Krótka piłka, czyli mini-recenzje
A Simple Twist of Fate - ależ fajnie pozytywne kino. Bez przesadzonych ckliwości, bez jakichś ogromnych twistów i przedramatyzowania, a po prostu spory pozytyw z kilkoma magicznymi momentami. Martin może nie at his best, ale zdecydowania lepszy z jego nie-do-końca-komediowych występów.

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Winter's Bone

film niesamowicie klimatyczny i niesamowicie nijaki. Jest niepisana zasada, że kiedy w pierwszym akcie pojawia się strzelba, to w trzecim musi wypalić i - bardzo niestety - Winter's Bone, mimo gęstego klimatu, rozwadnia się im dalej prowadzi widza. Jest to niespełniona obietnica tego wystrzału, który dosłownie wisi w powietrzu. Końcówka sugeruje, że wszystko co ma nastąpić będzie się działo kiedy opadnie kurtyna. Dość pokrętne to. Lawrence bardzo dobra, naturalna. Ciężko ocenić ten film jednoznacznie. Jeszcze ciężej znaleźć o nim wątek...
loading podpis...

Odpowiedz
Miasto zaginionych dzieci (La Cité des enfants perdus , 1995), reż. Jean-Pierre Jeunet, Marc Caro

Film zrobiony w strasznie gilliamowskim stylu, stylu który - z małymi wyjątkami (12 małp!!) - mnie totalnie odrzuca – „Brazil” co prawda było spoko, ale jak to się mówi dupy mi nie urwało, „Parnassus” był zbyt bajkowy, „Teoria wszystkiego” to klasyczny przykład przerostu formy nad treścią. I w sumie taki sam jest film Jeuneta i Caro. Plejada płaskich, a do tego dziwacznych postaci, które w dosyć nieudolny sposób próbują być umotywowane, niezbyt wciągająca historia, nagromadzenie zbyt wielu wątków przez co w filmie panuje mega chaos, irytująca próba zabaw z absurdalnym humorem. Na plus z pewnością ta forma o której wspomniałem – świetne scenografie, mroczny klimat rodem z sennego koszmaru, aktorsko też daje rade (duet Perlman-Vittet jest ok, ale i tak ich zjada Dominique Pinon).

Pewnie gdybym za dzieciaka natknął się ten tytuł przypadkowo w telewizji, do dzisiaj miałbym jakąś traumę i rysę na umyśle - święta Bożego Narodzenia byłyby najgorszym okresem w roku, a postać Świętego Mikołaja byłaby dla mnie tym czym dla niektórych są klauni czy węże/szczury/etc. Straszne. Sentyment do dnia dzisiejszego byłby ogromny. No, ale za dzieciaka jednak tego filmu nie widziałem. Niestety nie moje kino, nie mój cyrk. Mocno naciągane 5/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Lifeforce - zaskakująco dobrze się to po latach ogląda. Znakomite wrażenie robią zwłaszcza efekty tradycyjne oraz charakteryzacja - po prostu czapki z głów (bo CGI już posysa). Świetny jest też klimat, widać rozmach, a i fabuła jest niegłupia. No i na deser panna May - czysta perfekcja fizyczności, to jak się porusza, te znakomite, pełne piersi... Sam nie wiem czego aktorka się wstydzi po latach. Tak czy siak, tego filmu nie można przecenić, nawet mimo kilku sucharów i pomniejszych wpadek.

8 / 10

The Killers - uwielbiam Gulagera w tym filmie. Ten akcent, okularki, sposób wysławiania się, ironiczne podejście do sprawy. Do tego oczywiście dochodzi Marvin ("Lady, I haven't got the time" :) i zjawiskowa przebogini Angie w swej chyba najbardziej przebiegłej roli i mamy kult pełną gębą. Można się ciutkę przyczepić do intrygi i pewnych realizatorskich zabiegów, które po latach wzbudzają śmiech, ale generalnie film trzyma się nad wyraz dobrze.

8 / 10

The Sicilian Clan - właściwie j.w. bo już sama obsada wynosi ten film na przekozackie wyżyny. Fabularnie to zresztą niegłupia klasyka, wobec której trudno przejść obojętnie, i która niewiele się zestarzała. Do tego dochodzi piękny aspekt kronikarski minionej epoki (akcja z samolotem - chciałbym to zobaczyć w dzisiejszych czasach, rotfl) i fajny klimacik. Trzeba znać.

8 / 10

P.S. Rozwala mnie plakat do tego filmu - taka propaganda, że hej :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ten Lifeforce wyglada jak Gatunek tylko ze z lat 80tych ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(06-09-2014, 03:14)Mefisto napisał(a): The Killers (...) Można się ciutkę przyczepić do intrygi i pewnych realizatorskich zabiegów, które po latach wzbudzają śmiech, ale generalnie film trzyma się nad wyraz dobrze.

No właśnie można ten film docenić za elementy, które wymieniłeś, zwłaszcza za aktorów i realizację Siegela, ale mam z obiema wersjami "The Killers" ten sam problem - sama historia jest niespecjalna. Przeszkadzają retrospekcje, odsyłając widza do mniej ciekawego wątku Cassavetesa, który trwa i trwa i trwa, a nie dość, że jest długi to dodatkowo przewidywalny. Z poprzednią wersją jest podobnie. Ten film miałby mą miłość po wsze czasy, gdyby skupił się na cynglach, bo punkt wyjścia ma rewelacyjny. Plus Lee Marvin - bad-ass as ever.

Cytat:Cutter's Way - Holy mother of Jesus fuckin Christ! Jak to się stało, że John Heard nie dostał za ten film ani jednej nagrody?

A o muzyce nic nie wspomnisz?
Film ma niespieszne tempo, niby zaczyna się jak kryminał, ale jako, że całość obserwujemy z perspektywy Bridgesa, który ma wylane na to, przechodzi szybko w dramat. Heard jako jednooki, jednonogi i jednoręki weteran jest zajebisty, ale i Bridges świetny - już dawno nie widziałem na ekranie takiego tchórza, którego jednocześnie bym gardził, ale i współczuł.
No i ta dwuznaczność, która wyziera z "Cutter's Way" - zauważ, że w najważniejszych scenach jesteśmy pozbawieni dokładnego wglądu w nie. Nie widzimy, kto jest mordercą, nie widzimy, jak doszło do wspomnianego przez Ciebie zakończenia jednego z wątków, postać siostry zamordowanej też nie jest taka jednoznaczna, nie mówiąc już o głównych bohaterach. Zaskakująco efektywne kino, choć przez pierwszą połowę zastanawiałem się, czy mi się podoba czy nie.

(06-09-2014, 08:17)Corn napisał(a): Ten Lifeforce wyglada jak Gatunek tylko ze z lat 80tych ;)

Coś w tym jest, choć jego skala i pójście ovet-the-top zawsze mnie rozwalało. Zaczyna się jak sci-fi, potem mamy horror, gdzieniegdzie przypomina film ze stajni Hammera, z tą typową angielską pogodą, ale i podejściem bohaterów, a kończy się scenami wręcz apokaliptycznymi. Przypomina "Quatermass and the Pit", tyle że ze świetnymi efektami specjalnymi i cyckami;)

Odpowiedz
(06-09-2014, 10:18)Crash napisał(a): mam z obiema wersjami "The Killers" ten sam problem - sama historia jest niespecjalna. Przeszkadzają retrospekcje, odsyłając widza do mniej ciekawego wątku Cassavetesa, który trwa i trwa i trwa, a nie dość, że jest długi to dodatkowo przewidywalny.

Może i tak, ale raz, że wątek ten nie jest głupi, no i w dodatku ważny i do samego końca dwuznaczny, bo z perspektywy killerów nie wiemy tak naprawdę aż do finału kto pociąga za sznurki, kto jest "winny".

Cytat:A o muzyce nic nie wspomnisz?

Masz na myśli jeden temat przewijający się przez cały film? :> Klimatyczny, ale nie bardzo jest o czym pisać.

Cytat:Coś w tym jest, choć jego skala i pójście ovet-the-top zawsze mnie rozwalało.

Przy czym to over the top zaskakująco dobrze działa, właściwie nie czuć dysproporcji między tymi elementami.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Submarine - kurde, wspaniały film. Taki Wes Anderson tylko mniej pretensjonalny ;) Ayode ma potencjał na ciekawego rezysera, choć The Double brzmi jak dziwny następny projekt (a przynajmniej mniej quasi-Andersonowski, wiec moze to dobrze).

1. No pet names
2. No hand-holding
3. NO EMOTIONS (gay)



Odpowiedz
Miami Vice - Sonny Crockett i Ricardo Tubbs w nowym nudnym i smutnym wydaniu. Film z serialowym oryginałem ma tyle wspólnego, że scenariusz zlepiono z kilku odcinków telewizyjnego MV. Jamie Foxx robi wyrazy twarzy jak mój kotek podczas posiedzenia w kuwecie.

Ocena
Po zastanowieniu
Tak na serio
HillbillyBoy, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since May 2014.

Odpowiedz
Na 100% jest na forum osobny temat o "Miami Vice" A.D. 2006. Proponuję poszukać i przenieść post.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
HillyBilly, po tym bluźnierstwie nie jesteś godzien tak lekkiej kary jaką jest śmierć.;)

Odpowiedz
Intouchables - fajne, dobra chemia, sympatyczny humor, ogólnie podnosi na duchu. Ale jednak trochę sztampy jest, no i beznadziejne użycie Niny Simone z jeszcze gorszymi efektami.

7 / 10

Terms of Endearment - lepsze, niż zapamiętałem, choć jedynie aktorzy sprawiają, że film jest grubo ponad telenowelową szmirę, bo kilka motywów wyjęto niemal z najtańszych Harlequinów (przemiana mamuśki totalnie z tyłka; tak samo motyw zdrady i ucieczka od męża, bo ten... publicznie rozmawiał z inną, no i obowiązkowy wątek choroby). Niemniej klimat jest fajny, a wiadoma scena z pożegnaniem miażdży prostotą. Plus piękne zdjęcia i humor. Dam...

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Non Stop - Zaskakująco sprawny, wciągający, utrzymany w świetnym tempie festiwal red herringów. Reżyser i scenarzyści tak świetnie mylą tropy, tak fajnie udaje im się utrzymać uwagę widza, że finał sprawia wrażenie napisanego na odwal się, a motywacja czarnego charakteru jakby nigdy nie wyszła poza pierwszy szkic scenariusza. Ale to i tak satysfakcjonujący seans, tym bardziej że spodziewałem się raczej kolejnego generycznego akcyjniaka w stylu Taken, a wyszedł fajny thriller. Na minus kolorystyka. Solidne 7/10

Odpowiedz
The Hangover: Part III (wyszukiwarka forum nie widzi tematu...)

Nieśmieszna kontynuacja w nowym wydaniu. Samo wydanie nie jest złe, dobrze że twórcy odbiegli od schematu poprzednich części i stworzyli - bazując na postaciach - całkiem zgrabny scenariusz. Wciąż absurdalny, ale trzymający się jako tako całości. Niestety, stworzenie z Alana postaci wiodącej na wespół z Chow'em dało duet sucharów - ani śmiesznych, ani kloacznych - infantylnych w złym sensie. Poza motywem z żyrafą (zapalnikiem dalszych wydarzeń) oraz końcówką z wesela, nie było w filmie żadnej ikry, a całość dłużyła się niemiłosiernie. Jak dla mnie - wygląda to jak zaadoptowanie jakiegoś niezłego scenariusza pod potrzeby Hangover. Patrząc na oceny na imdb, nie dziwie się teraz ludziom, a i tak jest oceniany zbyt wysoko.

3/10 - głównie za scenariusz "sensacyjny" i intrygę.
loading podpis...

Odpowiedz
Homeboy - cholernie schematyczne i bez większego zacięcia, ale finalnie całkiem w porządku kino. W kontekście kariery Rourke'a to wyraźne podwaliny pod Wrestlera, choć bez tych emocji (może za wyjątkiem ostatniej walki).

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ghostbusters - film dobry, pamiętne postacie, kultowa piosenka. I w sumie tyle.

Ghostbuster 2 - za to dwójka, paaanie! Przykład sequela lepszego od poprzednika. Zawsze bardziej lubiłem drugą część. Wszystko tu jest lepsze. No, może poza brakiem wąsa Zeddemore'a i piosenkami. Ale reszta - Vigo to świetny czarny charakter, efekty specjalne dalej trzymają wysoki poziom, projekty nowych duchów są w porządku. Scenariusz jest w pytę i trochę przeciwny niektórym zasadom sequeli. Myślicie, ze skoro w jedynce nasi bohaterowie ocalili Nowy Jork, to otrzymają pomnik i klucze do miasta? Nie, wszyscy ich posądzą o zniszczenie mienia, przez co bankrutują. Z kolei Dana robi dziecko z tym muzykiem z jedynki zamiast żyć z Venkmanem. Wracając do Viga, gdybym nie miał pewnej wiedzy, nigdy nie zgadłbym, że grający go aktor jest dubbingowany. Kiedyś zamieszczałem ten artykulik:
[Obrazek: CCF20130315_00001.jpg]
I teraz powiem: Kobieto, pierdolisz jak potłuczona, a wolny rynek jest lekarstwem na wszystkie problemy i bolączki :).

Odpowiedz
Third Person (2013)

Świetna obsada, która daje z siebie wszystko, piersi Olivii Wilde i dość nudna historia (właściwie zbiór historii), którą ogląda się całkiem nieźle, szczególnie wątek Brody'ego, ale jest rozczarowująca pod względem zakończenia (i w przypadku Neesona/Wilde niespodziewanie... dziwna w ten zły sposób). Ładne zdjęcia. Meh/10. Można obejrzeć, ale po co?
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Ticking Clock - Cuba Gooding Jr. i morderca podróżujący w czasie, jeden wielki lol. Kocham Polsat :)

Odpowiedz
[Obrazek: 10139_5.jpg]

Wolf Creek 2

Obejrzałem drugi raz i dotarło do mnie, jaki to jest zajebisty film. Tym razem zero oczekiwań, wiedziałem, czego się spodziewać itd. i powiem tak - McLean po raz kolejny dojebał do pieca grubo. Piękny film, reżyseria na najwyższym poziomie, widać, że się typ wyrobił przy ciut większych budżetach.

Sceny, patenty, sceny, patenty, sceny, patenty... Tak mniej więcej wygląda ten film i ogląda się to wszystko zajebiście, sama radocha.

Polecam też w ciul making of, który scena po scenie pokazuje kręcenie - najlepsze jest to, ze CGI jest tam tylko w momentach tzw. niezbędnych (kangury), reszta to guma i sok. Kocham takie filmy a McLean to na dzień dzisiejszy mistrz tego typu kina.



Na BD ta scena jest dłuższa, lepsza i wygląda tak jak trzeba ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
slepy, to jest komedia? Bo scena z kangurami raczej mocno bekowa :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,247 243,652 12-05-2026, 00:28
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,945 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,268 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,756 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,437 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,791 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,333 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 327 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości