Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Romper Stomper - Crowe zza młodu szalał, że hoho ;) Tu w roli neonazisty, któremu cholernie nie podoba się napływ azjatów do Melbourne. Film to trudny, bardzo agresywny i miejscami niestety przedramatyzowany, ale aktorsko pierwszorzędny i w tym aspekcie winduje swoją ocenę, bo też ostatnie 15 minut to jakieś tandetne love story. Russel w tym filmie jest extra, ma w oczach taki rozpierdol, że głowa mała, a na dodatek pokój jego bohatera jest prześmiesznie wystrojony. Kilka naprawdę dobrych scen, zapadających w pamięć, ale niestety końcówka possysa.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Zapomniałeś o soundtracku, a ten jest mocarny:





Odpowiedz
Cop Out - 4 i pół minuty. Tyle potrzebowałem, żeby spuścić to gówno w kiblu. Poczucie humoru gorsze niż u Terlikowskiego. Jak to się stało, że Smith dostał scenariusz tego rzyga, przeczytał pierwsze 10 stron i nie rzucił w pizdu tej roboty?

Odpowiedz
Bo chciał pracować przy jednym filmie z Brucem Willisem. Innych powodów nie widzę.

Odpowiedz
Cytat:Ty byś nie stał jak wryty ;)?

No na pewno nie czekałbym do końca transformacji jak jakiś debil. Początkowy szok, spoko, ale ci ludzie nawet nie próbują przykuć go do wyra. A dwa metry dalej stoi facet ze strzelbą i nic.

Jakby co, zapomniałem dodać, że wielkim plusem tego filmu jest występ rodowitego Teksańczyka - LQ Jonesa. Facet ma obecnie 85 lat. Zagrał ważny epizod w "Kasynie".

Odpowiedz
(26-12-2012, 22:16)Mental napisał(a): Lubię Mostowa. T3 - zabijcie mnie - podoba mi się



[Obrazek: yemen_execution2.jpg]

Odpowiedz
Cop Out - wytrzymałem godzinę, choć z wielkim trudem. Akurat Bruce to jedyny element tego filmu, do którego nie mogę się przyczepić. Jasne, gra na odwal się, ale trudno go winić - a poza tym ma jakąś charyzmę. W przeciwieństwie do całej reszty obsady.

Murzyn-partner to jakaś koszmarna pomyłka - Jar Jar to przy nim sympatyczny i interesujący bohater. Scena otwierająca film to dzięki niemu (i scenarzystom) koszmar, który można przetrwać tylko na miejscowym znieczuleniu. Generalnie film jest tak niechlujny od każdej możliwej strony, że nie dziwię się, że Willis traktował Smitha jak szmatę. Smith po prostu nie potrafi kręcić filmów. We własnym projektach nadrabia dialogami, ale kiedy ekranizuje scenariusz kogoś innego, całość leży i kwiczy. Ten film jest brzydki i po prostu się nie klei. 1/10

Odpowiedz
Cytat:Murzyn-partner to jakaś koszmarna pomyłka

Właśnie miałem pisać, że to najbardziej wkurwiający Murzyn, jakiego kiedykolwiek przydzielono białemu do pary.

Cytat:Scena otwierająca film to dzięki niemu (i scenarzystom) koszmar, który można przetrwać tylko na miejscowym znieczuleniu

Ja nie dałem rady.

Odpowiedz
Potem jest trochę lepiej. Film zmienia się w niby tradycyjny buddy movie, a po 15 minutach wątek kryminalny zostaje pominięty i Willis szuka karty bejsbolowej, którą ukradł mu jakiś cymbał, a która miała opłacić wesele jego córki. Dżizas fakin krajst, co za scenariuszowy burdel. Przez całą godzinę nie wiedziałem, czy Willis i ten drugi mają być najlepszymi policjantami na posterunku, czy największymi frajerami - raz zachowują się jak Frank Drebin, raz jak Riggs i Murtaugh. W ogóle nie wiem, jakie zasady rządzą przedstawionym światem, bo to momentami niby taka sensacja, jak Last Boyscout, a momentami debilizmy jak z parodii.

Miałem też wspomnieć, że film ma beznadziejny montaż - jeśli wychylicie kielona za każdym razem, kiedy zobaczycie błąd albo wyjątkowo nieudolne przejście ze sceny do sceny, możecie umrzeć po kwadransie - ale właśnie przeczytałem, że montował to sam Smith, więc nawet nie chce mi się wyzłośliwiać. Po prostu on w całości i nikt inny odpowiada za poziom tego filmu.

Ironia: to największy box offisowy hit Kevina Smitha.

Odpowiedz
Hollow Man - jest tu wątek na jego temat, bo nie znalazłem? Nieważne, film koksi! Sebastian to chyba największy filmowy dupek, jakiego widziałem. I to jeszcze zanim stał się niewidzialny. Jest chamski, wydaje mu się, że wie wszystko najlepiej i w ogóle myśli wyłącznie o sobie. I moje ulubione słowo: konsekwencja. Gość jest dupkiem i staje się niewidzialny. Co robi najpierw na mieście? Nie licząc straszenia dzieci, a później bez wyrzutów gwałci sąsiadkę. I później staje się bardziej bezkarny. Teraz nie chce mi się pisać o inteligencji myślących bohaterów lub jak najbardziej realnie oddanie ciała podczas niewidzialności, więc powtórzę: film koksi!

Odpowiedz
Heh, też kiedyś próbowałem zmęczyć Cop Out i odpadłem po jakichś 25 minutach. Tracy Morgan jest w tym filmie po prostu nie do zniesienia.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Cytat:Hollow Man - jest tu wątek na jego temat, bo nie znalazłem?
http://forumkmf.pl/Thread-Hollow-Man-Verhoeven

Odpowiedz
The Possession (2012)

Przeciętny horrorek z producenckiej stajni Raimiego, dużo tutaj nagłego "booo!", krzyków, zmienionych głosów, wykrzywionych ciał i twarzy ale wszystko to pozostawia widza raczej obojętnym. Jeffrey Dean Morgan stara się coś ugrać ale brak mu solidnego oparcia w scenariuszu i jego bardziej obyczajowych momentach, zupełnie bezbarwna jest Kyra Sedgwick, do tego wydaje mi się, że przechodzi ona pobotoksowe deformacje twarzy które nie zostały ujęte w skrypcie.

Dodatkowo, przynajmniej dla mnie, resztki nastroju zniszczyło to, że żydowski demon czyli Dybuk mówi mniej lub bardziej łamaną polszczyzną (co oczywiście ma historyczny sens ale dla Polaka wychodzi niezamierzenie śmiesznie). Szczególnie ujął mnie fragment "Co to będzie, co to będzie, tyle grzybków w trawie siędzie" a wszystko to brzmi tak jak prawdopodobnie Borys Szyc jako Gollum.

5/10

Odpowiedz
Zamiast horroropodobnych produktów, polecam
"The House of The Devil" Ti Westa z 2009 roku.

Ti West choruje na postępujący oldskulizm, więc natychmiast sięgnąłem z kopyta po dwa jego filmy - powyższy i "Innkeepers". Ten drugi, nieco lżejszy, co nie znaczy gorszy.

"The House of the Devil" to coś w rodzaju mocno podrasowanego "Dziecka Rosemary". Przez większą część filmu powoli gęstnieje atmosfera, pod koniec osiągając konsystencję kisielu, natomiast w finale pęka tama. Takie filmy uwielbiam.
Powoli płynąca kamera i wolno sącząca się groza, jakby podana widzowi przez kroplówkę.
Muzyka? Myślałem, że to jakaś współczecha a la Penderecki. Mocne!!

Sam temat ograny, oklepany, wyklepany i odkurzony na wszelkie sposoby, ale nie jest to tutaj żadną wadą!!

całość - 9/10
muzyka - 10/10
aktorstwo - 10/10
scena na cmentarzu - poza klasyfikacją.




Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
The Perks of Being a Wallflower (2012) - reż. Stephen Chbosky

Faktycznie słabo. W przeciwieństwie do Pitero nie raziła mnie jakoś "fajność", prędzej tania oryginalność postaci i historii kreowana nieco na przymus. Chyba, że mówimy o tym samym, tylko inaczej nazywamy. Fajne w każdym razie w ogóle nie było.

Bohaterowie oczywiście musieli być dziwni i zakręceni, bo inaczej rzecz jasna nie byliby wyobcowani. Nie jest to jednak poziom Natalie Portman z "Powrotu do Garden State" - nie ogląda się tego z zaangażowaniem, przyjemnością czy rozbawieniem. Zresztą ostatnimi czasy, jakoś irytują mnie te wszystkie fabularne wątki introwertycznych dzieciaków obrzucanych gównem na szkolnych korytarzach. Motyw z nauczycielem-mentorem podrzucającym książki najwybitniejszemu z uczniów (czyli głównemu introwertykowi) to już w ogóle klasyka wśród klisz, właściwie nic by się nie stało, gdyby tego wątku nie było.

Zastanawiam się, jaka byłaby opinia Pitero, gdyby dotrwał do końca filmu, gdy na wierzch wychodzą wszystkie "mroczne szczegóły" historii Charliego. Dla mnie to było gorsze niż pierwsza część filmu. Ale widocznie w społeczeństwie się przyjęło: 8.1 na filmwebie, 8.3 na imdb (TOP 211), 85% świeżych na rottenie.

Ode mnie 4/10.

About Cherry (2012) - reż. Stephen Elliot

Jak na historię pierwszych kroków w świecie porno jest to wyjątkowo grzeczna i wyjątkowo pusta historia.

Angelina (Ashley Hinshaw) boryka się z matką pijaczką i generalnie nędzną patologiczną przeszłością, postanawia więc odmienić swoje życie. Przeprowadza się, znajduje sobie nową pracę i zaczyna żyć na własny rachunek. Nieco przez przypadek dostaje propozycję zrobienia nagich fotek, a jak powiedziało się A, trzeba powiedzieć B, tym bardziej, że w przemyśle porno filmów płaci się więcej niż za erotyczne zdjęcia. Angelina nie trafia jednak do mrocznego półświatka, w którym handluje się ukraińskimi prostytutkami, a tłuści alfonsi przed nagraniem materiału filmowego podają swoim dziewczynkom narkotyki. Porno kręci się kulturalnie, przyjemnie i bezboleśnie. Nie powinno zatem specjalnie dziwić, że Angelina "tylko pracuje" i dziwi się, że ktoś może spoglądać na jej profesję krytycznym spojrzeniem.

Z jednej strony oczywiście fajnie, że pokazano biznes filmów porno jako biznes, jak każdy inny. Czysta, schludna, wręcz artystyczna robota, bez przymuszania, zastraszania, desperacji itp. Z aktorkami, które lubią to i robią to w pełni świadomie, bez specjalnych wyrzutów sumienia i powolnego gnicia od środka. Ale z drugiej strony takie ujęcie sprawy gwarantuje piekielną prawie dwugodzinną nudę. W tym filmie nie dzieje się praktycznie nic, a wszelkie wątki postaci pobocznych są dowalone jakby na przymus, żeby czymś uzupełnić historię.

4/10
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Cytat:"The House of the Devil"

całość - 9/10
muzyka - 10/10
aktorstwo - 10/10
scena na cmentarzu - poza klasyfikacją.

Tomkiewicz - dawaj inne filmy tego gościa! Obejrzałem "The House of the Devil" - 9/10. Zajebioza. I naprawdę można się przestraszyć.

Co do sceny na cmentarzu (nie widziałeś filmu - NIE CZYTAJ!!!)


Odpowiedz
Od Ti Westa obejrzałem jedynie "Śmiertelną gorączkę 2" która skutecznie zniechęciła mnie do dalszych przygód z tym reżyserem. Ale skoro mówicie, że "House of The Devil" jest taki dobry to zerknę.

Odpowiedz
Charlie i fabryka czekolady - zwiastun filmu, który był przeze mnie wielokrotnie oglądany zawsze przed włączeniem Batmana - Początek na DVD był bardzo fajny. Niestety mogłem się spodziewać, że sam film (od najbardziej przecenianego reżysera jakim jest Burton) mu nie dorówna. Charlie... jest niezłym kinem familijnym, z fajną muzyką i wykonaniem technicznym. Niestety psuje go schematyczność, ciągłe piosenki Oompa Loompasów i retrospekcje z życia Willy'ego Wonki. Przez to wyszło średnio - 5/10.

Dopóki piłka w grze - Amy Adams jest świetna, a Clint Eastwood jest bogiem. Niestety film nie sprostał moim oczekiwaniom. Jest to prosty i dość oklepany dramat obyczajowo-rodzinno-sportowy z finałowym happy endem we wszystkich aspektach fabularnych. Przeciętne filmidło, stąd przeciętna moja ocena - 5/10.

Odpowiedz
Cytat:najbardziej przecenianego reżysera jakim jest Burton

Serio? Facet od lat jest jechany za uwiąd twórczy, a ty mówisz, że jest przeceniony? What's wrong with your brain?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Cytat:Niestety psuje go schematyczność, ciągłe piosenki Oompa Loompasów i retrospekcje z życia Willy'ego Wonki. Przez to wyszło średnio - 5/10.

Jest aż tak schematycznie, żeby uznać to za wadę? Nie zapominajmy, że to film przede wszystkim dla dzieciaków. Piosnki zaś bardzo mi się podobały i nie wiem jaki konkretnie zarzut masz do retrospekcji?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,978 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,199 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,346 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,732 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,157 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości