6/10
21-06-2014, 18:59
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
The Internship - największy product placement w historii kina ;) Szkoda, że nie pokazano trochę więcej zakulisowych obrazków z pracy w Google, tylko postawiono na disneyland rodem z Charlie i fabryka czekolady. Z doświadczenia wiem, że takie atrakcje w korporacjach są fajne przez pierwsze 2 tygodnie, kiedy firma stara się wpajać przyjazny stosunek do całej marki. A potem już tylko zapierdol i zapierdol :) No ale taka komediowa konwencja. Vaugn i Wilson może nie są w najlepszej formie, ale nawet kiedy im gagi nie wychodzą to widać, że są po prostu kumplami.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
21-06-2014, 18:59
Świadek oskarżenia - dobra rzecz, ale na podstawie sztuki Agaty Christie i niestety jest tu 120% Agaty Christie w Agacie Christie. Styl Wildera niezauważalny - mógł to wyreżyserować każdy. Intryga jednak fajna, a końcówka, gdy już wydaje się, że to będzie wielkie rozczarowanie, okazuje się rewelacyjna. 8/10
21-06-2014, 19:05
Narodziny narodu - ogólnie szacun za bycie istotnym kamieniem milowym w dziejach kina i w wielu momentach nawet wytrzymuje probe czasu, pierwsza polowa zdeczka nudnawa, bohaterowie kiepsko zagrani i trzeba przestawić sie na tamte czasy, by przeciętny widz to zniósł. Choć przyznam sie, ze bitwa w Petersburgu ma ten rozmach i nie wyczułem taniochy. Z kolei druga polowa jest nieco lepsza, a i finał trzyma w napięciu. I dziwne, ze w rolach zbiorowych Murzynów graja Murzyni, a nie pomalowane białasy. Z tymi głównymi Murzynami to widać blackface, a z Mulatami to tragedia. Nawet nie przeszkadza to, ze gloryfikuje KKK i jak posłucha sie powieści brata w NYC i poczyta co potrafi robić czarna hołota... To niektóre motywy jak sceny w sejmiku nie wydaja sie takie przesadzone.
21-06-2014, 21:44 (18-06-2014, 16:00)raven.second napisał(a): (18-06-2014, 17:01)Snuffer napisał(a): Hah, wczoraj widziałem jak ktoś skomentował ten film "I had better shits in my life than this movie". Był to jednak jakiś przeciętny użytkownik torrentów, więc nie sugerowałbym się tą opinią :)Pomysł wyjściowy - fajny, nawet bardzo, ludzie w lesie vs bestia, ot walka o przetrwanie z dala od cywilizacji. Z zalet dodam jeszcze dekolt jednej z bohaterek i to by było na tyle, bo film jest po prostu nudny. Ot, jest jakiś potworek który żyje sobie w lesie (do którego oczywiście wstęp jest zabroniony) i tyle. Są też ludzie, którzy przed tym potworkiem uciekają i chowają się w domku, w którym już są schowani inni ludzie, a przed nimi byli pewnie jeszcze inni i tak dalej, i tak dalej. Krwi nie za dużo, przekleństw też, przemocy również, seksu brak, stwór wygląda słabo, a twist jest po prostu fatalny. 21-06-2014, 22:38 (20-06-2014, 09:13)military napisał(a): Double Indemnity - czysty geniusz. Kryminał, który trzyma za kule może nie od początku, ale do samego końca. REWELACYJNE dialogi, świetna intryga, no i większość filmu przypomina mi scenę z Psychozy z topieniem samochodu - czyli najlepszą scenę z filmu. Wady? Jedna, a w zasadzie dwie: para głównych bohaterów. Moim zdaniem nie pasują do roli. Gość ma twarz komika (a przynajmniej jakiegoś wymoczka) i gra mocno średnio, a kobieta jest nijaka. Obsadowo wymiata za to Edward G. Robinson jako Keyes - genialna postać. Właśnie obejrzałem i pozostaje mi się zgodzić. Od siebie dodam, że po prostu uwielbiam klimat tych starych filmów - stroje bohaterów (płaszcze, garnitury, kapelusze, eleganckie kreacje kobiet), to, jak wyglądają miasta, auta, no wszystko, coś pięknego. Poza tym fakt że film jest w czerni i bieli automatycznie sprawia, że co drugi kadr (szczególnie opierający się na grze świateł i cienia) ma się ochotę powiesić na ścianie. Mniam. Muszę obejrzeć więcej filmów z tamtych lat, oj, muszę. 23-06-2014, 00:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2014, 11:50 przez Bogdan.)
Ja właśnie jadę filmografię Billy'ego Wildera i nie jestem rozczarowany.:) Zawsze miałem go za gościa od komedii, a okazuje się, że miał bardzo zróżnicowany styl.
23-06-2014, 06:25
Tymczasem Rope z 1948. Przyznam, że o tym dziele Hitchcocka do dnia dzisiejszego nawet nie słyszałem, a okazało się, że to bardzo dobry film. Głównie ze względu na sposób realizacji - bardzo podobało mi się to, że całość składa się z kilkunastu długich ujęć, między którymi cięcia są w wielu miejscach fajnie markowane, co nadaje świetnej płynności; brawa zatem za reżyserię. Sama intryga podobała mi się i przykuła do ekranu, a napięcie rosło aż do samej końcówki, która jednak sama w sobie nie była jakaś oszałamiająca, choć ostatnie ujęcie jest rewelacyjne. Ciekawie było zobaczyć film z lat 40 w kolorze, aż szkoda, że całość dzieje się w jednym pomieszczeniu, chętnie zobaczyłbym ujęcia ówczesnego miasta, no ale to nie wada filmu per se, skoro to adaptacja sztuki teatralnej. Za całość 8/10.
PS. Joan Chandler była w tym filmie urocza, aż szkoda, że to jedna z niewielu jej ról. 23-06-2014, 21:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2014, 21:03 przez Bogdan.)
Nietolerancja - czyli przeprosiny Griffitha za "Narodziny narodu". Wszystkie cztery historie są na nierównym poziomie, epilog to niemal hipisowskie brednie. Najlepszy scenariusz ma ta dziejąca sie w współczesności. Ta o dziwo nie podejmuje nietolerancji w stylu "złe kapitalisty gnoją murzynów", a jebie ostro purytanów zakazujących bimbru. Z kolei historia o Babilonie. Ja cie! Ale rozmach! To akurat nie zestarzało sie (OK. sklejki ze sztucznym niebem okropnie cheesy, ale takie czasy). I finał znowu trzyma w napięciu i potrafi wzruszać. I te plansze z stylizowanym na epoki tłem. Przymknijmy oko na scenariusz, a dostaniemy wyborny film.
Genuine - ta sama stylistyka co w "Gabinecie dr Caligari", ale wszystko jest gorsze. Scenariusz nie klei sie, wszystko zbyt przestylizowane, bohaterowie maja kiepskiego fryzjera. A angielski tytul klamie. 24-06-2014, 22:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2014, 23:04 przez OGPUEE.)
Zapoznawania się ze starymi filmami ciąg dalszy, ostatnio nadrobiłem kolejne dwa dzieła Hitchcocka:
Rear Window - rozkręcał się dość... wolno, niespiesznie, ale trudno mówić o jakiejś dynamice gdy rozmawiamy o filmie dziejącym się w jednym pomieszczeniu, z którego widzowie razem z głównym bohaterem wyglądają przez okno na podwórze. Potem, w drugiej połowie, podglądanie sąsiadów stało się fascynujące wręcz, a główną intrygę śledziło się z bezustannym napięciem, takim, że czułem się jakbym uczestniczył w tym wszystkim razem z Jeffem. Niesamowite jak bardzo można zaangażować widza tak prostą w gruncie rzeczy fabułą. Do tego bardzo spodobał mi się fakt, że chociaż sąsiadów Jeffa znamy tylko z jego obserwacji z daleka, to nie są to postacie płaskie i bez wyrazu, przeciwnie, wszyscy mają coś, przez co nie są tylko statystami, ale postaciami, które są naprawdę interesujące. Za całość bardzo mocne 8/10, może 8,5. The Birds - zabierałem się do tego i zabierałem, ale w końcu odhaczone. Tak jak w przypadku Okna..., Ptaki rozkręcają się bardzo wolno, można powiedzieć, że na początku trochę się nudziłem, ALE z biegiem czasu i ten film zaczyna dostarczać sporej dawki napięcia i trudno potem się oderwać. Paradoksalnie, z perspektywy widza oglądającego ten film ponad 50 lat po premierze, największym minusem są tu sceny ataków tytułowych ptaków, te, w których mamy okazję obserwować jak ranią i obsiadają ludzi, bo dzisiaj trąci to jednak myszką i zamiast wzbudzać niepokój - niechcący bawi. Natomiast gdy mowa o scenie, w której bohaterowie bunkrują się w domu, a ptaki atakują go z zewnątrz, próbując dostać się do środka, no, to wtedy jest to już znakomite i autentycznie niepokojące, gdy pomyśli się, jak ciężko byłoby się przed czymś takim obronić. Do mojego domu wleciały kiedyś dwa gołębie i w pomieszczeniu wydawały się dwa razy większe niż na zewnątrz, do tego było je trudno wygonić, więc co dopiero mówić o takiej ilości ptaszysk :) I to właśnie jest bardzo dobre w tym filmie - że mamy tu regularnie atakującego napastnika, przed którym na dobrą sprawę nie da się do końca obronić, więc zagrożenie robi się naprawdę realne. Do tego parę scen perełek, takich jak Melanie czekająca pod szkołą i gromadzące się za nią ptaki - tak proste, a tak niepokojące, Hitchcock to naprawdę mistrz suspensu był. Samo zakończenie też na wielki plus. Również 8/10. 26-06-2014, 12:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2014, 12:31 przez Bogdan.)
Jestem w mniejszości, bo dla mnie Ptaki były medalowym przykładem DEBILIZMU, w którym ludzie to totalni idioci. Jedyny film Hicha, który mi się nie podobał.
26-06-2014, 13:48
Bo ten film to psychoanaliza i treści ukryte, jak się go czyta literalnie, to się nie dziwie, że bez sensu :)
26-06-2014, 19:24
Nie powiedziałem, że bym bez sensu, tylko że ludzie w nim zachowują się jak totalni idioci.
26-06-2014, 21:02
Cyborg Cop - zaskakujące jak w tym straight-to-vhs filmiku fajnie zrobiono sceny akcji (tylko niektóre, ale jednak) - są całkiem niezłe strzelaniny z dużą ilością naprawdę konkretnych wybuchów i całkiem przyjemnie się na to patrzy dopóki... dopóki nie pojawią się cyborgi, bo wtedy robi się z tego komedia. Do tego kuleją też oczywiście dialogi, a postać kobieca jest chyba tylko po to, żeby można było odfajkować obowiązkową scenę seksu. Na plus jeszcze John Rhys-Davies i parę zaskakująco zabawnych momentów.
Nie mam pojęcia jak to oceniać, ale jako guilty pleasure się sprawdza. 28-06-2014, 02:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2014, 02:05 przez Gieferg.)
Królowe Dzikiego Zachodu (Les pétroleuses, 1971, reż. Christian-Jaque) – Francuski western komediowy, a właściwie to nawet farsa. Wszystko jest tu tak lekko podane, a fabuła chwilami tak cieniutka, że czasem łapałem się za głowę, czy to nie jakaś mutacja "Żandarmów", ale jednocześnie film jest na tyle zabawny i odprężający, że nie mam serca wystawić mu pały. Gwiazdami są tu Brigitte i Claudia (do tego kurdupel Michael J. Pollard jako nieudolny szeryf), które robią co mogą, żeby było wesoło i seksownie. No i jest, bo babeczki są całkiem fajne, mimo że pokazują niewiele – biust tej drugiej prezentuje się obłędnie, ale nigdy nie wyskakuje z zagrody przyzwoitości, szkoda. Do tego CC za dużo się mizdrzy, czasem jest nie do zniesienia. Ogółem, bardzo lekki filmik, ujdzie i można przyjemnie spędzić czas, zwłaszcza że obraz jest w znakomitej jakości (wczoraj na TVP 1).
29-06-2014, 10:57
Extracted - bardzo fajne, niskobudżetowe s-f zalatujące trochę Incepcją. Pewien naukowiec konstruuje maszynę, która pozwala wnikać we wspomnienia ludzi. Finansujący cały projekt rząd postanawia wypróbować dzieło na młodym ćpunie, który zastrzelił swoją dziewczynę. W trakcie eksperymentu maszynka zacina się i więzi naukowca w umyśle przestępcy, a ten aby się wydostać (obudzić) musi znaleźć sposób na nawiązanie kontaktu nie tylko z osobnikiem, ale również z żonką. Filmik jest bardzo sprawnie wyreżyserowany i mimo nonameów w obsadzie dobrze zagrany. Jeden wątek można by było wywalić bez szkody, ale z grubsza jest to 90 minut porządnego s-f zrobionego za psie pieniądze.
![]() 7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
29-06-2014, 22:48
Top dog. Film, który można streścić jednym zdaniem: "przywódca" bandy kiboli nie zgadza się na to, by jego wuj płacił haracz bandytom i przenosi siedzibę "podległych mu" chuliganów do rzeczonego pubu, po czym oznajmia bandziorom od haraczy, że od dziś mają się trzymać od pubu z dala. Łatwo przewidzieć finał, choć niektóre rzeczy mogą zaskoczyć co mniej obcykanych w kinie zemsty. Ja się wynudziłem, bo to schemat do bólu-dwóch przeciwników, zło kontra dobro, do tego dojebano wątek kibolski, żeby usprawiedliwić jedną z rozrób... Niektórzy znajdą w tym pewnie trochę radości. Ja nie znalazłem. 4,5.
30-06-2014, 17:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2014, 19:02 przez joozeek.)
Przypadek Harolda Cricka / Stranger Than Fiction (2006) - Totalny odjazd. Świetna historyjka, kapitalne zdjęcia i smaczki realizacyjne, no i aktorsko ogólnie i szczególnie w postaci genialnej Emmy Thompson. 9/10 od dawna nic mnie tak nie zachwyciło.
02-07-2014, 14:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2014, 14:28 przez Craven.)
Gilda - czyli film, który wszyscy znają z innego filmu, ale naprawdę mało kto widział w całości :P Znakomite. Oczywistym plusem jest sama Hayworth, ale poza tym skrypt jest perfekcyjny, z doskonałymi wręcz dialogami. Świetna jest też chemia i relacje między postaciami. Do tego zdjęcia wyjątkowej urody, choć na pozór nie są niczym specjalnym, to przyciągają uwagę. Jedyny poważny minus to sama końcówka - odrobinę trąci już myszką takie rozwiązanie, jakby trochę nie pasuje ono zresztą do całości i tym samym z miejsca przegrywa z taką Casablancą (z którą Gilda ma bardzo dużo punktów wspólnych). Ale poza tym klasa.
9 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-07-2014, 01:56
Under the Skin - nie jest to niestety dobry film, ale ja obejrzałem z zaciekawieniem i przyjemnością, taki artystyczny snuj z wieloma momentami WTF, ale ładnie zrobiony, z pomysłem i klimatem. Rozumiem, że dla wielu będzie to nieoglądalne gówno, ale jeśli ktoś toleruje różne reżyserskie odpały i ma sporo cierpliwości dla filmów to może być satysfakcjonujący seans. Oczywiście spełnienie marzeń dla każdego fana Scarlett, zastanawia mnie tylko czemu akurat taki poryty film wybrała na to, żeby pokazać światu swoje wdzięki, w każdym razie dobrze się stało, że zrobiła jak zrobiła, te kilka kluczowych scen zostanie już z ludzkością na zawsze :) Ode mnie 5/10, bo gówno to nie jest, poza tym nie mam sumienia, żeby ocenić film z rozkosznie dyndającymi piersiami Scarlett negatywnie.
03-07-2014, 10:21 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,247 | 243,663 |
12-05-2026, 00:28 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,945 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,268 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,453 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,756 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,438 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 723,872 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,333 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 327 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| Pegaz, 3 gości |