Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Keira = emocje. Z reszty filmu nic nie wynika. Gdyby nie ona, film byłby jakimś nieciekawym teatrem. Pójdę dalej w tej krytyce - jakby zabrać kostiumy i zamienić na ciuchy współczesne, dodać dubbing argentyński to jakaś soap opera by wyszła.
loading podpis...

Odpowiedz
Szacun za obejrzenie ja skończyłem po 30 minutach.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(18-11-2012, 08:46)military napisał(a): Dziecko Rosemary - dobry film, słaby horror. Dziś historia wydaje się przewidywalna w każdym aspekcie, a poczynania bohaterki często irytująco głupie, ale nadal ogląda się to bardzo dobrze - głównie ze względu na ciekawe relacje między postaciami i dobre (przez większość czasu) dialogi. Prawdziwy horror to mieć tak upierdliwych sąsiadów jak Casavetetowie.:) I wszystko jest fajnie aż do końcówki, kiedy już wszystko zostaje podane na tacy, dochodzi HEJL SEJTAN! i ogólnie jest komiksowo i karykaturalnie.

Nie wiem, czy to zamierzony efekt, ale w końcówce film zmienia się niemal w komedię. Jest groteskowo, ok, ale groteska jest tak duża, że cały dramatyzm związany z przeżyciami Rosemary się rozwadnia. No cóż, i tak oglądało się dobrze - aż dziwne, że nikt jeszcze tego nie zrimejkował. 7/10

W zeszłym miesiącu pierwszy raz widziałem ten film. Horror? W którymś momencie to było straszne lub trzymało w napięciu? Na mnie zrobił wrażenie zagadkowego filmu OBYCZAJOWEGO o tematyce satanistycznej. Tylko 6/10.

Odpowiedz
Gdzie jesteś, Luizo - Polskie krótkometrażowe science-fiction z 64 roku. Wygląda trochę jak odcinek Strefy Mroku nakręcony nad Wisłą. Pewien facet samotnie jedzie po autostradzie gdzie napotyka na tajemniczą istotę pod postacią kobiety. Następnie przenosi się wraz z napotkanymi: taksówkarzem, piłkarzem i adwokatem do wnętrza statku kosmicznego gdzie Kosmici namawiają bohaterów by Ci poddali się eksperymentom w zamian za dar nieśmiertelności. Trochę się zestarzało, ale ogólnie jest klimat i całkiem spoko efekty. Ale może to po prostu moja słabość do wszystkiego co z lat 60tych?

[Obrazek: gjl.png]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(26-11-2012, 18:04)Rodia napisał(a): Nie :)


WOW, to było... wyczerpałeś temat po prostu :)


Orzeł wylądował - słodki jezu, postarzało się to filmidło ostro. Z jednej strony niby mega poważny wątek i nadzieja na naprawdę świetną, trzymającą w napięciu historię, a i jest parę mega scen, jak choćby ta z młynem czy Żydówką, ale całość bardzo szybko zamienia się w radosną przygodówkę z toną comic reliefu, romansem z dupy i toną scen, które nie mają za grosz sensu. Niemniej aktorsko jest dobrze, ogląda się to całkiem szybko i bezboleśnie, no i wątek polski także raduje oczy, nawet mimo błędów i faktu, że większość scen trzeba pięć razy przewijać, by w ogóle załapać co oni mówią :)

6 / 10


Breakfast at Tiffany's - wspaniale było znowu wrócić do tego filmu, i to w jakości HD, w której wygląda wspaniale (te kolory!). Owszem, część rzeczy i niekiedy technika kręcenia może tu i ówdzie trącić myszką (acz bez przesady), a i Mr Yunioshi zdecydowanie za bardzo kłuje w oczy, lecz na dłuższą metę nie można tu się do czegokolwiek przyczepić, a film praktycznie w ogóle się nie zestarzał. W dodatku historia uwiodła mnie znacznie bardziej, jak poprzednim razem (jakieś hmm... 7 lat minimum będzie), także ocena w górę. Klasyka przez duże K.

9 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Fire with fire (2012) 4/10

Zdanie "Vincent D'Onofrio gra psychola" to dla mnie jedna z najlepszych rekomendacji dla każdego filmu. Tutaj również Vince nie zawodzi, widać, że świetnie się bawił kradnąc każdą scenę. Szkoda tylko, że
a niektóre z jego wysiłków są niweczone przez reżysera czy ekipę, np świetną scenę rozmowy telefonicznej psuje przeciętny Duhamel jak i jakaś ballada o poświęceniu wchodząca pod koniec.

Tak jak wspomniano parę postów wyżej sam pomysł na trzęsącego się bohatera jest całkiem fajny, ale co z tego skoro
Willis, Dawson i cała galeria znanych gęb to jedyne zaskoczenie w tym filmie pełnym nieudanych dialogów (Willis wyliczający czego on nie ma w swojej zbrojowni, nawet Kevin Dunn nie mógł tego słuchać) i nierównych scen. Myślałem, że już nikt nie kręci na poważnie sceny z gromkim "nieeeeee!" puszczonym w zwolnionym tempie.


Odpowiedz
(28-11-2012, 21:06)Mefisto napisał(a): Breakfast at Tiffany's - wspaniale było znowu wrócić do tego filmu, i to w jakości HD, w której wygląda wspaniale (te kolory!)
Zgadza się, wspaniale go odnowili.

Cytat:Mr Yunioshi zdecydowanie za bardzo kłuje w oczy
Szczerze? Gdyby nie on, dałbym 10 :)

Nie sądzisz, że Śniadanie było inspiracją dla Powrotu Batmana? Demolka w pokoju i końcowa scena w alejce kojarzą mi się jednoznacznie.

PS. Scena przyjęcia, od momentu gdy jest już maksymalny natłok gości, po prostu wymiata.

Odpowiedz
(29-11-2012, 00:07)Mierzwiak napisał(a): Szczerze? Gdyby nie on, dałbym 10 :)

Czy ja wiem... mimo wszystko trochę za dużo tu teatralności poza nim, no i ta scena w deszczu właśnie. Trochę znajdzie się drobnych rysek.

Cytat:Nie sądzisz, że Śniadanie było inspiracją dla Powrotu Batmana? Demolka w pokoju i końcowa scena w alejce kojarzą mi się jednoznacznie.

Myślę, że inspiracja to za duże słowo, ale coś jest na rzeczy...

Cytat:PS. Scena przyjęcia, od momentu gdy jest już maksymalny natłok gości, po prostu wymiata.

Oj tak, ale biorąc pod uwagę kto to pisał, nie powinno to dziwić :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Hm, może podejdę do Śniadania jeszcze raz, bo ostatnio próbowałem je obejrzeć po przeczytaniu książki - która jest ŚWIETNA - i odrzuciło mnie ugrzecznione, ugładzone podejście.

Odpowiedz
W jakim sensie ugrzecznione? Jak dla mnie film jest mocno niegrzeczny w porównaniu z resztą ówczesnej filmografii, zwłaszcza tego gatunku. Inna sprawa, że sporo rzeczy zawarto tu między wierszami, nic nie jest powiedziane wprost.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Czytałem/oglądałem już dość dawno, więc szczegółami nie zarzucę, ale generalnie książka zaskoczyła mnie tym, jak bardzo jest "niegrzeczna". Tzn. na dzisiejsze standardy to w sumie nic, ale... Holly robiła wrażenie raczej wyuzdanej, pozbawionej zahamowań kobiety. Nie, nie kobiety - nastolatki, bo przecież ile miała, 19 lat? Zadziorna, niestroniąca od seksu i używek dziewczyna stała się w filmie grzeczną (w porównaniu z oryginałem) kobietą. W książce jej pierwsze (o ile dobrze pamiętam) spotkanie z Fredem wręcz ociekało seksualnością - w filmie było nijakie. W książce czuło się, że wszystko nie jest tak czyste, ładne, wręcz sterylne jak w filmie; dialogi były mocniejsze, bohaterowie bardziej wiarygodni. I nie było karykaturalnego Chińczyka. To znaczy był, ale był zupełnie normalny. Film to taka lajtowa wersja PG-13 książki, która wcale nie jest dla całej rodziny. Przynajmniej takie miałem wrażenie podczas oglądania.

Odpowiedz
Hmm... to wszystko w filmie jest, tylko jak mówię: między wierszami, a ładność i czystość stanowiły odskocznię od tego, co głębiej (abstrahując już od normy ówczesnego wyglądu filmów)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Premium Rush (2012) 5-6/10

Takie nie wiadomo co, zbyt lekki na film sensacyjny, za mało zabawny na komedię sensacyjną, zbyt letni na emocjonujący film akcji. Niezobowiązująca wariacja na temat pościgu Kojota i Strusia Pędziwiatra (takie porównanie nawet pada parę razy w dialogach) nadająca się do niedzielnej, popołudniowej ramówki Polsatu z jak zwykle nieco szarżującym Shannonem i trochę bezbarwnym na jego tle Gordonem-Levittem.

Odpowiedz
Holy Motors - nie mam pojęcia co to było i o czym, chyba najbardziej o kinie, o aktorstwie, ale było na tyle inaczej i na tyle hipnotyzująco, że jestem na tak. Owszem, film teoretycznie posiada wiele elementów typowego postmodernistycznego gniota. Z drugiej stronie jest w nim nie mniej zaskakująco błyskotliwych elementów. Naprawdę trudno pisać o konkretach, szczególnie, że element zaskoczenia jest w tym wszystkim bardzo ważny. Silne i częste uczucie WTF?! miesza się równie częstym i silnym WOW! Wbrew pozorom całość, choć "dziwaczna" została podana dosyć przystępnie, o ile już wejdziemy w konwencję. Jest czarny humor i jest humor zaskakująco lekki. Całość wzięta w spory nawias. Niby film nie dla każdego, ale trzeba się o tym samemu przekonać. Polecam. Jak nie wizytę w kinie, to przynajmniej skorzystanie z alternatywnej dystrybucji. 8/10?!


Odpowiedz
(01-12-2012, 00:31)PropJoe napisał(a): Holy Motors - nie mam pojęcia co to było i o czym, chyba najbardziej o kinie, o aktorstwie, ale było na tyle inaczej i na tyle hipnotyzująco, że jestem na tak. Owszem, film teoretycznie posiada wiele elementów typowego postmodernistycznego gniota. Z drugiej stronie jest w nim nie mniej zaskakująco błyskotliwych elementów. Naprawdę trudno pisać o konkretach, szczególnie, że element zaskoczenia jest w tym wszystkim bardzo ważny. Silne i częste uczucie WTF?! miesza się równie częstym i silnym WOW! Wbrew pozorom całość, choć "dziwaczna" została podana dosyć przystępnie, o ile już wejdziemy w konwencję. Jest czarny humor i jest humor zaskakująco lekki. Całość wzięta w spory nawias. Niby film nie dla każdego, ale trzeba się o tym samemu przekonać. Polecam. Jak nie wizytę w kinie, to przynajmniej skorzystanie z alternatywnej dystrybucji. 8/10?!

Zgadzam się w pełni - i z oceną, i z opinią. Cholernie dziwny meta-film, ale tak pomysłowy, momentami tak zaskakujący i zabawny, że trudno go nie polubić. Chyba najlepsza jest scena w hotelu i końcówka w garażu. Generalnie rewelacyjna zabawa :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
The Raven - polski podtytuł Zagadka zbrodni, sympatyczny i klimatyczny thriller wykorzystujący postać Edgara Allana Poe i jego twórczość. Fajna, tytułowa rola Johna Cusacka, którego bardzo lubię. Sama intryga nie odbiega od szablonu - główny bohater ma pomóc schwytać mordercę inspirującego się jego twórczością. Pojawia się min. słynne wahadło. Sprawnie wyreżyserowane przez bliżej mi nieznanego rzemieślnika. Bardzo ładne, malarskie zdjęcia i całkiem niezłe dialogi. W filmie występuje również Brendan Gleeson, który jak zawsze, odwala porządną robotę.
Generalnie historia się klei i jest angażująca. Kilka wątków, ale bez zbędnego rozpasania skutkującego bałaganem.

7,5/10


Odpowiedz
Gummo - Depresyjne, nihilistyczne i odpychające półtorej godziny. Taka "Głowa do wycierania" w realiach amerykańskiego zadupia. Nawet te mordy aktorów jak z sennego koszmaru. Ostatni raz, wzbudzających takie obrzydzenie i pogardę bohaterów, widziałem w "I Stand Alone".
8/10

Odpowiedz
Bestie z południowych krain - Nie wiem skąd te wszystkie zachwyty, bo film jest przeciętny. Fajna muzyka, świetna gra małej, ciekawa historia i lekko baśniowy klimat. Wszystko psuje jednak tendencyjność filmu. Może nie jest to mówione wprost, ale widać, że cywilizacja jest zła, a mieszkańcy wyspy dobrzy. Wraz z realizmem magicznym skutkuje to tym, że patologia (bo myślę, że można tu mówić o pewnym rodzaju patologii) zaczyna udawać tutaj jakąś pierwotną duchowość i kult natury. Bohaterzy nie chcą opuścić domu, bo świat jest do dupy, a wyspa, przyroda super. Po prostu tyle, a kwestie nieprzystosowania społecznego, strachu przed cywilizacją itd. zostają przemilczane.

6/10

Odpowiedz
myślę, że zbyt dosadnie odebrałeś ten film i naciski na cywilizację :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
To i ja o "Bestiach z południowych krain"

Dawno nie wynudziłem się tak na żadnym filmie. Nie rozumiem zachwytów nad rolą dziewczynki, Quvenzhané Wallis gra, wygląda, mówi i zachowuje się jak typowe dziecko z sitcomów skierowanych do czarnoskórej widowni, jakby właśnie uciekła z planu Damonowi Wayansowi. Jej narracja z offu jest tak oczywista i w sumie niepotrzebna, że przy niej nawet Michael C. Hall w ostatnich sezonach Dextera odkrywa prawdy rządzące wszechświatem.

To jeden z tych filmów w których o ambicjach świadczą powolne tempo, brud i poczucie beznadziei ale nie ma tutaj czegokolwiek na poziomie niedawnego "Do szpiku kości" a film kroczy chyba tymi samymi metaforycznymi ścieżkami co "Monsters" Edwardsa, z którym nie mogłem pozbyć się skojarzeń w trakcie seansu. Po scenie z lodowcem obawiałem się dalszych efektów specjalnych ale ogólnie bestie prezentują się całkiem znośnie jak na niecałe 2 mln$ budżetu. Na plus parę małych scenek jak np ta z matką rozpalającą kuchenkę, jednak nie przykrywają one poczucia wielkiego rozczarowania.

5/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,969 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,789 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,198 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,714 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,156 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości