The Hobbit, Parts 1 & 2 & 3
Ciekawe czemu kampania promocyjna trzeciego Hobbita na 5 miesięcy przed premierą jest ciągle martwa. Mam nadzieję, że nadchodzący weekend odsłoni w końcu trailer czy jakiś plakat.

Odpowiedz
Kto jest napalony, to go już nie trzeba przekonywać, a pozostałe osoby, które widziały poprzednie części są najczęściej zdecydowane, czy idą. Ja na przykład i tak zapłaciłem Jacksonowi o te 15 zł za dużo idąc na drugą część, moich pieniążków już nie zobaczy. No chyba, że trailery będą jakieś ultra dobre ;)

Odpowiedz
Ja coś czuję, że poza trylogią LOTR to mój rozszerzony Hobbit nie będzie mieć na półce już żadnego towarzystwa i, szczerze mówiąc, straciłem chęć nawet na obejrzenie reszty dodatków, no ale zobaczymy, jak coś to zawsze będzie można sprzedać.

Tak czy siak na samą myśl o obejrzeniu Pustkowia Smauga w jeszcze bardziej rozwleczonej wersji zasycha mi w gardle, a przed oczami robi się ciemno, natomiast po trzeciej części nie spodziewam się już niczego, jak rozciągniętych do granic możliwości, męczących scen batalistycznych i innych bitewnych bzdur, a czekam tylko na rozwiązanie wątku Saurona i sceny z Gandalfem. Czyli w sumie powtórka z Powrotu Króla, tylko że tam ładunek emocjonalny i zaangażowanie w historię były (i są) z mojej strony na zupełnie innym poziomie.

Odpowiedz
Desolation było za krótkie i im więcej je przedłużą tym lepiej, z tym tylko zastrzeżeniem, żeby nie przedłużali czasem końcowej akcji, a przede wszystkim pierwszy akt.

A co do trzeciej części - jak nie powiem po seansie, że to film roku (tak jak w 2013 był nim DoS), to będę bardzo zdziwiony.

Odpowiedz
Bez jaj, z Pustkowia Smauga wyłącznie z korzyścią dla całości wyciąłbym co najmniej 60 minut zbędnych bredni i durnych, nic niewnoszących wątków.

PS. Pustkowie Smauga filmem roku? Amerykańskie kino ma się coraz gorzej! :)

Odpowiedz
U mnie DoS ma pełne 10/10, a takie filmy im dłuższe tym lepsze :P

Odpowiedz
U mnie nie ma, dlatego psioczę :)

Odpowiedz
Zamierzam powtórzyć oba Hobbity na dzień i dwa przed premierą trzeciego, i o ile Podróży, która w moich oczach dużo zyskała od rozczarowującego seansu w kinie nie mogę się doczekać, tak Pustkowie wspominam w najgorszych koszmarach i chyba wolę powtórzyć Godzillę Edwardsa. Ten film jest przepełniony niepotrzebnymi wątkami, rozciągnięty o dobre półgodziny absurdalnymi akcjami (widząc walkę elfów i orków przy ucieczce krasnoludów beczkami, jestem pewien że tych 20-30 niedraśniętych elfów pokonałoby 10 000 Uruk Hai pod Helmowym Jarem, a finał ze Smaugiem preferowałbym obejrzeć w przyspieszonym tempie i z muzyczką Benny Hilla), ma słabiutką jak na Shore'a muzykę, jest ohydny wizualnie (ta blada kolorystyka i wszechobecne CGI) i w ogóle poza prologiem i pierwszą sceną Smaug vs Bilbo wspominam go jako męczarnie. Po wyjściu z kina DoS dostało u mnie 5/10 ale jestem pewien, że po powtórce ta ocena sporo spadnie.

(18-07-2014, 16:23)Gieferg napisał(a): Desolation było za krótkie i im więcej je przedłużą tym lepiej

yyyyyyyy.... nope.

Odpowiedz
Ja mam do tych filmów stosunek ostrego hype'u z jednoczesnym oczekiwaniem rozwleczonego zmarnowania potencjału :)

Tak jak pisałem wcześniej, te filmy interesują mnie teraz głównie z powodu czystego sentymentu do starej ekipy, tematyki oraz pod względem pracy koncepcyjnej jaka wykonała Weta przy kierownictwie Jacksona, (chociaż i tutaj pod wieloma względami jest regres w stosunku do oryginalnej trylogii; kiepskie decyzje PJ'a nie ograniczają się jedynie do scenariusza).

Dwa lata temu zakończyłem swoją gigantyczną reckę AUJ na głównej film.org optymizmem, ale Pustkowie pokazało mi, że to co przy AUJ wydawało się potencjałem na przyszłość, było tak naprawdę lekką rozgrzewką, przed grafomanią reżysera, który przez lata kompletnie stracił wyczucie. Po DOS nie mam już wątpliwości, że dzisiejszy Jackson ma inne instynkty od tego sprzed dekady, i ma do Hobbita zupełnie odmienne podejście niż do LOTRA. Podejście, które niestety pasuje do Hobbita jak pięść do nosa. BOFA zapewne będzie lepsze od DOS, bo tam akcja będzie bardziej na miejscu, no i momentów dramatycznych nie zabraknie, ale i tak spodziewam się po tym rozwleczonego, niepotrzebnie efekciarskiego filmu, który sporą część artyzmu jaki wszedł w jego konceptualizację i produkcje, dokumentnie spuści w kiblu, przez pozbawione wyczucia decyzje reżysera, który - sądząc po licznych wypowiedziach z planu - urządził sobie prywatny, twórczy rollercoater dla siebie i ekipy, zamiast zrobić jak najlepszy film.

Jackson ma wieczny szacun za to co zrobił dekadę temu, i za jego wczesne filmy, ale dzisiaj jak dla mnie ten facet może się sprawdzić jedynie w kinie gatunkowym, w którym subtelność młota udarowego będzie zaletą. Niech się zabierze za jakiś komedio-horror, albo drugie brain dead ;) To ciekawy "twórca", ale jako stricte reżyser, nie widzę dla niego świetlanej przyszłości.

Filmowa prekognicja - BOFA w najlepszym przypadku, przewiduję wysyp 7/10, jako że ma to szansę być Zemstą Sithów tej trylogii. W porywach naciągane 8, jeśli wybrane momenty "epickie", będą uderzały z wystarczającym powerem. Ale jakoś nie robię sobie nadziei.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(18-07-2014, 17:41)Juby napisał(a): Ten film jest przepełniony niepotrzebnymi wątkami, rozciągnięty o dobre półgodziny absurdalnymi akcjami (widząc walkę elfów i orków przy ucieczce krasnoludów beczkami, jestem pewien że tych 20-30 niedraśniętych elfów pokonałoby 10 000 Uruk Hai pod Helmowym Jarem, a finał ze Smaugiem preferowałbym obejrzeć w przyspieszonym tempie i z muzyczką Benny Hilla), ma słabiutką jak na Shore'a muzykę, jest ohydny wizualnie (ta blada kolorystyka i wszechobecne CGI) i w ogóle poza prologiem i pierwszą sceną Smaug vs Bilbo wspominam go jako męczarnie.
Lepiej bym tego nie ujął, chociaż nie mógłbym sobie darować wspomnienia o wklejkach ze spływu kajakowego "Lato 2007" w rozdzielczości 480p.

(18-07-2014, 18:03)Proteus napisał(a): BOFA w najlepszym przypadku, przewiduję wysyp 7/10, jako że ma to szansę być Zemstą Sithów tej trylogii.
Chyba nie sugerujesz, że część pierwsza to odpowiednik Mrocznego widma? Co prawda już spotkałem się z tego typu porównaniem, ale uważam je za mocno nietrafione, chociażby z tego względu że, niech się zastanowię, Hobbit nie jest profanacją legendy? I tak postrzegam Epizod I znacznie cieplej i łagodniej niż większość mieszkańców tej planety, która go oglądała, ale jednak bez przesady. Nie ma w AUJ niczego, co można by porównać z pozbawionym życia aktorstwem McGregora i Portman, fatalnym originem (czy raczej wstępem do) Anakina, żenadą odstawianą przez Jar Jara, usypiającymi debatami w Galaktycznym Senacie czy kuriozalnymi midichlorianami.

Tak, pierwszy Hobbit też jest przeciągnięty, jak słusznie wytknięto mu w Cinema Sins właściwa część filmu zaczyna się po 40 minutach (!!!) ekspozycji/character developmentu, ale ten film ma swój urok. Jego siła tkwi w prostej konstrukcji, prostym zawiązaniu akcji i prostym celu: idziemy do przodu. Powtórka z Drużyny Pierścienia? Owszem. Sceny rodem z gry komputerowej? Może. Ale lubię ten film. Świetnie się go ogląda. Angażuje. Nie nudzi.

To wręcz fascynujące, jak podobne do siebie sceny można odbierać w diametralnie różny sposób. Weźmy ucieczkę przez jaskinie goblinów i ucieczkę rzeką w beczkach. W obu scenach chodzi o to samo. Obie są dość długie, oparte na ruchu, mieszają nieprawdopodobne sytuacje, szczęśliwe zbiegi okoliczności, walkę i szaloną pracę kamery. Jednak z jakiegoś powodu ta pierwsza bardzo mi się podoba (czasami wracam tylko do tej sekwencji), a druga nudzi do tego stopnia, że staje się męcząca. Rozpatrywanie ich bez kontekstu mija się oczywiście z celem, dlatego pierwsze co przychodzi mi na myśl gdy myślę o Desolation of Smaug, to zastąpienie wspomnianej prostoty nadmiarem zupełnie nieciekawych scen, wątków i postaci, w natłoku których zatraca się tak jasne wydawać by się mogło, zarysowane w pierwszej części sedno całej historii: podróż i przemiana Bilbo i historia/cel Thorina. Tyle! Dlaczego mam wrażenie, że kontynuacja jest o czymś zupełnie innym? Bilbo pałęta się gdzieś pod nogami, a Thorin zupełnie przestał mnie obchodzić?

Odpowiedz
(18-07-2014, 16:54)Gieferg napisał(a): U mnie DoS ma pełne 10/10, a takie filmy im dłuższe tym lepsze :P

Yo' trippin' homie? :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Mierzwiak, absolutnie nic takiego nie sugeruję i w pełni się z Tobą zgadzam. Wielokrotnie przecież w tym temacie pisałem, jak bardzo AUJ zyskuje w domowych seansach i jak "whimsical" ma klimat. Zresztą nawet moja pierwsza recka po seansie na głównej, była pozytywna.

Porównując BOFA do ROTS, chodziło mi jedynie o to, że z racji zawartych w tej części, najbardziej bombastycznych momentów i kulminacji wszystkich motywów, ten film ma szansę działać podobnie jak Zemsta - czyli chyba najlepsza część z prequeli, dzięki historii wyjściowej na tyle mocnej, że nawet Lucas nie potrafił jej kompletnie spieprzyć. Te film działał "na chama", z powodu sporej ilości ważnych dla sagi momentów i jakiegoś tam dramatycznego kopa, pomimo tego, że pod względem scenariusza i reżyserii był prymitywny do śmieszności. Innymi słowy BOFA jako film, z taką ilością, zapadających w pamięć, "epickich" set pieców, że będzie robił wrażenie, pomimo tego, że zapewne całościowo będzie rozklekotany i toporny.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Dwójka z upływem czasu coraz więcej traci w moich oczach.

W kinie dawała radę (choć z drugiej strony Avatar też w kinie dawał radę)...

Ale jak teraz pomyślę o wszechmocnym Legolasie, debilnych scenach akcji, głupim, rozwleczonym scenariuszu i dziurach fabularnych jak w szwajcarskim serze... A chyba najgorsza jest pierwsza scena - Peter Jackson jedzący sobie marchewkę.

Normalnie drugi George Lucas, kompletnie zatracił poczucie tego co jest fajne, a co irytujące dla widza.

Trzecia część... jest potencjał na arcydzieło fantasy. Gdyby PJ powrócił do stylu takiego jak w pierwszym Władcy, ewentualnie nawet w drugim, a od biedy trzecim... ale obawiam się, że znowu uświadczymy scen akcji i walk rodem z Looney Tunes, a sceny śmierci będą tak masakrycznie rozwleczone, z slow motion przerzedzanym "nooooooo" wykrzykiwanym z rozpaczą przez kilka osób po kolei, a potem chórkami i nadejściem orłów...
I do diabła - niech zrezygnuje z tych swoich głupich cameos.
Jak zobaczę w pierwszej scenie Jacksona przechadzającego się po lesie/skarbcu Smauga zajadającego marchewkę to chyba wyjdę z kina.

Odpowiedz
Cytat: i dziurach fabularnych jak w szwajcarskim serze...

Dajesz.

Odpowiedz
O jakichkolwiek dziurach będzie można mówić po premierze trzeciej części (i ewentualnie Extended Edition) - nawet jeśli teraz są jakieś nieścisłości, to mogą naturalnie wynikać z faktu pocięcia materiału, lub jego podzielenia.

Ja się jednak bardziej obawiam rozwleczenia poszczególnych scen. Niestety, ale baardzo mało mięsa z samej książki zostało. Przed premierą DoS nie przeszkadzało mi to, ale po obejrzeniu filmu mam jednak wątpliwości. Cała nadzieja w "bonusowym" materiale i wątkach, o ile zostanie zachowany poziom wyprawy Gandalfa do grobowców Nazguli i Dol Guldur.

Odpowiedz
Cytat: Niestety, ale baardzo mało mięsa z samej książki zostało.

Mniej więcej 1/3, w czym problem?

Odpowiedz
W tym, że co zostało? Tak naprawdę
których rozciągnięcie na blisko 3h może być kiepskim pomysłem.

Żeby nie było, ja DoS nadal oceniam pozytywnie i jestem chyba jednym z niewielu nie jadących po tym filmie. Po prostu lekko zawiodłem się na wyczuciu Jacksona w kwestii rozłożenia materiału - w książce podobało mi się to ciągłe poczucie jakiegoś progresu i podróż trwająca niemal do końca. Akcja w filmach natomiast stanęła praktycznie w miejscu gdzieś tak po pierwszym akcie DoS. Liczę jedynie na to, że w ostatnim filmie nie będziemy oglądać przez 3h jednej i tej samej scenografii.

No chyba, że połowę filmu zajmie "and back again" :P.

Odpowiedz
Cytat:W tym, że co zostało?

Jest zasadniczo więcej do pokazania niż w każdej z poprzednich częsci.

Cytat:w książce podobało mi się to ciągłe poczucie jakiegoś progresu i podróż trwająca niemal do końca.

gdzie? Co? jaka podróż do końca? Przecie filmy są mniej więcej równo obdzielone materiałem książkowym. Jest 19 rozdziałów (podróż się konczy na 10-tym) - pierwszy film objął rozdziały 1-6, drugi - 7-12, a trzeci obejmie 13-19 (czyli w sumie najwięcej).

Fakt, że trochę za bardzo skrócono w DoS początkową częśc, ale to zapewne poprawi edycja rozszerzona.

Odpowiedz
Co jak co, ale akurat na brak materiału BOFA nie może narzekać:

Na pewno są to bardziej potencjalnie konkretne i "soczyste" kawałki, niż to na czym opierał się DoS. Również elementy nie książkowe, inspirowane dodatkami do ROTK, mają tutaj duży potencjał. Tak więcj ja się jedynie boję o wykonanie. Bo to są takie rzeczy, które u dzisiejszego Jacksona mają potencjał zarówno na kinową epickość, jaki i tandeciarstwo. Fingers crossed. Nie obraziłbym się na Hobbitowe ROTS ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Dobra, bo chyba źle się wyraziłem.

Mimo że lubię DoS, to nie podoba mi się do końca obecne podejście Jacksona do tempa narracji. Pierwsze 3/4 książki to tak naprawdę ciągła podróż. Co rozdział, to w zasadzie nowe miejsce. Ja wiem, ze niektórzy traktowali to jako wadę, porównując akcję z książek (i The Unexpected Journey także) do gier chociażby, ale mi się taka formuła podobała.

Jackson natomiast nie do końca chyba radzi sobie z zachowaniem i wyważeniem tempa w tej chwili. W Desolation też można wymieniać (tylko wątki książkowe):
Dobra, w teorii w filmie to wszystko jest, do tego dodano nowe wątki, ale znowuż
W tym wypadku liczę nadal na Extended Edition.

Co do trzeciej części, to boję się po prostu, że w trójce Jackson za bardzo skupi się na samej bitwie, a inne wątki znowu potraktuje po macoszemu, przez co oglądanie tego kolejny raz może być nużące, albo męczące. I obawiam się też nieco robienia przesadnego dramatu

Tylko tyle i aż tyle :). Jakkolwiek lubię te filmy, to nie mogą nie zwracać uwagi na to, że Jackson trochę traci wyczucie (ewentualnie producenci dają mu zbyt dużą swobodę w improwizacji).

Cytat:Bo to są takie rzeczy, które u dzisiejszego Jacksona mają potencjał zarówno na kinową epickość, jaki i tandeciarstwo.
I mam nadzieję, że wygra w tym wypadku to pierwsze :P.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości