Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(08-11-2013, 20:38)Ash napisał(a): @Crov: Aż dziwne, że 2 Guns nie doczekał się własnego tematu na tym forum. :)
Ano, szukałem nawet, bo pamiętam, że Mental i pare osob ekscytowalo się zwiastunem. Ale ja go nie założe, bo w sumie nie mam wiele do napisania.

EDIT:

Ech, a zresztą. :)

Odpowiedz
Rocky i Łoś Superktoś - sympatyczny film z fajnym absurdalnym humorem, który zdołał oddać klimat kreskówki. Jedynie co mi się nie podobało to komputerowy Łoś i Rocky, można było pozostawić ich narysowanych. Fajny film i w sumie dziwie się tak niskiej średniej na filmwebie i skrajnie negatywnym opiniom.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Wenus w futrze (2013)
Zabrakło jakiegoś ciekawego pomysłu, erotyzmu specjalnie nie czuć, ot taki tam teatr telewizji. Nie polecam.
3/10

Odpowiedz
Evidence (2013)
Na zadupiu doszło do brutalnego morderstwa grupki ludzi. Gliniarze pośród zgliszczy i trupów znajdują dwie kamery i telefony komórkowe, którymi nagrana została cała masakra. W teorii brzmi to fajnie, oglądanie nagrań wraz z policją i prowadzenie śledztwa na podstawie materiałów dowodowych niskiej jakości może nawet wciągnąć, ale w praktyce... meh. Mogło być znacznie lepiej, sensowniej i logiczniej, bo póki co to nie trzyma się to w ogóle kupy. I przypomina CSI, niestety.

Odpowiedz
(10-11-2013, 22:02)raven.second napisał(a): na podstawie materiałów dowodowych niskiej jakości (...) przypomina CSI
jedno z drugim się gryzie. W CSI wszelkie nagrania mają jakość 16K :)


Odpowiedz
Ale na początku są w niskiej jakości, dopiero później wszystko jest poprawiane, a efekt końcowy wygląda tak (trzy ujęcia z Evidence, bardzo delikatny spojler):

Odpowiedz
To Kill a Mockingbird - miło sobie było przypomnieć po latach. Wciąż rewelacyjne kino, ale nie bez wad. Pierwsza połowa nudnawa, cholernie teatralna i nieco toporna, choć dzieciaki świetne. Poza tym nie uważam, żeby Peck zasłużył tu sobie na Oscara - to dobra rola, ale w żaden sposób nie odbiegająca od jego emploi, ani też niespecjalnie wymagająca. Ot, poszwędał się, porzucał mądrymi tekstami przy skupionej minie i tyle. Niemniej końcówka znakomita, wciąż kopie dupę.

9 / 10

Dick Tracy - Ależ fun! Beatty zawstydził Sin City bez pomocy CGI. Owszem, przerysowane to do porzygu, ale o to chodziło. Aktorsko super, charakteryzacja, scenografia (kolorystyka!) i zdjęcia wymiatają, muzyka pasuje idealnie, mimo pewnej wtórności stylistycznej względem Batmana i Darkmana (w sumie wszystkie trzy ilustracje powstały w ciągu półtora roku), no i do tego fajny humor. Kilka facepalmów co prawda się pojawia, ale jak na świat przedstawiony można je łyknąć bez problemu. Na plus tez końcówka - niby głupia, a jednak ma sens.

7+ / 10, acz nie wiem czy nie więcej w przyszłości

Fail Safe (2000) - Bardzo dobre, przekozackie aktorsko, trzyma w napięciu przez cały czas, choć można mieć mimo wszystko pretensję o to, iż nie odświeżyli tego stosownie do czasów, tylko dalej bawią się w Zimną Wojnę. Pewnikiem dziś pewne rzeczy inaczej by się rozegrały. Niemniej znakomite patrzydło gadane - na żywo musiało oglądać się jeszcze lepiej.

8 / 10

Scorpio - Lancaster vs Delon. Miejscami trąci niestety realizacyjną myszką (sceny akcji, zachowania postaci), niemniej ogląda się to bardzo dobrze, w napięciu. Świetna końcówka, choć przecież jakże oczywista po 40 latach od premiery! Z miłą chęcią zobaczyłbym remake - powiedzmy Kurt Russell vs Tom Hardy. Mogłoby być ciekawie.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Potwierdzam - Fail Safe bardzo udany.

Odpowiedz
Gomorrah - tyle ochów i achów, a film jedynie dobry i w dodatku emocjonalnie po mnie spłynął. O wiele większe wrażenie wywołały na mnie tekstowe fakty na sam koniec. Film natomiast to taka tam mafijna opowiastka - tu się postrzelają, tam się postrzelają. Zero utożsamienia się z bohaterami (może poza kurierem - w sumie to bodaj najciekawszy wątek), wszystko to suche, ospałe, rwane i częstokroć bez zupełnego sensu (finał jest mocno z dupy). Czytałem co prawda, że w rzeczywistości ci mafiozi też działają nie do końca jasno, ale to wszak fabuła, nie dokument, więc można by z tego więcej charakteru wykrzesać. Niemniej parę scen perełek jest, kilka razy trzyma w napięciu i ogólnie udany seans. Ale spuszczania się nad tym nie rozumiem.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dallas Buyers Club - nie podejrzewam, żeby zachciało mi się zakładać osobny wątek, chociaż film na to zasługuje i pewnie wywoła dyskusję, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnią popularność Matthew tutaj.

Obawiałem się, że film może opierać się wyłącznie na roli i aparycji McConaughey a tak nie jest mimo, że postać Rona Woodroofa jest zdecydowanie główną siłą filmu. McConaughey kontynuuje imponującą serię świetnych występów, ale chyba lepszy był w Killer Joe (niestety nie widziałem jeszcze Muda). Dodatkowo, ta rola to taki trochę samograj, więc trudniej docenić wysiłek aktora. Poza tym poprzeczkę wysoko ustawia takie poświęcenie się dla roli. Nie mówię, że nie, ale nie mam 100% przekonania, że samo aktorstwo jest na równie wysokim poziomie. Niemniej, świetna rola. Ewentualne nagrody w pełni zasłużone.

Scenariusz nie unika typowych dla takich historii motywów. Ale akcja jest wartka, są emocje, jest humor, nie ma przesadnego sentymentalizmu. Poza tym, pomimo tematyki, bagażu "historii na faktach", poświęcenia McConaugheya, Dallas Buyers Club nie udaje nie wiadomo czego. Jest w sumie bardzo kameralny i skromny.

Widzę, że świetne opinie zbiera też Leto. Znowu, trochę samograj, ale nie mogę się niczego przyczepić. A nawet żona Bena nie irytuje.
8/10


Odpowiedz
Na Camerimage widziałeś?
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Tak...
Jeszcze a propos scenariusza. Fajne jest to, że chociaż w filmie nie brakuje przewidywalnych wydarzeń, to nie znając historii trudno przewidzieć jak potoczy się fabuła. Może poza wątkiem lekarki. Ale nie miałem ani razu sytuacji, w której pomyślałbym: no dobra teraz czas na ckliwą scenę, w której... albo było to, historia jakich wiele w kinie było, to teraz czas na coś tam innego. Bardzo sprawnie napisany i poprowadzony film, który od początku do końca oglądałem z zainteresowaniem.
Trochę tak jak w przypadku Rush, gdzie też z bardzo filmowej historii na faktach wyciśnięto ile się da.


Odpowiedz
Dick & Jane

Film bardzo źle wyważony, wątek dramatyczny zbyt wyeksponowany, zaś komediowy nie wiadomo jaki chce być, czy absurdalny czy realistyczny i wyszło misz-masz. Końcówka jest tak prosta jak w bajce dla 5 latków, a potem nieco gorzej jeszcze wypada. Carrey dobry, a Tea Leoni jest tutaj ZAJEBISTA!

5/10

Tajemnica Westerplatte
Pukamy do wielkiego kina. W kolejce do drzwi EPICKOŚCI stoi już gro aktorów, którzy potrafią wykrzesać z siebie więcej niż tanie pojękiwanie, a na ich twarzach można odczytać poważne emocje odpowiednie dla sytuacji: lęk, przerażenie, trwoga, determinację. Adamczyk i Żebrowski oraz osoby towarzyszące (za wyjątkiem Wesołowskiego, jasna cholera) zagrali świetnie. W tej kolejce są też montażyści, oświetleniowcy i... uwaga, spece od CGI. Niestety, bardzo niestety, pan filmowiec gdzieś się zgubił i wzięli gościa od (zgaduję) UWAGI czy innego TVNowskiego programu i każdy aspekt filmu gość MOCZY, MOCZY, UDUPIA, NISZCZY (niepotrzebne skreślić), bo nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której podjazd samochodu kręci na dźwigu, z szerokim panem od góry do doły, ujmując kamienicę i ogród jednym zamachem, a walkę i rozmowy facet kręci z ręki i to tak, że misterne dekoracje czy całe walki widać tylko wyrywkowo, jakbym trzymał kamerkę w okopie podczas rozgrywek ASG. Nie, nie i jeszcze raz nie - tam właśnie było miejsce na pokazanie walk, szeroki plan, ogrom zmagań i skale tragedii. Reżyser ma karniaka za brak kamery za plecami Niemców i ukazania chociaż trzech ich akcji od strony Nazistów. Drugiego karniaka to montaż (który normalnie w tym filmie chwalę) postrzałów - za wyjątkiem śmierci gostka w wartowni, pozostałe zgony są ukazane ani nie pobocznie (jako część walki, bo to się zdarza) ani bez odpowiedniego skupienia - czasem wojacy padają i nie wiadomo, czy kamera chce ich pokazać, czy właśnie przelatywała obok i się zatrzymała. Te niezdecydowanie owocuje efektem teatralnym, w którym na siłę skupia się uwagę na elemencie mało istotnym. Ten sam grzech jest podczas akcji z wybuchami - są zaplanowane trzy eksplozje "pocisków" i kamerzysta (pewnie na polecenie reżysera i ludzi od budżetu) MUSI ująć wszystkie trzy eksplozje następujące po sobie w bardzo krótkim czasie, czego rezultatem jest ruch kamery od wybuchu do wybuchu, trzęsawka dosłowna, i na niczym innym nie da się skupić, choć walka właśnie trwa w najlepsze.
Posłużę się tutaj analogią: w scenie ucieczki Liptona w odcinku Bastogne aktor biegnie do okopu, i kamera cały czas ma go w centrum, natomiast wybuchy, czyli wojna, dzieje się dookoła, ale widzimy bohatera w jej sercu, w Westerplatte kamera chce uchwycić wybuchy, fajerwerki na zasadzie "patrzcie, jak nam to super wyszło" i efekt jest zupełnie odwrotny.




Tak jak wspomniałem, pukamy do wielkiego kina bo film ogląda się bardzo przyjemnie, wciąga, dialogi i aktorzy, kostiumy i nawet CGI (nieszczęsne są flashguny, ale to da się przełknąć) oraz fabularnie zaczyna być świetnie. Byłoby epicko, w formacie światowym, gdyby nie te przeklęte zdjęcia podczas akcji. Filtry są spoko. Końcówka świetnie zgrana i zmontowana (czarno biała).

Wystawiam 6/10 - lepsze to niż Rosyjski Admirał pod wieloma względami, ale zdjęcia (które tam kopiowały Pearl Harbour np.) w tamtej produkcji były tryliard razy lepsze.




loading podpis...

Odpowiedz
Last days on Mars
Zalety? Jest dobrze, Mars wygląda jak Mars, aktorzy nie są wyciętymi z papieru idiotami, baza wygląda sensownie, pojazdy i sprzęt też, nie ma epatowania wszechobecnymi gadżetami i można uwierzyć, że tak może wyglądać prawdziwa misja na Marsa. Największa wada? To wszystko już było. Film nie jest niczym odkrywczym, nowatorskim czy choćby powodującym opad szczęki.
To po prostu solidne kino scifi, skromne, minimalistyczne, na swój sposób nawet realistyczne i logiczne, ale i nie pozbawione paru motywów totalnie z dupy. Obejrzeć można, oczywiście, ale szału nie ma. A szkoda.

Odpowiedz
Nie, nie jest solidne. To marnotrwastwo scenografii aktorów i w ogóle wszystkiego, na idiotyczny, wtórny motyw. Wielkie rozczarowanie, bo jak sam mówisz postacie spoko, nie idioci, jest mars, wnętrza śliczne... no ale co z tego.[align=justify]

Odpowiedz
(18-11-2013, 11:04)Martinipl napisał(a): W kolejce do drzwi EPICKOŚCI stoi już gro aktorów

Uprzedzając Hitcha: gros.
:)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Nawet Major Gross.


Odpowiedz
Last days on Mars

Mega super zajebiście

To na tyle. 4/10.


Odpowiedz
Byzantium kojarzy mi się z Wampirem Maskaradą. Daleko od ideału, to jest jednak dobrze. Historia dwóch kobiet, nad którymi ciąży klątwa, jest opowiedziana powoli i spokojnie, a mimo to wciąga. Nie każdemu jednak może to przypaść do gustu, bo nie każdy lubi takie leniwe, powolne tempo.
Saoirse to taka melancholijna, depresyjna, wrażliwa, cicha, by nie rzec emo dziewczyna. Gemma to jej przeciwieństwo, zwykła prostytutka, wulgarna, agresywna, krzykliwa i dzika kobieta. Dopełniają się, czuć między nimi jakąś chemię, wszystko się w miarę dobrze klei, a w miarę poznawania całej historii (fajny patent z historycznymi wstawkami, jednakże totalnie spieprzony bo skupiający się tylko na jednym etapie wiecznego życia) coraz bardziej się angażowałem w to, co się dzieje. Obejrzeć można, zwłaszcza, że w ciągu ostatnich ciężko o jakiś sensowny film z wampirami.

Odpowiedz
ZERO CHARISMA - miałem chłodną opinię po trailerze, ale film okazał się być naprawdę niezły. Scott, główny bohater, sprawia wrażenie takiego żywego Comic Book Guya z SIMPSONÓW, ale jest postacią prawdziwą mimo wszystko. Jest wystarczająco dobrze rozpisany, by go rozumieć, choć ciężko go polubić.

Mimo że zakończenie nie jest w pełni satysfakcjonujące (tj. 10 czy 15 minut filmu więcej naturalniej przedstawiające ten przeskok zrobiłoby wiele dobrego), a pewne elementy można było lepiej wykorzystać (niska tolerancja dla alkoholu głównego bohatera, która właściwie nie ma tu żadnego znaczenia w końcówce) to jest warto obejrzeć ten film. Zwłaszcza jeżeli ktoś lubi RPG (ja nigdy w tym nie siedziałem, ale znam nerdowskie klimaty) albo chce film, w którym słychać dużo metalu. :)



Do tego Katie Folger, która w filmie wydaje mi się bardzo urocza, a ja nawet nie lubie blondynek ojeny!!!

[Obrazek: MV5BODU4NTYyMzY3M15BMl5BanBnXkFtZTcwNDUz...SY960_.jpg]

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,969 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,789 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,199 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,716 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,156 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości