Zachowanie ludzi w kinach
(05-02-2013, 14:11)Persona non grata napisał(a): W przestrzeni publicznej kultury wymagam od wszystkich i wszędzie.

A jak zwrócisz uwagę takiemu, że brak mu kultury to Ci odpowie, że kulturę to ma jogurt a on nie musi! ;)


Odpowiedz
(05-02-2013, 14:11)Persona non grata napisał(a): Jeżeli ktoś lubi ciamkać, bekać, siorbać, wiercić się, śmiać, komentować i w końcu pierdzieć w swoim chlewie, niech to robi. Ale nigdy w miejscu publicznym. Zmierzam do tego, że nie ma dla mnie żadnej różnicy, czy to dramat o życiu i śmierci, komedia o głupotach, czy animacja dla dzieci. W przestrzeni publicznej kultury wymagam od wszystkich i wszędzie.

Komedie o głupotach chyba mają bawić? A filmy animowane dla dzieci będą przez nie komentowane.

I tu tkwi zasadnicza różnica...To, na co przymykam oko przy okazji seansu komediowego jest nie do zaakceptowania w przypadku "dramatu o życiu i śmierci".
A dla zainteresowanych, tudzież zbulwersowanych: nie chodzi tu o bekanie, pierdzenie, czy kopanie w krzesło.
Recenzje filmów
---------------
"Bezmyślność zabija. Innych."

Odpowiedz
Nie, nie ma różnicy. Z śmianiem się chodzi o głupkowate wyśmiewanie aktorów, sytuacji, które dzieją się na ekranie. Trafniej byłoby powiedzieć "obśmiewanie", ale w kontekście pejoratywnych przywar, wymienionych w jednym rzędzie, myślałem że dość łatwo będzie odczytać o jaki typ zachowania chodzi. I wiadomo, że co innego, gdy komentują dzieci, a co innego, gdy komentują 25-letni prostacy. O dzieciach, nikt tu nie mówi.

Każdą z tych rzeczy (jedzenie, picie, poprawianie się w fotelu, a nawet komentowanie, bekanie i pierdzenie) można zrobić w sposób kulturalny, np. wychodząc z sali. Nie ma dla mnie absolutnie żadnej różnicy, czy to jest dobry film, czy słaby; komedia czy dramat; blockbuster czy XX-wieczne kino żydowskie. Na każdym z nich oczekuję zachowania, które mieści się w pewnych ramach przyzwoitości i jeżeli wiem, że można coś robić z większą ogładą, to w dupce mam "okoliczności łagodzące".

Bo na dobrą sprawę, występuje jakaś zależność między akceptowalną kulturą jedzenia a gatunkiem filmowym? Jak ktoś ciamka na komedii wkurza mnie to i tyle, nawet jeżeli atmosfera jest bardziej luzacka niż na "Czarnym Czwartku". Jak ktoś będzie wpierdzielał kulturalnie popcorn na "Róży" również mi to nie robi. A że może nie wypada wcinać nachosy, patrząc jak kogoś gwałcą to inna sprawa i zdecydowanie nie moja.

Ale żeby nie było. Skrajne, irytujące sytuacje zdarzają się w kinie stosunkowo rzadko. To nie jest coś, co przytrafia się co tydzień.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Dżasta, logika Ci szwankuje.

Na horrorach wg Ciebie można to (siorbanie itd), czego nie można na dramatach (o życiu i śmierci <ale patos btw :)> ).
Pomijając kompletnie bzdurne założenie, to zgadnij, jaki gatunek filmowy reprezentuje "Lśnienie".
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
Drzewiej bywało, że w kinie nie było żarcia ani zapijania fanty spritem. Do kina szło się na film, jak na ceremonię złożenia ofiary. Tak słyszałem.
Dziś seans bywa sportem ekstremalnym, nigdy nie wiesz, co cię spotka. Możesz stracić życie, bo komuś np. załadowano sugestię post-hipnotyczną, a ten z kolei zdjął pół widowni, następnie strzelił sobie w łeb ;)

Ale możesz też nie zrozumieć co mówią aktorzy, bo koleś obok zażera frytki smażone w oleju silnikowym i bardzo, ale to bardzo głośno ciamka, a na dokładkę strzela mu żuchwa. Natomiast frytki śmierdzą - jak i popcorn. Ludzie też bywa, że capią, więc w desperacji próbujesz w kinie studyjnym, ale tam mają nałożone limity kina jankeskiego na rzecz polskiego i europejskiego. Na szczęście, też muszą się utrzymać, więc jest szansa, że zobaczysz to co chciałeś, a nie tylko rozkminy szlochającego artysty i losy początkującego tęczusia.

Kino to hazard, serio. Możesz nawet umrzeć :)

ps: A Ty, Dżasta, nie podpowiadaj ludziom, że mogą głośno metabolizować w trakcie wszystkich innych gatunków prócz dramatów, czyli np. "Lśnienia" m.in. ;)
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
Cytat:w desperacji próbujesz w kinie studyjnym, ale tam mają nałożone limity kina jankeskiego na rzecz polskiego i europejskiego.
W chyba najlepszym mieście dla kin studyjnych w Polsce, czyli Krakowie na repertura nie można narzekać, bo nie puszczają u siebie tylko najbardziej badziewiastych blockbusterów. Gorzej za to jest z jakością obrazu i dźwięku - repertuarowo łatwo jest być konkurencją dla multipleksów, ale mierzyć się z nimi na projektory i nagłośnienie to już ciężki orzech do zgryzienia.

Odpowiedz
Ja w kinie studyjnym oglądałem "Intouchables" i też było słabo, bo jakaś para nie chciała za bardzo wyłączać komórek. Na początku filmu lasia rozmawiała przez telefon spokojnie z minutę albo nawet dwie, ale potem - po wyraźnym obruszeniu na sali - wyłaczyła go. Niestety, jej facet nie miał tyle oleju w głowie i co jakiś czas nie dość, że jego telefon dzwonił, dostawał smsy to jeszcze ten odpisywał rozświetlając moją facjatę (bo siedział przede mną). Toteż w końcu kulturalnie złapałem go za ramie i kazałem wyłaczyć telefon albo wypieprzać, co też zrobił. Po seansie nawet jego partnerka nie mogła go znaleźć. :)

Odpowiedz
Do dziś go pewnie nie znaleziono, a w ogródku za domem Crova rosną teraz nadwyraz duże truskawki :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Aktywuje jeden z drugim smartfon wielkości płytki podłogowej i wbija się na fejsa, a potem pisze, że właśnie jest w kinie i zaczyna się film. Nie wcześniej, nie później, ale właśnie w tym momencie, kiedy robi się ciemno, a ekran zalewa światło lampy.

Wziąłbym jakiego drąga...
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
(06-02-2013, 14:45)simek napisał(a): W chyba najlepszym mieście dla kin studyjnych w Polsce, czyli Krakowie
Obawiam się, że ten tytuł należy się Wrocławiowi za dziesięciosalowego dwupoziomowego Heliosa przerobionego na Arthouse.

Odpowiedz
Być może, dlatego napisałem "chyba". Jednak dziesięć sal w jednym miejscu to nie to samo to dziesięć kin różniących się atmosferą, repertuarem, cenami. W Krakowie położysz palec na mapie to na pewno w okolicy jest jakieś kino studyjne.

Odpowiedz
"Wróg numer jeden", wiadomy moment, z ekranu pada "Osama, Osama...", a gawiedź się śmieje :|

Odpowiedz
Ha, od jakiegoś czasu pracuję w kinie i cóż.. Trudno czasami użyć innego słowa niż "patologia".

Niedawno byłem zmuszony razem z kolegą wynosić bardzo nietrzeźwego jegomościa po seansie "Roweru". Okazało się, że zasnął - a zanim to zrobił, zwrócił zawartość nie tylko żołądka (na okoliczne fotele), ale i pęcherza (na siebie).

Wynosić musieliśmy dosłownie, ponieważ nawet po przebudzeniu najwyraźniej był zbyt zajęty rozwiązywaniem w swoim umyśle najtrudniejszych zagadek kosmosu, gdyż próba zejścia skończyła się frontflipem i lądowaniem twarzą na poręczy - łuk brwiowy do kasacji poszedł.

Podziwiam innych ludzi z tego seansu - nikt się nie pofatygował do obsługi, by zgłosić problem.. bo film - wg. mnie - nie był na tyle zajmujący, by nie zauważyć wymiotującego, pijanego gościa. ;)
'Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa.'

Odpowiedz
Też pracuję w kinie i dziwię się, że wpuściliście na seans kogoś kto a) był najebany b) miał ze sobą chlanie c) jeśli ani a ani b, to że sprzedajecie alkohol w waszym kinie (szczególnie w ilościach, które mogły to spowodować). U mnie byłoby to niedopuszczalne.

Odnośnie dziwnych zachowań w kinach, to ostatnio na pokazie przedpremierowym Szklanej pułapki 5, kilka osób w środku sali zaczęło BIĆ BRAWA przy pierwszym pojawieniu się na ekranie Bruce'a Willisa!!!

Odpowiedz
A propos naprawdę dziwnych zachowań - koleżanka opowiadała, że w do kina, w którym pracuje, regularnie (jakieś dwa razy w tygodniu) przychodził starszy facet i kupował bilety na poranne seanse filmów dla dzieci. Z ciekawości przyjrzała się, o co mu chodzi, i zauważyła, że koleś dosiada się na seansach do dzieciaków, zagaduje do nich itd., ponoć raz nawet ręce mu poszły w ruch. Oczywiści wszystko skończyło się telefonem na policję i facet poszedł siedzieć.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
eee tam siedzieć zaraz, za kaucją mnie wypuścili
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cholera, wiedziałem, że to musiałeś być Ty! :D
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
(16-02-2013, 23:06)Juby napisał(a): Też pracuję w kinie i dziwię się, że wpuściliście na seans kogoś kto a) był najebany b) miał ze sobą chlanie c) jeśli ani a ani b, to że sprzedajecie alkohol w waszym kinie (szczególnie w ilościach, które mogły to spowodować). U mnie byłoby to niedopuszczalne.

a) Facet wyglądał przyzwoicie i w momencie wchodzenia na seans nie był pijany.
b) U Ciebie sprawdza się każdą torebkę, plecak, teczkę, torbę itp. zanim ktoś wejdzie na sale? Wątpliwe, gdyż jest to niezgodne z prawem - można co najwyżej poprosić o pokazanie zawartości, a klient ma prawo odmówić.
c) Alkohol jest sprzedawany, ale nie można z nim wchodzić na sale.

Podsumowując: Nie czaruj. :D
Wnieść można na sale dosłownie wszystko, od czipsów, przez karabin, po pół litra i o ile nie "łud szczęścia", to nie ma szans żeby cokolwiek "wyłapać" PRZED seansem.., a klientów jest dużo + dochodzą inne obowiązki. ;)
'Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa.'

Odpowiedz
Ja dopiero ostatnio w Cinema City zauważyłem, że dali karteczkę "prosimy nie wnosić na salę rzeczy zakupionych poza bufetem", wcześniej nawet do końca nie wiedziałem czy jest to zabronione :) w każdym razie fajnie że póki co nikt nie może klienta przetrzepać i ciągle mogę sobie wnieść w torbie mineralkę za 70 gr ze sklepu zamiast kupionej w kinie za 4 zł.

Swoją drogą to w Krakowie jest jedna sala kinowa w której można palić i pić alkohole z baru :D

Odpowiedz
(17-02-2013, 17:47)Howgh napisał(a): a) Facet wyglądał przyzwoicie i w momencie wchodzenia na seans nie był pijany.
b) U Ciebie sprawdza się każdą torebkę, plecak, teczkę, torbę itp. zanim ktoś wejdzie na sale? Wątpliwe, gdyż jest to niezgodne z prawem - można co najwyżej poprosić o pokazanie zawartości, a klient ma prawo odmówić.
c) Alkohol jest sprzedawany, ale nie można z nim wchodzić na sale.

Skoro wyglądał przyzwoicie i NIE BYŁ PIJANY to co on przy sobie miał, że się tak najebał? Torbę namiotową wypełnioną alkoholem, kieliszki i popite?

U mnie w kinie alkoholu się nie sprzedajemy (na szczęście).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 7,046 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości