Krótka piłka, czyli mini-recenzje
1993? Jest Guns n' Roses, ewentualnie jakis grunge? :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Oj, grunge czuć. Andy Samberg jako grunge'owy wokalista jest uroczy. ;)

Odpowiedz
Zawsze jak słyszę nazwę "grunge" to zastanawiam się po co to w ogóle powstało.:)

Odpowiedz
[Obrazek: gabriel_movie_poster.jpg]

Gabriel (2007) z Andy "Spartacusem"

Ciężka sprawa z tym filmem. Z 1. strony to dosyć niskobużetowa produkcja czerpiąca garściami z filmów typu "The Crow". Z 2. o wiele ciekawsza rzecz niż padliny pokroju "Legion".
Z 1. strony widać, ze przydałoby się kilka dolarów więcej, z 2. film mógłby zatracić swój specyficzny klimat, gdyby był droższy.

Ogólnie - dosyć niezła rzecz na 6+. Warto obejrzeć i samemu wyrobić sobie zdanie. Czy zobaczy się jedynie kalkującą ultrataniochę czy coś, co mogło zwiastować całkiem dobrą rzecz.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Turbo - wiadomo było jak się skończy już po jakichś dwóch minutach. Przeraźliwie sztampowa animacja. Historia jest poprowadzona idealnie od linijki, przy czym twórcy nie nadrabiają wcale takimi elementami jak humor czy postacie, bo dosłownie nikt nie jest tu interesujący (tytułowy ślimak również nie wyłamuje się w żadnym stopniu ze schematu "od zera do bohatera") Przez to film bardzo się ślimaczy, hiohio. Na plus fajny voice-acting (Samuel El Dżekson zawsze spoko), sekwencja wyścigu - pod względem techicznym, i całkiem przyjemny soundtrack. Bardzo niepotrzebny film, ale można obejrzeć bez chęci podcięcia sobie żył. 4/10

Odpowiedz
Dotyk Zła (1958) - świetna, wciągająca historia. Do tego ciekawe postacie i rewelacyjna gra aktorska szczególnie w wykonaniu Orsona Wellsa, ale także inni nie zawiedli w tym seksowna Janet Leigh oraz Dennis Weaver w roli "Night Mana" (niektórych podobno on denerwuje w tym filmie, ale ja lubię takie charakterystyczne, groteskowe role). Co tu dodawać, po prostu rewelacyjne kino. 9/10

Reguły gry (1939) - pierwsza połowa filmu raczej mnie wynudziła, dalej już było lepiej. Ze wszystkich postaci chyba najbardziej zainteresowały mnie relacje Schumachera z Marceau, podobały mi się też sceny gdy urządzili sobie teatrzyk, szczególnie jak gospodarz pokazywał swoje organy, a z jego twarzy można było wyczytać zarówno dumę jak i pewne zawstydzenie (świetnie zagrane!). Do tego niezła końcówka. Film się jednak wyraźnie zestarzał i choć gra pomiędzy pierwszym a drugim planem, gdzie w zasadzie wszędzie coś się dzieje, jest ciekawa pod technicznym względem, jeśli porównamy to z kinem lat 30., to już emocjonalnie większego wrażenia na mnie nie zrobiło. Określanie "Reguł gry" mianem jednego z największych dzieł w historii kina (jak robi to niejeden krytyk) uważam za trochę niepoważne. W swoim czasie być może robił wrażenie, ale później powstało wiele lepszych filmów poruszających podobną tematykę (Słodkie życie, Dyskretny urok burżuazji), więc w tej chwili jego wartość jest głównie historyczna. 6/10

Faster Pussycat! Kill! Kill! (1965) - dno i dwa metry mułu. Amatorszczyzna straszna, montaż kiepski, muzyka kompletnie nie pasuje, zrozumiałbym gdyby to był debiut, ale Meyer wcześniej ponad 10 filmów nakręcił. "Aktorki" zdaje się, że wcześniej robiły karierę w barach ze striptizem, więc poziomu ich gry można się domyślić. Nudne to niesamowicie i nawet nie ma się specjalnie z czego pośmiać, bo wszystko jest tak nijakie. Jedynie dziadek na wózku w miarę dawał radę i za niego łaskawie daję oczko w górę. 2/10

Odpowiedz
Venuto al mundo - przez pierwszą godzinę mocno przynudza, dopiero później nabiera tempa aż do finałowego twistu. Fanom "Pogorzeliska" polecam, innych zapewne znudzi, ale mnie sie podobał. 8/10

Prince Avalanche - film o dwóch gościach, którzy malują linie na drodze w lesie zniszczonym pożarem. Jeden starszy (dobry Paul Rudd), drugi młodszy (Emile Hirsch). Dla wielbicieli trylogii "Before Sunset", gdyz praktycznie ogladamy caly czas dwoch gosci i ich gadanine. 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
White Men Can't Jump - Ale czad! Najlepsza komedia jaką widziałem od... nie, zaraz, to jest najlepsza komedia jaką widziałem w ogóle! Prosty pomysł - genialne wykonanie. Wesly Snipse i Woody Harrelson w tym filmie to wcielenia fajności, dialogi mistrzowskie, a bezsensowne kłótnie murzynów sprawiały, że zwijałem się ze śmiechu na podłoże, dodać do tego bezbłędną reżyserię, wspaniale bujającą muzykę(w dobry klimat wprowadza już przerobiona muzyczka przy logo 20th century Fox) i świetne sceny "pod koszowe" i mamy 90s at its finest. Ode mnie 9/10 i wstęp na listę ulubionych filmów.

Odpowiedz
Spike Island
Film dla fanów muzyki The Stone Roses, bo w tle lecą najlepsze chyba numery tego bandu. Grupka kumpli jest zafascynowana zespołem na granicy obsesji. Poznajemy ich przed legendarnym koncertem Stone Roses na Spike Island, na który oczywiście chcą zawszelką cenę się dostać, by wręczyć Stone'om swoje demo. Zdecydowanym plusem jest odwzorowanie klimatu madchesteru-ten nurt naprawdę tak wpływał na ludzi. Niepotrzebnie zaś wepchnięto tu wątek miłosny, które jest cholernie płytki i psuje klimat. Generalnie warto. 6/10

Odpowiedz
Brzmi trochę jak Detroit Rock City. Oglądałeś? Możesz porównać? :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Niestety, jeszcze nie widziałem. Na pewno czuć tu fascynację muzyką, jaką potrafią wykrzesać z siebie tylko dzieciaki, postacie też fajnie napisano. Wątek miłosny od biedy można uznać za całkiem realne odzwierciedlenie pierwszego nastoletniego zauroczenia, ale po co znalazł się w filmie nie wiem. Kapuję, że nie da się 100 minut wypełnić samą chęcią wyjazdu na koncert i przygodami zdarzającymi się po drodze, ale zupełnie nie spodziewałem się tego, że nagle pierwsze skrzypce zacznie grać zauroczenie. I to zjebało mi film. Ale reszta pozytywnie. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem.
i duże propsy dla twórców za manchesterski akcent i slang:)

Odpowiedz
Fulltime Killer(2001)
Nie brakuje tu scen, które są świetne same w sobie, ale film jako całość zupełnie do mnie nie trafił. Za dużo zabaw formą i odniesień do innych filmów, za mało własnej historii i koncepcji. Sprawia to momentami wrażenie nieudolnej próby naśladowania Tarantino. Nie oglądało się tego źle, ale po Johnniem To spodziewałem się znacznie więcej.
5/10

Odpowiedz
2 GUNS - o kurcze, ale dobry akcyjniak! Trzeba powiedzieć, że Mark Wahlberg kradnie show. Denzela średnio lubie, ale tutaj akurat pasował. Trzeba powiedzieć, że jednak chemie z Markiem ma i gdyby był to jakiś aktor, którego naprawdę lubię to chyba bym piszczał ze szczęścia oglądając ten film.

Poza tym to w sumie dość klasyczny kumpelski film akcji w starym stylu - bez mega sloł mołszyn i CGI wszędzie dookoła. Trochę za bardzo przekombinowany momentami (kto komu ukradł kasę, kto kogo ściga i dlaczego), ale całe szczęście duet ekranowy bawił mnie na tyle, ze dlugo się nie przejmowałem. Jest Rka, parę rzeczy można było zrobić lepiej (albo mądrzej: vide ostatni plan Denzela to głupotka), ale jest zabawa. Zabawa. Zabawa. ;)

W ogole film ponoć na podstawie komiksu. Nie znam oryginalu, ale już słyszę jak ktoś po obejrzeniu mowi, że Paxton komiksowy. Chu nie komiksowy. Jest przerysowany po prostu. :) No i minus za trochę zmarnowanego Marsdena - gość potrafi grać, ale tutaj nie miał nic do grania. Szkoda.

Zrobić sequel, dać do tego The Rocka i będzie kozak. :D

7+/10


Odpowiedz
(07-11-2013, 23:55)Crov napisał(a): Denzela średnio lubie,


Crov z każdym kolejnym postem masz coraz bardziej absurdalne opinie :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
To, że mam do niego średnią sympatię jest absurdalną opinią? Ciekawe. Ale masz retard points za starania. ;)

Odpowiedz
Też uważam nie przepadanie za Denzelem za dziwne, więc Azg ma rację ;)

Odpowiedz
Czy "nie przepadanie za Denzelem" nie podchodzi już pod hipsterstwo? ;)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
My Bloody Valentine (1981) - wersja reżyserska, genericowy slasher jakich pełno, odpowiednio brutalny i momentami naprawdę głupi (czemu szeryf tak długo jechał do kopalni w małej mieścinie? jak walentynka w trupie w pralce nie wypadła/zmyła się/etc). I znacznie lepsze od gównianego remake'u.

Shakma - krwiożerczy pawian z tajnego laboratorium morduje nerdów grających w D&D. Muszę coś dodatkowo pisać?

Amerykański wilkołak w Londynie
- najlepsza przemiana w wilkołaka ever. Oraz trochę śmiechu, rozczarowujący finalny wygląd potwora oraz zbyt szybki finał.

Odpowiedz
@Crov: Aż dziwne, że 2 Guns nie doczekał się własnego tematu na tym forum. :)
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
(08-11-2013, 16:16)OGPUEE napisał(a): Muszę coś dodatkowo pisać?

Nie, dodane do listy do obejrzenia. :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,047 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,799 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,210 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,360 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,934 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,172 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości