30-12-2012, 13:57
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Na Edzie Woodzie, z dwoma przebłyskami w postaci Jeźdźca bez głowy i strawnego Sweeney Todda (Big Fish w ogóle mnie nie rusza).
30-12-2012, 14:00 (30-12-2012, 01:42)Mental napisał(a): Tomkiewicz - dawaj inne filmy tego gościa! Czeka w kolejce. Trudno na razie cokolwiek powiedzieć poza tym, że wygląda obiecująco. ![]() ps: Co do "Innkeepers". Mnie to jara, klasyczne podejście do tematyki zjaw, mar i duchów. Ten sam schemat budowania opowieści jak w "The House of the Devil".
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
30-12-2012, 14:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2012, 19:26 przez Tomkiewicz.) (30-12-2012, 13:57)Gieferg napisał(a): Burton się skończył na Batman Returns, a Charliego i fabrykę wyłączyłem po 30 minutach. Big Fish, fuckers!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 30-12-2012, 22:35
Ed Wood, Big Fish, Corpse Bride, Frankenweenie! A że kręci masę gniotów to inna sprawa.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
31-12-2012, 00:17
Big Fish widziałem raz, Corspe Bride widziałem raz, do żadnego nie mam zamiaru wracać. Jego nowych filmów nawet nie próbuję oglądać.
31-12-2012, 00:55 (30-12-2012, 14:03)Tomkiewicz napisał(a): ps: Co do "Innkeepers". Mnie to jara, klasyczne podejście do tematyki zjaw, mar i duchów. Ten sam schemat budowania opowieści jak w "The House of the Devil". Tak samo jest z jego nowelką w antologii "V/H/S" - 80-90% filmu zajmuje Westowi budowanie napięcia na zasadzie "jeszcze nic się nie dzieje, ale zaraz, za momencik... nie, jeszcze nie teraz", aby w końcówce uderzyć z powerem. Sam film polecam, choć to horror nowelowy czyli bardzo nierówny - jedne epizody dobre, inne słabe, do tego w konwencji found footage, która nie wszystkich przekonuje. 31-12-2012, 09:30
Ladyhawke - pierwsze 20 minut tego filmu postarzało się tak koszmarnie, że zasługuje na remake (muzyka wyjęta z innej bajki, antagoniści niczym z przygód Mirmiła i s-ki, miecze świecą się jak psu jaja i wyglądają na wycięte z kartonu, ogólna tandetność i nieco sucharów). A potem pojawia się Michelle i... wszystko się zmienia na lepsze (muzyka, choć dalej nie przekonuje mnie ta elektronika, zaczyna się robić bardziej klasyczna, pasuje do pozostałych scen, historia wciąga, robi się bardziej poważniejsza i przejmująca, a i reszta elementów już tak nie kłuje w oczy). Świetne kino wciąż, dziecięce wrażenia nie zostały zabite, choć parę minusów film niestety posiada (efekty, protagoniści już do końca pocieszni, miast straszni, lekko naciągana końcówka), ale za to nadrabia prawdziwą magią.
8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-01-2013, 04:27
Take This Waltz (2012) reż. Sarah Polley - męczący w odbiorze, ale za to życiowy film. Taki trochę dający do myślenia karny kutas dla wszystkich infantylnych, niezdecydowanych kobiet (lub po prostu ludzi), poszukujących księcia z bajki i jest to całkiem niezły materiał edukacyjny. Michelle Williams gra chyba jeszcze bardziej zdziecinniałą postać niż w "My week with Marilyn" - tym razem jest to jednak zwykła znudzona życiem kobieta, a nie gwiazda, której można było dużo wybaczyć. Co prawda jest w jej zachowaniu pewien urok, ale szereg decyzji, które podejmuje nie pozwalają zapałać do niej szczerą sympatią.
To co zdecydowanie najlepsze w tym filmie, to że jest on stosunkowo wymowny i bardzo prosty do odczytania, mimo że nic nie jest powiedziane nachalnie, w sposób oczywisty (m.in. świetna scena na karuzeli, dwie analogiczne sceny w toalecie, scena prysznicu na basenie). Na plus działa również to, że w gruncie rzeczy nie ma w tym filmie osób, które można by wytknąć palcem i oskarżyć o całe zło, zrzucając bez zastanowienia winę. Podstawowy minus to długość filmu - 2 godziny, to o co najmniej 20 minut za dużo, a jest co wywalać z tego filmu. 7/10 Kobieta z piątej dzielnicy / La Femme du Vème (2011) - reż. Paweł Pawlikowski - gdyby nie twist, który właściwie przysłonił wszystkie inne elementy tej krótkiej historii, to nie byłoby źle. Pierwsza godzinka, to całkiem niezły, trzymający w napięciu dramat lub może nawet thriller z wieloma polskimi akcentami, które przy międzynarodowej obsadzie ogląda się całkiem sympatycznie. Wszystko ładnie zrealizowane, pojawia się nawet rąbek cycków Joanny Kulig, no ale wtedy wjeżdża twist i wszystko inne idzie się pieprzyć. Co prawda historia w dalszym ciągu ma ręce i nogi, ale jakoś kurde szkoda, że wraz z przewrotką reżyser zapomniał o wszystkich innych rozpoczętych wątkach. Ale można śmiało obejrzeć 5/10 PS W filmie też występuje Mamamadzi: Prawdziwa Mamamadzi: Aktorka która mogłaby odgrywać rolę Mamymadzi:
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
02-01-2013, 17:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2013, 17:13 przez Persona non grata.) Cytat:PS W filmie też występuje Mamamadzi: Nie pokazuj tej kobiety, tym bardziej na forum filmowym.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://www.babkafilmowa.blogspot.com/ 02-01-2013, 21:55
Magic Mike - pierwsze pół godziny to totalne oczarowanie dialogami i generalnym niewymuszonym luzem - i obawa, dokąd pójdzie ten film. Myślałem, że pewnie będzie jakiś problem z klubem i chłopaki będą musieli się sprężyć żeby sobie z nim poradzić; ogólnie myślałem, że film poprowadzi mnie jak po sznurku. Potem niestety okazało się, że nie prowadzi w zasadzie donikąd.
Wszystko co związane ze striptizem i życiem jako czipendejls było świetne, zabawne i tak dalej, ale cała reszta zgrzyta. Z dupy wzięty i do dupy prowadzący wątek z narkotykami, zmiana zdania laski o Mike'u następująca dosłownie z sekundy na sekundę, urwany wątek Kida... W zasadzie nie wiem, co reżyser chciał powiedzieć przez ten film. Bo bardzo starał się coś powiedzieć. Gdyby to po prostu był dzień z życia czipendejlska - spoko, luzik, nie miałbym zastrzeżeń. Ale w pewnym momencie Soderbergh zaczął prawić morały - a przynajmniej próbował. OCZYWIŚCIE że muszą być narkotyki, rozróby i ogólna sromota, i musi być wielkie nieszczęście, a życia muszą zostać zniszczone. Potem jednak okazuje się, że nie, spoko, to wszystko w zasadzie nie miało znaczenia, bo na przemianę Mike'a wpływa tylko i wyłącznie ochrzan od laski, który zresztą ma bardzo niewiele wspólnego z jej bratem. Ot, nie podoba się jej styl życia Mike'a, więc Mike zmienia styl życia. Reszta - cała ta niepotrzebna i niepasująca do filmu reszta - była zbędna. Czepię się jeszcze jednego: wybijającej z nastroju i rytmu motywacji głównego bohatera, który OCZYWIŚCIE nie może mieć normalnych zainteresowań, tylko jakieś pretensjonalne hollywoodzkie hobby którego nie ma nikt na świecie. W tym przypadku - robienie mebli. Ktoś mi wyjaśni może, po cholerę mu był kredyt na założenie firmy? Zdobycie kredytu to jego główny problem i motywacja w tym filmie, więc rzecz jest ważna. Ale przecież on już robił te swoje meble z czego popadło, więc na cholerę mu fortuna do rozpoczęcia działalności? Rejestruj firmę i zacznij przyjmować zamówienia! Na reklamę kasy masz aż nadto, a zresztą to nie jest mainstreamowa działalność, którą musisz reklamować w telewizji! Nie potrzebujesz drogich materiałów, nie potrzebujesz biura, pracowników - wszystko, co potrzebujesz, już masz! Ech. Ogólnie: w porządku film, ale gdyby to była piosenka, to byłoby słychać, że wykonawca czasem fałszuje. 7/10 02-01-2013, 23:14
Niestety bardzo dużo scenariuszy cierpi na wadę, że musi się "coś dziać", być jakiś cel do którego dążyłby bohater. Napisać scenariusz w którym nic się nie rozstrzyga i sprawić, żeby to było oglądalne i można było uznać za dobrą całość z jakimś tempem to sztuka.
03-01-2013, 01:39
Jeszcze jedno: Mike żyje w gigantycznym domu za pierdyliard dolarów, jeździ nowoczesnym samochodem, ale ubiega się o kredyt na rozkręcenie jednoosobowej działalności, którą już prowadzi? I nie chcą mu przyznać tego kredytu? Kto to pisał? Czy ci ludzie są całkowicie oderwani od rzeczywistości?
03-01-2013, 10:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2013, 10:20 przez military.)
Zdziwiłbyś się jak trudno otrzymać kredyt, nawet mając dom za pierdyliard dolarów :P Wiem coś o tym bo pracuję blisko macek kredytowych.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 03-01-2013, 10:37
No w każdym razie dziwi mnie głównie to, że facet sra pieniędzmi, a na otwarcie mikroskopijnej firemki (która zasadniczo JUŻ DZIAŁA) musi błagać o kredyt.
03-01-2013, 10:40
A to inna historia, czemu sam nie wykłada kasy :) Może wszystko ma na krechę, amerykańcy tak mają, krecha na dom, krecha na samochód, krecha na lodówkę, krecha na toster i krecha do nosa żeby o tym nie pamiętać ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 03-01-2013, 10:45
Po pierwsze: tego nie wiemy, czy ma na krechę. Nic na to nie wskazuje, tym bardziej, że Mike operuje wyłącznie gotówką, a jak widzisz, kredytu nikt mu nie chce udzielić właśnie z tego powodu. Ma 13 000 dolarów w gotówce w sejfie. Czego mu potrzeba, żeby zacząć sprzedawać swoje ręcznie robione meble, a na co nie starczy mu 13 000 dolarów? Co chciałby kupić za ten kredyt? I właściwie jak wysoki miał to być kredyt?
Jak dla mnie ten aspekt tej postaci jest totalnie nierealny i psuje dobre wrażenie budowane przez film. Po prostu gość musiał mieć JAKIŚ problem, bo tak nakazuje podręcznik pisania scenariuszy - więc wymyślono problem ledwie zarysowany i nieuzasadniony. P.S. Mike, mam radę. Sprzedaj samochód, kup jakiś z komisu za 500 dolców. Potroisz swoje oszczędności. 03-01-2013, 10:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2013, 10:55 przez military.)
White Squall - miło sobie było powrócić do tego filmidła, właściwie moja opinia o nim nie zmienia się. Solidny film z kapitalnymi ostatnimi 30 minutami. W przekroju twórczości Scotta wypada przeciętnie, ale i tak ogląda się dobrze i jest nieźle zrealizowany. Właściwie największym mankamentem pozostaje młoda obsada - poszczególne role może nie są źle zagrane, ale tak schematyczne, jak to tylko możliwe i ich relacje są za słabo nakreślone, przez co ani sekundę nie byłem w stanie uwierzyć w to ich całe braterstwo.
7- / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-01-2013, 18:43
The Paperboy (2012)
Klimatyczne, stylowe kino. W dodatku rewelacyjnie zagrane (tak, nawet Efron dał radę) i sfilmowane. Lee Daniels przynajmniej po części zrehabilitował się w moich oczach po żenadzie, jaką popełnił w 2009 roku. Oczywiście, zdaje sobie sprawę z tego, że wielu osobom ten film kompletnie nie podejdzie, ale zaprawdę powiadam wam: jak ktoś poczuje smród i upał amerykańskiego Południa i wsiąknie w lekko odrealniony klimat, nie ma bata, żeby zakończył seans zawiedziony. 7/10
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 05-01-2013, 23:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2013, 23:34 przez nawrocki.)
Wbrew obiegowej opinii Zac Efron to nie taki zły aktor jak go Disney maluje.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
05-01-2013, 23:58 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,198 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,881 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,256 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,421 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,697 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,277 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
![[Obrazek: TriggerManMP01.jpg]](http://www.feoamante.com/Movies/T/TriggerManMP01.jpg)








