Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,133
Liczba wątków: 67
(25-07-2013, 12:19)Albertino napisał(a): ale wpisując w google jego nazwisko (i to podając literkę S. w środku;) wyskakują 4 miliony haseł :)
Uff, dobrze, że nie sięgnąłeś po facebooka i lajki, tylko wyniki google :)
25-07-2013, 12:55
.
Liczba postów: 27,528
Liczba wątków: 60
Znanie życiorysu Gombrowicza jakoś ułatwia zrozumienie początku jego dziennika?
25-07-2013, 12:56
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Właśnie nie. Takie sarkastyczne karmienie ego jest akceptowalne, w przeciwieństwie do "jeśli nie wiesz, że zastrzeliłem żonę w Meksyku w 1951, chuja zrozumiesz z całego filmu".
25-07-2013, 13:00
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Before the Devil Knows You're Dead - BARDZO mi się podobało. Konstrukcja, obsada, surowość, zaskakujące rozwiązania fabularne - niejednokrotnie wybałuszałem oczy na to, co się dzieje na ekranie (i nie chodzi tu o twisty, raczej o te małe elementy, których się człowiek nie spodziewa). Hoffman i Hawke grają znakomicie, a brak chronologii tworzy z filmu fascynującą układankę; autentycznie nie mogłem się doczekać, co będzie dalej, jak zazębią się kolejne wydarzenia itd. Jest to też dzieło bardzo konsekwentne - to znaczy, wprowadza w nas nieprzyjemny świat, gdzie nic się nie układa, nikt do nikogo nie wyciąga ręki, i obracamy się w tym świecie do samego końca. Bez kompromisów, bez cienia nadziei na lepsze, możemy tylko obserwować, jak wszystko się wali, i to wcale nie z góry, ale przez działania bohaterów, którzy przecież mają wybór. Trochę dołujący seans, ale to wciągający, znakomicie zrealizowany film z kapitalnymi ostatnimi kilkunastoma minutami. Polecam. 9/10
Capote - przede wszystkim, oczywiście - kreacja Hoffmana. To, co gość wyprawia na ekranie to mistrzostwo świata, totalne oddanie się roli (ten głos). Poza tym całkiem interesująca historia, zarówno samego Capote, jak i morderstwa, którym pisarz się tak interesuje. Trochę dłużyzn, i w sumie najbardziej z całego filmu zapamiętuje się właśnie rolę Hoffmana, ale to sprawnie zrealizowana produkcja z paroma świetnymi scenami, głównie dotyczącymi relacji Capote z jednym z morderców. Do tego ładne zdjęcia. 7/10, a co.
26-07-2013, 01:56
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Seconds - nie wazne co teraz robicie, rzuccie wszystko i zabierajcie sie za ten film. Jak to wlaczylem, to na prawde nie wierzylem ze odkrylem taka perelke (z ciekawosci zaczelem ogladac na chybil trafil wczesne filmy Frankenheimera - tego od Ronina i oryginalnego Manchurian Candidate. Kto slabo zna tworczosc niech oglada prawie wszystko, znakomite oldskulowe perelki kina sensacyjnego, ale seconds zdecydowanie najlepsze).
Tego filmu nie da sie opowiedziec, zreszta moim zdaniem im mniej wiesz o fabule tym lepiej. Wikipedia charakteryzuje go dosc dziwne, ale moim zdaniem trafnie jako "Characterized sometimes as a science fiction thriller, but with elements of horror, neo-noir, psychedelia, and drama". Jedynym zarzutem moze byc to, ze w polowie filmu akcja troche siada (ale dalej nie jest zle), scena imprezy jest zdecydowanie za dluga. Ale poczatek i koniec filmu - geniusz.
26-07-2013, 19:19
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
Potwierdzam powyższe słowa - początek to totalny mindfuck, osiągający swoje apogeum ok. 40 minuty, a zakończenie to jedna z najbardziej przerażających scen ever.
26-07-2013, 19:34
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
O "Seconds" Frankenheimera zamierzam napisać w cyklu Czarno na białym - genialne kino, które się nie zestarzało, choć w rzeczywistości opiera się na jednym prostym pomyśle. Zdecydowanie najlepszy film z trylogii paranoicznej tego reżysera (pozostałe dwa to "The Manchurian Candidate" i "Seven Days In May").
26-07-2013, 23:04
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
In the Company of Men
Wow, just fucking wow. To chyba jeden z najbardziej okrutnych filmów jakie widziałem w życiu. Chad(GENIALNY Aaron Eckhart) i Howard to dwaj kumple z pracy, którzy zostali właśnie zostawieni przez ich kobiety. Sfrustrowani tym faktem zaczynają konwersację na temat zła jakim jest płeć przeciwna. W pewnym momencie Chad wpada na pomysł, który ma sprawić że cały gniew i rozczarowanie ich relacjami z kobietami ma minąć. Panowie postanawiają się zemścić na "gatunku kobiecym". W tym celu wyszukują więc młodą, niewinną, odrobinę naiwną kobietę. Następnie umawiają się z nią na kilkanaście randek, zaczynają wmawiać że są w niej zakochani, po to by na sam koniec brutalnie z nią zerwać. Z czasem sprawy komplikują się coraz bardziej i wychodzi na jaw, że Chad jest jeszcze gorszym i bardziej bezwzględnym ch*jem niż wydawało się na początku.:) W miarę jak film się rozwija, widz zauważa że jego plan jest znacznie bardziej misterny i skomplikowany.
Jako "ofiarę" panowie wybierają sobie niepełnosprawną(dokładniej to głuchą) sekretarkę. W filmie mamy więc np. sceny w których Chad i Howard najpierw się z nią umawiają i kupują kwiaty, a następnie śmieją się z tego jak "kretyńsko brzmi gdy usiłuje coś wybełkotać", albo że jest "głucha jak pień".
Aaron Eckhart po prostu rozsadza tutaj ekran. Jego postać to kompletny, dwulicowy skurwiel, który potrafi zmanipulowac każdego. Aktorka grająca "ofiarę" również się bardzo dobrze spisała. Widz współczuje jej przez cały seans.
No i to zakończenie. Po prostu genialne. Linijka którą Eckhart wypowiada pod sam koniec jest jednym z najlepszych tekstów jakie widziałem w kinie. Idealnie podsumowuje cały film.
Mamy więc tu i mizoginizm i nihilizm, a nawet jest szczypta rasizmu. :)
8/10
27-07-2013, 03:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-07-2013, 04:01 przez Strummer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,424
Liczba wątków: 29
Uncanny Valley: Dragged In - słabe, ale sympatyczne. Na raz.
Uncanny Valley: Dragonbored - czyli WoW i "Goście, goście" w jednym. Amatorka, jednak dobrze wykonana, ale i tak najmocniejszy scenariusz z dość mądrym przesłaniem podanym w zabawny i lekki sposób. Do zobaczenia .
27-07-2013, 21:48
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
Wszelkie "aktorskie" próby recenzentów z TGWTG to jak dla mnie kompletna tragedia. Takie nieśmieszne i nudne taplanie się we własnym sosie. Choć w sumie nie ma co się dziwić, skoro poza Cinema Snobem w całej tej ekipie nikogo ciekawego nie uświadczysz.
27-07-2013, 21:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
The Conspirator - film Roberta Redforda o pokazowym procesie spiskowców, którzy przygotowali zamach na Wujaszka. Moim zdaniem zajebioza. Totalnie nie spodziewałem się takiego poziomu merytorycznego (bo sam film to produkcja telewizyjna z czasów sprzed hbo i fx) - "Conspiratora" mógłby równie dobrze nakręcić jakiś amerykański patriota albo eks Konfederata. Za merytorykę i dbałość o szczegóły - 10/10, film jako film 7/10. Do obejrzenia zachęciła mnie recenzja na stronie americascaesar, co dobitnie pokazuje, jak dobry film nakręcił Redford ;)
28-07-2013, 13:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2013, 13:21 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,783
Liczba wątków: 0
"Men Behind The Sun" (1988)
Historia japońskiej Jednostki 731 parającej się śmiertelnymi doświadczeniami na ludziach w czasie II WW. Myślę, że film powstał, bo nikt nie podejmował w sposób rzetelny tematu, zaś zbrodniarze w zamian za dokumentację wyników swojej "pracy", dostali cichaczem dupochron od rządu amerykańskiego, stając się całkowicie nietykalnymi. Oczywiście w Japonii odbył się proces, ale była to jedynie pokazowa farsa.
Co tu pisać? Film robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza, że reżyser unikał jak mógł koloryzowania, a skupił się na czystych faktach, choć sami kaci oglądający film uznali, że to co robili znacznie przerasta zawartość na taśmie. Dodam, że powstały kolejne części, ale nie warto sobie nimi zaprzątać głowy.
bez oceny
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
28-07-2013, 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2013, 17:34 przez Tomkiewicz.)
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
ja sobie dzisiaj obejrzałem passion de palmy. fatalny film. nie spodziewałem się tego, wiedziałem, że nie będę obcował z geniuszem bo mimo, że ten pan nie raz się tworzył niesamowite filmy (nietykalni, carlito czy scarface'a) to tym razem strzelił taką 3 razy gorszą powtórkę z famme fatale. intryga taka, że usnąć można, zerowe napięcie. gatunek na filmwebie erotyczny to w ogóle śmiech bo na co drugim murzyńskim klipie można zobaczyć więcej erotyki (cycek przez trzy sekundy xd). zwód i to mocny, właściwie nie ma za co plusów dać a liczyłem, że rachel mcadams się czymś popisze a tu lipa. 2/10 bo wkurwiłem się niesamowicie, ale obiektywnie trójkę można by było dać
28-07-2013, 17:45
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
W istocie fatalny. Jeżeli jest na świecie jeszcze ktoś, kto po Czarnej Dalii nie miał jeszcze pewności, że De Palma się skończył, to dla rozwiania wszelkich wątpliwości powinien zobaczyć Passion. Przestylizowane i jednocześnie stylistycznie spudłowane, beznamiętne, nie zawierające choćby śladowych ilości erotyzmu ścierwo, z tak naciąganą intrygą, że w człowieku w pewnym momencie flaczeje wszystko.
28-07-2013, 18:57
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(28-07-2013, 18:57)Jakuzzi napisał(a): Jeżeli jest na świecie jeszcze ktoś, kto po Czarnej Dalii nie miał jeszcze pewności, że De Palma się skończył, to dla rozwiania wszelkich wątpliwości powinien zobaczyć Passion.
Ja mam wątpliwości, że ten pan - pomijając moment zapłodnienia, w wyniku którego 9 miesięcy później się urodził - w ogóle się jako reżyser zaczął :]
28-07-2013, 19:00
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
To, że NIENAWIDZĘ tego filmu jest powszechnie znane. Natomiast cieszę się, że powstał, gdyby nie Scarface, nie byłoby GTA: Vice City, no i kariera Miśki Pfeiffer mogłaby wyglądać inaczej, a co za tym idzie nie zagrałaby Catwoman! Warto czasem docenić to, co gnioty wnoszą do popkultury :)
28-07-2013, 19:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2013, 19:25 przez Mierzwiak.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
O właśnie, muzyka! Gdyby nie Scarface, OST GTAIII nie byłby tym samym :)
28-07-2013, 19:27
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
(28-07-2013, 13:19)Mental napisał(a): The Conspirator - film Roberta Redforda o pokazowym procesie spiskowców, którzy przygotowali zamach na Wujaszka. Moim zdaniem zajebioza. Totalnie nie spodziewałem się takiego poziomu merytorycznego (bo sam film to produkcja telewizyjna z czasów sprzed hbo i fx)
Jaka telewizyjna i czemu sprzed czasów HBO? Przecie to kinowy film z 2010 roku :P
Widziałem z rok temu i jak przypomina mi imdb oceniłem na 7/10. Nic nie pamiętam, ale obsada w pytkę.
28-07-2013, 20:18
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Cytat:To, że NIENAWIDZĘ tego filmu jest powszechnie znane.
My man! Jak cholera nie pojmuję fenomenu tego dziwacznego gniota oraz tego jak bardzo go nie znoszę, choć jakoś rażąco nie kala mojego gustu. Oczywiście teoretycznie, bo wystarczy parę minut tego knota albo garść cytatów w ustach fana-debila, żebym dostał drgawek :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
28-07-2013, 20:29
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Mam tak samo Hitch. Co prawda oceniam to aż na 4/10, ale też reaguję drgawkami :)
28-07-2013, 20:33
|