![[Obrazek: BzcODwmCYAEJAKf.jpg]](https://pbs.twimg.com/media/BzcODwmCYAEJAKf.jpg)
Chyba nas czeka cała galeria takich twarzy.
09-10-2014, 12:08
|
The Hobbit, Parts 1 & 2 & 3
|
|
Btw. odnośnie poruszanej tu wcześniej kwestii ( i facjat wklejanych przez Juby'ego). Jeden z kolesi z Wety został ostatnio zapytany o to dlaczego plakaty i generalnie materiały promujące tę trylogię są tak kiepskie i czy nikt nigdy nie wpadł na pomysł by Howe, Lee lub ktoś z Wety, nie skrobnął jakiegoś postera.
Facet odpowiedział, że nie mają w tej kwestii nic do gadania, że marketing filmów jest w 100% przeprowadzany przez Warner Brothers, że nie ma tutaj z nimi żadnej konsultacji i że ten proces jest wyraźnie bardziej mechaniczny i "na odpierdol", niż był w czasach gdy New Line robiła to samo z LOTRem. A samą ideę "character posters" SlashFilm umieściło dziś na liście najbardziej wkurwiających, filmowych trendów: http://www.slashfilm.com/current-movie-trends-i-hate/ Cytat:The reason that character posters exist appear to be twofold – one, they are simply part of a large-scale marketing package that includes other traditional pieces like teasers, trailer, teaser trailers, theatrical posters, teaser posters, banners, and the like (possibly also of the teaser variety) and two, they are meant to impart familiarity with an often very large cast of characters. If a film has enough people that are all essential to its narrative, sure, give them their own poster to drum up interest from the movie-going masses, but the last few sets of character posters that have been released for public consumption continue to feel randomly conceived, designed, and fired off. … One graphic designer we spoke to suggested that “the only reason why we have character posters is because agencies have grown large enough to have bodies to throw at projects.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
09-10-2014, 13:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2014, 14:01 przez Proteus.)
Piosenkę do ostatniej części zaśpiewa Billy Boyd (Pippin). Tytuł "The Last Goodbye"
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
19-10-2014, 21:26
Fajnie, wydaje się, że powinien pasować do dotychczasowego zestawu :) Oby utrzymano poziom, bo dotychczasowe piosenki z Hobbitów słuchałem wielokrotnie częściej, od tych z LOTRa.
20-10-2014, 04:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2014, 04:58 przez Gieferg.)
Dla mnie wszystkie piosenki z Władcy i Hobbita oprócz "May it be" są cienkie jak dupcia węża, "I see fire" jest pewnie na drugim miejscu, ale niestety stała się radiowym hitem i leci mi w pracy po kilka razy dziennie, więc nią już rzygam.
20-10-2014, 09:02
1. Song of the Lonely Mountain
2. I See Fire 3. May It Be dłuuuuuuuugo nic. 4. Gollum's song 5. Into The West 20-10-2014, 13:05
Ja uwielbiam wszystkie 3 z pierwszej trylogii. Musiało minąć trochę czasu nim przekonałem się do Into the West, ale teraz jest chyba tą, do której najczęściej wracam.
O I see Fire już kiedyś pisałem, że pierwsze wrażenie było kiepskie, bo jakiś bubek smęci mi tu delikatne pienie, podczas gdy piosenka wymagała czegoś mocniejszego. Ale z czasem bardzo spodobała mi się melodia i tekst i zapuszczam ją sobie od czasu do czasu. Chociaż nadal marzy mi się, że znajdę na You Tubie jakiś hardocorowy cover tej piosenki, gdzie refren śpiewany będzie przez wytatuowanego kafara z brodą, bo naprawdę mogłoby to działać. W końcu to kawałek o krasnoludzkiej wyprawie samobójczej :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
20-10-2014, 16:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2014, 16:37 przez Proteus.)
Mnie I See Fire kompletnie nie rusza, a Gollum's Song i May It Be bardzo lubię.
Natomiast najbardziej klimatyczna jest piosenka krasnoludów. 20-10-2014, 18:44
W ogóle już nawet poza kawałkami końcowymi, muzyczne wykonanie Tolkienowskich piosenek było w filmach bardzo zacne. Szkoda, że nie było tego więcej.
Btw.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
20-10-2014, 19:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2014, 19:10 przez Proteus.)
Wersja rozszerzona "Pustkowia Smauga" podobała mi się bardziej niż wersja kinowa. Na szczęście nie rozszerzono wątku miłosnego, spływu beczkami, wyczynów Legolasa, walki z orkami w Mieście Na Jeziorze ani końcowego Benny Hilla ze smokiem (tego ostatniego niestety nie skrócono).
Najbardziej atrakcyjnym dodatkiem jest dla mnie wątek Thraina (ojciec Thorina), który został niemalże w całości pominięty w wersji kinowej. Dodatkowe sceny z Beornem oraz rozszerzona przeprawa przez Mroczną Puszczę sprawiają natomiast, że film nie pędzi już tak jak wersja kinowa, co jest moim zdaniem zmianą na plus. Osoby, które nie lubiły (dość długiego) fragmentu rozgrywającego się w Mieście Na Jeziorze z pewnością będą psioczyć na fakt, że został on jeszcze bardziej wydłużony. Dla mnie jednak największym minusem jest ostatnia rozszerzona scena, która została nieco spieprzona przez Krzyk Wilhelma. Nie wiem, czy Jacksonowi całkowicie odbiło, czy może jest to jakieś niedopatrzenie, ale trzeba mieć nasrane we łbie aby umieszczać Krzyk Wilhelma w takim momencie (jak obejrzycie, to zrozumiecie o co chodzi). 22-10-2014, 20:46
That's Warner Brother marketing team for You :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
23-10-2014, 20:04 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |