Zachowanie ludzi w kinach
Ja w ogóle uważam żarcie w kinie za totalne wieśniactwo. Nie dość, że śmierdzi gówno, którym ci ludzie się łapczywie zapychają, to jeszcze wszelkie szelesty, przeżuwanie stwardniałego łajna czy siorbanie zagłusza film. Dlatego rzadko chodzę do kina i staram się wybierać pory, kiedy nikogo innego nie będzie. Obawiam się, że kiedyś się zrzygam po prostu na kogoś.

Co to za mania brać ze sobą tygodniowy zapas jedzenia na dwugodzinny wypad do kina? Święto na wsi! Kino jak w Ameryce! Huhu! Nażryjmy się tam jak świnie, którymi jesteśmy!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Chyba przesadzacie z tym pospolitym wieśniactwem. Buractwo zdarza się i jak już jest to wkurza, ale żeby aż nie chodzić do kina z tego powodu? Od stycznia byłem w kinie 22 razy, najczęściej w premierowy weekend i plebs zdarzył się tylko na "Jesteś bogiem" i "Czarnobylu", a na ponad połowie filmów w sali było mniej niż 5 osób. Kilka seansów grali tylko dla mnie. Coraz częściej widzę ludzi, którzy do kina idą z pustymi rękami. Pewnie z dwóch powodów, po pierwsze nie stać nikogo na popcorn w cenie biletu, po drugie robienie sobie taniej wałówki do kina zaczyna być w przekonaniu społeczeństwa wiochą. To, że na nowym Bondzie zdarzyli się tacy ludzie, specjalnie mnie nie dziwi. Niestety modny blockbuster przyciąga na seanse również tych, którzy kinem nie interesują się nigdy. Nawet moi znajomi (zdawałoby się poważni ludzie), umawiając się do kina rozważali ile wziąć browarów. Dla mnie żenada, ale co mnie to obchodzi, skoro i tak z nimi nie szedłem.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Chodzę do kina co najmniej raz w tygodniu, zawsze w premierowy weekend. I tak od jakichś czterech lat. NIGDY nie spotkałem się z klasycznym chamstwem - parę razy ktoś świecił komórą czy gadał przez kilka minut, ale to wszystko. A nie, sorry, w podstawówce trafiłem na najebanego idiotę, który rzygał innym pod nogi, ale to jedyny taki przypadek :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Dokładnie - ja w tym roku nie przypominam sobie jakiegoś większego buractwa, a byłem w chuj razy w kinie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jedzenie w kinie mnie nie przeszkadza, jeśli nie słychać szelestu czy mlaskania. Na 10-krotne tegoroczne odwiedziny w kinie nie spotkałem się z tym w ogóle, choć premier unikam. Ale ciekawi mnie, jak jest z zachowaniem w kinie w USA, stąd pytanie do Mentala. ;-)

Odpowiedz
Nie wiem jak w USA, ale to pewnie też zależy od stanu i pewnie Mental sam przyzna, że w Detroit jest inaczej niż w Nowym Jorku.
Ja mogę powiedzieć jak jest w Niemczech: Zwykle kulturalnie i to nawet mimo spożywanej sporej ilości piwa w kinie. Zresztą tak jak w tym roku na specjalnym pokazie TDKR dawali każdemu na wejściu piwo i kulturka była, łącznie z biciem brawa na napisach końcowych. Jak się jednak trafią jakieś chamskie typki, to samemu nie trzeba reagować, gdyż od razu inni reagują i sami ich uciszają, albo co jest tutaj typowe idzie się do pracowników kina i oni się kimś takim zajmują. Ale taką sytuację miałem tylko raz.
W sumie to w tym roku 2/3 pokazów miałem w Niemczech z tych 1/3 w Polsce większość była w porządku bez problemów. Jedynie na "Tedzie" rubaszne zachowanie Teda udzieliło się co niektórym i zaczęło się bekanie na sali i teksty w stylu "Zrób jej loda" i takie tam.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Ja zawsze chodzę na 10 czy 11 rano. Ludzie są po śniadaniach, więc nikt nic nie je. Cisza, spokój. Dzisiaj na Skyfall było 10 osób, każdy miał tylko kurtkę. Bardzo sympatycznie :)

Odpowiedz
Jak można ponarzekać to też się dołączę :)
Otóż, będąc z dziewczyną na Paranormal Activity 4 siedziałem rząd przed trzema dziewczynami, które od samego początku wydawały się rozbawione. Po przegadaniu całych reklam i zwiastunów (co jest oczywiście normalne, tylko nie jeżeli słychać je w nawet w odległości paru rzędów), myślałem że się dziewczyny ogarną i podczas filmu dadzą innym w spokoju oglądać. Ci co oglądali serię "Paranormalną", zdają sobie sprawę, że aby "wejść" w ten film, trzeba się trochę skupić, wczuć w niego. Niestety okazało się to nie możliwe, gdyż trzy wesołe koleżanki podczas każdej akcji nocnej głośno komentowały każdy szczegół pojawiający się na ekranie, a co ciekawe podczas akcji w ciągu dnia siedziały cicho, skupione, wręcz idealne zachowanie :) Niestety zwrócenie uwagi jednego z widzów i moje zmienienie miejsca nic nie dało, bo koleżanki bardzo chciały aby każdy je słyszał... makabra :)
jackblack1, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz
Myślę, że to był taki mechanizm obronny. Nie chciały zlać się w majtki ze strachu przy ludziach, więc komentowały wszystko, aby zapewniać się regularnie, że to co oglądają nie jest straszne. Pomijam fakt, że i bez tego seria PA nie jest straszna. Ale skoro nie chciały się bać za wszelką cenę, po cholerę wybrały się na seans? No ale chamki i kretynki takie już są.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Zgadzam się z Hitchem, bo horror w kinie to wyjątkowo niewdzięczny seans. Wbija grupka znajomych i jeden drugiemu próbuje udowodnić jak bardzo film go nie rusza.

Odpowiedz
Paranormal przestał być taki straszny po pierwszym filmie, gdy już wszyscy wiedzieli o co biega, teraz takie "otwieranie się drzwi" nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Obstawiam, że panienki poszły na seans, żeby właśnie pokazać jakie mocne są psychicznie, na początku nie szło im najlepiej, bo jedna do drugiej mówiła: "ale odprowadzicie mnie do domu? ja sama nie wracam", ale potem pokazały, że są "twardzielkami": "eee, to już było", "i to ma być straszne?". Także oboje macie rację.
jackblack1, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz
Na Skyfall na premierze była pełna sala ludzi. Oczywiście bydło ściągnęło do kina i w odległości 3-4 miejsc ode mnie siadła grupa 2 facetów z partnerkami. Zaraz po zgaszeniu świateł usłyszałem charakterystyczne pssssyt, a później zaczęło się wychodzenie do ubikacji (w trakcie seansu 3-4 razy) i głośne komentowanie. Koleś obok mnie, około 30 trzymał się nieźle, ale mnie po którymś komentarzu szlag trafił i dosyć głośno powiedziałem:
- Możecie się zamknąć do kur**?!

Chyba ich speszyło bo do końca seansu spokój. Nie powiem trochę się bałem bo po seansie spojrzałem w ich stronę i zobaczyłem 2 blond niunie i 2 kolesie, którym siłownia nie obca (ja byłem sam), ale od razu polecieli do wyjścia ;)

Odpowiedz
Jak ja byłem na Skajfolu to za mną siedziały jakieś dwie dziewczyny z czego jedna opowiadała drugiej co właśnie dzieje się na ekranie. I tak właściwie cały film. Raz czy dwa posłałem im wymowne spojrzenie to na chwilę milkły, ale potem znów to samo. Były też przekonane że M to matka Silvy. Gdzieś indziej komuś zadzwonił telefon, i to właściwie jedyne takie incydenty. Niemniej nadawanie za plecami jest irytujące.

Odpowiedz
@jackblack1 Ja tak mam z niektórymi znajomymi, to naprawdę nic nowego. Analizują każdy szczegół, jakie to głupie, nielogiczne, jakie to zabawne, sratatata. Jest tylko jeden pewny sposób obejrzenia horroru jak należy - samemu po ciemku ze słuchawkami na uszach lub dobrymi głośnikami. W kinie nigdy nic nie wiadomo.
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
Ja teraz chodzę średnio raz w miesiącu do kina i zazwyczaj na dwa tygodnie po premierze jakiegoś filmu, a więc albo miałem do tej pory szczęście do normalnych ludzi (bo wcześniej takie sytuacje zdarzały mi się tylko na Enemefach, ale tam to wiadomo, raczej posiadówka niż kino) albo mogę powiedzieć: "ah te dawne czasy, tak spokojnie było" :)
jackblack1, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz
Kwestia szczęścia. Ja nie miałem jeszcze nigdy okazji narzekać.
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
(04-11-2012, 19:15)Bogdan napisał(a): Jak ja byłem na Skajfolu to za mną siedziały jakieś dwie dziewczyny z czego jedna opowiadała drugiej co właśnie dzieje się na ekranie.

A to bardzo częste zjawisko. Miałem podobną sytuację na drugim pokazie "Avataru". Tylko jedna osoba się pytała co się dzieje na ekranie, a druga odpowiadała, ale próbowała odpowiedzieć. Normalnie czułem się, jakbym był na filmie dla niewidomych :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
vidmo ludzi w kinach
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mam nadzieję, że Ty z kolei przyszłaś tu pogadać o filmach, a nie np coś reklamować :)

Odpowiedz
słowo, znak interpunkcyjny, spacja

A Twój chłopak to dupa wołowa jest. Ja bym nie przegapił okazji do okazania rycerskości i zwrócił parce uwagę. Nawet, jeśli miałoby się skończyć na usłyszeniu epitetu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 7,046 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości