Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,238
Liczba wątków: 67
Before and After - niezły, miejscami naprawdę dobry. Na plus fakt, że pokazuje żniwa zbrodni od nieco innej strony, skupia się bardziej na tym, jak takie wydarzenie plus kolejne kłamstwa rozwalają psychę i całą instytucję. Aktorsko solidnie, choć fabularnie lekko nierówno. Jest parę scen perełek i trochę miejsca na zaskoczenie. Mocno wyciszony film, a przez to niełatwy w obcowaniu, ale podobał mi się.
Hoffa - świetny Nicholson i jego charakteryzacja, niezły DeVito i solidny drugi plan. Historia ma rozmach, potrafi trzymać w napięciu, a dialogi rewela (z jednej strony zasługa rzecz jasna Mameta, z drugiej sporo z nich niemal w 100% pokrywa się z faktami). Zakończenie też spoko, choć można by się było kłócić z nim i to mocno w kwestii interpretacji domniemanych faktów (albo raczej fantazji na ich temat). Ogółem solidne, wciągające kino, w którym najbardziej przeszkadza skakanie w czasie - niemal każda scena to przejście do wydarzeń przeszłych lub przyszłych, co po jakimś czasie trochę irytuje, a przy tym czuć, że DeVito próbuje na siłę upchnąć mnogość wydarzeń w krótkim jakby nie było filmie, biorąc pod uwagę zarówno gatunek, jak i materiał źródłowy. Niemniej warto, choćby dla Jacka i jego specyficznego wyglądu.
dla obu filmów 7 / 10
26-01-2013, 02:19
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
The Blind Side - żałosny, stereotypowy, naiwny, przewidywalny, nudny. Najgorsze, że to był jeden z oskarowych kandydatów kiedyś tam. Statuetkę zgarnęła na szczęście tylko Sandra Bullock, która jest zupełnie nijaka, ale przynajmniej da się na nią patrzeć (w przeciwieństwie do spasionego Murzyna, co go wzięli najwyraźniej z jasełek dla opóźnionych umysłowo). Generalnie żenada. 1/10
The Lake House - pomysł nawet fajny, z potencjałem, ale potraktowany tak sztampowo, jak to tylko możliwe. "Twist" rozgryzłem w 15 minucie, kiedy Keanu pojawił się w takiej samej kurtce, jak ofiara wypadku z początku filmu - potem jeszcze musiałem czekać 90 minut, żeby i bohaterowie filmu to zauważyli. Irytujące romansidło, jednym słowem, ale z PIĘKNYMI zdjęciami. I za to ma 3/10.
Trick - o maj fajkin gad, trudno o drugi tak, hm, bezjajeczny film. Bezsensowny. Zrobiony najniższym nakładem środków, totalnie bez wysiłku. Całe długie sceny dialogowe, mające niby być pełne emocji, są nudne do porzygu, bo nakręcono je w jednym, statycznym ujęciu - jakby ekipie nie chciało się robić powtórek z innymi kątami kamery. Fabuła jest sztampowa jak wszystko, co Polskie: niby udaje zagraniczne filmy typu - bo ja wiem - Ocean's Eleven, ale zero tu napięcia, brak zwrotów akcji, brak ciekawych postaci. 1/10
Wall Street: Money Never Sleeps - pieniądze nie śpią, ale ja usnąłem na jakieś 20 minut w drugiej połowie, bo nie jest to zbyt pasjonująca historia. Generalnie Stone mógłby pojawić się na ekranie i powiedzieć: patrzcie, co narobiliście, kapitaliści! Teraz socjaliści muszą po was sprzątać. Prawie doprowadziliście do końca świata! Taka teza naprawdę pada w tym filmie, ale żeby chociaż była jakoś ciekawie uzasadniona, czy też przedstawiona za pośrednictwem losów postaci, którymi można się przejmować... Ale nie. Wszystko jest tu proste, naiwne, a morał historii banalny i do tego nieprawdopodobny. Do tego film wygląda tanio - jak odcinek jakiegoś serialu. 2/10
To oficjalne: w autokarach puszczają tylko złe filmy. Jak puścili M:I4, to oczywiście płyta się zdupiła w 20 minucie. Ech.
26-01-2013, 10:05
Nowy
Liczba postów: 37
Liczba wątków: 1
(25-01-2013, 15:57)Azgaroth napisał(a): Pierwsze słyszę, żeby Życie Pi było określane jako nowy Avatar.
Nie wiedziałeś?
Przecież w spotach,zapowiedziach mówiono o czymś w rodzaju ''Avatara''.
26-01-2013, 11:09
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Django (1966) - nigdy nie lubiłem i nie oglądałem westernów - w planach mam tylko dolarową trylogię - ale chciałem zobaczyć, z czego czerpał Tarantino. No niestety, do zachwytów to mi daleko. Jeśli wszystkie spaghetti westerny wyglądają tak jak ten, to kompletnie nie czuję tego rodzaju kina. To znaczy, sama postać Django jest spoko, parę scen też, trup ściele się gęsto (najczęściej bezkrwawo), ale jako całość to zobaczyć i zapomnieć. Najlepszy element całego filmu to piosenka tytułowa, którą wykorzystał zresztą Quentin. No nie wiem, nie potrafię się dłużej wypowiedzieć na temat tego filmu, bo emocji nie wzbudził we mnie żadnych. 4/10
Aha, kobieta dostaje z płaskiego twarz -dźwięk jakby ktoś rzucił deski na inne deski. Piękne.
26-01-2013, 12:04
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
Za samego Franco Nero ten film ma u mnie 7/10. Gość miał niesamowitą charyzmę i magnetyzm który przyciągał do ekranu. Leone miał Eastwooda, a Corbucci właśnie Nero.
A jak chcesz zobaczyć z czego czerpał Tarantino w "Django Unchained" to obejrzyj sobie "Boss Nigger".:) Ubawu podczas oglądania co nie miara a i piosenka tytułowa również wymiata.
26-01-2013, 12:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2013, 13:00 przez Strummer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
No tak, charyzmy nie można mu odmówić, ale nie zmieniło to faktu, że cały film po mnie raczej spłynął. Za to nie omieszkam kiedyś sprawdzić tego, co proponujesz. Tytuł mnie kupił.
26-01-2013, 13:21
Red Crow
Liczba postów: 12,674
Liczba wątków: 50
Cytat:Tytuł mnie kupił.
Mnie też. W dodatku główną rolę gra kultowiec Fred Williamson...
26-01-2013, 13:25
.
Liczba postów: 27,636
Liczba wątków: 61
Game Change - trochę dziwny film, bo ma fenomenalną obsadę(Moore, Harrelson, Harris), która wywiązała się ze swojego zadania wzorowo, ale chciałoby się spytać po co? Gdyby nie udział gwiazd, które windują film na wyższy poziom, to byłby to telewizyjny przeciętniak. Niby pokazuje ciekawy kawałek amerykańskiej historii, ale takie to wszystko bez stylu, bez napięcia, ze znikomymi emocjami. Niewiele więcej z niego wyniosłem niż z doniesień prasowych z czasów gdy historia ta miała miejsce. Glob dla Moore zasłużony, ten dla Harrisa trochę mniej, a za najlepszy film telewizyjny niezasłużony. 6/10
26-01-2013, 15:41
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Boss Nigger - no dobra, musiałem to już dziś obejrzeć. Podobało mi się bardziej niż to stare Django, bardziej mnie wciągnęło, no i frajda też dużo większa. Częstotliwość, z jaką używane jest tu słowo "nigger" jest zawrotna wręcz, parę dialogów mnie rozwaliło, na przykład:
- Go ahead and kill me, nigger.
- "Mr. Nigger" to you.
- Go to hell, Mr. Nigger.
Sam główny bohater całkiem niezły i w sumie chętnie mu kibicowałem. Realizacja trąci myszką, muzyka jest niezamierzenie zabawna, ale ogląda się to bezboleśnie no i przy paru scenach uśmiech mi z ust nie schodził. 6/10
Six Shooter - świetna krótkometrażówka McDonagha z dobrą rolą Gleesona i fabułą którą ciężko w sumie streścić tak, żeby za bardzo nie sypać spoilerami. W każdym razie bardzo podobało mi się to, w jakim kierunku poszła akcja przez te pół godziny i jak to się odnosi do tytułu. Jest i element zaskoczenia, i fajny czarny humor. 8/10.
26-01-2013, 23:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2013, 11:13 przez Bogdan.)
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
2 Days In New York - film Julie Delpy, który coś tam wspólnego z jej poprzednim dziełem 2 dni w Paryżu(niestety nie znam). Generalnie fajna komedia oparta na zderzeniu kultur i humorze słownym, czasem sytuacyjnym. Dobra rola Chrisa Rocka, co mnie nieco zaskoczyło, bo zawsze mnie irytował jako aktor. Fajne zestawienie najdziwaczniejszych ludzkich charakterów i kilka naprawdę dobrych scen. Może i trąci nieco stylem Woody Allena, ale nie na tyle, żeby odpuścić seans. Ma swój charakter plus kilka doskonałych dialogów.
7,5/10
27-01-2013, 00:34
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
ostatnio nadrabiam bardziej 2012 do oscarów i do ogólnego podsumowania roku i wczoraj obejrzałem dwa filmy :
hitchcock tutaj się trochę wkurwiłem jako spory fan filmów/talentu alfreda bo tak na prawdę wyszedł zwykły film o niezwykłym człowieku, dobra końcówka
- czekała na te słowa 30 lat
-dlatego nazywają mnie mistrzem suspensu
oraz ten ptak siadający na ramieniu - miodzio dobry, a nawet bardzo dobry hopkins, reszta też mocno dawała radę ale ogólnie film się ogląda 'tak o' leci leci i się kończy, nie można się zbytnio wczuć, nie wykorzystany potencjał ale też nie do końca zmarnowany 6/10
Bestie z południowych krain - tutaj trochę inaczej bo film od każdej strony mi zupełnie nieznany, bez większej promocji, nieznane nazwiska a wyszło niesamowicie. nigdy mnie jakoś dzieci w filmach nie przekonywały i ich oceny zazwyczaj uważałem za przesadzone (wyjątkiem jest szósty zmysł) ale tutaj ta mała osóbka grająca pierwszą postać była niesamowita wręcz i skradła cały film, jako narratorka też spisała się bardzo dobrze. niepotrzebny imo był ten zabieg z fantasy, potraktowany tak tylko aby był, mało (nic?) nie wnoszący do fabuły, niesamowite zdjęcia, wszystkie (chyba) ujęcia kręcone z ręki ale z wyczuciem i efekt genialny. można śmiało polecić 7,5/10
27-01-2013, 16:12
.
Liczba postów: 27,636
Liczba wątków: 61
Cytat: ta mała osóbka grająca pierwszą postać była niesamowita wręcz i skradła cały film
Sorry, że się czepiam, ale zasadniczo "skraść film" może jakiś aktor odtwarzający drugoplanową rolę, w końcu musi ukraść go komuś(osobom z pierwszego planu). Tutaj cały film kręci się wokół tej dziewczynki, więc to normalne, że zrobiła największe wrażenie.
27-01-2013, 23:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2013, 23:50 przez simek.)
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
jasne, że tak. źle się wyraziłem, chodziło oczywiści mi o to, że była najjaśniejszym punktem całego filmu
28-01-2013, 00:43
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Walkiria - dobry film, tak po prostu; nie wiem, ile w nim historycznej zgodności, ale oglądało się przyjemnie (w sensie: z zaangażowaniem). Cruise wyjątkowo fajny - w ten sposób fajny, że gra naturalnie i bez spinania się, a nie jak to on ma w zwyczaju, czyli tak intensywnie, aż mu żyła na czole wychodzi. Mimo wszystko czegoś tu brakuje, ale sam nie wiem czego. Może za mocno czuć tu uproszczenia - jakoś nie wierzę, że cały plan zawalił się tylko dlatego, że Morse postanowił wstrzymać rozkazy jednej ze stron. Oh, well. Pozostaję przy "po prostu dobrym filmie". 7/10
28-01-2013, 23:10
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
(28-01-2013, 23:10)military napisał(a): Walkiria - dobry film, tak po prostu; nie wiem, ile w nim historycznej zgodności
O ile większość faktów się +/- zgadza, to Singer przemilczał między innymi plany Stauffenberga na to co miało się stać po śmierci Hitlera. W skrócie - Polacy dużo by na tym nie zyskali, bo gardził nami podobnie jak wujek Adolf i układać chciał się tylko z zachodem nie przerywając wojny z nami. No ale mu się nie udało, Hitler strzelił samobója, my mamy Poznań, a Niemcy wielkiego bohatera narodowego :).
28-01-2013, 23:48
Captain Skullet
Liczba postów: 20,278
Liczba wątków: 128
Zastanawiałem się dzisiaj co obejrzeć - Nico? Wild Bunch? Hard Target? W końcu padło na Weekend u Berniego - jak się okazuje, całkiem fajna komedyjka z lat 80-tych, o której kiedyś coś tam słyszałem, ale nie było mi dane nigdy obejrzeć. Za często nie sięgam po komedie, jeszcze rzadziej po takie, których nie znam, więc nie pamiętam kiedy się tak ostatnio uśmiałem, szczególnie za sprawą tytułowego bohatera (swoją drogą ciekawa rola, biorąc pod uwagę jej specyfikę, całkiem sporo udało się z niej wyciągnąć :)). Będę musiał popróbować więcej komedii z tych pięknych czasów :)
7/10
29-01-2013, 01:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2013, 01:05 przez Gieferg.)
Obejrzyj "Co z tym Bobem" z Billem Murrayem :) nadrabiam luki w jego filmografii i chociaż ten film już widziałem to ubawiłem się niesamowicie.
29-01-2013, 09:53
Captain Skullet
Liczba postów: 20,278
Liczba wątków: 128
Widziałem kilka lat temu. Też fajny.
29-01-2013, 11:58
Dużo pisze
Liczba postów: 444
Liczba wątków: 6
Octaman (1971) !!!!!!
Oparty na FAKTACH Octaman opowiada historie wyprawy naukowców gdzieś na zadupie meksykańskie. Odkrywają tam nowy, plastelinowy gatunek ośmiornic, który pragnął zbadać. Nie wiedzą jednak, że gdzie tam, na polance grasuje plastelinowo gumowy mix człowieka i ośmiornicy – OCTAMAN.
Pragnący miłości i akceptacji Octaman zrobi wszystko żeby pozbyć się ludzkiego pomiotu ze swojego terytorium!!!
Czytał Tomasz Knapik!!
29-01-2013, 22:14
Captain Skullet
Liczba postów: 20,278
Liczba wątków: 128
Weekend u Berniego II - sam fakt powstania sequela do tego filmu wydawał się z lekka podejrzany, ale z ciekawości postanowiłem sprawdzić. Niestety, zgodnie z oczekiwaniami jest to przykład sequela tak niepotrzebnego jak to tylko możliwe. Jak to z sequelami bywa wymyślono tu pewne urozmaicenie do konceptu z jedynki, tyle że urozmaicenie owo właściwie kładzie cały film. Do tego mamy tu taką scenariuszową nieporadność, że głowa boli, a zabawnych motywów jest tak z 10 razy mniej niż w jedynce.
2/10
30-01-2013, 01:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2013, 01:15 przez Gieferg.)
|