06-10-2014, 01:07
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Gdzie widziałeś?
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
For Love or Money - wciąż przyjemnie się oglądająca, właściwie bezbłędnie wyważona, nawet jeśli odrobinę błaha komedyjka. Film sprawdza się głównie dzięki Foxowi, ale humor jest bardzo fajny, lekki.
7 / 10 The Secret of My Success - właściwie j.w., choć jednak fabularnie film oferuje lepszego banana na mordzie, a i aktorsko bardziej przypadł mi do gustu. Ponownie Fox bryluje, choć dużo dobra także na drugim planie. Zdecydowanie warto. 7+ / 10 The Hard Way - miejscami świetna zgrywa, raz jeszcze Fox jest bezbłędny i ma fajną chemię z Woodsem. Pod koniec jednak fabuła trochę się sypie, a film robi się przekombinowany i nie do końca wykorzystuje swój potencjał. Mimo to porządna rozrywka. 6 / 10 Casual Sex? - średniak. O ile Lea się sprawdza, a na drugim planie bryluje Diceman, tak cała reszta - i obsadowo i fabularnie - ogląda się bezboleśnie, ale też i bez większego zaangażowania. Także humor nie jest jakoś specjalnie wyszukany. Raczej do obejrzenia i zapomnienia. 5 / 10 The Fury - De Palma potrafi jednak bezbłędnie operować kamerą i emocjami i to właśnie te elementy niosą Furię. Fabularnie bowiem jest to historia z ogromnym potencjałem, która niestety zostaje wykorzystana jedynie w skromnym procencie (chociażby relacja między Gillian i Robinem nie doczekała się porządnego rozwinięcia) i pod koniec przeradza się oczywiście w straszaka. Niemniej mamy tu całą wuchtę pamiętnych scen/momentów, które przykuwają do ekranu wizualnymi sztuczkami lub właśnie niezwykle wprawnym żonglowaniem emocjami, przez co seans mija błyskawicznie. A i fabularnie, pomijając kilka scen akcji, jest to spójne i niegłupie. 7 / 10 - z solidnym plusem nawet Kon-Tiki - bardzo ładny film, idealnie wyważony, mogący pod wieloma względami robić wrażenie. Szkoda jedynie, że niczym nie zaskakuje. Abstrahując od znanej historii jaką opisuje, to wszystko gdzieś już w takiej czy innej formie było, dlatego seans ratuje głównie sfera audio-wizualna, która naprawdę potrafi zachwycić. 7 / 10 The Ref - płakałem ze śmiechu. Znakomite. Może trochę spada poziom w finale, a i technicznie film nie porywa, ale Spacey, Leary i Davis po prostu rozwalają miejscami system. No i dialogi - perełka. Polecam. 9 / 10 Hachi: A Dog's Tale - gdyby nie rzeczywista i faktycznie ujmująca historia, na jakiej oparto fabułę, to film nie miałby nic do zaoferowania. Wszystko jest tu od linijki, poraża tak przewidywalnością, jak przeciętnością. Nawet pies, choć sympatyczny, absolutnie mnie nie kupił, jako wyjątkowe zwierzę (gdzie mu do Bingo, Willy'ego czy Fluke'a?). 6 / 10 10 Years - j.w. Potężna obsada aktorska, a film praktycznie nie angażuje. Gdyby nie świetny Pratt na drugim planie to chyba bym usnął, bo miejscami po prostu nic się tu nie dzieje. Bohaterowie gadają i gadają i gadają, a niewiele z tego wynika - ani humor nie porywa, ani problemy, jakie w domyśle miały chyba zaskoczyć widza, a powodują jedynie ziewanie. W dodatku kilka momentów, które winny być naprawdę magiczne, reżyser zepsuł dosłownością i ciężką ręką. Ale dla Pratta warto. 6 / 10 Lady Snowblood - jeśli ktoś nie lubi japońskiej kultury i tamtejszych historii z katanami w tle, to raczej się nie przekona. Jest tu bowiem wszystko, co charakteryzuje tamtejsze kino (drugiego sortu w dodatku): przejaskrawione postaci/aktorstwo/dialogi/sytuacje, które mieszają się z ichnią pokorą, etyką, co prowadzi do wielu sytuacji mogących być wyjątkowo śmiesznymi dla nas. Do tego dochodzi niespecjalnie porywająca, wtórna i takoż licho zrealizowana, acz krótka fabułka. Tarantino zrobił to zdecydowanie lepiej i chyba pod takim też względem warto zasiąść do seansu - dla czystej ciekawości i lekcji historii. 6 / 10 Lady Snowblood 2: Love Song of Vengeance - pod wieloma względami lepsze od oryginału. Przede wszystkim ciekawsze fabularnie, ale i realizacyjnie wyżej stoi. Reszta pozostaje właściwie bez zmian - mamy kuriozalne niekiedy sceny pojedynków i takież konfrontacje głównej bohaterki z bad guyami. Finał pokraczny niestety. Na plus fakt, że można obejrzeć bez znajomości oryginału właściwie. Obie części oceniam jednak podobnie, czyli satysfakcja umiarkowana. 6 / 10 Der Richter und sein Henker - znany także jako End of the Game. Bardzo dziwny, oniryczny film, który może zarówno drażnić (bohaterowie zachowujący się w sposób conajmniej osobliwy, przeszarżowane aktorstwo, sinusoidalne dialogi), jak i się podobać (bo jest oryginalny i ma fajny klimat). Do mnie nie do końca przemówił - i zespół aktorski i historię uważam za mocno niewykorzystaną, niemniej polecam. 6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 07-10-2014, 17:18
Van Helsing - przesadnie efekciarski, głupawy ale nawet przyjemny guilty pleasure. Roxburgh jako Dracula aktorzy, Frankenstein to przesadnie dramatyzująca i płaczliwa cipa. Film za to oferuje brak tradycyjnego happy-endu , spoko Jackmana, no i ma jednego z nielicznych comic-reliefów, który mnie nie irytuje i jest potrzebny dla fabuły.
Słyszałem, że robią reboot z Tomem Cruise'em. Taaa.... 11-10-2014, 15:21
Go-ji-jeon (2011) - Kompania Braci...w wersji koreańskiej! Inaczej tego nie można opisać, bo tutaj też obserwujemy losy żołnierzy jednej kompanii (powiedzmy, że "A", bo to kompania "Aligator") na froncie, tym razem jednak walczącej "tylko" o jedno, jedyne wzgórze. Wzgórze, które z zegarmistrzowską wręcz precyzją przechodzi z rąk do rąk, Koreańczycy z Północy i Południa na zmianę zajmują kawał ziemi dosłownie rosnący od ilości trupów, a rozejmu i zawieszenia broni nie widać... bo ciągle trwa walka.
Brutalne? Jak cholera. Pozbawione sensu? Jak to wojna. Cudownie wyglądające, emocjonujące, pełne niezapomnianych postaci (stary weteran, ćpun, młody świeżak, służbista, snajper zwany "dwie sekundy" bo strzelający z lagiem, i tak dalej, i tak dalej) którzy z każdym dniem coraz bardziej tracą łączność ze światem realnym. Mocna rzecz, tym bardziej, że osią fabuły jest nie tylko sama wojna, a to, że zginął jeden z oficerów i trwa śledztwo. 11-10-2014, 20:01
Stretch - świetny film! Joe Carnahan to w pewnym sensie najbliższy mi człowiek w świecie filmu, bratnia dusza. Bo widzę, że podobnie jak ja, jara go niesamowicie powazne, przyziemne i brutalne kino sensacyjne (vide Narc czy niezrealizowany Death Wish), ale też kompletnie odjechane, przerysowane i szalone filmowe bajki. Choć te jego zawsze jakoś tam udają, że są osadzone w rzeczywistości to są zwykle bardziej dziwaczne niż u Tarantino. Taki jest "Stretch" i w przeciwieństwie do "Smokin' Aces" jest ładnie spięte fabularnie, bardzo klarowne jeżeli chodzi o bohatera i jego motywacje, a do tego sunie ładnym tepem i nie skacze tak z powagi w humor - zdecydowanie więcej tu humoru, ale jest to ładnie wyważone.
Patrick Wilson to bardzo dobry everyman z problemami, Chris Pine sympatyczny w roli ekscentrycznego bogacza, Ed Helms dobry na drugim planie jako jaźń bohatera... No a do tego Jessica Alba grająca śliczną dziewczynę, pare cameo i tyle. Fajniutko. 12-10-2014, 06:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-10-2014, 06:15 przez Gal Anonim.)
Crov, jak będziesz kręcił takie filmy jak zaprezentowany w tym trailerze, to mojej kasy nie zobaczysz :)
12-10-2014, 11:56
No wlasnie piekne jest to, ze tylko czasem takie, a czasem takie jak "The Grey" czy "Narc". ;)
12-10-2014, 19:21 (11-10-2014, 15:21)OGPUEE napisał(a): Van Helsing - przesadnie efekciarski, głupawy ale nawet przyjemny guilty pleasure. Roxburgh jako Dracula aktorzy, Frankenstein to przesadnie dramatyzująca i płaczliwa cipa. Film za to oferuje brak tradycyjnego happy-endu , spoko Jackmana, no i ma jednego z nielicznych comic-reliefów, który mnie nie irytuje i jest potrzebny dla fabuły. "Roxburgh jako Dracula"? Dobrze czytam? Że to pozytyw? To jest chyba najgorszy, najbardziej ch. Dracula w historii kina. Już L. Nielsen (którego nie znoszę) był lepszy. Bo był kiepską parodią a nie niezamierzoną parodią. Próbowałem ten syf obejrzeć, chyba z 3ci raz, od premiery, w całości. NIE DA SIĘ! To jest pokrój najbardziej gównianych filmów, rodem na VHSy. A z droższych - to nawet najbardziej gówniane "Residenty" wyglądają 10 razy lepiej. Tutaj nie ma niczego ale to niczego dobrego. Koszmar i tragizm w każdej postaci. 2/10 nawet nie wiem, za co podnoszę ocenę z 1... Może za Kate?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 12-10-2014, 23:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-10-2014, 23:43 przez shamar.)
Starter for 10 - sympatyczne. Co prawda miałem wrażenie, że twórcy chcą trochę za dużo wrzucić do jednego wora, ale dzięki znanym japom fajnie się to ogląda. Takie luzackie
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 13-10-2014, 02:09
Pohwasogeuro (2010) - koreańskiej wojny ciąg dalszy, tym razem jednak z punktu widzenia uczniów-żołnierzy broniących jakiegoś zadupia przez komunistycznymi braćmi z północy. Ogólnie to trochę za dużo tutaj patosu, ale idzie to przełknąć, bo Azjaci (Koreańczycy znaczy) znowu pokazali, że znają się na kinie i potrafią zaszaleć, jeśli chodzi o tematykę wojenną. Pięknie wyglądające, brutalne, pokazujące bezsens wojny i głupotę walk filmidło, oparte ponoć na faktach (ale cholera tam wie ile w tym prawdy a ile zwyczajnego kinowego fałszu). Takie 300 w wersji koreańskiej, gdzie rolę kozaków grają uczniowie/studenci, o. Obejrzeć można, oczywiście, bo film jest naprawdę dobry, tylko jak pisałem, trochę za dużo patosu...
The Hunted (2013) - ziomki jadą do lasu polować na jelenie i przy okazji nagrać pilotażowy odcinek serialu łowieckiego. Przez trzy czwarte jest to fajna, przepiękna rzecz (aż nabrałem ochoty na spacer do lasu! Uwielbiam wschodnią, zalesioną i górzystą część USA no) w której praktycznie nic się nie dzieje. Bo siedzą na drzewie, pod drzewem, idą brzegiem rzeki, jadą wozem, rozmawiają, a jak widzą jelenia, to nie mogą strzelać, bo gałęzie. To jednak tylko część, bo w tych lasach jest oczywiście "zło" które zaczyna polować na myśliwych, czyniąc z nich ofiarę. I to jest jednocześnie ogromna zaleta i jeszcze większa wada, bo dopóki "zło" jest ukryta i czai się gdzieś w tle wszystko jest w porządku, ale już finał filmu to po prostu ostry, śmiertelnie bolesny i nudny zjazd w dół. 13-10-2014, 23:29
The November Man - bardzooo slaby akcyjniak, sama fabula jest niskich lotow, a co za tym idzie przebieg wszystkich sytuacji i zachowanie postaci, co wiecej aktorstwo lezy i kwiczy na czele z Olga Kurylenko (poziom cos ala Alba i Megan Fox), a Pierce stara sie byc niczym doswiadczony wyga, ktory non stop przy spotkaniu ze swoim bylym uczniem stara sie pokazac jak on to nad nim góruje, co wychodzi nad wyraz komicznie. Ocena 2/10.
14-10-2014, 02:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2014, 02:06 przez MOLQ.)
The Longest Week - raczej nudny, sztuczny (żeby nie powiedzieć "pretensjonalny") film. Ma fajną obsadę (Bateman, Crudup, Wilde, Slate w tle), ale jest taki upozowany i oziębły, że trudno się tutaj czymkolwiek emocjonować. Od pierwszych ujęć widać podobieństwo do Wesa Andersona tylko z mniej bajkową perspektywą. (Podobieństw zresztą jest więcej: francuska muzyka - i nie tylko, narrator, etc.) Kolory są bardziej stonowane, a wszystko jednak dzieje się w prawdziwych lokacjach. Niemniej film wygląda bardzo ładnie, symetrycznie i w ogole. Ale to tyle.
14-10-2014, 08:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2014, 08:30 przez Gal Anonim.) (12-10-2014, 23:40)shamar napisał(a): "Roxburgh jako Dracula"? Dobrze czytam? Że to pozytyw? A no źle czytasz. Napisałem wyraźnie: Roxburgh jako Dracula aktorzy. Słowo "aktorzy" w zdaniu to czasownik. Inaczej wstawiłbym przecinek po "Dracula". I tak. Powtórka uświadomiła mi jak przegięty tu jest Książę Ciemności. Gorsze chyba są jego narzeczone. A fajna była jeszcze muzyczka. 14-10-2014, 23:40
Jeziorak - film tak dobry, że aż szkoda, że to film a nie serial, bo oglądamy tylko jedną sprawę kryminalną a nie kilkanaście :) Ale kto wie może doczeka się takiego rozwinięcia, bo wszystko jest tu na miejscu. Wyraziści bohaterowie, klimat jak z "The Killing", brak nudy. Jak na debiut mocne 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
17-10-2014, 20:09
Arbitrage - abtrahując od tego, że Gere gra ciągle Gere'a, to film całkiem niezły. Niezbyt oryginalny i nie powalający przekazem, ale naprawdę solidny, ciekawy.
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-10-2014, 00:32
Mama - czapki z głów. To już pewne. Dolan to geniusz. Młody geniusz. Dopiero co się otrząsnałem z "Toma", a teraz zostałem urzeczony jednym z najlepszych filmów roku, czyli właśnie "Mamą". Dolan, po co ci te studia, kręć dalej te genialne filmy, ty 25-letni geniuszu filmowy. 9/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
20-10-2014, 22:13
The Call - sztampowy thrillerek z klasycznie durnym, zjebanym zakończeniem. No i Breslin wygląda jak mała kurwa, a nie nastolatka w opałach.
5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 23-10-2014, 03:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2015, 17:47 przez Mefisto.)
The Last Warning - Paul Leni kreci z Laura La Plante kolejnego Scooby-Doo, ale za to jakiego. Z amerykańskich filmów tego reżysera ten jest najlepszy. Świetna praca kamery, ciekawa historia, kilka razy dałem się zaskoczyć i te plansze tekstowe:
![]() ![]() ![]() Wersja z youtube'a to jakaś kopia sprzed renowacji. I wiecie co? Te wszystkie brudy, skaczące wielkością obrazy, trzęsąca się i pożółkła taśma, większe przyspieszenie klatek na sekundę dają tym nieodświeżonym wersjom wyjątkowego klimatu. A renowacje zabierają ten klimat i niekiedy jest wrażenie pudrowania trupa w stylu Lucasa... 23-10-2014, 19:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2014, 12:04 przez OGPUEE.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,010 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,350 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,805 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,159 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |

Spoiler
![[Obrazek: 15f6ope.gif]](http://i60.tinypic.com/15f6ope.gif)
![[Obrazek: jtuccp.gif]](http://i57.tinypic.com/jtuccp.gif)
![[Obrazek: w8JV1ol.gif]](http://i.imgur.com/w8JV1ol.gif)





