Stały bywalec
Liczba postów: 4,437
Liczba wątków: 8
French Connection
Wow. Ten film naprawdę ma 40 lat? Zdjęciami bije na głowę większość współczesnych produkcji (neony kontrastujące z tłem!), a montaż i rewelacyjne tempo (chyba pierwszy raz, kiedy świadomie zwróciłem na nie uwagę w filmie) sprawiają, że pod tym względem Łącznik dalej nie ma sobie równych. I nie trzeba trząść kamerą na każdym kroku, żeby to osiągnąć.
Cholernie podoba mi się to, że wątki poboczne są zredukowane właściwie do zera. Liczy się tylko śledztwo, żadnych zbędnych scen, wszystkie popychają fabułę do przodu, każda sekunda jest doskonale spasowana. To wszystko sprawia, że nawet z pozoru banalne śledzenie Francuza po ulicach Manhattanu wywołuje obgryzanie paznokci, a kiedy już dochodzi do jakiejś strzelaniny i pościgu, to emocje są po prostu zrzucane na Hiroszimę. Do tego świetny Hackman jako Detective Badass.
9/10
16-03-2013, 13:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-03-2013, 13:38 przez Huntersky.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,134
Liczba wątków: 67
Detective Badass? Oglądałeś jakąś poprawioną wersję? Bo w mojej nazywał się Popeye :>
16-03-2013, 18:00
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mefi wyrastasz na przodownika sucharów :D
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
16-03-2013, 18:15
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,134
Liczba wątków: 67
Ale mam też dżemik - posmaruję i zjem ze smakiem :)
16-03-2013, 18:18
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Heh, też sobie właśnie dzisiaj przypomniałem po latach French Connection i w zasadzie mógłbym się podpisać pod każdym zdaniem opinii Hunterskiego. Ten film to wzorzec z Sevres dobrej sensacji. Jego wpływ na szereg późniejszych dramatów policyjnych jest nie do przecenienia. No i tak jak mówi Huntersky - mimo przeszło czterdziestu lat na karku, wciąż trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Niebywałe jest przy tym, że dostał pięć oskarów, przynajmniej mając na uwadze, że to sensacja w stanie czystym, bez zbędnych dygresji, głębi, ważnych tematów ani czegokolwiek, co w rzeczywistości lubi Akademia. To trochę tak jakby w latach osiemdziesiątych oskarami obsypać To Live and Die in LA, a w latach 90-tych Heat. Wyobrażacie to sobie? No właśnie.
16-03-2013, 22:02
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gambit - Coenowie machnęli od niechcenia jakiś scenariusz dla innego reżysera. Efektem jest... całkiem fajna komedia. Oczywiście cały główny wątek - Colin Firth i Cameron Diaz próbują opchniąć podrobiony obraz Alanowi Rickmanowi - jest tak mało oryginalny, jak można to sobie wyobrazić, a końcówka to typowa dla podobnych filmów tandeta, ale sporo tu zabawnych dowcipów. Reżyser ma wyczucie komedii i to się ceni. Oglądałem bez bólu. 6+/10
17-03-2013, 15:27
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Robot and Frank (2012)
Najbardziej podobała mi się nienachalna wizja niedalekiej przyszłości: codziennością stają się roboty domowe na wzór tych od japońskich naukowców, e-booki całkowicie zastępują biblioteki, videorozmowy na telewizorze zstępują telefony stacjonarne itd. Przyszłość różni się drobnymi gadżetami a nie dziwaczną architekturą, może niezbyt to odkrywcze ale podane nienachalnie i z klasą.
Sam film to bardzo przyjemna, lekka obyczajówka zahaczająca może trochę o "heist movie" z dobrym, odrobinę bawiącym się w starego Eastwooda Frankiem Langellą. Parę znanych twarzy na drugim planie (Liv Tyler, Susan Sarandon, James Marsden), trochę wzruszeń, ogólnie miły film na niedzielne popołudnie który jednak nie pozostawia wrażenia familijnej męczarni. Dla prawdziwych twardzieli jest nawet parę "shitów" i jeden "fuck".
7/10
17-03-2013, 15:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-03-2013, 15:39 przez Szaman.)
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
I, Robot (2004, reż Alex Proyas)
Pamiętałem ten film przez lata, a gdy był w ZK w dobrej cenie bez wahania kupiłem, obejrzałem i wiem dlaczego dał się zapamiętać. Bo to bardzo dobry kryminał Sci-Fi, bez szarż hi-techowych (choć data 2035 troszkę na wyrost w moim odczuciu), za to z dobrym CGI robota i świetnymi akcjami osadzonymi w fabule, anie bo "tak". Końcowa akcja z VIKI i Sonym doskonale spina całą historię, że kibicuje się nietypowemu protagoniście. Acha, Shyja już w tym filmie był sobą i w krótkiej scenie denerwował aż za bardzo.
8/10
loading podpis...
17-03-2013, 16:54
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,134
Liczba wątków: 67
(17-03-2013, 15:27)military napisał(a): Oczywiście cały główny wątek jest tak mało oryginalny, jak można to sobie wyobrazić
Takie rzeczy w remake'u filmu sprzed pół wieku? Uncanny!
17-03-2013, 18:49
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Wyobraź sobie, że pod tytułami filmów nie piszą zazwyczaj "THE REMAKE", a sam nie interesuję się zbytnio brytyjskimi filmami sprzed 50 lat, opowiadającymi o kradzieży obrazów.
Z drugiej strony - koncept Ocean's Eleven, innego remaku sprzed pół wieku, nawet dziś jest oryginalny. Przegrywasz dwa razy.
17-03-2013, 19:46
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,134
Liczba wątków: 67
Tak, szajka złodziei robiąca skok życia, który przeforsuje wszystkie inne ich dokonania, to faktycznie oryginał :) I może i nie piszą, ale przypuszczam, że w napisach początkowych było coś takiego, jak "based on" :) Wygrywam dwa razy :)
17-03-2013, 19:58
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Robot and Frank (2012) - Przeuroczy, kapitalny, feel good movie. Czemu takich rzeczy normalnie nie wprowadzają do kin?
9/10
18-03-2013, 20:41
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Faktycznie mega przyjemny film, po którym zostaje w głowie kilka ciekawych przemyśleń.
18-03-2013, 22:59
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,209
Liczba wątków: 29
Death Race (2008) - luźny rimejk Death race 2000
Rolę Stallone'a gra jakiś murzyn, rolę Carradine'a nikt bo usunęli jego postać.
(IMDB podaje, że właśnie Carradine, w rimejku, użyczył głosu postaci Franka)
Statham gra, jak zwykle, Stathama. Z oryginału nie zostało praktycznie nic - tam była, chyba, jakaś groteska na brutalność, media i zdziczenie, tutaj jest zwykły, bajerancki akcyjniak. Można zapomnieć o rozjeżdżaniu niewinnych, przypadkowych ludzi, tutaj giną tylko źli. Akcję z części Stanów przeniesiono na mały skrawek ziemi- więzienie.
Bezbolesne filmidło na raz czy 2 - 6+/10.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
19-03-2013, 00:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2013, 00:57 przez shamar.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,134
Liczba wątków: 67
Age of Stupid - nawet niezły dokument, który de facto pokazuje debilizm ludzkiego podejścia w ostatnim stuleciu. Jednak brakuje tu spójności, jakiegoś większego pierdolnięcia i sam temat nieco po łebkach, więc niedostatek pozostaje.
7- / 10
TAPS - lekko się zestarzał, kuleje zwłaszcza środek filmu, który nieco niepotrzebnie zostaje rozwleczony. Całe oblężenie też się dłuży nie wiadomo czemu. Ale aktorsko jest super - Cruise jest niesamowity pod każdym względem, a miał ledwo 18tkę na karku i prawie żadnego doświadczenia. Penn i Hutton też dobrzy, choć ich postacie nieco bardziej archetypowe. Mimo wszystko jednak solidne kino z kilkoma świetnymi scenami.
7 / 10
19-03-2013, 18:45
Miss Avatara 2012
Liczba postów: 1,149
Liczba wątków: 14
Rust and Bone (fr. De rouille et d'os) - Po prostu wow! Seans trwał, mijały kolejne minuty, a ja cierpliwie wyczekiwałem czegoś, co mnie w końcu przekona, że obcuję z filmem lepszym niż tylko dobrym. Właściwie do samego końca bałem się, że przekroczona zostanie bardzo cienka granica, w której solidny dramat zamienia się w historię przesadnie tragiczną. Tym razem granica pozostałą nietknięta, a wraz z napisami końcowymi i pierwszymi taktami pięknego utworu "The Wolves" Bona Ivera zostałem totalnie kupiony. Niecodzienny kolaż surowości i subtelności, chłodu i ciepła, goryczy i słodyczy - dokładnie tego oczekuję od melodramatu. Nie bezbłędnie, ale bardzo dobrze.
8/10
Jeszcze tylko raz przesłucham i idę spać:
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
20-03-2013, 04:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2013, 04:26 przez Persona non grata.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Under Siege - sensei w marynarce wojennej, czyli jeden z dziwniejszych filmów "dobrego" Seagala. Momentami bardzo zabawny i klimatyczny, momentami nudny i tandetny. Chwilami wygląda jak drogie, efektowne kino akcji, a chwilami jak serial telewizyjny. Niektóre sceny akcji wymiatają, a niektóre to poziom Brygady Acapulco. Ogólnie - fajny koncept, ale zawodzi reżyseria. Davis nie potrafi pokazać spójnie i efektownie miejsca akcji, a to przecież ono jest bohaterem tego filmu. Niektóre scenografie wyglądają kartonowo, serialowo, studyjnie i tanio. No i w pewnym momencie reżyser na długi czas zapomina o uwięzionych marynarzach, którzy mieli utopić się w mgnieniu oka, a którym w końcu nic się nie dzieje, mimo że Seagal nic z tym nie robi. Plusy? Seagal jeszcze trzyma formę, ogólnie pomysł na bohatera-kucharza jest ciekawy, intryga jest niedorzeczna ale zabawna. Powiedzmy, że ujdzie. 6/10
20-03-2013, 08:32
Happy Face
Liczba postów: 2,007
Liczba wątków: 7
Spadkobiercy - nie wiem za co tyle nagrod i nominacji, ogolnie to strasznie sie wymeczylem kiedy ogladalem ten film. Oskar za najlepszy scenariusz adaptowany ? No po prostu nie wierze, bo dla mnie to ckliwa historyjka, bez zadnego szalu. Aktorzy nie mieli zbytniego pola do popisu i brak w tym filmie jest jakis szczegolnych momentow. Jedyny plus ze szybko zlecial i nie bede o nim pamietal zbyt dlugo.
BTW Woodley jest jaks przedziwna dziewczyna, dostala pare ladnych ujec, ale ogolnie to jest brzydka :) Chociaz mam nadzieje, ze charakteryzatorzy nie nawala podpicowujac ją jako MJ.
20-03-2013, 12:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2013, 12:43 przez MOLQ.)
.
Liczba postów: 27,528
Liczba wątków: 60
Spadkobiercy to brat Silver Lining Playbook, czyli spoko filmik, który z jakichś powodów spodobał się członkom akademii, dostał sporo nominacji i niektórzy od razu myślą, że sprawiło to, że film stał się lepszy niż jest ;)
20-03-2013, 13:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Spadkobiercy - nie wiem za co tyle nagrod i nominacji, ogolnie to strasznie sie wymeczylem kiedy ogladalem ten film
U mnie to samo. Nuda i same pierdoły. 10 oskarów się należy :)
20-03-2013, 16:32
|