Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Hydrozagadka - nie pamiętam już kiedy ostatnio oglądałem film przez 90% czasu myśląc "what the fuck". Absurd goni absurd, parę scen/tekstów jest złotych, ale ogólnie konwencją i fabułą to kojarzyło mi się to z filmami Z.F Skurcz, albo innymi produkcjami zrealizowanymi w garażu :) Niemniej bawiłem się nieźle, a seans zleciał szybko, nie tylko ze względu na czas trwania. Zdejm kapelusz/10

Odpowiedz
The Numbers Station - John Cusack w roli ochroniarza szyfrantki, pracującej w jednym z tajnych bunkrów w UK. Z pozoru rutynowa i spokojna praca przeradza się w walkę o przetrwanie, gdy na bunkier najeżdża ekipa terrorystów. Mogło być gorzej, a tak jest trochę nijako. Najmocniejszą stroną tego thrillera jest...aktorstwo Malin Akerman, która jest jedyną interesującą postacią. Cusack wciąż nie może się pozbyć miny zbitego spaniela, choć fajnie strzela i zabija kogo trzeba. Typowy direct-to-Bluray produkcyjniak, ale z potencjałem. Szkoda, że pod koniec reżyser ostro sobie folguje z tzw. zbiegiem okoliczności.

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Gunhead - Co za sraka. Prolog zapowiada klawy VHSowy oldskul, ale film ledwie zmęczyliśmy.

Mimic - Ostatnio widziałem na VHSie. Spodziewałem się katastrofy i zepsucia sobie wspomnień, ale film okazał się całkiem dobry. Generalnie dochodzę do wniosku, że to nie jest tak, że ja nie lubię horrorów. Po prostu od wielu lat nie robi się dobrych horrorów, tylko jakieś gówna.

Iron Giant - Zaległość nadrobiona. Świetny. Brad Bird jak na razie jest facetem bez złego, czy nawet średniego filmu. Ciekawe czy kiedyś dostanie do nakręcenia Bonda.

Odpowiedz
Serbski Film

Kolega mi kiedyś opowiadział, jak to omal nie popadł w obłęd po obejrzeniu tego filmu, a przynajmniej przez dość długi czas nie mógł wyrzucić go z głowy i do tego zwątpił w ludzkość. Wydało mi się to wystarczająco zachęcające, by sprawdzić, co za sceny mogą wypaczyć umysł dorosłego faceta. No i tak się teraz zastanawiam, czy koleś nie płakał czasem na 'Titanicu' albo po małej Madzi - ogólnie, czy nie jest aby trochę przewrażliwiony. 'Serbski Film' to bowiem mieszanka porno i gore, dość ostra nawet, ale nie na tyle, by zryć komuś banię. Fabuła sprawia wrażenie wymyślonej podczas ostrej popijawy, gdzie scenarzyści, wypłukawszy czymś mocnym resztki moralności ze swoich czarnych dusz, zaczęli prześcigać się w pomysłach na najbardziej pojechaną scenę, a potem to wszystko poskładali w miarę logiczną całość. No i wyszło jak wyszło: mamy gwałty, zabójstwa, pedofilię, nekrofilię - a najlepsze, że wszystko to we wszelakich możliwych kombinacjach. Nudy może i nie stwierdziłem, niezamierzoną (?) śmieszność na pewno tak. Szczególnie pod koniec, gdy twórcy dość dosłownie interpretują staroserbskie porzekadło 'Chooj ci w oko, bo w dupę przyjemnie!'. Oj.
One day closer to death.

Odpowiedz
(22-07-2013, 08:11)Craven napisał(a): Gunhead - Co za sraka. Prolog zapowiada klawy VHSowy oldskul, ale film ledwie zmęczyliśmy.


Japonska wersja podobno lepsza, mniej pocieta i bardziej trzyma sie kupy. Gunhed to fabularno-narracyjny scierw z fajnym klimatem i zajebista (jak na B-klasowca) strona formalna. Film oglada sie dla fajnych, zasyfionych korytarzy <rotfl>
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Niestety, proporcje byly takie, ze nie bylem w stanie czerpac frajdy...

Odpowiedz
(22-07-2013, 08:11)Craven napisał(a): Po prostu od wielu lat nie robi się dobrych horrorów, tylko jakieś gówna.
To tylko po części prawda, bo jednak dobre horrory wciąż powstają - trzeba tylko się nieźle napocić, żeby na jakiś trafić :)

Odpowiedz
Zaklete rewiry- nadrobilam zaleglosc dzieki plebiscytowi. Dobry film, chociaz swiat drogich hoteli i restauracji jest jeszcze bardziej popieprzony:) To "tylko" nasze podworeczko, ale i tak film robi dobrze, moze zerkne nawet na pierwowzor ksiazkowy. W historiach srodowiskowych drzemie ogromny potencjal, mam nadzieje, ze ktos jeszcze kiedys troche poopowiada o tym.

Odpowiedz
Colony - Kolonia 2013 >> syf , kiła i mogiła. Rozwleczony pozbawiony logiki początek stwarza jakiś tam klimat i można spokojnie postawić 5/10 , ale od momentu kiedy Grubeusz postanawia sprawdzić co stało się z inną Kolonia film sięga dna. Końcówka dobija gwoźdź do trumny... Gorszego syfu (Divide to przy tym arcydzieło :P ) już dano nie wdziałem, że też Paxton dał się na to coś namówić eh
4/10

Odpowiedz
Nagi lunch - dlatego nie lubię poezji: o prostych rzeczach mówi tak zawile, jak to możliwe. Dopiero po przeczytaniu wyjątków z życia Burroughsa dowiedziałem się, co poeta miał na myśli, a moim zdaniem uzależnianie zrozumienia utworu od poznania życiorysu autora to grzech śmiertelny w sztuce. Z początku film mnie zainteresował, bo był bardzo Dickowski, ale z czasem stracił cel i zaczął się snuć bez sensu we wszystkich kierunkach. U podstaw to bardzo pretensjonalna rzecz, choć realizacja Cronenberga nie jest nadęta i sprawia, że całość jest znośna. Coś jednak nie wyszło - materiał wyjściowy albo adaptacja - i powstał film bełkotliwy i nudny, w którym forma zdaje się górować nad treścią. Plątanie spraw dla samego plątania. 5/10

Odpowiedz
Taka gadka jest słuszna o ile założy się, że filmy powinno się kręcić dla jak najszerszej widowni. Tylko, że Cronenberg ma to w dupie i zrobił film dla tych, którzy wiedzą co poeta miał na myśli. Nie wiem dlaczego ma to być wadą.

Odpowiedz
21 Jump Street - tak sie powinno robic obecnie komedie, znikome fizjologiczne poczucie humoru, a przy tym teksty ktore sa na prawde mocne i sama fabula dostaracza wielu przyjemnosci. Czekam z niecierpliwoscia na czesc II.

Odpowiedz
Używaj alta;)

Odpowiedz
i palta

Courage Under Fire - całe wieki tego filmu nie widziałem, bo aż od czasów premiery, czyli niemal 20 lat będzie (ja pierdolę!). Fajny, podobał mi się. Zwick się sprawdza w takich filmach, a ten jest akurat jednym z tych jego dokonań, gdzie patos nie został przesadzony i jest jak najbardziej na miejscu. Fabuła też spoko, choć właściwie nic nowego w kinie od niepamiętnych czasów, ale zrobione to zostało solidnie. Trochę irytują pewne klisze, jednak nie przeszkadzają w seansie. Porządne, nieco zapomniane kino, w którym, co ciekawe, Denzel już trenuje do roli we Flight :)

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Albertino: dla mnie to wada, bo nie wiedziałem kim jest Burroughs, nie wiedziałem że to jest film z elementami biograficznymi, nie wiedziałem o co chodzi z tą sztuczką z Wilhelmem Tellem, i wszystko wydało mi się bełkotem. Ilu ludzi wie, kim jest Burroughs, i ilu spośród nich zdaje sobie sprawę, że to nie ten sam, który napisał Tarzana? To, że książka stała się na chwilę głośna (bo jej zakazano), nie znaczy że jest dziełem zakorzenionym w kulturze, o którym każdy ma przynajmniej ogólne pojęcie. Jeżeli tworzysz dla grupy wtajemniczonych (która w tym przypadku była naprawdę mała), po co uderzać z dystrybucją do mainstreamu? A jeśli to robisz - przydałoby się jakieś ostrzeżenie: lepiej poczytaj o autorze, bo nic nie zrozumiesz, wynudzisz się i wkurzysz.

Generalnie: jak pisałem, uzależnianie zrozumienia dzieła od poznania autora to grzech śmiertelny. Każdy utwór powinien być zamkniętą, niezależną całością - to znaczy niezależną od postaci autora. Nawet wszystkie Dziady i inne Kordiany da się zrozumieć, jeśli zna się historię, a nie samego Mickiewicza czy Słowackiego. Nagi lunch to trochę jak dowcip krążący w paczce pięciu kolesiów, dowcip który tylko oni rozumieją, bo odnoszący się do jakiejś przeżytej wspólnie chwili - a teraz opowiedziany szerokiej widowni. Za cholerę go nie pojmiesz, będziesz czuł się wyobcowany, ale uwierz na słowo - między nimi pięcioma to jest naprawdę zabawny wic.

Odpowiedz
Niektóre filmy dopominają się większego rozkminienia niż tylko bezpośredni seans i kilkusekundowa refleksja po. Nie wiem dlaczego to uznawać za wadę. Osobiście bardzo lubię obejrzeć film, o którym z chęcią poczytam u Jackiewicza, Płażewskiego, Kałużyńskiego itp - a nuż, czegoś się dowiem, zauważę to, co przegapiłem i sam film przez to zyska na wartości? Subiektywne wrażenia? OK, ale z odpowiednim dystansem i ciekawością co do tego, w jaki sposób inni patrzą.

Odpowiedz
Military, nie wiem jak mam dyskutować z takimi bredniami. Masz jakąś swoją wymyśloną wizję tego czym film ma być, to ją miej. Wali mnie to :) Może dałoby się odnieść takie "reguły" do uprawianego w Hollywood kina gatunków, które ma być z zasady przejrzyste i jasne, ale z całą resztą kina nie ma to NIC wspólnego.

Szczególnie w dzisiejszych czasach ŻADNE dzieło sztuki nie powstaje w próżni i zawsze funkcjonuje równolegle z innymi tekstami, które nierzadko są niezbędne do tego, by je zrozumieć.

Zresztą na tym polega pomysł na ten film. Cronenberg mając za podstawę absolutnie nie nadającą się do sfilmowania powieść, wolał raczej dokonać jej interpretacji, którą wymieszał z biografią samego pisarza. Z pozoru sprawia to wrażenie bałaganu, ale jako całość ma sens i zamiast nudnego uproszczenia, zeszmacenia oryginału stanowi ciekawy dodatek do lektury książek Burroughsa. Jest to rodzaj filmu, którego nikt przed Cronenbergiem nie próbował zrobić i nawet jeśli się go nie lubi, to za to należałoby reżysera docenić.

Mniejsza o to, najtrudniej przychodzi mi zrozumienie zarzutu o to, że film funkcjonuje w mainstreamie. Cóż, mainstream ma to do siebie, że funkcjonuje w nim dokładnie to, co ludzie chcą oglądać. Oznacza to zatem, że nie jest to film aż tak hermetyczny i osobom nieznającym powieści z reguły się podoba (na IMDB 24 tysiące głosów i jak na tego typu film całkiem wysoka średnia).

Oczywiście nie było tak od razu. W kinach film zrobił klapę i miał mocno ograniczoną dystrybucję. Dopiero z czasem osiągnął swój kultowy status, na co miało wpływ parę czynników:
a) David Cronenberg jest popularnym reżyserem, więc ludzie sięgają po film ze względu na jego nazwisko.
b) Sam Burroughs stał się z biegiem czasu coraz bardziej popularny. I tutaj - przy okazji - pozwolę sobie nie zgodzić się z tym, że jest to pisarz mało znany. Być może w Polsce, ale wpisując w google jego nazwisko (i to podając literkę S. w środku;) wyskakują 4 miliony haseł :)

W każdym razie Cronenberg ten film nakręcił, ale nie on zadecydował w jakim kontekście będzie funkcjonował w przyszłości i jaki widz po niego sięgnie. Zarzut więc pochodzi bezpośrednio z dupy :)

Odpowiedz
Tyle że pisząc o tym, że zrozumienie utworu nie powinno być zależne od poznania autora, miałem na myśli nie tylko filmy, ale każdą formę sztuki. Wiem, że filmy nie istnieją w próżni - dlatego pisałem, że jeśli muszę znać historię żeby coś zrozumieć (no, generalnie kontekst), to w porządku. Ale jeśli muszę znać samego TWÓRCĘ, to sorry, odbijam się od takich rzeczy. Bo o ile mogę akceptować, a nawet lubić kawałki autobiograficzne przemycane w utworach, które pozwalają mi POZNAĆ autora, to absolutnie nie akceptuję KONIECZNOŚCI znania autora, żeby zrozumieć jego dzieło. Takie podejście do sztuki to połączenie grafomanii i manii wielkości, a ja tego po prostu nie lubię. Jeśli akceptujecie takie wypasanie przez twórcę własnego ego - wasza brocha.:)

Odpowiedz
(25-07-2013, 12:46)military napisał(a): Takie podejście do sztuki to połączenie grafomanii i manii wielkości, a ja tego po prostu nie lubię.
Takie podejście do sztuki to po prostu jedna z jej odmian, która również znajduje zadowolonych odbiorców, Ty nie jesteś jak widać targetem i tyle :)

Odpowiedz
Toteż mówię - wasza brocha.:)

EDIT:
Ale podobało mi się
Cytat:Poniedziałek
Ja.

Wtorek
Ja.

Środa
Ja.

Czwartek
Ja.
Jeśli kojarzycie.;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,046 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,799 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,210 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,360 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,929 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,170 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości