バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
14-01-2014, 23:08
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Krótkie piłki robią się bardzo krótkie :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 14-01-2014, 23:08
Trainspotting - świetne, wciągające i hipnotyzujące pierwsze 2/3 filmu z doskonałym aktorstwem i grającymi na emocjach nagłymi przejściami z komedii do dramatu (w tym jedno naprawdę przepotężne, każdy wie o jaką scenę chodzi). Szkoda tylko, że po fenomenalnej, prawie lynchowskiej sekwencji odwyku dostajemy zupełnie nudny i słabo pasujący do reszty wątek o sprzedaży dragów. Wolałbym za to zobaczyć jak rozwija się relacja między Markiem i Diane.
A właśnie, Kelly Macdonald. Oh boy, oh boy oh boy. 8/10 14-01-2014, 23:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-01-2014, 23:35 przez Huntersky.) ![]() Oscar dla Matthew McConaughey - Tak, dla Leto - Nie (Fassbender lepszy). Dallas Buyers Club to dobry dramat, lepszy od Zniewolonego, znakomity aktorsko. 7/10 15-01-2014, 17:11 (31-12-2013, 00:37)SonnyCrockett napisał(a): Wschodzące słońce/ Rising Sun (1993) reż. Philip Kaufman No faktycznie, powtórka wyszła temu filmowi na dobre - solidne to, klimatyczne, podane z pełnym realizmem. Świetny Connery, Snipes natomiast lekko śnięty, bez tej charyzmy, jaką prezentuje w innych filmach tamtego okresu. Sam film zresztą też ma nieco usypiające tempo, acz nie nudzi. Do pełni szczęścia jednak czegoś brakuje. 7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-01-2014, 03:27
Felon (2008) - kolejny film o tematyce więziennej, która na ogół jest mi obojętna. Film w sposób męski pokazuje warunki panowania w wiezieniu. W wyniku pewnych zdarzeń, główny bohater trafia do oddziału o zaostrzonym rygorze. Cóż, sama fabuła toczy się zwyczajnie dla takich filmów, gdzie więzienie odgrywa główną role. Bohater początkowo jest zdezorientowany szybko toczącymi się sprawami. Musi całkiem podporządkować się surowym zasadom więziennego życia. Mamy opowieść o lojalności, kreowaniu własnej osobowości na tle więziennego pierdolnika, gdzie odizolowane męskie pierwiastki, toczą krwawy bój aby zachwiać hierarchią , która rządzi wiezieniem. Na plus postacie głównych bohaterów. Nie przepadam z Val Kilmerem, ale tutaj jego postać była na tyle wyrazista, że sam pociągnąłby główny wątek. zwłaszcza, że odtwórca głównej roli, jakoś nie wybija się ponad przeciętności swoich umiejętności, a obok genialnej roli Haroldna Perienaru, w ogóle jest niezauważany. Szkoda tylko, że końcówka jest zbyt banalna, a cały męski, surowy klimat zostaje rozwiązany w przeciągu jednej minuty względem happy endu, co psuje trochę obraz filmu. Solidne męskie kino, pełne rozlanej krwi i potu, gdzie niema miejsca na pierdolenie i pseudointelektualnej paplaniny. Ale przesłanie jest.
6.5/10
"Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie." - Marilyn Manson
Konto filmweb Recenzje horrorów i nie tylko 16-01-2014, 12:17
Man of Tai Chi - nie jest to zły film, ale za to mocno, hm, niespójny pod względem formy? Scenariusz jest prosty i trzyma się kupy, a twist wyjaśniający o co tak naprawdę chodziło... podobał mi się - tak po prostu. Tylko że mamy tu przez większość czasu poważny, dość realistyczny film kopany, a jednak w paru momentach pojawiają się przegięte akcje na linkach czy wręcz magia. Tak samo przez większość czasu film jest stosunkowo kid friendly - nie ma krwi. Do czasu aż krew się pojawia - Robocop nie miał tak obfitych squibsów jak Man of Tai Chi w tej jednej scenie, w której są wykorzystane.
Ale ogółem przyjemny seans. Keanu może nawet ma potencjał jako reżyser. 5+/10, bo mogło być znaaacznie lepiej, ale i znacznie gorzej. 16-01-2014, 22:43
Perseoplis (2008) - urzekająca animacja w sposób niekonwencjonalny przestawia 10-lecie Iranu z perspektywy małej dziewczynki, gdzie dzieciństwo przypadło na okres rewolucji islamskiej. Bardzo zgrabnie nakręcona animacja w formie wspomnień. Taki pamiętnik a jednocześnie wizytówka Iranu z tamtego trudnego okresu. Nie obyło się bez refleksji, scen humorystycznych, co zaliczam na plus. Słodko-gorzka perspektywa ukazania tamtejszego życia w cieniu wojny i niechlubnej polityki. Film spełnia swoją role należycie i zwraca uwagę na pewne ważne rzeczy. Oby więcej takich dojrzałych animacji.
7/10
"Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie." - Marilyn Manson
Konto filmweb Recenzje horrorów i nie tylko 17-01-2014, 09:20
O Persepolis też jest temat, najpierw poświęć 5 sekund na wyszukanie jakiegoś tytułu zanim wrzucisz opinię do krótkiej piłki.
17-01-2014, 09:39
Man of Tai Chi
Keanu chyba naprawdę myśli, że zna kung-fu... Ogólnie filmik niezły. Sprawnie nakręcony i z galerią zajebistych fajterów oraz dwoma zjadliwymi Azjatkami na deser. Zdziwiło mnie, że to jest praktycznie chińska produkcja, przy czym jeszcze bardziej jest zastanawiająca rola Reevesa jako reżysera. Ale już obsadzanie siebie w roli bad guya mógł sobie odpuścić. Na głównego bohatera wybrał takiego wymiatacza, że ich finałowa bitka jest tak absurdalna w swoich próbach udowodnienia, że klepią się jak równy z równym, że poezja. Neo wygląda komicznie, kiedy próbuje wprawiać w ruch swoje 50-letnie cielsko. Aktorsko także się nie popisał i w paru momentach nawet robi się go żal, kiedy próbuje zmusić swoją postać do ekspresji... No, ale da się go przeżyć. Rewelacyjna choreografia walk, ładnie nakręconych w dodatku i bez silenia się na wymuszoną oryginalność głębszą. Bezbolesny seans, choć wywaliłbym z filmu Keanu i tego "cool" chińskiego "czarnucha". A, niech ma naciągane 7=/10. Cytat:mamy tu przez większość czasu poważny, dość realistyczny film kopany, a jednak w paru momentach pojawiają się przegięte akcje na linkach czy wręcz magia Sądzę, że Neo chciał połączyć w tym filmie oba nurty kina kung-fu (brutalny i wiarygodny z mistycznym i przegiętym) i pokazać, że to białe amerykańskie gwiazdy udające miszczów są prawdziwym wrogiem gatunku :) Wyszło mu trochę koślawo i nieproporcjonalnie, ale niech będzie, że chłopina się uczy dopiero. Cytat:Robocop nie miał tak obfitych squibsów jak Man of Tai Chi w tej jednej scenie, w której są wykorzystane W której? Bo chyba ją przegapiłem...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 17-01-2014, 21:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2014, 21:26 przez Hitch.)
Byzantium - z jednej strony niewykorzystany potencjał, ale z drugiej fajny, melanchonijny klimat, dobre aktorstwo, chemia, tajemnica. Trochę głupotek jest, ale można przymknąć oko. Generalnie pozytywny seans.
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-01-2014, 01:33 Cytat:W której? Bo chyba ją przegapiłem... Babka wypada w samochodzie z drogi, jakiś koleś z gunem idzie ją zabić, ona odbiera mu pistolet i pakuje mu kilka kulek w korpus. Rany wylotowe z tyłu ciała wyglądają jakby facet dostał z przeciwpancernego.:) 18-01-2014, 07:51
Ciemno było, a musiało być wyraźnie :)
Nie były takie obfite jak u Verhoevena, bez przesady. Ale i tak plus dla Neo, że konsekwentnie nie przyciął filmu do PG-13. Nawet jeśli tylko w jednej scenie pojawia się zastrzelony człowiek, to jest zastrzelony tak jak trzeba.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 18-01-2014, 08:22
The Kings of Summer - jeden z najlepszych filmów 2013 roku, uczestnik głównego konkursu na Sundance. Kapitalny film, który zabiera nas w czasy dzieciństwa gdzie najważniejsze są przyjaźń i przygoda (miłość niszczy ten stan^^). Myślę, że chyba każdy z nas będzie mógł choć po części przypomnieć sobie stare dobre czasy i utożsamiać się z bohaterami. Scenariusz i dialogi są genialne, młodzi aktorzy spisali się bardzo dobrze (Biaggio jest bezbłędny) do tego Ron Swanson i Brie z Community. Jeśli chodzi o humor to w pewnym momencie banan nie schodził mi z twarzy, a scenariusz wręcz wzorowo porusza się między wątkami komediowymi jak i tymi bardziej poważnymi.
To się nazywa kino niezależne 8+/10 18-01-2014, 19:26
In the Heat of the Night - właśnie wypremierowało na blu, to była okazja, by sobie odświeżyć. W chuj dobry film. Albo inaczej - z dzisiejszej perspektywy nieco śmieszny, z wątpliwej jakości, ale dobrze poprowadzoną intrygą, którą dziś wyśmiałoby jakiekolwiek CSI, jednak tak zagrany, że aż boli. Steiger jest przefantastyczny, kradnie właściwie cały film Poitierowi, który zły nie jest, ale jednak miewa momenty nazbyt teatralnej maniery. Świetne jest też dawkowanie dramaturgii przy prostych w sumie wydarzeniach, jak znalezienie ciała. No i fakt, że tło społeczne zjada na śniadanie wszystkie 'slave movies' - tu jedna, dwie proste sceny więcej mówią o sytuacji i traktowaniu czarnych, jak całe te pompatyczne Amistady i inne pierdoły i w dodatku robią to bez wciskania widzowi przemów o równości i stawiania czarnych w roli bezbronnych ofiar, które budzą litość już w pierwszej scenie, bo są w kajdanach. Niesamowite jak ten film się pod tym względem zestarzał (bo zmiany polityczne) i jednocześnie nie zestarzał (bo jednak rasizm wciąż aktualny), coś wspaniałego. No i oczywiście pierwsza scena na komisariacie: "I am police officer!". Ciary. Mega dobra rzecz i zasłużony worek Oscarów, z których tylko jedno bym zmienił - zamiast za dźwięk, który jest taki se, powinien dostać rycerzyka reżyser.
10 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-01-2014, 03:23
Operacja Samum - nie widziałem tego już dobre 10 lat. Pasikowski miał niezłą ambicję stworzenia filmu z polskim budżetem, ale zachodnią jakością. Udało mu się połowicznie. Miejscami ogląda się to dobrze i taniocha nie wali w oczy, bo sytuację ratują krajobrazy i oświetlenie. Czasami jednak brak hajsu rzuca się w oczy, zwłaszcza w kwestii obsady. Kiedy polski aktor musi grać obcokrajowca - wypada to groteskowo. Natomiast nie mogę nachwalić się Lindy ;) Razem z Pasikowskim tworzą zgrany duet, chciałbym aby reżyser odkurzył jeszcze Bogusia i wyciągnął go z aktorskiej mielizny.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-01-2014, 10:42
Rollin' with the Nines - drugi tytuł w dorobku Juliana Gilbeya, reżysera jednego z najlepszych filmów mojego życia.
Linia oddzielająca dobro od zła w tym filmie przebiega dość prosto: źli są Murzyni, a dobrzy są biali (policjanci). Policjanci są tak dobrzy, że nawet jak dilują crackiem (znajdują 4 kilo, 3 podpierdalają, 1 oddają do depozytu), to wyłącznie w szczytnym celu pokrycia kosztów procesowych ofiar, których na to nie stać. Murzyni natomiast gwałcą, szczelają się, handlują nielegalną bronią (za to akurat szacun), ćwiartują ludzi na kawałki, odprawiają jakieś voodoo modły, ogólnie robią najgorszy syf, jaki biały mieszczuch z klasy średniej może sobie wyobrazić. Wśród tej dziczy jest jedna dobra Murzynka (fajna postać, kibicowałem jej, w tej roli Naomi Taylor), która bierze sprawy w swoje ręce i rozwala typa aż miło paczeć. Niestety jako że zemsta jest nielegalna, to Murzynka siłą rzeczy też jest zła, więc tak jak mówiłem na początku: wszyscy Murzyni są źli. Gilbey chyba zebrał średnio fajne recenzje, bo w swoim następnym filmie gangsterskim wymyślił tak, że wszyscy źli są już tylko biali :) 6/10 Joy Ride - ale to było słabe. Grają koleś z "Treme", na którego ryj nie mogę paczeć, oraz ten aktor, co zginął w wypadku samochodowym niedawno. Mógł być świetny dreszczowiec drogi, a wyszła w sumie nudna i pretensjonalna padaka, będąca wymęczoną krzyżówką wszystkich filmów o morderczych ciężarówkach i genialnego thrillera Mostowa "Breakdown". 4/10 19-01-2014, 15:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2014, 15:16 przez Mental.)
Fakt, "Breakdown" to nie jest, ale pamiętam, że bawiłem się na nim nieźle, plus fantastycznie trzymał w napięciu. Jedyne co było w nim słabe to silenie się na zrobienie z niego typowo młodzieżowego thrillera - może bohaterowie są głupi i lubią żartować, ale wtedy takich filmów powstało na kopy i prawie wszystkie wyglądały i brzmiały tak samo.
Z innej beczki, pierwsze recki z Sundance są obiecujące, a Mental po "Mudzie" będzie wniebowzięty widząc Sama Sheparda w takiej roli - Cold in July. 19-01-2014, 23:22
Joyride nie było złe wcale.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 20-01-2014, 00:53 Cytat:Z innej beczki, pierwsze recki z Sundance są obiecujące, a Mental po "Mudzie" będzie wniebowzięty widząc Sama Sheparda w takiej roli - Cold in July. Ja mam taką teorie, że filmy dziejące się na Południu USA (względnie na Zachodzie tego kraju) nigdy nie schodzą poniżej poziomu "dobre" ;) 20-01-2014, 01:11 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,184 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,873 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,252 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,418 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,665 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,274 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |