przez to całość wygląda mega sztucznie. Nie wiem czy Tom Ford zrobił to specjalnie żeby ukazać jakąś pustkę życia postaci czy przez wykonywany zawód tak widzi świat i inaczej nie potrafi. Do mnie to nie przemawia i zwyczajnie nudzi. Całość czuć takim stereotypowym brutalnie rzecz ujmując pedalstwem i nie jest złym fakt że film mówi o homoseksualistach tylko sposób w jaki ich pokazano. Wygląda to tak jakby film zrobił ktoś kto o homoseksualistach wie z dowcipów i stereotypowych anegdot a to ciekawe nie jest.
Jedynym powiedzmy plusem filmu jest Colin Firth który pomimo otoczenia go pustym światem potrafi swoją charyzmą przytrzymać widza do końca, który też jako powtórka z "American Beauty" nie robi zbytniego wrażenia. Reszta aktorów już z tła sztucznie pięknego świata nie wychodzi.

Ocena 5/10 za Firtha i muzykę.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
ParaNorman (2012) - film ze stajni, która wydała na świat "Koralinę", więc można było spodziewać się produktu najwyższej jakości. Za pierwszym razem twórcy bardzo wysoko postawili sobie poprzeczkę i tym razem niestety nie dali rady jej pokonać. Nie oznacza to, że "ParaNorman" jest zły. Jest dobry, ale wyraźnie gorszy od swojej poprzedniczki. To co łączy obie produkcje to przede wszystkim klimat soft-horroru, który według mnie tak naprawdę nie nadaję się do puszczania dzieciom poniżej dziesiątego roku życia. Poza tym oba obrazy są wspaniałą alternatywą dla burtonowskich opowieści. Burtonem już pomału rzygam, produkcje od Laika ciągle wydają mi się świeże.

Krótkie streszczenie fabuły, nie ma zbyt wielu spoilerów, ale otagowałem na wszelki wypadek:

To tak w najogólniejszym skrócie bez wchodzenia w szczegóły. Brzmi nieźle i zachęcająco, jednak to co boli najbardziej w tej historii to postacie drugoplanowe. Totalnie zaniedbane i szablonowe do bólu, przez co opowieść trochę traci na jakości. Całość rekompensuje jednak wykonanie animacji. Nie potrafiłem uwierzyć, że to stop-motion. Jestem absolutnie zafascynowany jakością tego obrazu i chciałbym poznać szczegóły jego tworzenia. Jak? Jak oni to robią?! Wizualne cudo w swojej kategorii, którego wykonanie stawiam ponad "Koralinę" i "Mary and Max", którymi swego czasu również byłem mega zafascynowany.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Funny Face - śliczna Audrey Hepburn, Fred Astaire grający Freda Asteira w musicalu od reżysera Deszczowej Piosenki. Lekki, przyjemny, klasyczny musical, którego oglądanie to prawdziwa przyjemność. Dla fanów klasycznych musicali będzie to idealny film.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Uwielbiam Audrey, lubię (ale dobrze zrobione of course) klasyczne musicale, ale jakbyś miał porównać do Deszczowej Piosenki właśnie Funny Face? No i ocena? ;-)

Odpowiedz
Deszczowa piosenka ma lepsze piosenki :) Funny Face na pewno niczym nie zaskakuje, po prostu kolejny musical z lekką historią miłosną, bez większych ambicji, ale sprawiający sporo przyjemności z oglądania. Ocena 7/10

A tymczasem:

Za czarną tęczą - minimalizm, symbolizm, oniryzm :D W sumie nie wiem co obejrzałem i o czym, ale generalnie podobało mi się. Zestaw psychodelicznych obrazków w klimatach 80s sci-fi. Fajny klimat, zdjęcia i scenografie. Fabuła jakaś niby jest, ale ciężko stwierdzić o czym. Niestety zakończenie było bardzo słabe i pokazało, że twórcy sami chyba do końca nie wiedzieli co właściwie robią. 6/10, gównie za świetną formę.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Fong juk a.k.a. Exiled - bardzo przyjemne patrzydło od skośnych z kilkoma świetnymi scenami (np. u lekarza) i jak zawsze widowiskowymi, acz czasem niepotrzebnie przematrixowanymi strzelankami. Jak ktoś lubi takie klimaty Johna Woo powinien się dobrze bawić.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
DeepStar Six (1989) - robię sobie mały maraton podwodnych filmów. Powtórka Kuli wyszła miło, teraz to. Całkiem klawe, jak na stary, naiwny monster movie.

Przez większość czasu byłem przekonany, że nie widziałem tego filmu, aż do sceny, gdzie facet próbuje się wynurzyć bez dekompresji i umiera w paskudnych, krwawych męczarniach. To jedyne co mi zapadło w pamięć ze szczenięcych lat.

Poza pewnymi elementami wiochy całkiem fajne scenografie, oczywiście tylko praktyczne efekty, niezamierzenie (tak sądzę) śmieszny Miguel Ferrer - chodzący fuckup. Słuszna dawka tandety (głupi dowódca, baba w ciąży musi przeżyć itd.).

Następne w kolejce: Leviathan (1989) no i oczywiście Abyss (1989). WTF - czemu nagle w 1989 powstały trzy podwodne filmy?

Odpowiedz
to jeszcze powtórz sobie Głębię (The Deep) z Noltem
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,247 243,647 12-05-2026, 00:28
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,945 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,268 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,756 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,435 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,774 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,332 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 327 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości