Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Do Mela nie ma startu :)

A tak na serio, jak się najpierw przez lata naczytało jaka to wyjebana w kosmos przemowa nie jest, a dopiero teraz zobaczyłem ją pierwszy raz, to jednak lekki zawód, bo wcale cudów nie było. Dobra scena i tyle.

Odpowiedz
QB VII - mini-żydowisko. Dosłownie. Aktorsko co prawda bez zarzutu i już za same popisy idzie wysoka nota. Fajna jest także pewna niejasność przeszłości do połowy i ogląda się to z zainteresowaniem do końca. Ale jest to tak nachalna gloryfikacja Gwiazdy Dawida i wszystkiego co z nią związane, że aż boli. Zresztą trudno, żeby było inaczej, skoro same mośki odpowiadają za skrypt i realizację, a wszelkie polskie segmenty historii nie były nawet konsultowane z "naszymi". Sporo tu zresztą schematów i stereotypów, od których aż zgrzytają zęby, łącznie z cudowną przemianą jednego z bohaterów - w dodatku zakłamanego hipokryty do samego końca. A potem się dziwić, że Polska i Polacy, abstahując od wyczynów krajanów samych w sobie, są na świecie widziani tak, jak są, a w tym pieprzonym Izraelu połowa narodu jest święcie przekonana, że to my odpowiadamy za całą wojnę i holokaust.

Niemniej, dla samego Hopkinsa warto. Gazzary nie oceniam, bo przez cały czas wkurwiał mnie niesamowicie.

7= / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dead Snow 2 (2014)

Tommy Wirkola po "Hansel & Gretel: Witch Hunters" wraca do swoich zombie nazistów. Powraca z o wiele większym rozmachem i niczym nieskrępowaną swobodą, celem bardzo czarnego humoru są geje, niepełnosprawni i dzieci, poznajemy nowe zastosowania ludzkich jelit (benzyna!) przy których chowa się Rodriguez ze swoją maczetą, a wszystko utaplane jest w hektolitrach krwi i wnętrzności. Nie wszystkie żarty reprezentują wysoką jakość, ale można odnaleźć parę perełek. To film człowieka wyraźnie zakochanego w twórczości Briana Yuzny, wczesnym Samie Raimi czy wytwórni Troma, kulminacją jest ostatnie 5 minut genialnie łączące wykorzystaną piosenkę z obrazem, dzięki którym film zostanie zapamiętany przez miłośników niesmacznego horroru.

Najbardziej szkoda mi, że bitwa komunistycznej i nazistowskiej armii zombie została rozegrana w pełnym słońcu, pozbawiona klimatu. Co za zmarnowanie w zamierzeniu kultowej sceny.

Powiedzmy, że 7/10, nie jestem do końca pewien.

Odpowiedz
American Mary to dziwny film. Nie jest straszny, nie jest szczególnie krwawy ani brutalny, nie jest pomysłowy, pełen twistów, świetnie zagrany ani pięknie sfotografowany (chociaż muzyka jest fajna)... mam wrażenie, że poległ na stole montażowym i w biurze cenzora, no. Ale podobało mi się, i to jest dziwniejsze. Może to zasługa Katharine Isabelle? Nie jest jakoś szczególnie wybitną aktorką, ale po prostu ją lubię i miło się ją ogląda na ekranie. W każdym razie - studentka medycyny ma problemy finansowe i chce dorobić. W tym celu szuka w sieci pracy, znajduje ogłoszenie o dobrze płatnej robocie w klubie dla mężczyzn i idzie tam, ale zamiast świecić swoim ciałem wykorzystuje swoje umiejętności nabyte w czasie studiów. I się zaczyna...

Odpowiedz
Jobs (2013) - Takie sobie, poprawne filmidło o Jobsie i jego początkach z Apple, Maciem, aż do momentu wydania pierwszego Ipoda. Jest to raczej obraz skupiający się na jego walce o prawa własnościowe w firmie, aniżeli geneza powstania urządzeń, z których korzysta cały świat. Kutcher momentami bardzo zły, momentami całkiem dobry. Widać, że rezyser miał dobre chęci, ale zabrakło mu talentu do zrobienia czegoś odjechanego. Jeżeli Fincher weźmie się za ten temat - powinno być grubo.

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Chicago

film znany, w końcu obejrzałem w całości. Przemawia do mnie wersja obrazu, w którym co 3 minuty ktoś wyśpiewuje swoją historię - i pasuje to stylistycznie i jest odegrane z pomysłem - widać, aktorzy bawili się przednio. Sama historia też niczego sobie, po pod woalem tańca i śpiewu przemyca smutną prawdę o zagrywkach nadających się na wokandę. Nie pasuje mi Zellweger - w scenach śpiewanych, rzecz jasna, bo jej papuciowata twarz idealnie nadaje się na tę epokę. Raz na 10 lat można obejrzeć i podziwiać całkiem udany musical.

7/10

loading podpis...

Odpowiedz
Mr. & Mrs. Smith - widziałem raz, wieki temu, i niezbyt mi się podobało (4/10), ale kiedyś tam trafiłem kawałek w TV i od tamtego czasu gdzieś tam film Limana kołatał mi się po głowie jako "do ponownego obejrzenia". I co? I podobało mi się bardzo. Niesamowicie lekkie, łatwe i przyjemne kino, z niezbyt licznym, ale przyjemnym, nienachalnym humorem, świetnie nakręconą akcją i co najważniejsze niesamowitą, rozsadzającą ekran chemią między Pittem i Jolie. 8/10

Odpowiedz
Piona!

Świetny film, Chemia między Jolie i Pittem faktycznie rozsadza ekran (scena przy kolacji!), a soundtrack to mała kolekcja perełek.


Odpowiedz
Ano, scena przy kolacji to czysty geniusz, a i co do soundtracku nie pozostaje mi nic innego jak tylko się zgodzić, świetne jest zwłaszcza Tango które wkleiłeś.

PS. Wiedziałeś że film ma wersję reżyserską, miejscami zmienioną w dość ciekawy sposób w stosunku do wersji kinowej? http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=3029

Odpowiedz
Need for Speed (2014)

Słabiutki scenariusz który potrafi na wiele, wiele minut porzucić główny wątek tego nadmiernie rozciągniętego filmu. Mało emocjonujące pościgi aranżowane są z gracją słonia, przykładowo: Aaron Paul warczy silnikiem pod korporacyjnym biurowcem w którym pracuje jego kumpel, podjeżdża policjant i każe mu przestać. Ta dam, zaczynają się ścigać! Pinkman i Imogen Poots starają się ratować tego wymęczonego produkcyjniaka, ale w staraniach nie pomagają im fatalne dialogi, i wymęczone gagi ich współtowarzyszy.

A tak przy okazji, może coś przeoczyłem, ale w jaki w ogóle sposób Michael Keaton obserwował trasę wyścigu? Przecież wymagałoby to rozstawienia dziesiątek kamer, a film, dyskretnie przemilcza tą kwestię. Zresztą Batman nawet nie miał ani jednej sceny z kimkolwiek z obsady, pewnie nawet się nie spocił na planie tego dzieła.

3/10

Odpowiedz
Goodbye lover - początek spoko, jest Don, jest impreza i kilka fajnych patentów. Potem jednak za dużo głupotek, za dużo twistów, za dużo elementów nie pasujących do siebie, za dużo złego w dobrym. Paradoksalnie jednak seans minął szybko i bezboleśnie, Arquettówna cieszy oko, a muzyka uszy. Obejrzeć-zapomnieć.

5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Muppets Most Wanted - nadmienię na początku, że poprzednia część bardzo mi się podobała i podoba do dzisiaj; prosta, ale sympatyczna fabuła, świetna obsada, dobre gagi i ogromna dawka sentymentu, którą dało się wyczuć nawet nie będąc z Muppetami zaznajomionym jakoś szczególnie dobrze (jak w moim przypadku na przykład). Sequel jest za to filmem przeciętnym niemal w każdym calu - cała intryga jest przekombinowana, kolejne cameo celebrytów, a jest ich MNÓSTWO, nużą potem zamiast bawić, a całość jest dużo bardziej głupkowata niż poprzednik i brak jej tego polotu. Gagów jest niewiele, a jak już, to nawet nie są szczególnie zabawne. Brakuje chociażby jednej tak emocjonalnej sceny jak wykonanie Rainbow Connection z poprzedniego filmu, mamy za to maksymalnie głupi wątek z gułagiem. Co się broni, to postać Constantine'a, który jest autentycznie zabawny i kapitalnie zdubbingowany. No i uwielbiam te wszystkie kukiełki, więc na ich interakcję miło się patrzy tak czy siak. Ale tak to wielkie MEH. 4/10 i muszę chyba w końcu sprawdzić jak prezentuje się pierwsza pełnometrażówka z Muppetami.

Under The Skin - po różnych opiniach myślałem, że będę walczyć ze sobą by tego nie wyłączyć, a jednak pierwsza połowa zahipnotyzowała mnie i wciągnęła. Klimat filmu, choć ciężki, bardzo przypadł mi do gustu, także forma i pewne rozwiązania wizualne bardzo mi się spodobały, ogółem wpatrywałem się w ekran jak urzeczony, nawet nie względu na nagą od stóp do głów Scarlett. Nudzić zacząłem się w chwili, gdy SJ zaczyna badać własną tożsamość, zrobiło się to zbyt rozwleczone a i nieszczególnie atrakcyjne jeśli chodzi o formę (szczególnie w porównaniu do pierwszej połowy filmu), by w końcówce znów przykuć mnie do ekranu. Słowo pochwały dla Scarlett - utwierdzam się w przekonaniu że to świetna aktorka, która dużo potrafi pokazać już samą twarzą i nawet oczami, była świetnym wyborem do takiej roli. Krótko mówiąc dość ciekawy eksperyment, ale raczej do niego nie wrócę. 6/10

Odpowiedz
Cytat:Słowo pochwały dla Scarlett - utwierdzam się w przekonaniu że to świetna aktorka, która dużo potrafi pokazać już samą twarzą i nawet oczami, była świetnym wyborem do takiej roli.
Ona dużo potrafi, tylko jeszcze niestety nigdy w pełni nie wykorzystała swoich umiejętności. Ciężko o to, gdy gra się w blockbusterach i jakichś tam familijnych filmach.

Odpowiedz
Wulkan (1997)

Drugi z filmów katastroficznych, wypuszczony w tym samym roku - posiadał kosmiczny budżet jak na tamte czasy i to widać - efekty są przyzwoite (wtedy na pewno robiły wrażenie), ale co niszczy ten niesamowity obraz to wątki upchane nie wiadomo po co - bo ani nie robią klimatu, ani nie bawią, ani smucą, ale są debilne. Takie dzieci, na przykład - logika poszła się je****, wątek pani geolog i jej koleżanki - parada banału, ogólnie cały film jest paradą banału że boli patrzeć. Jedynie TLJ daje radę, choć to nie wybitna rola. Generalnie cały Wulkan wykłada się na głupich postaciach, a końcówka - efektowna - niszczy system.

4/10
loading podpis...

Odpowiedz
The Battery - apokalipsa, zombie, te sprawy. Dwóch ziomków stara się przeżyć, jeden to kozak który uwielbia koczownicze życie, łowienie ryb, bieganie po lasach i rozwalanie łbów truposzy. Drugi to romantyk, który chodzi ciągle ze słuchawkami na uszach, marzy o wygodnym łóżku oraz dziewczynie. I tyle, film ukazuje kawałek życia tej dwójki oraz ich podejście do świata, który upadł. Całkiem fajne, szału nie ma, dupy nie urywa i w ogóle, ale można obejrzeć, głównie dla końcówki. Ot, taki minimalistyczny, kameralny, hipsterski wręcz filmik.

Odpowiedz
The Muppet Movie - jak powiedziałem, tak zrobiłem i pierwszy muppetowy film obejrzałem. Przesympatyczna rzecz z fajnym, absurdalnym humorem i skupiona przede wszystkim na Muppetach samych w sobie, czego tak zabrakło mi w najnowszej odsłonie, która zdecydowanie zbyt dużo czasu poświęciła postaciom ludzkim. Bardzo fajny koncept filmu w filmie, zresztą rozwala mnie ta cała świadomość muppetów że to właśnie w filmie występują (streszczenie dotychczasowej część fabuły w formie pokazania nowym postaciom scenariusza, żeby sobie przeczytali - perełka). Piosenki? Bardzo chwytliwe, szczególnie ta, którą śpiewają Fozzie i Kermit podczas jazdy. A samymi postaciami muppetów i pracą animatorów jestem nadal zachwycony; czasem się zapomina, że to tylko stworzone przez ludzi kukły, tak realne i pełne życia są te stworki. 8/10

Madagaskar 3 - siostra ostatnio oglądała część pierwszą i uświadomiłem sobie jak durny jest to film; ratują go postacie drugoplanowe, parę fajnych sekwencji (parodia American Beauty, lol) i muzyka. Nie wiem jak stoi sprawa z dubbingiem oryginalnym, polski jest spoko (pingwiny, Julian), tylko Żmijewski wypalił chyba za dużo cracku przed sesją nagraniową, strasznie irytujący. Drugiej części nie pamiętam bo widziałem ją tylko raz w kinie, ale była chyba zabawniejsza niż jedynka, a trójka? Trójka prawie nie wygląda jak kontynuacja poprzedników, jest taka "inna" i w sumie sam nie wiem, czy w pozytywnym sensie. Początek świetny, dynamiczny, i zabawny, potem robi się już nieco dziwnie, a końcówka to w ogóle WTF, no i zrobiło się takie natężenie bohaterów, że główna czwórka, odliczając Alexa, odeszła gdzieś na dalszy plan (taki Schwimmer swoje kwestie to chyba nagrał w jeden dzień). Niemniej na przykład poboczny wątek Juliana i niedźwiedzicy był tak cudownie absurdalny, że kwikałem srogo. Oryginalny dubbing bardzo spoko, Cranston i Chastain fajowo wypadli. Dałbym tak z 5/10, ale za OBŁĘDNĄ stronę wizualną (serio, wygląda to po prostu cu-do-wnie) dorzucę ten jeden punkt, tak więc 6/10 zostaje. Jakoś nie jestem fanem tej serii :)

Ice Age - również powtórka po latach, tym razem udana, bardzo fajna animacja. Fakt, że zawiązanie akcji totalnie zajeżdża Shrekiem (zabawny, pocieszny, tchórzliwy bohater podczas ucieczki przed oprawcami trafia na większego od siebie osobnika który go ratuje, po czym próbuje się owego zabawnego i pociesznego bohatera pozbyć, bo jest nim zirytowany), ale na szczęście potem idzie to w zupełnie innym kierunku i całość ogląda się bardzo przyjemnie. Walory komediowe są tu takie sobie, w głos nikt się nie będzie śmiał - no chyba że przy wyczynach wiewióra, jak ktoś jest łatwą publiką ;), zaskoczyła mnie za to emocjonalność niektórych scen (mamut przypominający sobie historię swojej rodziny, aż się wzruszyłem!) i za to duży plus. Nadal 8/10. Dwójka, oglądana parę lat temu, była chyba słabsza i nudniejsza, a trójki i czwórki nie widziałem. Do nadrobienia.

Nie umiem chyba pisać takich całkiem krótkich recenzji :(

Odpowiedz
Tajemnica mojego sukcesu (1987)

M.J.Fox jako "M.J.Fox". Koszmarna tandeta, rodem '80s (tylko w tym najgorszym znaczeniu).
Można akceptować infantylizmy, prymitywizmy, uproszczenia w durnych '80's komediach, pod warunkiem, że całościowo dana durna "80's komedia" sprawia frajdę. Tu mamy do czynienia z jakimś koszmarkiem, który chyba był pisany, na zasadzie "zróbmy to, nieważne, że na siłę, że wtórne, że idiotyczne".

A H.Slater wygląda w tym filmie tak:

[Obrazek: SecretOfSucess6.jpg]

Totalnie aseksualnie i jak jakaś krzywizna kobiety.


Blisko dna (a FW podaje blisko 7/10) - 3/10

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Big Bad Wolves - miejscami naprawdę fajne i trzymające w napięciu, miejscami przesadzone, durne. Generalnie raczej mi się podobał, w czym duża zasługa aktorów, ale jakoś nie pieję z zachwytu.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(05-07-2014, 15:02)military napisał(a): Monuments Men - wziąć się za TAKI temat... z TAKĄ obsadą... TAKIM budżetem... i zrobić TAKIEGO knota - to jednak trzeba chcieć i wierzyć we własne siły. Ten film jest ekstremalnie nudny, rozwleczony, nieangażujący. Brakuje tu postaci - to tylko aktorzy w kostiumach; żaden bohater niczym nie różni się od pozostałych. Oni stoją i mówią. Nie mają charakteru. Ma go tylko Blanchett, grająca najbardziej wkurzającą postać w historii kina. Jakimś cudem dotrwałem do końca tego szrota, ale łatwo nie było - pomagały tylko piękne zdjęcia i scenografia. 2+/10

Mogę się podpisać. Zero emocji, zero jakiejkolwiek akcji, a momentami wygląda to niezamierzenie śmiesznie. Nawet jak zaczynają umierać to jest nudno. Byłem na tym w kinie 2-3 dni po premierze, ale było tak beznadziejnie, że nawet mi się nie chciało kilku zdań napisać.

Na plus strona techniczna, kilka niezłych dialogów i Dujardin, który jest naprawdę sympatyczny i chyba jako jedyny gra bez kija w dupie. Tylko dzięki temu film ma ode mnie:

4/10 - ale chooolernie naciągane!

Odpowiedz
Oculus, 2013, Mike Flanagan -- świetny horror, który świetnie się bynajmniej nie zapowiadał, tzn. zapowiadał się jak zwykły przeciętniak. I sama historia nie odbiega od setek podobnych historii znanych z horrorów (złowrogi przedmiot przejmuje kontrolę nad bohaterami), lecz ważniejsze jest w filmie to, jak została opowiedziana. Narracja rozgrywa się w dwóch planach czasowych, co na początku może sprawiać wrażenie chaosu, jednak z czasem okazuje się największą zaletą filmu, bo doskonale się to wszystko uzupełnia. Schematyczna historia prowadzona bardzo nieschematycznie, w przeciwieństwie do takiego np. "The conjuring". Ogólnie zgadzam się z recenzją Piwona, i choć udało mi się przewidzieć zakończenie, nie odebrało mi to (nie)przyjemności bania się -- a piszę to jako osoba, która na horrorach przeważnie się śmieje. Nawet niemiłe sny potem miałam :). 8/10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,258 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,923 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,258 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,752 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,426 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,015 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,306 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
zsuetam, 1 gości